|
Dla tych, co mogą, polecam bieganie [na miarę możliwości i chęci]. Zaczęłam biegać, żeby schudnąć, ale tak się wkręciłam, że bieganie i aktywność stała sie dla mnie stylem życia. Bieganie poprawia mi nastrój [na pewno następuje wyrzut hormonu szczęscia, który opisują uczeni, ale to przede wszystkim satysfakcja z pokonania własnych ograniczeń, pokonania wewnętrznego lenia, kontroli umysłu nad ciałem, poznanie własnego ciała nawet w sytuacji ekstremum, poznanie jego reakcji], znosi napięcie, po części odstresowuje, do 5 godzin od biegu nie chce się palić. Początki biegania nie były dla mnie pozytywne, po paru minutach buntowały się płuca i mięsnie, które miałam w zaniku (lata nic nie robienia w tej sprawie, niezdrowy styl życia, fajki), dlatego poszłam na siłownię (darmową dla ON, niestety nie jest w każdym mieście). Po paru miesiącach regularnych treningów na siłowni, przebiegłam spory dystans bez specjalnego zmęczenia (i nie przejęłam się faktem, że truchtałam w tempie szybkiego chodu niektórych). Wsłuchując sie we własne ciało nigdy nie doprowadziłam do zakwasów (jedna kontuzja przez dwa lata), które skutecznie mogą zniechęcić. Staram sie biegać na dworzu (mam blisko lasek), ale gdy pogoda nie pozwala wsiadam na orbitrek (połączenie biegu i chodu), polecam go bardziej niż bieżnie, bo powoduje mniej kontuzji. Mam lepszą kondycję, wzmocniłam, m. in. mięśnie kręgosłupa, więc przy długim staniu już mi on nie dokucza. Polecam !
_________________ [Czasem] Nie zgadzam się z tym, co mówisz, ale oddam życie, abyś mógł mówić (miał prawo mówić) to, co mówisz (HALL/WOLTER). Nie mam czasu nienawidzić ludzi, którzy mnie nienawidzą, ponieważ jestem zajęty kochaniem tych, którzy mnie kochają;)
|