Witamy na Ogólnopolskim Forum Osób Niepełnosprawnych. Kliknij tutaj, aby się zarejestrować

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Dział zablokowany Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 13 ] 
 

Autor Wiadomość
PostNapisane: 5 lis 2008, 19:25 
Offline
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 sie 2006, 15:39
Posty: 5354
Lokalizacja: Podkarpacie
Dopalacze podbijają Łódź

W mieście kwitnie nowy biznes. Zaledwie miesiąc po otwarciu pierwszego w Polsce sklepu z dopalaczami*, powstaje kolejny, z jeszcze bardziej różnorodnym asortymentem

Europejski Smart Shop otworzyła wczoraj firma Golden Union. Do tej pory oferowała programy lojalnościowe. Teraz chce poszerzyć działalność o... dopalacze. - To świetnie dopełni naszą propozycję dla ludzi młodych, lubiących się bawić i korzystać z życia - mówi Dawid Bratko, właściciel. - Za miesiąc lub dwa otworzymy też sklep w innym mieście. Myślę, że łódzki rynek nie jest za mały na dwa takie butiki. Ile mamy w końcu sklepów z alkoholem? - pyta.

Pierwsze dopalacze za płoty

Nowy sklep będzie oferował podobne środki jak działający od miesiąca pierwszy w Polsce funshop - otwarty w centrum Łodzi. To pierwszy z sieci sklepów należącej do firmy Word Wide Supplements Importer z siedzibą w Manchesterze. Sklep internetowy sprzedający specyfiki funkcjonuje od dwóch lat. Teraz jego właściciele zdecydowali się na handel detaliczny. Do końca 2009 r. chcą otworzyć 100 sklepów w dużych polskich miastach, do końca tego roku - 50. Są już w: Sopocie, Kwidzyniu, Białymstoku i Krakowie, a w ten weekend pojawią się w Rzeszowie i Lesznie.

Sklep Golden Union nie będzie jednak oferował takich samych produktów co konkurencja. Pojawią się także "przyrządy służące (między innymi) do palenia tytoniu", a także inne, nowe dopalacze, bijące rekordy popularności na Zachodzie.

Butik dla pierwszych klientów ma upominki w postaci... lufek, bibułek czy fifek. - Nie czuję się winny. Nasz towar jest legalny - tłumaczy się właściciel sklepu Golden Union.

Piotr Domański, rzecznik prasowy Word Wide Supplements Importer, nie boi się konkurencji. - Nasza oferta jest bardzo bogata i sama się obroni. Mamy 1500 produktów - nie tylko dopalaczy, ale i akcesoriów: wódka w żelu czy przebrania na imprezy. Nie boimy się też niezadowolonych urzędników z magistratu. Działamy legalnie - dodaje pewnie Domański.

Urzędnicy swojego niezadowolenia nie kryją. Po otwarciu pierwszego sklepu z dopalaczami natychmiast złożyli wniosek do prokuratury Łódź-Śródmieście, by przyjrzała się sprawie. List w tej sprawie magistrat wysłał także do Krajowego Biura Przeciwdziałania Narkomanii i Inspektora Farmaceutycznego. - Ale nic więcej nie możemy zrobić. Bo dopalacze według polskiego prawa są legalne, a sklepy z nimi nie mieszczą się w kamienicach miasta - rozkłada ręce Marzena Korosteńska z wydziału prasowego UMŁ.

W Europie smartshopy to standard

Tak w Holandii nazywają się sklepy z dopalaczami. Można w nich legalnie kupić nie tylko tabletki imprezowe, ale i groźniejsze dla zdrowia specyfiki (m.in. "magiczne grzybki" czy "kaktusy"). Dopalacze dostępne są też w tzw. coffee shopach (jest ich nawet po kilkanaście w holenderskich miastach). To rodzaje pubów, w których zakupione dopalacze (a także marihuanę czy haszysz), można skonsumować na miejscu. Jednorazowo w coffee shopie nabyć można pięć gramów używek. Do środka wpuszczane są tylko osoby pełnoletnie.

Inny rodzaj smartshopów to tak zwane headshopy, które robią furorę na Wyspach. W Wielkiej Brytanii nie oferują jednak "magicznych grzybków". Trzy lata temu rząd brytyjski prawnie umieścił te specyfiki na równi z heroiną czy kokainą.

W Irlandii w ciągu ostatnich lat odnotowano ogromny wzrost liczby smart shopów w dużych miastach. Istnieją tam nawet sieci sklepików z dopalaczami, takie jak "Funky Skunk" czy "Nirvana Head Shop".

Kevin, sprzedawca jednego z największych head shopów w Dublinie oblicza, że po jego specyfiki dziennie przychodzi około 300 klientów. Największą sprzedaż ma w soboty. - Ludzie czasami potrzebują się rozerwać - wyjaśnia. - W mediach ciągle słyszy się, że dopalacze są złe. A one tylko sprawiają radość i dodatkowo są legalne. Nigdy nie było sytuacji, żeby pod wpływem tych środków wydarzyło się coś niebezpiecznego. Nie ma żadnych dowodów na szkodliwość "dopalaczy" - przekonuje Kevin.

Unia Europejska grozi palcem

Innego zdania są lekarze. - Te środki mają działanie jak amfetamina, ale przeciwnie do niej są nieprzewidywalne. Szczególnie w połączeniu z pokarmem czy używkami. Niewątpliwie "dopalacze" z tzw. BZP są szkodliwe. Problem w tym, że nie prowadzi się nad nimi żadnych badań - mówi Wojciech Matusewicz, wojewódzki konsultant w dziedzinie farmakologii klinicznej.

Opiniami lekarzy zasugerowała się Unia. Działania przeciw "dopalaczom" podjęła ponad rok temu. W lipcu 2008 roku Komisja Europejska wypowiedziała wojnę "niebezpiecznym środkom psychoaktywnym takim jak BZP" i zwróciła się do państw członkowskich o wzmocnienie kontroli. W listopadzie o sprawie będzie się dyskutowało w Parlamencie Europejskim, który w lutym tego roku zdecydował: członkowie UE mają kontrolować negatywny wpływ BZP na zdrowie swoich mieszkańców i stosować sankcje karne zgodne z prawem narodowym. Zaczęła się szeroko zakrojona delegalizacja BZP. Do tej pory zrobiły to m.in. Belgia, Dania, Grecja, Szwecja, Malta.

Polska nie. - Nie łączyłbym sprawy kontroli nad BZP z funkcjonowaniem sklepów z dopalaczami. Objęcie BZP kontrolą nie będzie oznaczać, że sklepy zostaną zamknięte. Mimo wszystko działająca przy ministerstwie rada ds. przeciwdziałania narkomanii zleci kontrolę tych sklepów - wyjaśnia Jakub Gołąb, rzecznik Ministra Zdrowia.

Czym są "dopalacze"*?

Spożycie tych substancji powoduje pobudzenie, euforię, zwiększenie koncentracji oraz ogólne uczucie przyjemności. Zawierają zioła, a niektóre BZP (benzylopiperazynę), czyli substancję psychoaktywną o działaniu podobnym do amfetaminy. Używanie "dopalaczy" według lekarzy może skończyć się nawet zapaścią. By ominąć polskie prawo, na opakowaniach widnieje adnotacja: "Nieprzeznaczone do spożycia dla ludzi". W ofercie funshopów funkcjonują jako kadzidła, substancje przeznaczone do obrzędów religijnych i obiekty kolekcjonerskie.

z: http://miasta.gazeta.pl/lodz/1,35136,57 ... _Lodz.html

Co sądzicie o tym :?:

_________________
Zachęcam do obejrzenia i rozsyłania wśród znajomych.Miłego oglądania;-)

http://www.youtube.com/watch?v=vwVnogxSKQE&list=HL1337635196&feature=mh_lolz


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 5 lis 2008, 21:42 
Offline
Przyjaciel Forum
Przyjaciel Forum

Dołączył(a): 17 wrz 2008, 19:48
Posty: 1012
Nic dziwnego, że ludzie starają się obejść zamordystyczną prohibicję narkotykową panującą w naszym kraju. To tylko dowodzi jak absurdalne są obecne przepisy penalizujące pewne substancje narkotyczne. Przeważnie po zakazaniu danej substancji, pojawia się jej podobnie działający substytut. Urzędnicy i politycy nie są w stanie wychwycić, zweryfikować i zakazać wszystkich środków o działaniu narkotycznym.

Swoją drogą naprawdę nie rozumiem, dlaczego nie zakazuje się uzależniającego i szkodliwego alkoholu a np. zabrania się używania marihuany, LSD czy MDMA. Jak już karzemy za narkotyki to karzmy za wszystkie a nie tylko za niektóre, wybrane na podstawie czyjegoś widzimisię. Alkohol to też narkotyk, i w wielu rankingach klasyfikowany jako bardziej uzależniający i niebezpieczny od wielu substancji uznawanych obecnie za narkotyki.

Ja osobiście jestem nawet dość radykalnym przeciwnikiem narkomanii, uważam to za zło, nieważne czy to będzie marihuana czy coś cięższego, ale nigdy w życiu nie zakazałbym nikomu ich zażywania. Wolność polega na tym, że każdy człowiek ma prawo robić ze swoim zdrowiem to co mu się podoba. Państwo nie ma prawa mu tego zakazywać. Jak chce się truć to jego sprawa.

Dlatego jestem zwolennikiem całkowitej legalizacji narkotyków - począwszy od marihuany, na heroinie skończywszy. Skończą się wtedy w końcu wielomiliardowe zyski gangów i innych organizacji przestępczych które przeważnie utrzymują się z obecnie panującej prohibicji.




szkoda że nie można edytować swoich postów : /


Poprawione masz.... Jak zostaniesz PF, będziesz mógł edytować posty... /LC


Ostatnio edytowano 7 lis 2008, 17:07 przez Mateo, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 12 gru 2008, 15:47 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 5 gru 2008, 18:21
Posty: 1036
Cytuj:
Swoją drogą naprawdę nie rozumiem, dlaczego nie zakazuje się uzależniającego i szkodliwego alkoholu a np. zabrania się używania marihuany, LSD czy MDMA. Jak już karzemy za narkotyki to karzmy za wszystkie a nie tylko za niektóre, wybrane na podstawie czyjegoś widzimisię.

Popieram kolege w calej rozciaglosci.

Ja osobiscie sam probowalem i amfy, i trawy, i powiem jedno - nie dla mnie ten szajs.
Ogolem jestem za legalizacja miekkich narkotykow vide Holandia. :)

_________________
Cały czas pod górkę, ale pomalu do przodu !


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 12 gru 2008, 17:31 
Offline
Przyjaciel Forum
Przyjaciel Forum

Dołączył(a): 17 wrz 2008, 19:48
Posty: 1012
Adi85 napisał(a):
Popieram kolege w calej rozciaglosci.

Ja osobiscie sam probowalem i amfy, i trawy, i powiem jedno - nie dla mnie ten szajs.
Ogolem jestem za legalizacja miekkich narkotykow vide Holandia. :)

A dlaczego tylko miękkich? Kto będzie decydował o tym który narkotyk jest miękki a który twardy? W ogóle co to znaczy miękki narkotyk? Taki co słabo działa, czy taki który w skali globalnej wywołuje najwięcej szkód? Przecież jest to pojęcie bardzo subiektywne i nieprecyzyjne.

Jak dla mnie to jakiekolwiek zakazywanie obywatelom zażywania pewnych substancji jest niewłaściwe. No bo skoro państwo ma zakazywać ludziom się truć, to równie dobrze powinno również zakazywać jadania w McDonaldach, palenia papierosów i wielu wielu innych niezdrowych rzeczy :)

A uzależnić się można od wszystkiego. Zgodnie z myśleniem jakim się kierują obecnie politycy i większość ludzi, że niby państwo ma chronić obywateli przed uzależnieniami, to również trzeba by zakazać internetu, zakupów częstszych jak raz w tygodniu, kawy, masturbacji i wielu wielu innych rzeczy :D

Dlatego ogłaszam wszem i wobec - zalegalizować wszystkie narkotyki i szkodliwe substancje. Ale równocześnie całkowicie sprywatyzować służbę zdrowia, tak aby państwo nie leczyło potem narkomanów z naszych podatków.

[ Dodano: Pią Gru 12, 2008 16:31 ]
Chociaż w obecnej sytuacji, całkowita legalizacja i tak byłaby lepsza od zamordystycznej prohibicji.


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 12 gru 2008, 17:39 
Offline
Administrator Główny
Administrator Główny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 cze 2006, 11:33
Posty: 5343
Lokalizacja: Opole
Imię: Ewa
- narkotyki to środki, które szybko uzależniają
- narkotyki są bardziej szkodliwe niż jedzenie w McDonalds - o ile w ogóle można to porównać. Jedzenie w McDonalds jest tak samo szkodliwe jak jedzenie np. chipsów, prowadzi do nadwagi i problemów zdrowotnych. Narkotyki to środki silniej działające, znacznie szybciej uzależniające, prowadzące do spustoszeń, a przede wszystkim działające na naszą psychikę. Przykład? W przypadku głodu narkotykowego taki człowiek jest gotowy zabić drugiego człowieka by dostać na kolejną działkę, w przypadku jedzenie w McDonalds ta osoba jest świadoma swoich czynów i na pewno nie zabije kogoś tylko dlatego, że ma ochotę coś zjeść w McDonalds.

_________________
Obrazek Piszę poprawnie po polsku.


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 12 gru 2008, 18:49 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 5 gru 2008, 18:21
Posty: 1036
Cytuj:
A dlaczego tylko miękkich? Kto będzie decydował o tym który narkotyk jest miękki a który twardy?

lekarze ? specjalisci? :>

Mateo idac Twoim tokiem myslenia, nawet robienie zakupoww jest zle, co moim zdaniem, jest ciut niepoprawne politycznie :>

_________________
Cały czas pod górkę, ale pomalu do przodu !


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 12 gru 2008, 20:39 
Offline
Przyjaciel Forum
Przyjaciel Forum

Dołączył(a): 17 wrz 2008, 19:48
Posty: 1012
Niepokorna napisał(a):
- narkotyki to środki, które szybko uzależniają

Racja, pełna zgoda. Ale czy to jest powód do tego aby ich zakazywać, a za samo posiadanie wsadzać ludzi do więzień?
Niepokorna napisał(a):
- narkotyki są bardziej szkodliwe niż jedzenie w McDonalds - o ile w ogóle można to porównać. Jedzenie w McDonalds jest tak samo szkodliwe jak jedzenie np. chipsów, prowadzi do nadwagi i problemów zdrowotnych. Narkotyki to środki silniej działające, znacznie szybciej uzależniające, prowadzące do spustoszeń, a przede wszystkim działające na naszą psychikę. Przykład? W przypadku głodu narkotykowego taki człowiek jest gotowy zabić drugiego człowieka by dostać na kolejną działkę, w przypadku jedzenie w McDonalds ta osoba jest świadoma swoich czynów i na pewno nie zabije kogoś tylko dlatego, że ma ochotę coś zjeść w McDonalds.

Ale mnie to nie interesuje co jest mniej lub bardziej szkodliwe. Ja oceniam sytuację jednoznacznie i kieruję się jednym, spójnym systemem wartości.
Albo dopuszczamy do tego aby państwo decydowało za nas co jest dla nas dobre i co możemy zażywać a co nie, co możemy robić z swoim własnym zdrowiem a co nie, albo też (za czym opowiadam się ja) państwo nie ma żadnego prawa ingerować w nasze życie i nasze prywatne sprawy dotyczące nas samych bo to my jesteśmy właścicielami naszych ciał i tylko nam należy się prawo do dysponowania nim. W przeciwnym wypadku oznaczałoby to, że to ktoś inny ma więcej praw do naszego ciała niż my sami.

Co to znaczy, że jedzenie w McDonaldzie jest mniej szkodliwe od narkotyków? Przecież to wszystko zależy od ilości. Chyba nie zaprzeczysz, że codzienne jedzenie frytek i hamburgerów w McDonaldzie przez kilka lat znacznie bardziej zaszkodzi zdrowiu niż okazjonalne zapalenie marihuany. A jednak w McDonaldzie można jeść bez ograniczeń, a za posiadanie nawet niewielkich ilości trawki, bandycko-opiekuńcze państwo wsadza często porządnych ludzi do więzień. Czy to nie jest absurdalna sytuacja wynikająca z obecnej prohibicji? Tu ewidentnie wychodzi na wierzch absurdalność i niesprawdzanie się zamordystycznych, państwowych ograniczeń i regulacji.

Owszem, to jest prawda że narkoman na głodzie potrafi być bardzo agresywny i czasem posuwa się do rozbojów i morderstw. Ale środkiem na to powinno być surowe prawo, sprawiedliwie karzące za tego typu występki (włącznie z chłostami i karą śmierci). Najlepszym rozwiązaniem jest represja a nie prewencja, często zniewalająca porządnych, uczciwych ludzi którzy nigdy nikomu krzywdy nie wyrządzili. Pamiętaj też, że państwowe zakazy nigdy nie powstrzymają "rasowego" ćpuna przed pogrążaniem się w nałogu i napadaniem ludzi dla kolejnych działek. Może to być dla wielu was zadziwiające, ale państwo wcale nie sprawia, że ludzie mniej biorą i bardziej stronią od narkotyków. Większość zdrowego społeczeństwa i tak nie będzie sięgać po szkodliwe substancje, bez względu na to czy jest zakaz czy nie. Warto również dodać, że wielu ludzi państwowy zakaz wręcz zachęca do brania narkotyków - wiadomo, owoc zakazany lepiej smakuje. Jak substancja jest nielegalna, pojawia się większa ciekawość i żądza spróbowania i przekonania się jak naprawdę działa ta czy inna tajemnicza substancja.

