|
Nadal pusta paplanina. Najgorsi są tacy krzykacze, którzy nie potrafią uzasadnić swoich roszczeń.
Nadal nie mam pojęcia na jakiej podstawie mam się zgodzić na to, żeby marnować podatki wypłacając je Tobie w formie Świadczenia Pielęgnacyjnego. Dużo krzyku, argumentów żadnych.
Wdając się w pewne szczegóły, wielokrotnie widziałem jak cała nieudolna wychowawczo rodzina żyła ze Świadczenia Pielęgnacyjnego, ono jest niewielkie, ale też niewiele było im potrzebne do życia, trochę wódki, denaturat i tanie wino. W pewnych kręgach niepełnosprawne dziecko to dar od losu, bo jest za co pić, a Ty mi mówisz, że ja mam płacić najniższą pensję za to, że zostaniesz w domu i zajmiesz się własnym, biologicznym dzieckiem, nie dociera do Ciebie prosta sprawa, to Twój wybór, a nie mój. Ja z tego, że Ty się swoim dzieckiem zajmiesz nie mam zupełnie niczego, mam to gdzieś czy się nim zajmiesz, czy się nim nie zajmiesz. Więc śmieszy mnie to, że koniecznie chcesz żebym Tobie za to zapłacił.
Próbujesz mi nieudolnie wmówić, choc pośrednio, że nie jestem częścią środowiska osób niepełnosprawnych, tak. To nie ma sensu, bo widzisz, ja widzę rzeczy o których się nie dowiesz i słyszę takie o których Ci się nie śniło. Więc wiem o czym mówię. Kiedy mowię, że w większości wychowujecie WY "rodzice-męczennicy" nie poważnych ludzi, a roszczeniowe, płaczliwe i nieporadne cioty to doskonale wiem o czym mówię. Widzę takich "intymnie przeżywających swoją niepełnosprawność" ludzi na co dzień. Charakterystyczną cechą takowych jest ciągłe powoływanie się na niepełnosprawność w celu osiągnięcia korzyści, kiedy ktoś mówi wprost, że niepełnosprawność nie wystarczy, że trzeba się czymś wykazać to zazwyczaj uciekają z krzykiem, że jest w Polsce "nietolerancja", nie są w większości nauczeni zdobywania czegokolwiek, bo przecież im się już należy za to, że są. Trzeba takich prowadzać za rączkę- wiadomo, że jak się całe dzieciństwo przesiedziało pod kloszem to trudno jest potem odnaleźć się w zbiorowości, albo samemu coś załatwić. Wtedy się biegnie do biura Rzecznika ds. Osób Niepełnosprawnych, które powstają tu i ówdzie z postulatami, które można zredukować do jednego : "zrób to za mnie, bo jestem niepełnosprawny i biedny i pokrzywdzony i bardzo mi źle na tym okrutnym świecie" Oczywiście będziesz mówić, że to obrażanie, ale mam to gdzieś, ja doskonale wiem o czym mówię. Wolałabyś rzecz jasna, żebym nie wiedział i był podatny na Twoją polit-poprawną, łzawą gadaninę. To o czym mówię, widzę codziennie. Dlatego kiedy twierdzę, że inwestycje w samego Niepełnosprawnego są o wiele ciekawsze, bo wymuszają na nim aktywność, której często rodzice nota bene zabraniają : "To nie dla Ciebie, nie idz tam, nie rób tego, tamtego..." Próbujesz mi sugerować stany emocjonalne, zupełnie mi obce, to, że czegoś nie wiem i nie rozumiem to Twoje pobożne życzenia.
Wychowali mnie oboje rodzice, matka jakiś czas nie pracowała, potem poszła do pracy, więc kiedy jej nie było zajmował się mną ojciec, a kiedy on był w pracy- matka. Więc daruj sobie ten ton, bo to komiczne. Dość powiedzieć, że gdyby nie oni nie chodziłbym, a mam jeszcze siostrę, nigdy nie byłem w centrum uwagi rodziców i bardzo dobrze.
Program przemyślanych refundacji jest o wiele lepszy niż wpychanie Ci forsy w łapy i jęczenie tego nie zmieni.
|