Witamy na Ogólnopolskim Forum Osób Niepełnosprawnych. Kliknij tutaj, aby się zarejestrować

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 3 ] 
 

Autor Wiadomość
PostNapisane: 14 cze 2009, 17:11 
Offline
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 mar 2009, 19:40
Posty: 109
W piątek wypisano pana Kazia. Pan Staś i Jaś poszli na przepustki.
Na sali numer 7 zostali Włodek i pan Jeremiasz.
Włodek miał kłopoty z nogami, przejechał po nim walec czy coś takiego, pan Jeremiasz nie pamiętał. Tak czy owak Włodek, dwudziestokilkuletni człowiek o jasnej czuprynie, nie mógł chodzić. Pan Jeremiasz owszem – mógł nawet tańczyć, oczywiście, gdy kręgosłup mu na to pozwalał. Niedawno przeszedł operację dolnej części tego fatalnego krzyża, jak tłumaczył Włodkowi. Włodek był cichy, słuchał pokornie, tylko od czasu do czasu mówił, że nie może już wytrzymać tych basenów, kaczek i pielęgniarek, które go obsługiwały.
-Wolałbyś, żeby ci inaczej dogadzały-pytał wtedy pan Jeremiasz.
-A wie, pan-odpowiadał Włodek-chciałbym … skoczyć z jednej płyty chodnikowej na drugą.
Panu Jeremiaszowi robiło się przykro, był zły na siebie, że poruszył wątek seksu, przecież ten chłopak nie mógł nawet wstać o własnych siłach; tylko jeździł na wózku inwalidzkim. Co prawda przychodziła do Włodka taka Basia, śliczna dziewczyna, jak z obrazów Kossaka; ale niestety pan Jeremiasz nie widział przed nimi przyszłości. Znajdzie zdrowszego, silniejszego i będzie miała w nosie opiekę nad chorym. Oczywiście, pan Jeremiasz nie podzielił się swoimi obawami z Włodkiem, nie-oczywiście, że nie! Nie lubił się wtrącać, nie lubił robić plotek, ani sensacji, tylko tak myślał po cichu o życiu młodego człowieka. A może się myli-w życiu różnie bywa, są wśród kobiet i pielęgniarki, chociaż i niemało tych drugich, co patrzą na pieniądze i drogie samochody.
Pan Jeremiasz westchnął. Włodek zaśmiał się:
-Cóż, panie Jeremiaszu-znów weekend … Mój już piąty.
Pan Jeremiasz ucieszył się, że Włodek podjął neutralny temat; powiedział:
-A mój dopiero trzeci.
-No widzi pan … - Włodek aż stęknął.- No widzi pan: za dwa tygodnie pana wypiszą, i będzie po krzyku, a ja …
Pan Jeremiasz poruszył się na łóżku:
-I ty kiedyś … I ty kiedyś …
Włodek prychnął:
-Ale kiedy? Kiedy?
Pan Jeremiasz przestraszył się:
-Włodek, młody jesteś, to i chcesz biegać, skakać, kochać … Nie myśl w ten sposób. Każdy ma swój czas. Każdy … A propos - kiedy przyjdzie dziewczyna?
Włodek zamilkł. Temat Basi onieśmielał go; nie lubił o niej opowiadać obcym ludziom. Pan Jeremiasz jest bardzo miły, dyskretny, ale przecież nie zna go na tyle, aby opowiadać o swojej ukochanej. Powiedział tylko:
-Przyjdzie, ale dopiero jutro.
Panu Jeremiaszowi wyrwało się tylko jedno słowo:
-Smutno …
Włodek milczał. Wpatrywał się w jakiś punkt na suficie. Pan Jeremiasz chciał coś powiedzieć, ale nie wiedział co. Co ma powiedzieć? Przykro mi? To nie moja wina synu, że masz połamane nogi; sam sobie radź, chłopie? Już dawno stwierdzono, że człowiek jest samotny w chorobie; a ludzie, którzy pielęgnują cię są li-tylko ludźmi, którzy prędzej czy później będą potrzebować pomocy, tak jak ty teraz. Nie, tego nie powie; chłopak się załamie, już do końca.
Włodek poruszył się:
-Panie Jeremiaszu …
Pan Jeremiasz zapytał:
-Coś się stało?
-Basen …
Pan Jeremiasz wyszedł z sali, zawołał pielęgniarkę, i został na korytarzu, aby Włodek czuł się swobodnie. Na korytarzu było pusto; wynieśli na jakąś salę panią Stasię z opuchniętą nogą, a może już wyszła do domu? Pojawiła się pielęgniarka ze strzykawką. Pan Jeremiasz uśmiechnął się. Zapewniła:
-To nie dla pana, panie Stanisławski.
Pan Jeremiasz odpowiedział ze szczerością w głosie:
-Tak bym chciał, aby siostra kiedyś powiedziała Panie Jeremiaszu.
-Tylu mamy pacjentów-odpowiedziała- łatwiej zapamiętać nazwisko.
Już jej nie było. Pan Jeremiasz popatrzył za nią, weszła do piątki, taki pan Adam czekał na nią z podwiniętym rękawem piżamy, codziennie otrzymywał zastrzyk na uśmierzenie bólu.
Tymczasem Włodek zrobił to co miał zrobić, pielęgniarka wyszła z sali, skinęła głową panu Jeremiaszowi-może już wejść.
Pan Jeremiasz powiedział:
-Ale te siostrzyczki …. Palce lizać!
Włodek był w dobrym nastroju, wyrzucił zbędny balast, i teraz mógł żartem odpowiedzieć:
-Jakie perfumy od tej siostruni jechały! A ode mnie …
Pan Jeremiasz zatkał nos.
Śmiali się jak z dobrego dowcipu.


-Mogę otworzyć okno?- Zapytał pan Jeremiasz.
-Ano, może pan-zgodził się Włodek.
Po chwili pan Jeremiasz gwizdnął:
-O, cie Pietrek …
-Co się stało?
-Kobieta w koszulce!
Szpital był zbudowany na literze U; tak, że ramię męskie było naprzeciwko ramienia żeńskiego; oba ramiona łączył korytarz z gabinetami lekarskimi. W zakolu litery U było podwórko; jedna jedyna ławka, bardzo dużo petów, kilka kotów, dwaj strażnicy.
-Na pierwszym piętrze, mówię ci, Włodziu …
Szpital był trzypiętrowy, sześć-siedem oddziałów; pan Jeremiasz nie liczył dokładnie.
-Co robi?- Zainteresował się Włodek.
-Żyje, Włodziu, żyje-zaśmiał się pan Jeremiasz.
-A tak dokładnie?- Włodek nie dawał za wygraną.
-Aha, korci cię … Powiem Basi, a co?
-Ojejku! Panie Jeremiaszu …
-No, dobrze, dobrze … Myje twarz.
Po chwili milczenia Włodek spytał:
-Ma krótką? Koszulkę, czy ma krótką?
-Włodek, ostrzegam cię!
-To nie o to chodzi …-Włodek miał miękki głos – ja … chciałbym … wyobrazić sobie … Basię …
Pan Jeremiasz zostawił otwarte okno; podszedł do łóżka Włodka i zapytał:
-To wy … ten ….
Włodek zaczerwienił się:
- Już dawno ….
Pan Jeremiasz pokiwał głową:
-No, tak … wypadek … ( Włodek pokiwał głową ), to ci utrudniło życie, chłopie …
Włodek westchnął. Powiedział:
-Pan ma dobrze-niedługo pan wyjdzie … żonę przytuli … a ja – nuda …. Jeszcze trzy tygodnie tutaj!
-Jak chcesz-powiedział pan Jeremiasz-to mogę wyjść z pokoju, jak Basia przyjdzie; zresztą chyba …
Włodek nie zareagował; nie dopytał co zresztą chyba, a pan Jeremiasz widząc brak reakcji, machnął ręką, nie dokończył zdania.


Włodek był zły na siebie. Co u licha go podkusiło zajmować się jakąś pacjentką w koszulce nocnej? I jeszcze wciągnął w to wszystko Basię. Owszem marzyło mu się, a jakże, każdemu by się marzyło! Ale żeby opowiadać o intymnym świecie drugiemu facetowi, co to było-chwila szczerości, czy chwila zapomnienia? Musi się na drugi raz pilnować; chyba pan Jeremiasz nie powie Basi? Nie, nie powie, jest dyskretny. Już tyle razy dawał na to dowód., ale niesmak pozostał. Kurczaki, no!
A swoją drogą-koszulka na kobiecie, rarytas! Kiedy widział w ten sposób Basię?
Włodek zasnął, nim zbudował obraz.


Włodek już spał, pan Jeremiasz słyszał jego równy oddech. Pan wyjdzie, przytuli żonę. Biedny chłopak; co mu poradzić? Trzymaj się swojej Basi, mądrej dziewczynce, to jedyne co przychodziło do głowy panu Jeremiaszowi; a z drugiej strony, ta Basia też musi dorosnąć, ile ona może mieć lat-23? 25? Młodziuchna taka, jak listek na wiosnę; taka krucha, taka czuła. Czy to możliwe, żeby kogoś innego znalazła, jak myślał wcześniej?
Pan Jeremiasz poczuł się źle z tą myślą; nie chciał, aby tak się stało. Niech ta miłość kwitnie, niech wszystko co najlepsze ich spotyka. Amen.
Z tą modlitwą pan Jeremiasz zasnął.