No i pamiętajcie o tym, że handel narkotykami przyczynia się do ogromnych zysków mafii i innych organizacji przestępczych. W wyniku prohibicji to mafia przejęła cały ten rynek, w wyniku czego zbija na tym kokosy. Czy naprawdę tego chcemy aby mafia miała łatwy, szybki i duży zarobek? Znieśmy prohibicję, to narkotyki będą sprzedawane w normalnych sklepach a mafie stracą swoje główne źródło utrzymania. I tym samym znacznie ograniczy się ogólną przestępczość.

[ Dodano: Pią Gru 12, 2008 19:42 ]
Adi85 napisał(a):
Mateo idac Twoim tokiem myslenia, nawet robienie zakupoww jest zle, co moim zdaniem, jest ciut niepoprawne politycznie :>

Ja nigdzie nie napisałem, że jest złe, tylko że w pewnych sporadycznych wypadkach może prowadzić do pewnego rodzaju uzależnienia. Tak więc zgodnie z logiką naszego opiekuńczego państwa, powinno być zakazane aby ochronić obywateli przed nałogiem.

Wskazuję po prostu absurdalność obecnego anty-narkotykowego prawa, które wybiórczo, na podstawie jakichś arbitralnych decyzji wsadza ludzi do więzień. Kierując się takim systemem wartości, można karać za praktycznie wszystko.


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 12 gru 2008, 21:27 
Offline
Administrator Główny
Administrator Główny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 cze 2006, 11:33
Posty: 5343
Lokalizacja: Opole
Imię: Ewa
Mateo napisał(a):
Niepokorna napisał(a):
- narkotyki to środki, które szybko uzależniają

Racja, pełna zgoda. Ale czy to jest powód do tego aby ich zakazywać, a za samo posiadanie wsadzać ludzi do więzień?

O ile mi wiadomo, za samo posiadanie nie, jeśli nie przekracza danej ilości, która mogłaby być podstawą do przypuszczenia, że dana osoba sprzedaje te narkotyki. Nie słyszałam jeszcze o przypadku, aby zamknęli kogoś tylko dlatego, że sam zażywał, a NIE był dealerem i nie udostępniał innym tych środków.

Mateo napisał(a):
Niepokorna napisał(a):
- narkotyki są bardziej szkodliwe niż jedzenie w McDonalds - o ile w ogóle można to porównać. Jedzenie w McDonalds jest tak samo szkodliwe jak jedzenie np. chipsów, prowadzi do nadwagi i problemów zdrowotnych. Narkotyki to środki silniej działające, znacznie szybciej uzależniające, prowadzące do spustoszeń, a przede wszystkim działające na naszą psychikę. Przykład? W przypadku głodu narkotykowego taki człowiek jest gotowy zabić drugiego człowieka by dostać na kolejną działkę, w przypadku jedzenie w McDonalds ta osoba jest świadoma swoich czynów i na pewno nie zabije kogoś tylko dlatego, że ma ochotę coś zjeść w McDonalds.

Ale mnie to nie interesuje co jest mniej lub bardziej szkodliwe. Ja oceniam sytuację jednoznacznie i kieruję się jednym, spójnym systemem wartości.

No i tu tkwi różnica. Ja nie patrzę tylko na całość i nie oceniam wszystkiego wg jednej skali. To tak jakby za morderstwo z premedytacją karać tak samo jak nieumyślne spowodowanie czyjeś śmierci mimo zastosowania się do przepisów (np. potrącenie pieszego, przechodzącego przez ulicę nie na pasach i niespodziewanie). Innymi słowy, są różne sytuacje i do każdej trzeba podchodzić indywidualnie.

Mateo napisał(a):
Albo dopuszczamy do tego aby państwo decydowało za nas co jest dla nas dobre i co możemy zażywać a co nie, co możemy robić z swoim własnym zdrowiem a co nie, albo też (za czym opowiadam się ja) państwo nie ma żadnego prawa ingerować w nasze życie i nasze prywatne sprawy dotyczące nas samych bo to my jesteśmy właścicielami naszych ciał i tylko nam należy się prawo do dysponowania nim. W przeciwnym wypadku oznaczałoby to, że to ktoś inny ma więcej praw do naszego ciała niż my sami.

Państwo nie decyduje o tym, co mamy robić z naszym ciałem. Kiedy ktoś ma nadwagę lub otyłość nie jest zmuszany do podjęcia kuracji odchudzającej, tak samo jeśli chcesz sobie zrobić tatuaż, przedziurkować całe ciało, zrobić operację plastyczną lub cokolwiek innego - państwo się nie wtrąca.
O ile mi wiadomo, osoba, która NIE popełniła przestępstwa, nie może być siłą skierowana na odwyk (narkotykowy, alkoholowy), chyba, że ubezwłasnowolnia się ją. Nie interesowałam się prawem na tyle, by rzucać tu regułki i odpowiednie przepisy prawne, ale nawet nie wiem, czy prawo zabrania SPOŻYWANIA narkotyków, czy jedynie handlowania nimi. A to jest różnica. Spora.

Mateo napisał(a):
Co to znaczy, że jedzenie w McDonaldzie jest mniej szkodliwe od narkotyków? Przecież to wszystko zależy od ilości. Chyba nie zaprzeczysz, że codzienne jedzenie frytek i hamburgerów w McDonaldzie przez kilka lat znacznie bardziej zaszkodzi zdrowiu niż okazjonalne zapalenie marihuany. A jednak w McDonaldzie można jeść bez ograniczeń, a za posiadanie nawet niewielkich ilości trawki, bandycko-opiekuńcze państwo wsadza często porządnych ludzi do więzień. Czy to nie jest absurdalna sytuacja wynikająca z obecnej prohibicji? Tu ewidentnie wychodzi na wierzch absurdalność i niesprawdzanie się zamordystycznych, państwowych ograniczeń i regulacji.

No właśnie ilość. Zobacz ile trzeba zjeść posiłków w McDonalds, żeby poczuć jego skutki, a ile razy trzeba zapalić amfy, żeby się uzależnić i nie móc normalnie bez niej funkcjonować? Wierz mi, że ludzie potrafią się łatwiej obejść bez McDonalda niż bez amfy. Poza tym porównujesz ilość, a nie jakość.

Mateo napisał(a):
Owszem, to jest prawda że narkoman na głodzie potrafi być bardzo agresywny i czasem posuwa się do rozbojów i morderstw. Ale środkiem na to powinno być surowe prawo, sprawiedliwie karzące za tego typu występki (włącznie z chłostami i karą śmierci). Najlepszym rozwiązaniem jest represja a nie prewencja, często zniewalająca porządnych, uczciwych ludzi którzy nigdy nikomu krzywdy nie wyrządzili. Pamiętaj też, że państwowe zakazy nigdy nie powstrzymają "rasowego" ćpuna przed pogrążaniem się w nałogu i napadaniem ludzi dla kolejnych działek. Może to być dla wielu was zadziwiające, ale państwo wcale nie sprawia, że ludzie mniej biorą i bardziej stronią od narkotyków. Większość zdrowego społeczeństwa i tak nie będzie sięgać po szkodliwe substancje, bez względu na to czy jest zakaz czy nie. Warto również dodać, że wielu ludzi państwowy zakaz wręcz zachęca do brania narkotyków - wiadomo, owoc zakazany lepiej smakuje. Jak substancja jest nielegalna, pojawia się większa ciekawość i żądza spróbowania i przekonania się jak naprawdę działa ta czy inna tajemnicza substancja.

Zaraz zaraz. Przecież sam pisałeś, że państwo w stosunku do ludzi jest zbyt opiekuńcze. A teraz piszesz, że powinny być większe kary (łącznie z chłostą i karą śmierci). To tak, jakby rodzice zamiast zabraniać dziecku jeść no nie wiem, czekoladę, za każdy zjedzony kawałek karały. Jaki jest z tego morał? Dziecko nadal będzie jeść czekoladę, ale będzie uciekało od kary (np. kupować w tajemnicy, jeść poza domem itd). Przykład głupi, ale na to samo wygląda. Ja uważam, że najlepiej jest zapobiegać, a nie karać.

Mateo napisał(a):
No i pamiętajcie o tym, że handel narkotykami przyczynia się do ogromnych zysków mafii i innych organizacji przestępczych. W wyniku prohibicji to mafia przejęła cały ten rynek, w wyniku czego zbija na tym kokosy. Czy naprawdę tego chcemy aby mafia miała łatwy, szybki i duży zarobek? Znieśmy prohibicję, to narkotyki będą sprzedawane w normalnych sklepach a mafie stracą swoje główne źródło utrzymania. I tym samym znacznie ograniczy się ogólną przestępczość.

Innymi słowy, poszerza się szara strefa. Państwo nie ma z niej żadnych korzyści (na czarnym rynku nie ma podatków), ale też nierzadko osoby na tych wysokich stanowiskach mają właśnie z takimi mafiami dobre stosunki. Błędne koło.

_________________
Obrazek Piszę poprawnie po polsku.


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 12 gru 2008, 21:52 
Offline
Przyjaciel Forum
Przyjaciel Forum

Dołączył(a): 17 wrz 2008, 19:48
Posty: 1012
Niepokorna napisał(a):
O ile mi wiadomo, za samo posiadanie nie, jeśli nie przekracza danej ilości, która mogłaby być podstawą do przypuszczenia, że dana osoba sprzedaje te narkotyki. Nie słyszałam jeszcze o przypadku, aby zamknęli kogoś tylko dlatego, że sam zażywał, a NIE był dealerem i nie udostępniał innym tych środków.

To w Holandii za samo posiadanie pewnych ilości nie ponosi się kary. U nas w Polsce jest jedno z najbardziej restrykcyjnych praw anty-narkotykowych w Europie i karalne jest wszystko - od posiadania niewielkich ilości marihuany po handlowanie.

Niepokorna napisał(a):
No i tu tkwi różnica. Ja nie patrzę tylko na całość i nie oceniam wszystkiego wg jednej skali. To tak jakby za morderstwo z premedytacją karać tak samo jak nieumyślne spowodowanie czyjeś śmierci mimo zastosowania się do przepisów (np. potrącenie pieszego, przechodzącego przez ulicę nie na pasach i niespodziewanie). Innymi słowy, są różne sytuacje i do każdej trzeba podchodzić indywidualnie.

W przypadku morderstwa przecież sytuacja jest jasna i jednoznaczna. Jest morderstwo - jest kara. Nie ma morderstwa - nie ma kary. Proste i logiczne. Tak samo powinno być w przypadku narkotyków. Porównanie nietrafione, bo ja wcale nie zastanawiam się nad słusznością wysokości obecnych kar za narkotyki, ale za sam fakt ich istnienia. Wykazałem, że karanie za posiadania czy zażywanie narkotyków jest absurdem, ponieważ kierując się tą samą logiką można ukarać również za setki innych rzeczy.
Poza tym pragnę zauważyć, że w przypadku morderstwa dochodzi do pogwałcenia prawa do życia i wolności drugiej osoby. Za taki czyn powinno się ponieść surowe konsekwencje. Ale do licha z jakiej racji mamy karać ludzi za to, że szkodzą sobie?!
Karać powinno się tylko w wypadku pogwałcenia naturalnych praw jednej jednostki przez drugą. Mowa oczywiście o pogwałceniu prawa do życia, wolności i własności prywatnej.
Niepokorna napisał(a):
Państwo nie decyduje o tym, co mamy robić z naszym ciałem.

To dlaczego nie mogę brać narkotyków? To dlaczego nie mogę nie zapiąć się pasami bezpieczeństwa podczas jazdy? Dlaczego nie mam prawa nie ubezpieczyć się w NFZ?
Niepokorna napisał(a):
Kiedy ktoś ma nadwagę lub otyłość nie jest zmuszany do podjęcia kuracji odchudzającej, tak samo jeśli chcesz sobie zrobić tatuaż, przedziurkować całe ciało, zrobić operację plastyczną lub cokolwiek innego - państwo się nie wtrąca.

Tu akurat się nie wtrąca (jeszcze nie ...), ale wtrąca się w bardzo wielu innych sytuacjach, które dotyczą tylko nas samych i naszych prywatnych spraw.
Niepokorna napisał(a):
O ile mi wiadomo, osoba, która NIE popełniła przestępstwa, nie może być siłą skierowana na odwyk (narkotykowy, alkoholowy), chyba, że ubezwłasnowolnia się ją.

No na odwyk może nie może być skierowana siłą, ale do więzienia jak najbardziej.
Niepokorna napisał(a):
Nie interesowałam się prawem na tyle, by rzucać tu regułki i odpowiednie przepisy prawne, ale nawet nie wiem, czy prawo zabrania SPOŻYWANIA narkotyków, czy jedynie handlowania nimi. A to jest różnica. Spora.

Prawo w Polsce obecnie zabrania posiadania i handlowania narkotykami.
Niepokorna napisał(a):
No właśnie ilość. Zobacz ile trzeba zjeść posiłków w McDonalds, żeby poczuć jego skutki, a ile razy trzeba zapalić amfy, żeby się uzależnić i nie móc normalnie bez niej funkcjonować? Wierz mi, że ludzie potrafią się łatwiej obejść bez McDonalda niż bez amfy. Poza tym porównujesz ilość, a nie jakość.

Ale możesz mi wyjaśnić, dlaczego ten co okazjonalnie chce zapalić sobie skręta w gronie znajomych ma być karany, a ten co rujnuje sobie zdrowie w inny sposób nie?
Czy możesz mi wyjaśnić dlaczego słuszne jest karanie takich ludzi? Na jakiej podstawie?
Nie możemy dawać państwu kontroli nad naszym życiem.
Niepokorna napisał(a):
Zaraz zaraz. Przecież sam pisałeś, że państwo w stosunku do ludzi jest zbyt opiekuńcze. A teraz piszesz, że powinny być większe kary (łącznie z chłostą i karą śmierci).

Rozróżnijmy pewne kwestie. Państwo opiekuńcze to takie państwo, które zabrania człowiekowi decydować o jego własnych sprawach i o jego własnym życiu. Natomiast normalne państwo to takie państwo, które surowo karze za czyny wymierzone w innych ludzi. Państwo które karze ludzi za kradzieże czy morderstwa to nie jest państwo opiekuńcze! Państwo opiekuńcze stosuje prewencję, a państwo za którym opowiadam się ja - tylko represje. To jest zasadnicza różnica.
Niepokorna napisał(a):
To tak, jakby rodzice zamiast zabraniać dziecku jeść no nie wiem, czekoladę, za każdy zjedzony kawałek karały. Jaki jest z tego morał? Dziecko nadal będzie jeść czekoladę, ale będzie uciekało od kary (np. kupować w tajemnicy, jeść poza domem itd). Przykład głupi, ale na to samo wygląda. Ja uważam, że najlepiej jest zapobiegać, a nie karać.

Wobec dzieci faktycznie lepiej jest zapobiegać niż karać. Ale dorośli obywatele to nie są dzieci i nie wymagają niańki w postaci państwa. Dorosłych ludzi trzeba traktować poważnie a nie jak dzieci. I należy sprawić aby oni byli całkowicie odpowiedzialni za swoje czyny. Państwo nie może przejmować odpowiedzialności za ludzi, bo to jest pogwałcenie elementarnej wolności i zwyczajne wypaczenie.


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 12 gru 2008, 22:28 
Offline
Administrator Główny
Administrator Główny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 cze 2006, 11:33
Posty: 5343
Lokalizacja: Opole
Imię: Ewa
Mateo napisał(a):
Niepokorna napisał(a):
O ile mi wiadomo, za samo posiadanie nie, jeśli nie przekracza danej ilości, która mogłaby być podstawą do przypuszczenia, że dana osoba sprzedaje te narkotyki. Nie słyszałam jeszcze o przypadku, aby zamknęli kogoś tylko dlatego, że sam zażywał, a NIE był dealerem i nie udostępniał innym tych środków.

To w Holandii za samo posiadanie pewnych ilości nie ponosi się kary. U nas w Polsce jest jedno z najbardziej restrykcyjnych praw anty-narkotykowych w Europie i karalne jest wszystko - od posiadania niewielkich ilości marihuany po handlowanie.

A znasz odpowiedni przepis prawny, który o tym mówi? Pytam, bo aż trudno mi w to uwierzyć. Tyle razy czytałam o sytuacjach, gdy ktoś ćpa, ale ma za małe działki, by móc być oskarżonym o rozprowadzanie narkotyków i w rezultacie był "bezkarny"?
A skoro już wspomniałeś o Holandii - tam faktycznie prawo jest znacznie swobodniejsze. Pytanie jednak - czy zezwolenie na narkotyki polepszyło coś w tym kraju?

Niepokorna napisał(a):
No i tu tkwi różnica. Ja nie patrzę tylko na całość i nie oceniam wszystkiego wg jednej skali. To tak jakby za morderstwo z premedytacją karać tak samo jak nieumyślne spowodowanie czyjeś śmierci mimo zastosowania się do przepisów (np. potrącenie pieszego, przechodzącego przez ulicę nie na pasach i niespodziewanie). Innymi słowy, są różne sytuacje i do każdej trzeba podchodzić indywidualnie.

Mateo napisał(a):
Wykazałem, że karanie za posiadania czy zażywanie narkotyków jest absurdem, ponieważ kierując się tą samą logiką można ukarać również za setki innych rzeczy.

Oczywiście, że można karać za różne rzeczy, nie tylko narkotyki. To chyba logiczne.

Mateo napisał(a):
Ale do licha z jakiej racji mamy karać ludzi za to, że szkodzą sobie?!

A z takiej, że szkodząc sobie, mogą wyrządzić także krzywdę innym. Jak wiesz, narkotyki to bardzo specyficzne środki, które działają na nasz umysł w różnoraki sposób, zaczynając od halucynacji do głębokich stanów psychicznych. W takich stanach psychicznych człowiek nie jest w stanie odpowiadać za siebie i swoje czyny, nie mówiąc już o tym, że może dojść przez to do wielu wypadków, w których mogą być poszkodowane osoby niewinne.

Mateo napisał(a):
Karać powinno się tylko w wypadku pogwałcenia naturalnych praw jednej jednostki przez drugą. Mowa oczywiście o pogwałceniu prawa do życia, wolności i własności prywatnej.

Czyli lepiej karać niż zapobiegać?

Mateo napisał(a):
Niepokorna napisał(a):
No właśnie ilość. Zobacz ile trzeba zjeść posiłków w McDonalds, żeby poczuć jego skutki, a ile razy trzeba zapalić amfy, żeby się uzależnić i nie móc normalnie bez niej funkcjonować? Wierz mi, że ludzie potrafią się łatwiej obejść bez McDonalda niż bez amfy. Poza tym porównujesz ilość, a nie jakość.

Ale możesz mi wyjaśnić, dlaczego ten co okazjonalnie chce zapalić sobie skręta w gronie znajomych ma być karany, a ten co rujnuje sobie zdrowie w inny sposób nie?
Czy możesz mi wyjaśnić dlaczego słuszne jest karanie takich ludzi? Na jakiej podstawie?
Nie możemy dawać państwu kontroli nad naszym życiem.

Dlatego, że paląc tego skręta zwykle częstujemy jeszcze naszych towarzyszy, którzy potem mogą wyjść i chcieć wrócić do domu własnym samochodem. Jak więc mówiłam - jedzenie nie wpływa na naszą psychikę tak, jak skręt czy inne narkotyki.

_________________
Obrazek Piszę poprawnie po polsku.


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 13 gru 2008, 09:37 
Offline
Przyjaciel od serca
Przyjaciel od serca

Dołączył(a): 9 lis 2006, 04:37
Posty: 364
Krótko i na temat ... Po co w ogole rozwodzic sie na tematy prawa... skoro bedzie ktoś chciał coś wziąć czy zapalić to to zrobi.. Chociaz osobiscie jestem jak najbardziej za Legalizacją narkotyków...

_________________
- z dobroci serca miałem dziurawe buty
- a zamiast rąk dwa krwawiące kikuty,
- symfonia agresji, nuty zimne jak nerwy

KOCHAM CIĘ KASIU :*


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 13 gru 2008, 10:02 
Offline
Junior Admin
Junior Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 20 sie 2006, 21:39
Posty: 5086
Lokalizacja: Tuż Zza Rogu...
Imię: Agnieszka
Nie rozróżniam narkotyków na miękkie i twarde, narkotyk zawsze narkotykiem pozostanie.
Ktoś, kiedyś, gdzieś pisał, że nie wszystkie narkotyki uzależniają... Nic bardziej mylnego, nawet marihuana posiada lekkie właściwości uzależniające nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. W porównaniu z herą, to ta pierwsza na pewno nie powoduje tyle uszkodzeń w organizmie, ale nie jest lekkim narkotykiem, jak niektórzy ludzie piszą, skąd wiem? Mam znajomych...
Jeżeli chodzi o dopalacze.....
Miałam okazję spożywać ... Moja koleżanka założyła w Krakowie taki sklep... Trochę jej nie poznałam, z taką euforią opowiadała mi o tym sklepie, o ludziach którzy wystają w kolejce, o zarobkach... Sama substancja na odwrocie ma napisane, "tylko dla koneserów", a pod spodem małym druczkiem" Nie nadaje się do spożycia przez ludzi"
Tak chcą obejść prawo :) Jakie wrażenia po zapaleniu? Hmm... Nic nie czułam, poza piekielnie czerwonymi oczami i przesuszoną krtanią...Nie wiem, ile to kosztuje, ale nie warto dawać na to kasy.
Jeżeli chodzi o legalizację... Narkotyki zawsze będą złe, czy będą legalne, czy nie.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 13 gru 2008, 21:46 
Offline
Przyjaciel Forum
Przyjaciel Forum

Dołączył(a): 17 wrz 2008, 19:48
Posty: 1012
Niepokorna napisał(a):
A znasz odpowiedni przepis prawny, który o tym mówi?

Oczywiście, że znam. Aż zadałem sobie trud aby go znaleźć. Oto on:
Cytuj:
Przepisy karne dotyczące posiadania, sprzedaży, wytwarzania środków odurzających zawiera Ustawa z dnia 1997.04.24 o przeciwdziałaniu narkomanii Dz.U. 2003, Nr. 24, poz.198. W pana sytuacji zastosowanie ma art. 48. tejże ustawy, który wskazuje iż:
§1 Kto, wbrew przepisom ustawy, posiada środki odurzające lub substancje psychotropowe, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§2 W wypadku mniejszej wagi, sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
§3Jeżeli przedmiotem
czynu zabronionego, jest znaczna ilość środków odurzających lub substancji psychotropowych, sprawca podlega grzywnie i karze pozbawienia wolności do lat 5.

Niepokorna napisał(a):
Pytam, bo aż trudno mi w to uwierzyć.

Nie dziwię się, że trudno w to uwierzyć. Przepis jest tak głupi i absurdalny, że ciężko jest wyobrazić sobie, że takie rzeczy mogą się dziać w normalnym, niby cywilizowanym kraju w XXI wieku.
Niepokorna napisał(a):
Tyle razy czytałam o sytuacjach, gdy ktoś ćpa, ale ma za małe działki, by móc być oskarżonym o rozprowadzanie narkotyków i w rezultacie był "bezkarny"?

Nieudolność policji, przeciążenie i nieefektywność sądownictwa to niektóre z powodów dla których na całe szczęście osoby posiadające niewielkie ilości narkotyków mają często szansę uniknąć "sprawiedliwości".
Niepokorna napisał(a):
A skoro już wspomniałeś o Holandii - tam faktycznie prawo jest znacznie swobodniejsze. Pytanie jednak - czy zezwolenie na narkotyki polepszyło coś w tym kraju?

Prawo w Holandii jest tylko troszeczkę bardziej liberalne jak u nas. Różnica polega tam tylko na tym, że można posiadać niewielkie ilości marihuany na własny użytek. Pozostałe narkotyki również są zabronione. Państwo dalej sprawuje pieczę i kontrolę nad tym wszystkim, łącznie z wysokim opodatkowaniem towaru, kontrolą sklepów, wydawaniem zezwoleń itd. To nie ma nic wspólnego z wolnością. W takiej sytuacji wątpię aby mogło zmienić się tam coś więcej w porównaniu do sytuacji prohibicji.
Niepokorna napisał(a):
Oczywiście, że można karać za różne rzeczy, nie tylko narkotyki. To chyba logiczne.

Tak, ale mi chodziło o to, że zgodnie z logiką jaką kierują się zabraniający zażywania narkotyków, można karać również za setki innych czynów, których nikt przy zdrowych zmysłach by nie zakazał. Powtórzę jeszcze raz:
Zwolennicy prohibicji odwołują się do takich argumentów, że narkotyki są szkodliwe, rujnują zdrowie i prowadzą do uzależnienia i w związku z tym należy ich zakazać. Ale zgodnie z tym myśleniem powinniśmy również zabraniać jadania w McDonaldach bo to też jest szkodliwe, albo zabraniać palenia tytoniu bo to mocno uzależnia i również jest bardzo szkodliwe.
Niepokorna napisał(a):
A z takiej, że szkodząc sobie, mogą wyrządzić także krzywdę innym.

No to karzmy tych co tą krzywdę wyrządzają, a nie wszystkich jak leci bez względu na to co zrobili! Czy taka odpowiedzialność zbiorowa jest sprawiedliwa? Jak jedna osoba na moim osiedlu kogoś zabije, to uprawnione by było wsadzenie wszystkich pozostałych mieszkańców do więzienia bo a nuż któryś z nich jest mordercą? Co to ma znaczyć, aby karać za samo nikłe prawdopodobieństwo popełnienia jakiegoś czynu? To może od razu zakażmy posiadania noży? Przecież nożem też można wyrządzić ogromne krzywdy innym! Dlaczego nie zabierzesz mi noża?
Pamiętajmy pewną starą, mądrą maksymę: Volenti non fit iniuria - "Chcącemu nie dzieje się krzywda". Każdy człowiek ma prawo robić co chce, dopóki nie narusza swoim działaniem wolności drugiego człowieka.
Niepokorna napisał(a):
Jak wiesz, narkotyki to bardzo specyficzne środki, które działają na nasz umysł w różnoraki sposób, zaczynając od halucynacji do głębokich stanów psychicznych. W takich stanach psychicznych człowiek nie jest w stanie odpowiadać za siebie i swoje czyny, nie mówiąc już o tym, że może dojść przez to do wielu wypadków, w których mogą być poszkodowane osoby niewinne.

No i co z tego? Awantura w domu też może zadziałać na czyjś umysł w różnoraki, intensywny sposób, doprowadzając np. do morderstwa w wyniku napadu szału. Czy to powód aby wsadzać kogoś do więzienia za samo prowadzenie awantury?
Narkotyki są bardzo złe i niezwykle szkodliwe - podkreślam to z całą stanowczością. Jestem stanowczym wrogiem narkotyków, ale jeszcze bardziej sprzeciwiam się tym, którzy chcą zakazać ludziom ich zażywania!
Niepokorna napisał(a):
Czyli lepiej karać niż zapobiegać?

Oczywiście że tak. Prewencję(zapobieganie) można stosować tylko w takim wypadku, jeżeli nie narusza ona wolności jednostki.

Niepokorna napisał(a):
Dlatego, że paląc tego skręta zwykle częstujemy jeszcze naszych towarzyszy, którzy potem mogą wyjść i chcieć wrócić do domu własnym samochodem. Jak więc mówiłam - jedzenie nie wpływa na naszą psychikę tak, jak skręt czy inne narkotyki.

Ale z jakiej racji chcesz wsadzać do więzień również tych palących marihuanę, którzy nie mają własnego samochodu? Dlaczego w trosce o jakąś jedną grupę ludzi chcesz zniewalać wszystkich pozostałych? Narkotyki wpływają bardzo na naszą psychikę - tak to święta prawda. Ale alkohol również jest silną substancją psychoaktywną, stoi na wysokich pozycjach w rankingach substancji uzależniających - dlaczego więc nie jesteś za tym aby zdelegalizować alkohol?
Dlaczego za palenie marihuany (substancji, po której znacznie rzadziej ludzie popadają w agresję niż w przypadku alkoholu) mamy karać więzieniem, a za picie innego narkotyku - alkoholu etylowego - nie ma żadnych konsekwencji? Czy takie stanowisko jest aby na pewno spójne i logiczne? Ewentualnie może potraficie je jakoś uzasadnić?

Tak w ogóle skoro zabraniamy ludziom zażywania szkodliwych substancji to czemu nie zakażemy picia płynu do czyszczenia rur? Albo zjadania trutek na szczury? Dlaczego mogę siebie otruć jedną substancją, a nie mogę inną?


Góra
 Zobacz profil  
 

Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Dział zablokowany Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 13 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do: