|
Zanim zachorowałam, pracowałam w szkole integracyjnej jako nauczyciel kierunkowy. Uważam z perspektywy czasu, że to mogło być dobre i skuteczne (dodam też, że mój pełnosprawny siostrzeniec uczy się w szkole integracyjnej, więc znam też dobrze sprawę nie tylko od strony nauczycielskiej; dzięki temu że chodzi do takiej klasy, zaangażował się w wolontariat mimo 10 -ciu lat, odwiedza swojego niepełnosprawnego kolegę w domu). Miałam dwie klasy integracyjne. W jednej nauczyciel pedagog zostawał na przerwach i moderował relacje pomiędzy ON (upośledzenie umysłowe) i OP, potem gdy sytuacja układała się dobrze, nie musiał zostawać na przerwach, ale czuwał, aby nikomu nie stała się krzywda. To była (tak jak to oceniam) szansa i dla ON i dla OP (dla OP uwrażliwała, oswajała np. z ograniczeniami własnymi, dawała szansę na zbudowanie prawdziwego obrazu świata, etc. poza tym mniejsze klasy stwarzały szansę na zapytanie o wszystko, sprawdzenie wszystkim np. wypracowań, w ogóle komfort pracy był lepszy również dla mnie). W drugiej klasie natomiast bierność pedagoga doprowadzała do nieprzyjemnych sytuacji dla ON, więc ustawa ustawą, ale wszystkiego nie da się w niej zapisać. Ważne jakie będzie wykonanie, nawet najlepsza ustawa wszystkiego nie przewidzi i nie przełamie oporu materii. Natomiast dla ON (szkoła dała pewność siebie, pole porozumienia z ludźmi OP, okazało się, że tym, co łączy, są wspólne zainteresowania, gry komputerowe, bo grał na równi z OP [nigdy nie rozumiałam dlaczego ON gra w trudne gry strategiczne, a nauka polskiego nie idzie mu tak dobrze, ale przy odrobinie dobrej woli - stworzeniu komiksu - udało się mniej więcej wytłumaczyć, o co chodzi np. w "Potopie" i nie uważam, że to było nic nie warte], dała nadzieję na to, że ludzie zdrowi chcą mu pomóc, stworzyła szanse na porozumienie, wydobyła zdolności. Nie uważam, że to była strata czasu i pieniędzy.
_________________ [Czasem] Nie zgadzam się z tym, co mówisz, ale oddam życie, abyś mógł mówić (miał prawo mówić) to, co mówisz (HALL/WOLTER). Nie mam czasu nienawidzić ludzi, którzy mnie nienawidzą, ponieważ jestem zajęty kochaniem tych, którzy mnie kochają;)
|