Na podwórku coś się działo.
Sygnał karetki, trzaskanie drzwiami, tupanie nogami, i ten przeraźliwy głos:
-Oddajcie mi dowód! Oddajcie mi dowód! Oddajcie mi dowód!- Głos pijaka, który nie wie, co się stało.
I znowu bieganina, znowu trzaskanie drzwiami.
-Oddajcie mi dowód! Oddajcie!
Kobiecy głos odpowiedział:
-Stul gębę!
Pan Jeremiasz przestraszył się: poznał głos, głos ordynator, doktor Pędzińskiej. Tak się odzywa do pacjenta? nawet jeżeli jest pijany?
Tymczasem odezwał się ktoś trzeci:
-Trzeba go zawlec do dyżurki-był to głos pielęgniarza, którego pan Jeremiasz znał, ale zapomniał imienia-pani doktór, trzeba go zawlec …
-Tak, trzeba-zgodziła się ordynator.
Po chwili pijak krzyknął:
-Nie dam, nie dam!!!! NIE DAM!!!!!
Pan Jeremiasz zapalił nocną lampkę.
-Przepraszam cię, Włodziu, ale musiałem zapalić.
Rzeczywiście Włodek nie spał. Mruknął coś pod nosem, jakieś aha, czy dobra jest, pan Jeremiasz podszedł do okna, zamknął je, zrobiło się trochę ciszej, niewiele, ale już nie było słychać tego tupania, tylko głośniejsze słowa; sanitariusz szamotał się z pijakiem, który uważał, że ma prawo siedzieć w karetce. Pani ordynator co chwila pytała-Jak tam, panie Wacku?
-O, właśnie: pan Wacek-bezwiednie powtórzył pan Jeremiasz.
-Co się stało?- Zapytał Włodek.
-E, nic … Spij, Włodziu …-pan Jeremiasz zgasił światło.
-Aha, dobranoc.
Jednak szarpanina trwała jeszcze z kwadrans. Później ucichło. Pan Jeremiasz nie mógł jednak zasnąć, dopiero nad ranem trochę zdrzemnął się, a Włodek, czy dobrze spał?


Spał dobrze, tak przynajmniej twierdził, obudził się, słyszał przekleństwa ordynator, krzyki alkoholika, słowa pana Wacka, to oczywiste, ale gdy pan Jeremiasz zamknął okno i zgasił lampkę, zasnął jak niemowlak, coś mu się śniło, pan Jeremiasz nie pytał o szczegóły, pewnie Basia, Włodek uśmiechał się tajemniczo, już chciał odpowiedzieć – sama koszulka, bez kobitki, ale po pierwsze speszył się tym obrazem, po drugie weszła pielęgniarka, i tym samym temat znikł, zanim się pojawił.
Gdy pielęgniarka wyszła, pan Jeremiasz zawyrokował:
-Mieliśmy ciekawą noc …
-Aha … -powiedział Włodek.
-Włodek-ja mogę się ulotnić-powiedział pan Jeremiasz-jak Basia będzie chciała cię przytulić. I powiedz jej o koszulce.
I tyle, już nic nie powiedział. Zresztą pan Jeremiasz też oczekiwał gościa, żona przyjdzie, właśnie o tym wczoraj chciał Włodkowi powiedzieć, gdy ten marzył o kobiecej koszulce, i rzeczywiście to był bardzo dobry pretekst, aby wyjść z pokoju.


Basia przyszła tuż po obiedzie. Pan Jeremiasz powiedział:
-No to ja, ten tego, na żonę poczekam na korytarzu-i już go nie było.
-Co się stało?- Zapytała Basia.
Włodek cicho powiedział:
-Zabierz mnie stąd na następny weekend.
Basia ponownie zapytała:
-Co się stało?
Włodek opowiedział o nocnym zdarzeniu.
Basia nie zareagowała. W oczach chłopaka zobaczyła coś więcej. Włodek powtórzył:
-Tu nie da się wytrzymać.
Basia nie odpowiedziała.
Włodek przypomniał radę pana Jeremiasza, i cicho powiedział:
-Śniła mi się koszulka nocna, bez ciebie …

_________________
miłego dnia


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 14 cze 2009, 21:50 
Offline
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 1 cze 2009, 23:05
Posty: 478
Lokalizacja: Warszawa
Fajne , wrażliwe , spokojne z chęcią przeczytałem , dzięki , też miłego .... :roll: :roll: :roll:

_________________
Akceptuję wszelkie zmiany z wyjątkiem zmiany MNIE ... :) :) :)


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 15 cze 2009, 13:55 
Offline
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 mar 2009, 19:40
Posty: 109
dzięki :wink: byłem kiedyś w tym szpitalu

_________________
miłego dnia


Góra
 Zobacz profil  
 

Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 3 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do: