Witamy na Ogólnopolskim Forum Osób Niepełnosprawnych. Kliknij tutaj, aby się zarejestrować

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 2 ] 
 

Autor Wiadomość
PostNapisane: 25 wrz 2011, 16:48 
Offline
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 sie 2006, 15:39
Posty: 5354
Lokalizacja: Podkarpacie
Krzysztof Cegielski: - Kiedyś wstanę i pójdę

Rozmowa z Krzysztofem Cegielskim, byłym żużlowcem, dziś współkomentatorem TVP i Canalu+
KRZYSZTOF CEGIELSKI Ma 29 lat, pochodzi z Gorzowa Wlkp., gdzie wciąż mieszka jego rodzina. Srebrny medalista IMŚJ i DPŚ, zdobywca brązowego medalu ME, wicemistrz Polski juniorów i seniorów. Po wypadku w czerwcu 2003 r. na torze w Szwecji porusza się na wózku inwalidzkim. Od trzech lat z wyboru krakowianin, współkomentator żużlowych transmisji w TVP i Canalu+.


- Sześć lat temu los poddał cię ciężkiej próbie. Po urazie kręgosłupa, jakiego doznałeś podczas ligowego meczu w Szwecji, poruszasz się na wózku inwalidzkim. Często wracasz myślami do tamtej chwili?
- Nie. Najwyżej wtedy, gdy patrzę na startujących kolegów. Wtedy odczuwam brak jazdy na żużlu. A z losem się pogodziłem. Czasem jest mi tylko smutno i żal, tak zwyczajnie po ludzku, że nie mogłem zrealizować swoich sportowych marzeń. Wiedziałem, jaką pracę muszę wykonać, by wspiąć się w tym sporcie jeszcze wyżej.

- Myślałeś o samym szczycie?

- Tak, chciałem zostać mistrzem świata. Zawsze to powtarzałem, nawet gdy ten cel wydawał się nierealny. Na początek zamierzałem na stałe zadomowić się w ścisłej światowej czołówce. Niestety, skończyłem, gdy dopiero się do niej zbliżałem. Po kilku latach widzę, że moi rówieśnicy, z którymi wtedy walczyłem jak równy z równym, dziś są światowymi liderami. Najprostszy przykład to Nicki Pedersen. Był na moim poziomie, a teraz jest trzykrotnym mistrzem świata. Wiem, ile pracy go to kosztowało, ale ja godziłem się na podobne wyrzeczenia.

- W momencie wypadku na szwedzkim torze miałeś 24 lata. Czujesz do kogoś żal za tamto zdarzenie?

- Absolutnie nie. To był ostatni, nominowany wyścig, do którego trener Bo Wirebrand desygnował początkowo Wieśka Jagusia i Alesa Drymla. Ja miałem taki sam dorobek, jak koledzy, więc byłem bardzo niezadowolony. Wręcz wymusiłem na szkoleniowcu zmianę decyzji i ostatecznie stanąłem pod taśmą razem z Drymlem. No i pojechałem. Do pierwszego wirażu...

- Twoje życie zawróciło w tamtym momencie o 180 stopni. Czy również bardzo się zmieniło?

- Taki już mam charakter, że nawet z tragicznych sytuacji staram się wyciągać pozytywne elementy. A po wypadku było ich naprawdę dużo. Spotkałem wielu wspaniałych ludzi, doznałem z ich strony ogromu pomocy. Może to zabrzmi niewiarygodnie, ale jestem szczęśliwym człowiekiem. Żyję z dnia na dzień i z wdzięcznością biorę wszystko, co zsyła mi los. Coś się w moim życiu zamknęło, ale też coś otworzyło.

- Jaka jest dziś twoja życiowa filozofia?

- Wypadek niewiele w tym zakresie zmieniło. Każdego ranka wstaję z łóżka optymistycznie nastawiony do dnia, spotykam się z ludźmi, czerpię radość z obcowania z nimi. Oni mi dają swoją energię, a ja im swoją. Tak po prostu.

- Jesteś osobą w pełni samodzielną?

- Tak. Mieszkam sam i doskonale daję sobie radę. Mój kalendarz zajęć jest bardzo wypełniony. Codziennie jeżdżę na specjalistyczne zajęcia do krakowskiej Kliniki Rehabilitacyjnej. Ćwiczę dwa razy po półtora godziny. Lubię wysiłek i fizyczne zmęczenie, bo przywykłem do nich w latach sportowej kariery. Bardzo dużo pływam, około kilometra dziennie, więc teraz radzę sobie w wodzie lepiej niż przed wypadkiem. W sezonie dużo czasu zajmuje mi praca współkomentatora dla dwóch stacji telewizyjnych. Po sportowych emocjach zajmuję się inwestycjami kapitałowymi, funduszami inwestycyjnymi i Giełdą Papierów Wartościowych. Te zainteresowania odkryłem w sobie już po wypadku.

- I jesteś dzięki tym zajęciom samowystarczalny finansowo?

- Zdecydowanie tak.

- A nie straciłeś wiary, że kiedyś będzie ci dane wstać z wózka i pójść o własnych siłach?

- Nigdy. Wykonuję tak ciężką pracę, że kiedyś ten moment nastąpi. To jest wręcz nieuniknione. Nie myślę o tym każdego dnia, nie oczekuję tego w każdej chwili, ale jestem przygotowany. Bardzo dużo czasu poświęcam na utrzymywanie pionowej pozycji. Często chodzę, oczywiście jeszcze nie samodzielnie, ale wspomagających urządzeń i zajmujących się mną osób jest coraz mniej. Wiem, jak to jest stać na własnych nogach. Nie tylko z przeszłości, ale też z bieżących doświadczeń. Dlatego wciąż powtarzam: kiedyś wstanę i po prostu pójdę.

- Dziękuję.

z: http://www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.d ... /238425150

_________________
Zachęcam do obejrzenia i rozsyłania wśród znajomych.Miłego oglądania;-)

http://www.youtube.com/watch?v=vwVnogxSKQE&list=HL1337635196&feature=mh_lolz


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 25 wrz 2011, 18:22 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 cze 2011, 10:12
Posty: 921
Imię: Bogunia
ogromny szacun i podziw dla Krzysztofa

_________________
Wszyscy urodziliśmy się dla miłośći.Ona jest podstawą istnienia


Góra
 Zobacz profil  
 

Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 2 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do: