Witaj na Ogólnopolskim Forum Osób Niepełnosprawnych. Kliknij tutaj, aby się zarejestrować

Z mojego i Twojego podwórka

o wszystkim, co zaskakuje, co budzi wątpliwości...

Moderatorzy: Lunea, Trurl, Junior Admin

no avatar
User

mika112233

Ranga

Dobry duch

Dobry duch
Posty

66

Dołączył(a)

1 lis 2016, 01:51

Imię

Mika

Z mojego i Twojego podwórka

Postprzez mika112233 » 17 cze 2017, 00:36

Z mojego podwórka: podczas choroby odwiedzało mnie sporo osób, znalazły się i takie wyjątkowe pod każdym niemalże względem odwiedziny "koleżanek"

Pierwsza przywitała mnie tak: "źle wyglądasz, nie wiedziałam, że aż tak się posypałaś, gdyby Cię chociaż nie rzucało tak na boki...., cała posiwiałaś... i te siniaki na ciele, jakby Cię kto pobił... a cerę to masz, jak po 70-tce.... idź na L4, no bo wiesz, dzieci nie mogą się Ciebie przestraszyć, jakby Cię widziały w tym stanie, to by nabyły się traumy... w sumie, jakbym nie wiedziała, co Ci jest, to bym myślała, że nieźle pijesz, no - typowa alkoholiczka z Ciebie, zwłaszcza, jak coś zaczynasz mówić - bełkoczesz niewyraźnie... zawieszasz się.... no i ten brak słów, jak mój tato z alzheimerem... przepraszam, taka jesteś śmieszna, że nie potrafiłam powstrzymać się od śmiechu, widzisz prawdę w lustrze, to sama wiesz, jak jest..."
Druga tak mnie wsparła: "wiesz przyszłam, bo sporo przez Ciebie powstało zaległości, nie mam komu zastępst dawać.... no wiem, że masz problem z mówieniem, ale to nie znaczy, że nie możesz pisać... jak boisz się usiąść za kierownicę, to przyjedź busem... w nieskończoność na L4 siedzieć nie można... zawsze może być gorzej nizteraz... lekarze nie wiedzą, co Ci jest, a może niechcą prawdy powiedzieć, żeby Cię nie martwić?.... mogłabyś ufarbować włosy i mocniejszy makijaż strzelić to może nikt nie zauważy, co i jak... wiesz, ja wiem, co teraz czujesz, miałam kiedyś zęba leczonego kanałowo, no to był ból... "
Podziękowałam im za zrozumienie mojej sytuacji, okazane wsparcie. Oznajmiłam, że uraziły mnie, że doskonale wiem, jak wyglądam, że nie udaję, ani nie zasłaniam się chorobą i kiedy tylko będę mogła, wrócę do pracy pomimo ograniczeń, które mam i wskazałam im drzwi wyjściowe.

Byliście w podobnych sytuacjach? Piszcie, co Wam się wydarzyło i jak zareagowaliście? Jak wpłynęły tego typu sytuacje na Wasze samopoczucie, stosunek do choroby, niepełnosprawności?
:) :(
Avatar użytkownika
User

lamia

Ranga

Przyjaciel Forum

Przyjaciel Forum
Posty

1044

Dołączył(a)

1 maja 2015, 09:31

Lokalizacja

Dolnośląskie/Wielkopolskie

Imię

Agnieszka

Re: Z mojego i Twojego podwórka

Postprzez lamia » 17 cze 2017, 02:36

Jeeeeezu, co za nietakt. Nie mam takich doświadczeń ze znajomymi czy rodziną - i dzięki Bogu, ale nie mogłam się powstrzymać, żeby nie odnieść się do tej jakże ludzkiej "życzliwości". Gratuluję Mika nerwów ze stali, że dałaś radę wysłuchać ich do końca. Grunt to wsparcie...
Ja miałam takie zdarzenie, ale z lekarzem orzecznikiem, gdy miałam świadczenie rechabilitacyjne. To był najostrzejszy okres mojej choroby, gdzie nie mogłam ustać nawet 2 minut bez ostrego bólu, ale nie miałam jeszcze rezonansów, więc konował, który nie miał czarno na białym co mi jest uznał, że udaję i pojechał ostro. Dowiedziałam się, że wyłudzam od podatników pieniądze i zabieram czas lekarzom, którzy tak ciężko jak on muszą pracować, że to mój sposób na życie itd, itd. Nawet nie chcę sobie więcej przypominać.
Dla mnie w tamtym czasie świat się zawalił i próbowałam jakoś ogarnąć swoje nowe życie, a taki konował tak mnie pięknie wsparł. Ale nie pozostawiłam tego. Tak mu nagadałam bez ogródek, że wściekły wyszedł trzaskając drzwiami i zostawiając mnie w środku, żeby udać się do innego lekarza na konsultację. Po powrocie bez słowa wypisał mi dalsze świadczenie, ale był wściekły. Ja zresztą też.
„Ci, których najtrudniej kochać, najbardziej potrzebują naszej miłości.”
Avatar użytkownika
User

Mirmur

Ranga

Przyjaciel Forum

Przyjaciel Forum
Posty

5264

Dołączył(a)

23 sie 2010, 22:04

Lokalizacja

Sagittarius ;)

Imię

M

Re: Z mojego i Twojego podwórka

Postprzez Mirmur » 17 cze 2017, 08:03

W naszym środowisku tak się zdarza, również mi takie sytuacje nie są obce i cóż mogę napisać:

"Przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią" - bardzo życiowy cytat którego autora nie trzeba przedstawiać, po takich sytuacyjnych kwiatkach on czyni spokój istoty szarej :aniol: . Po drugiej stronie pozostaje tzw. zadra , a to tak jakby "sprawca" ugodził dwa razy i ten drugi raz jest gorszy od pierwszego, bo zaczyna żyć swoim życiem i trwa i trwa .... - do przemyślenia nad sensem zakładania takich wątków ;)
Avatar użytkownika
User

klansman

Ranga

Pisarz

Pisarz
Posty

1842

Dołączył(a)

15 lis 2011, 16:46

Lokalizacja

Bielsko-Biała/Wadowice

Imię

Forumowy_Psychopata

Re: Z mojego i Twojego podwórka

Postprzez klansman » 17 cze 2017, 11:51

Tyle mają co sobie pogadają.
http://www.siepomaga.pl
Avatar użytkownika
User

Julia

Ranga

Pisarz

Pisarz
Posty

1942

Dołączył(a)

7 wrz 2014, 21:23

Re: Z mojego i Twojego podwórka

Postprzez Julia » 17 cze 2017, 12:42

Jakbym sie chciala przejmowac tym co mowia ludzie, to nie mialabym czasu na nic innego :-D .
Jakbym sobie chciala brac to do serca... oj to juz lezalabym w glebokiej depresjii albo jeszcze gorzej.
Brak empatii to bardzo powszechne zjawisko, kazdy owiniety we wlasne ja. I to jest widzisz miko zabieranie komus energii. Przyszly, ukradly Ci energie, podbudowaly sie, a ty doznalas cierpienia. Bilans zyskow i strat. :wink:
When you judge someone, you don't define that person, you define yourself.
Jesli wydajesz o kimś osąd, to tak naprawde nie opisujesz natury tej osoby, lecz opisujesz siebie.
Avatar użytkownika
User

adamczytacz

Ranga

Dobry duch

Dobry duch
Posty

38

Dołączył(a)

19 maja 2017, 17:41

Imię

adam

Re: Z mojego i Twojego podwórka

Postprzez adamczytacz » 17 cze 2017, 13:58

I tu można powiedzieć: "Prawda zabija nadzieję". To aluzja do innego tematu z tego forum. W tym wypadku nadzieję na wyzwolenie się od takich "przyjaciółek".
no avatar
User

pestka

Ranga

Dobry duch

Dobry duch
Posty

85

Dołączył(a)

4 cze 2016, 17:00

Imię

Karolina

Re: Z mojego i Twojego podwórka

Postprzez pestka » 17 cze 2017, 20:20

Mnie zaskakuje co innego. A mianowicie zawsze byłam i staram się być optymistką. Potrafię (przynajmniej jeszcze) żartować z mojego stanu zdrowia, różnych sytuacji mówiąc na przykład już biegnę ale zrób sobie kawę bo zanim dobiegnę... I tu jest widzę problem. Bo ludzie raczej oczekują, że będę zapłakana opowiadać o moim nieszczęściu a tu nic. Mimo bólu i złych rokować śmieję się, żartuję, pracuję! i co gorsze snuję plany na przyszłość. Patrzą na mnie jak na dziwaczkę! Takich "przyjaciół" omijam szerokim łukiem. Jak chcą się pocieszyć że inni mają gorzej niż oni to nie moim kosztem.
Ironia życia leży w tym, że żyje się je do przodu, a rozumie do tyłu.
Avatar użytkownika
User

piotr79

Ranga

Pisarz

Pisarz
Posty

3498

Dołączył(a)

29 maja 2010, 17:34

Lokalizacja

Polska

Imię

Piotr

Re: Z mojego i Twojego podwórka

Postprzez piotr79 » 17 cze 2017, 20:29

Niema to jak dobre słowo :/ Najbardziej podobał mi się fragment z zębem :?
"Nie szata zdobi człowieka"
Avatar użytkownika
User

adamczytacz

Ranga

Dobry duch

Dobry duch
Posty

38

Dołączył(a)

19 maja 2017, 17:41

Imię

adam

Re: Z mojego i Twojego podwórka

Postprzez adamczytacz » 17 cze 2017, 22:20

A jak te panie wyglądają?
no avatar
User

mika112233

Ranga

Dobry duch

Dobry duch
Posty

66

Dołączył(a)

1 lis 2016, 01:51

Imię

Mika

Re: Z mojego i Twojego podwórka

Postprzez mika112233 » 25 cze 2017, 15:54

lamia napisał(a): co za nietakt. Nie mam takich doświadczeń ze znajomymi czy rodziną - i dzięki Bogu, ale nie mogłam się powstrzymać, żeby nie odnieść się do tej jakże ludzkiej "życzliwości". Grunt to wsparcie... Ja miałam takie zdarzenie, ale z lekarzem orzecznikiem


Dzięki Aga za przykład z własnego podwórka. O to mi chodziło, zakładając ten post. Nietakt, brak życzliwości się zdarza.
Mnie to spotkało ze strony osób, z którymi pracuję i które w podobny sposób odnoszą się do ludzi wokół siebie. Nie są moimi przyjaciółmi, tylko znajomymi z pracy. Dodam, że w pracy spotykam się z grupą ponad tysiąca ludzi, więc opinia tych "dwóch gwiazd", spłynęła po mnie. Wysłuchałam z ciekawości, zwróciłam im uwagę, że mnie uraziły, by miały tego świadomość i napisałam o tym, bo uważam, że tak trzeba postąpić. Tyle.

---- Dodano 25 czerwca 2017, 17:08 ----

Julio dzięki za zabranie głosu. Dla kogoś postronnego - czyli np Ciebie - może to tak wygląda. Z tego, co napisałaś o mnie, tylko słowo "przyszły" się zgadza, dodałabym i "wyszły".
Te moje znajome z pracy, to tylko przysłowiowe "koleżanki". Nie zabrały mi energii, nie ukradły jej, nie doznałam cierpienia. Czy przychodząc do mnie te Panie się podbudowały? Nie wiem, choć nie sądzę, by tak było, raczej - nie pomyślały, że są nietaktowne, że to, jak mówią może urazić, dlatego zwróciłam im uwagę. Czy wyciągnęły wnioski na przyszłość? Nie sądzę. Obecnie w pracy, unikają mnie lub są dla mnie sztucznie miłe. Jak wyglądają? - Adamie, to bardzo atrakcyjne kobiety po 50-tce. Bez makijażu i zrobionych paznokci nie pokazują się ludziom. Gustujesz w takich?

Uważam, że na takich sytuacjach, wydarzeniach nie warto się dłużej zatrzymywać. Stało się i tyle. Ich postawa, brak kultury, taktu, pokazała mi tylko, że w pracy dokonałam dobrego wyboru przyjaciół i koleżanek.
A po drugie, nabrałam poweru do powrotu do pracy i postarałam się zamaskować swój wygląd przed powrotem, by czuć się lepiej i nie rzucać się tak w oczy (bo to mi przeszkadza, lubię swoją rolę szarej mychy, nie chcę być gwiazdą). Mam dystans do siebie, często żartuję z własnego wyglądu i niedogodnień spowodowanych chorobą, to mi pomaga. Na początku tak nie było. Obawiałam się reakcji otoczenia, unikałam ludzi, jednak nie potrafiłam tak żyć. Choroba zweryfikowała całe moje życie. Dawniej sama dawałam sobie radę, teraz nie, nauczyłam się prosić o pomoc. Z dawcy, stałam się także biorcą. Zapewniam Was, że właśnie to, było dla mnie najtrudniejsze. A to, co mówią i myślą o mnie inni, obcy nie jest takie ważne. Jednak, edukacja jest ważna! Kładę na nią nacisk, jeżeli ktoś wskazuje na mnie palcem i mówi "pijana", reaguję. Mnie to już nie razi, jednak wczuwając się w kogoś, kto jest ON, jest bardziej kruchy, tłumaczę, co jest przyczyną zaburzeń. Kiedyś Pani kosmetyczka przekonywała mnie do założenia Niebieskiej Karty sprawcy przemocy. Pozwoliłam jej na to, zareagowała prawidłowo widząc moje siniaki na ciele. :)
Avatar użytkownika
User

Julia

Ranga

Pisarz

Pisarz
Posty

1942

Dołączył(a)

7 wrz 2014, 21:23

Re: Z mojego i Twojego podwórka

Postprzez Julia » 25 cze 2017, 18:22

mika112233 napisał(a):Czy przychodząc do mnie te Panie się podbudowały? Nie wiem, choć nie sądzę, by tak było

Krytykowanie to forma zabierania energii drugiej osobie w celu dowartosciowania siebie. Nie chodzi tu o konstruktywna krytyke tylko o krytykanctwo.
mika112233 napisał(a):Nie zabrały mi energii, nie ukradły jej, nie doznałam cierpienia.

No przeciez napisalas:
mika112233 napisał(a):Oznajmiłam, że uraziły mnie

A to wlasnie oznacza zabranie komus energii.
When you judge someone, you don't define that person, you define yourself.
Jesli wydajesz o kimś osąd, to tak naprawde nie opisujesz natury tej osoby, lecz opisujesz siebie.
no avatar
User

Lolek90

Ranga

Moderator

Moderator
Posty

3468

Dołączył(a)

5 wrz 2012, 14:08

Lokalizacja

Dąbrowa Górnicza

Imię

Karolina

Re: Z mojego i Twojego podwórka

Postprzez Lolek90 » 25 cze 2017, 20:47

Osobiście coraz mniej razy zwracam na takie teksty uwagę. Bo szkoda moich nerwów.
Niebo spada nam na głowę nie po to by się nami zabawić, lecz by nas podziwiać kiedy się podnosimy.

Zapraszam na bloga poświęconego recenzjom książek i filmów - http://recenzje-lolka.blog.pl
no avatar
User

mika112233

Ranga

Dobry duch

Dobry duch
Posty

66

Dołączył(a)

1 lis 2016, 01:51

Imię

Mika

Re: Z mojego i Twojego podwórka

Postprzez mika112233 » 25 cze 2017, 21:15

Julio, a Ty jak byś się zachowała w tej lub podobnej sytuacji? Doznałabyś utraty energii, cierpienia... ?

Bo wiesz, ja mam poukładane życie, jasno wytyczone zasady, własne zdanie na wiele tematów, poczucie własnej wartości. Byle głupota nie wyprowadza mnie z równowagi, spływa po mnie. Każdemu człowiekowi zdarza się popełnić błąd, czasem nie ma tego świadomości, dlatego zwróciłam im uwagę. Prawda o moim wyglądzie mnie nie zabolała, ja ją akceptuję. Ich brak taktu, empatii, wczucia się w moje położenie, dodał mi energii do walki, dodał odwagi, by się im postawić. Kogoś innego, w podobnym, jak moim położeniu, mogłaby "dobić", nie mówię, że nie.
Avatar użytkownika
User

Julia

Ranga

Pisarz

Pisarz
Posty

1942

Dołączył(a)

7 wrz 2014, 21:23

Re: Z mojego i Twojego podwórka

Postprzez Julia » 25 cze 2017, 22:34

mika112233 napisał(a):Julio, a Ty jak byś się zachowała w tej lub podobnej sytuacji? Doznałabyś utraty energii, cierpienia... ?

Bo wiesz, ja mam poukładane życie, jasno wytyczone zasady, własne zdanie na wiele tematów, poczucie własnej wartości. Byle głupota nie wyprowadza mnie z równowagi, spływa po mnie. Każdemu człowiekowi zdarza się popełnić błąd, czasem nie ma tego świadomości, dlatego zwróciłam im uwagę. Prawda o moim wyglądzie mnie nie zabolała, ja ją akceptuję. Ich brak taktu, empatii, wczucia się w moje położenie, dodał mi energii do walki, dodał odwagi, by się im postawić. Kogoś innego, w podobnym, jak moim położeniu, mogłaby "dobić", nie mówię, że nie.


Chyba nie do konca rozumiesz o czym ja mowie. Utrata energii to wcale nie znaczy ze ktos sie od razu zalamie czy ze nie ma poczucia wartosci. Czy ja bym doznala utraty energii? Z pewnoscia tak, bo kazdy by doznal, kwestia tylko jak bardzo, na jak dlugo i jak szybko potrafimy te wibracje uzupelnic. Wystarczy, ze poczujesz dyskomfort w towarzystwie jakiejs osoby i to oznacza utrate energii. Wazne jest jeszcze kto nam te przykrosc sprawil; im blizsza relacja tym wieksza utrata energii. Im mniejsze poczucie wartosci, tym wieksza utrata energii. Jest na ten temat duuuzo literatury i profesjonalnej i popularnej. Moge Ci podrzucic artykulik z google na poczatek:
http://www.alchemiakobiecosci.com/wampiry-emocjonalne/

dodał mi energii do walki, dodał odwagi, by się im postawić.

Sam fakt ze masz potrzebe aby sie im postawic oznacza ze chcesz te energie odebrac. Ty mowisz o woli walki a ja o wibracjach emocjonalnych.
Wszyscy wszystkim zabieraja lub daja energie. Zabieramy nieswiadomie, dajemy bardziej swiadomie. Negatywne wibracje danej osoby zabiora Ci energie, pozytywne naladuja.
Mam nadzieje ze wyjasnilam, ale jezeli dalej sie nie rozumiemy to polecam literature tematu.
When you judge someone, you don't define that person, you define yourself.
Jesli wydajesz o kimś osąd, to tak naprawde nie opisujesz natury tej osoby, lecz opisujesz siebie.

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

Powered by phpBB ® | phpBB3 Style by KomiDesign
cron