Witamy na Ogólnopolskim Forum Osób Niepełnosprawnych. Kliknij tutaj, aby się zarejestrować

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 185 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 10  Następna strona
 

Autor Wiadomość
PostNapisane: 13 wrz 2006, 16:08 
Offline
Dobry duch
Dobry duch
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 5 lip 2006, 20:47
Posty: 60
Lokalizacja: Kraków
Witam.Tak siedzę i wpadł mi do głowy pewien temat, myślę, że dość istotny. Otóż nadopiekuńczość rodziców ludzi niepełnosprawnych! Co tym myślicie? Jak to u was wygląda? Czy wasi rodzice też was tratują jako gorszych? Mówią, że sobie nie poradzicie? A jak wyjdziecie to wydzwaniają za wami?? Panika rodziców to coś okropnego przynajmniej dla mnie. Nie ma nic gorszego, bo sobie nie poradzisz, po co tam idziesz się męczyć idź sobie odpocznij???? A Ja się zastanawiam po czym mam odpoczywać jak nic nie robię? Bardzo mnie to wkurza, często gęsto popadam w doły przecież to... Na szczęście nie jestem sama, bo inaczej to bym chyba oszalała, chętnie poznam wasze zdanie u mnie to wygląda nie ciekawie, ale walczę mimo wszystko, bo życie jest takie Piszcie proszę!!!

_________________
Paulina20,ŻYĆ TO ZNACZY MRUGAĆ SERCEM :)


Ostatnio edytowano 18 mar 2011, 14:06 przez Katarzyna Metzger, łącznie edytowano 3 razy
literówki


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 13 wrz 2006, 16:28 
Offline
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 25 lip 2006, 15:57
Posty: 7234
Lokalizacja: Skarżysko-Kamienna
Imię: Katarzyna
Paulinko czytając twój post zastanawiam się czy nie patrze w lustro. Eh.. naprawdę. Całe życie słyszałam: "... uważaj, nie rusz ja to zrobię lepiej itp." Jak bym miała wszystko zacytować to nie wiem czy tydzień by wystarczył. Teraz jest lepiej. Metryka i Upór robią swoje. A ja umiem się zbuntować :!: :!: :!: :!: Zastrajkować :!: :lol: Raz jak pojechałam gdzieś na dwa dni i nie wróciłam o wyznaczonej porze ( 2 godziny byłam spóźniona, a komórka mi się rozładowała i nie miałam jak zadzwonić) Matula obdzwoniła szpitale i na policji była żeby sprawdzić czy jeszcze żyję. Jak zastałam kumpla policjanta w domu chciałam się zapaść pod ziemie ze wstydu. Kumpel miał ubaw. (Nawiasem mówiąc to było 2 lata temu ) Ale takie wyręczanie i trzęsienie się nad nami to prawdziwa krzywda :!: :!: :!:


Ostatnio edytowano 18 mar 2011, 13:52 przez Katarzyna Metzger, łącznie edytowano 2 razy
literówki


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 13 wrz 2006, 16:33 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 lip 2006, 15:41
Posty: 6341
Witam. Wiem co masz na myśli. Mam tak samo, często słyszę, że mam czegoś nie robić, bo sobie nie poradzę, bo nie uda mi się zrobić, wiec mam nie robić. Kiedyś było tak, że znajomi chcieli mnie wyręczać, wiem, że chcieli pomoc, ale ja też sama chce robić sporo rzeczy. Co do rodziców to kiedyś jak byłam młodsza to stale słyszałam, że mam nie chodzić nigdzie, bo coś mi się stanie i takie tam, szczególnie tata, nigdzie nie mogłam iść sama, bo uważał, że gdzieś padnę po drodze, wiec mnie zawoził, nic sama nie mogłam robić, a szkoda. Pozdrawiam.

_________________
Obrazek


Ostatnio edytowano 18 mar 2011, 14:00 przez Katarzyna Metzger, łącznie edytowano 1 raz
literówki


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 13 wrz 2006, 17:18 
Offline
Częsty bywalec
Częsty bywalec

Dołączył(a): 15 lip 2006, 19:29
Posty: 111
Lokalizacja: Wrocław
Ja jestem dopiero od 5 lat ON, ale przez ten okres nigdy nie usłyszałem, że czegoś nie mogę zrobić bo się zmęczę czy nie dam rady. Przed wypadkiem byłem tzw. złotą rączką więc w domu większość sam robiłem i tak samo zostało po wypadku. Jak tylko mam możliwość zrobienia czegoś sam to po prostu to robię i nie pytam czy mogę czy nie. Jak zacząłem ponownie jeździć samochodem, to rodzice byli zadowoleni bo widzieli, że się nie poddaje i mogę załatwiać sprawy bez proszenia się o pomoc w dojeździe.
paulina20 napisał(a):
Czy wasi rodzice też was tratują jako gorszych? Mówią, że sobie nie poradzicie?
Nigdy tego nie powiedzieli. Nigdy mi nie dali poznać, że coś takiego chodzi im po głowie i wiem, że nigdy to się nie stanie.
paulina20 napisał(a):
A jak wyjdziecie to wydzwaniają za wami??
Jak wiedzieli mniej więcej: Gdzie jestem to nie i nie mieli takich powodów, bo jestem osobą, która jak mówi, że będzie o tej i o tej to tak jest. A jak mam się spóźnić, to wolę zadzwonić i powiedzieć, że będę później i tylko tyle. W końcu wiele mnie to nie kosztuje a wiem, że w domu będzie spokojnie i to nie dlatego dzwonię, że jestem jakimś mami synkiem..., ale wiem jak rodzice przeżywają moją nie obecność zwłaszcza po wypadku. Pewnie rodzice są troszkę nadopiekuńczy, ale wiem, że nie robią tego ze złymi zamiarami i wiem ile dla nich znaczę. I nie wiem co by się musiało stać, by mi przeszkadzała ta nadopiekuńczość, bo wie , że nie ważne jak by było źle to trzeba kochać takimi jakim są. Bo nie wiemy kiedy odejdą z tego świata. A jak to się stanie do dopiero będzie brakować tej nadopiekuńczości i coś już wiem na ten temat.


Ostatnio edytowano 18 mar 2011, 14:18 przez Katarzyna Metzger, łącznie edytowano 2 razy
literówki


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 13 wrz 2006, 17:27 
Offline
Dobry duch
Dobry duch
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 5 lip 2006, 20:47
Posty: 60
Lokalizacja: Kraków
To masz inaczej i to dobrze, ale wychodzę za założenia, że to dlatego, że jesteś niepełnosprawny od 5 lat. Zapewne jak się mogę domyślać pewnie doznałeś uszkodzenia rdzenia kręgowego. A słyszałeś o "FAR" :?: Różni są ludzie to dobrze, że dają ci swobodę i myślą tak, a nie inaczej, W moim przypadku, a jestem niepełnosprawna jest tak jak napisałam wyżej. Może to dlatego, że jestem ON od zawsze. Dlatego walczę i stawiam na swoim, bo inaczej nadal bym siedziała w domu... Ale jak mówię, różni są ludzie. Moi rodzice mają zacofane pojęcie o niepełnosprawności. Dla nich coś takiego jak niepełnosprawny uprawiający sport jest czymś chorym, nie dorzecznym... Koszykówka, rugby, nurkowanie - to dyscypliny dość bliskie memu sercu. Więc moja walka z rodzicami jest niemal o wszystko. Cieszę się, że masz inaczej. U mnie może też tak kiedyś będzie, ale jeszcze mi krwi napsują. Pozdrawiam serdecznie!!

_________________
Paulina20,ŻYĆ TO ZNACZY MRUGAĆ SERCEM :)


Ostatnio edytowano 18 mar 2011, 15:17 przez Katarzyna Metzger, łącznie edytowano 2 razy
literówki


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 13 wrz 2006, 20:02 
Offline
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 25 lip 2006, 15:57
Posty: 7234
Lokalizacja: Skarżysko-Kamienna
Imię: Katarzyna
Kris masz racje, ale mi się rozładował wtedy tel. A jak się jest na wózku od małego - tak jak ja - jest gorzej. Rodzice dotąd maja dni w których traktują mnie jak 2 latka. I to wkurza :!: Ale kocham ich tak jak oni mnie :!:


Ostatnio edytowano 18 mar 2011, 15:18 przez Katarzyna Metzger, łącznie edytowano 1 raz
literówki


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 13 wrz 2006, 22:16 
Offline
Administrator Główny
Administrator Główny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 cze 2006, 11:33
Posty: 5343
Lokalizacja: Opole
Imię: Ewa
Hmm... ciekawy temat. :grin: Właściwie trudno u mnie nazwać to nadopiekuńczością. Odkąd skończyłam 18 lat, dostałam wiele przywilejów :P Ale przedtem też nie było tragicznie. Myślę, że rodzice boją się o nas, gdyż chcą nas osłonić przed tym "złym" światem. Wiedzą, jakie przykrości mogą nas spotkać i chcą nas przed tym ochronić. Ale to nie jest dobre, gdyż jeśli wcześniej nabierzemy "odporności" na tego typu przykrości, to później będzie łatwiej nam się z nimi zmagać. Wracając do tematu: Ja nie mam problemów z późnym powrotem do domu (czasem wracam o 5 nad ranem), wyjście do sklepu, koleżanki, biblioteki itp. też nie jest problemem u mnie. Co innego jednak jak jadę do miasta, ale to już inna historia. Pozostaje nam po prostu walczyć, lub jak Kasia: zastrajkować :P A czasem po prostu dla świętego spokoju odebrać telefon i uspokoić rodziców.

_________________
Obrazek Piszę poprawnie po polsku.


Ostatnio edytowano 18 mar 2011, 15:26 przez Katarzyna Metzger, łącznie edytowano 1 raz
literówki


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 14 wrz 2006, 21:57 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 lip 2006, 15:41
Posty: 6341
Co do powiadamiania o spóźnieniu czy czymś podobnym to w sumie jestem za, bo, jeśli ktoś się ma spóźnić czy coś w tym stylu to lubię być powiadamiana. Skoro rodzice nie mogą spać, bo się dziecko spóźnia to lepiej dać im znać. Bo jakby np. moje dziecko się spóźniało tez bym się denerwowała.

_________________
Obrazek


Ostatnio edytowano 18 mar 2011, 16:02 przez Katarzyna Metzger, łącznie edytowano 1 raz
ortografia, brak dyżych liter, brak spacji


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 15 wrz 2006, 13:44 
Offline
Pisarz
Pisarz

Dołączył(a): 9 wrz 2006, 23:17
Posty: 1058
Na złość mamie niech mi uszy zmarzną. trochę wam zazdroszczę tej nadopiekuńczości. Od małego robiłem co chciałem, łaziłem gdzie chciałem i nikt specjalnie się tym nie przejmował, byłem wtedy w miarę sprawny, ale siostra słabo widząca też tak miała. Z małą poprawką na dziewczynę. Może zamiast robić na przekór, udowodnijcie, że jesteście dorośli, że potraficie zrobić coś samodzielnie. Działanie na złość mamie tylko ją umocni w przekonaniu, że nie jesteście dorośli, natomiast spokojne udowadnianie o swej odpowiedzialności powinno pomóc.


Ostatnio edytowano 18 mar 2011, 16:16 przez Katarzyna Metzger, łącznie edytowano 2 razy
literówki


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 15 wrz 2006, 15:10 
Offline
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 25 lip 2006, 15:57
Posty: 7234
Lokalizacja: Skarżysko-Kamienna
Imię: Katarzyna
Wszyscy macie racje, ale mi chodziło o przegięcia... Bo tak to jest ok. Jak im się czasem coś takiego włączy to tragicznie się czuje z tym. A najgorsze jak coś się stanie na co nie masz wpływu..., a potem afera... Zapewniam was głupio, by wam było strasznie. :!:


Ostatnio edytowano 18 mar 2011, 16:20 przez Katarzyna Metzger, łącznie edytowano 1 raz
literówki


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 15 wrz 2006, 16:07 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 lip 2006, 15:41
Posty: 6341
Swoich rodziców przyzwyczajam do tego, że nie potrzebuje ich "pomocy" nawet w załatwianiu spraw na miecie (a tam są schody lub ciężko się dostać, wiec oczywista sprawa, że nie dam rady, a sama nie dam rady gdzieś iść zawsze musi być ktoś ze mną, przynajmniej jak na razie). Do lekarza czy gdzieś zawozi mnie tata, ale czeka w samochodzie, a ja z chłopakiem idę sama, a zawsze chodził ze mną i niestety do gabinetu wchodził razem ze mną. Nie mogłam go tego oduczyć, ale w końcu mi się udało. Rodzice czasami nie zdają sobie sprawy, że ich dzieci dorastają i nie potrzebują już ich pomocy na taką skalę jak kiedyś. Mimo to nadal myślą, że bez ich pomocy się nie obejdzie.

_________________
Obrazek


Ostatnio edytowano 18 mar 2011, 16:35 przez Katarzyna Metzger, łącznie edytowano 2 razy
literówki


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 17 wrz 2006, 21:34 
Offline
Pisarz
Pisarz

Dołączył(a): 9 wrz 2006, 23:17
Posty: 1058
A gdzie jest granica między nadopiekuńczością, a brakiem opieki?


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 17 wrz 2006, 21:42 
Offline
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 25 lip 2006, 15:57
Posty: 7234
Lokalizacja: Skarżysko-Kamienna
Imię: Katarzyna
Ta granice można zauważyć. Ale brak opieki to osobny temat :sad:


Ostatnio edytowano 19 wrz 2006, 22:01 przez Katarzyna Metzger, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 17 wrz 2006, 21:46 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 lip 2006, 15:41
Posty: 6341
Hm dobre pytanie. Brak opieki to chyba wtedy kiedy rodzice w ogole sie nie przejmuja tym co sie dzieje z dzieckiem, mowia, ze sie opiekuja, ale to i tak puste slowa. Nadopiekunczosc jest wtedy kiedy rodzice traktuja dorosle dziecko jakby nadal bylo male i mysla, ze nie ma swojego rozumu i, ze jest az tak glupie i nieporadne, ze bez ich pomocy nie da rady.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 19 wrz 2006, 21:01 
Offline
Pisarz
Pisarz

Dołączył(a): 9 wrz 2006, 23:17
Posty: 1058
Joasiu trochę nie chce mi się wierzyć w Twoją nieporadność. Twoje posty świadczą o czymś zupełnie odwrotnym


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 19 wrz 2006, 23:16 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 lip 2006, 15:41
Posty: 6341
Cytuj:
Joasiu trochę nie chce mi się wierzyć w Twoją nieporadność. Twoje posty świadczą o czymś zupełnie odwrotnym

Szkoda, ze nie moge Ci tego udowodnic. O czym swiadcza moje posty? Niestety mam problemy i to z kazdym rokiem wieksze, kiedys moglam chodzic sama, dzis juz nie, tylko z kims. Mam problemy z rownowaga, czesto mnie zawiewa co niestety przysparza mi czasami powaznych problemow. Bardzo mi pomaga moj chlopak. W zalatwianiu spraw na miescie typu urzedowe w czasie zimy musze polegac na innych, a jak jest cieplo to tata mnie zawozic, bo dostac sie tam to i daleko i ciezko, a jak sa schody to juz niestety, ale dla mnie koniec. Jak upadne to sama nie wstane, ciezko mi sie czasami odginac, nie moge nic podniesc z ziemi, wstawac z krzesla nawet mam problemy, chyba, ze mam obok inne krzeslo. Nie wiem dokladnie jak Ci to opisac zebys zrozumial, ale dobrze nie jest, ale sie staram, naprawde sie staram, jak czegos nie moge zrobic to kombinuje, na tym polega moje zycie na kombinowaniu, aby dac sobie rade z czyms. Jak padne np na plecy i nie bede sie mogla przewrocic sama to bede zmuszona czekac na kogos, bo sama nie dam rady. Szkoda, ze mi nie wierzysz.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 20 wrz 2006, 10:45 
Offline
Junior Admin
Junior Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 20 sie 2006, 21:39
Posty: 5086
Lokalizacja: Tuż Zza Rogu...
Imię: Agnieszka
Musze obronić kolegę trochę, ja jego słowa inaczej zrozumiałam.
Cytuj:
Joasiu trochę nie chce mi się wierzyć w Twoją nieporadność.

Cytuj:
Szkoda, ze nie moge Ci tego udowodnic. Szkoda, ze mi nie wierzysz.

Ja myślę, że bubu nie to miał na myśli, nie o to mu chodziło. Jemu mogło chodzić o to, że w życiu codziennym nie jestes nieporadna, jak sama napisas, robiłas coś w kuchni i tata Ci przeszkodził. Noż kurde jak to napisac.... no, że po prostu Twój tata się myli mysląc, że jestes taka nieporadna bo wcale taka nie jesteś, robiąc takie a takie rzeczy, bo probujesz, starasz się, walczysz, udowadniasz sobie i innym, że dasz radę.
Cytuj:
Twoje posty świadczą o czymś zupełnie odwrotnym

To o ile się nie myle zostało napisane w tym sensie, że jesteś inteligentną i mądrą dziewczyną i Twoje posty mają sens.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 20 wrz 2006, 21:46 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 lip 2006, 15:41
Posty: 6341
Sama staram sobie dawac rade. Matka praktycznie mi w niczym nie pomaga, a tata czasami az za bardzo, robi ze mna "ofiare losu", wystarczy, ze trzasne drzwiami to juz sie pyta czy padlam, a nawet jakbym padla to przeciez na czworaka jakos dojde do lozka, a pozniej to kwestia wsadzenia tylka i jakos samo pojdzie, bo gorzej jakbym padla w miejscu gdzie nie ma lozka. Tata jakis czas temu wkurzal sie, ze chlopak mi pomaga, a juz on nie musi. Naprawde chce czasami zrobic cos sama, zeby sobie udowodnic, ze moge. Np w domu moge wiele rzeczy sama zrobic, ale juz isc po zakupy to nie, ani wyjsc nigdzie sama.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 21 wrz 2006, 15:15 
Offline
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 25 lip 2006, 15:57
Posty: 7234
Lokalizacja: Skarżysko-Kamienna
Imię: Katarzyna
Joasiu jemu trudno się pogodzić z tym, że u boku córeczki jest Facet - możliwe, że na całe życie, ale myślę, że powoli się z tym ozfaja. Mój tez miał z tym DUŻY problem, ale już jest ok. Cierpliwości :!: :grin: :grin: :grin:


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 22 wrz 2006, 16:59 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 lip 2006, 15:41
Posty: 6341
Jak sobie Twoj tata z tym poradzil? Bo moj to chyba jest przyzwyczajony do tego, ze mnie jak cos trzeba gdzies zawiesc zeby zalatwic jakas sprawe czy cos. Jednak minus z tego taki, ze on nie wierzy, ze dam rade spory kawalek przejsc, a ja daje rade i to bez problemu. Mam wrazenie, ze tata woli zebym nie chodzila niegdzie daleko, tylko co najwyzej blizej, ach te przyzwyczajenia z dawnych czasow.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 

Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 185 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 10  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do: