Witaj na Ogólnopolskim Forum Osób Niepełnosprawnych. Kliknij tutaj, aby się zarejestrować

Kłamstwa, kłamstewka...- ... a życie

o wszystkim, co zaskakuje, co budzi wątpliwości...

Moderatorzy: Lunea, Trurl, Junior Admin

no avatar
User

taurus

Ranga

Pisarz

Pisarz
Posty

1541

Dołączył(a)

28 kwi 2012, 01:45

Kłamstwa, kłamstewka...- ... a życie

Postprzez taurus » 4 mar 2018, 05:02

W zasadzie to chciałem zatytułować ten temat "filozofia a życie", ale nadany powyżej wydał mi się bardziej właściwy.
Każdy z nas posługuje się w wielu przypadkach przynajmniej pewnymi niedociągnięciami wobec nawet najbliższych jak i reszty, żeby własny wizerunek był jak najbardziej odpowiadający temu, co inni o nas myślą bądź odbiorą.
Mamy swój własny obraz siebie, lecz jest też wyobrażenie, jakie mają o nas inni, i też poczucie, iż ich obraz nie jest do końca prawdziwy. Który wizerunek jest prawdziwy? Tylko pomiędzy można znaleźć ten, który jest odzwierciedleniem wszystkiego. - Często, żeby ocalić naszą własną twarz, dopuszczamy się w dobrej wierzej pewnych oszustw, które niejako nas usprawiedliwiają, ale czy na pewno ? - Może bardziej by się opłacało dla nas wprost powiedzieć czy pokazać : "Mylisz się i bzdury gadasz, chyba że dasz jakąś przesłankę"...
... Kwestia wyjątkowo skomplikowana i to zależna od każdego z osobna, ale zbyt często jesteśmy w odbiorze inaczej interpretowani, niż mamy to w zamyśle - pozostaje pytanie, jak sobie z tym radzić...
Albo olewać kogoś, kto inaczej nadaje, albo poszukać wspólnych fal - i poznać siebie lepiej, o ile kogoś to obchodzi. Pewne kłamstewka są tu nawet pożądane, gdyż i od drugiej strony nie można oczekiwać obnażania się do ustalonych granic, no więc skoro tak, to tutaj wszystko się pozornie komplikuje, ale tylko pozornie.
Są pewne granice, gdzie pewne niedomówienia są jakby płaszczyzną porozumiewania się, lecz skoro dotyczy to obu stron, to co za problem przyjąć taką taktykę? - no żeby tylko te ściemnienia nie przekształcały się w obłudę, która całkowicie zaciemnia nasz obraz.
Filozofia ma się nijak do życia, a ponoć jest to nauka o miłości do mądrości, a to g.... prawda - to po prostu dążenia do odkrycia części prawdy, nie dość że uwarunkowana, to i dająca d.... w obliczu zasad najważniejszych.
Reasumując, to każdy żyje jak żyje, nie do końca chciałby tego, co jest, ale są i inni, którzy zasiewają w nas tę nutę goryczy, którzy nas raczej powinni wspierać, ale to jest właśnie to niebezpieczeństwo - właśnie to, żeby się nie dać zaszufladkować jako ON niby z innego świata...
Ja jako Taurus już na zawsze zamilknę w sprawach nazbyt rozbudowanych i ogólnych (tym bardziej, iż ostatni mój wątek został przemilczany - no cóż, rozumiem jakoś tam...) i nie zamierzam nic już rozwijać ...
Bylebyście tylko walczyli o swoje (w jakąkolwiek kategorię to podpiąć)....
Avatar użytkownika
User

Mirmur

Ranga

Przyjaciel Forum

Przyjaciel Forum
Posty

5517

Dołączył(a)

23 sie 2010, 22:04

Imię

M

Re: Kłamstwa, kłamstewka...- ... a życie

Postprzez Mirmur » 4 mar 2018, 12:54

Masz za dużo pytań i zbyt wiele już poznanych odpowiedzi, a ja Ci powiem - baby Ci trzeba, a być może i potomka :P

I jak to M.Rodowicz kiedyś wyśpiewała "seks + pełna kasa, to wtedy sukces jest", no bo jest i wtedy nie ma czasu ani ochoty na rozważania jak powyżej.

Mnie obecnie proste życie pochłania i to jest dobre, a już niezmiernie raduje, że nie jestem małpą w żadnym cyrku - kim jestem wiem, swoje ograniczenia znam, oceniać innych potrafię cóż więcej potrzeba - jedno mi mocno przeszkadza, to brak zdrowia na takim poziomie na jakim bym sobie życzył i to jest istotne, bo ogranicza - cała reszta? gie.. warta i choć filozoficzne zacięcie bywa ciekawe i wciągające , to prostota i radość dnia codziennego wygrywa z całą tą rozbudowaną konstrukcją. ;)
no avatar
User

inko

Ranga

Dobry duch

Dobry duch
Posty

8

Dołączył(a)

16 lut 2018, 21:28

Imię

Monika

Re: Kłamstwa, kłamstewka...- ... a życie

Postprzez inko » 4 mar 2018, 13:46

I jak to M.Rodowicz kiedyś wyśpiewała "seks + pełna kasa, to wtedy sukces jest", no bo jest i wtedy nie ma czasu ani ochoty na rozważania jak powyżej.

to tez nie wystarcza i wtedy własnie ta ochota na rozważania jak powyżej wzrasta w dzikim tempie, bo jak zasycisz się seksem i kasą, to co dalej? :P
Avatar użytkownika
User

Mirmur

Ranga

Przyjaciel Forum

Przyjaciel Forum
Posty

5517

Dołączył(a)

23 sie 2010, 22:04

Imię

M

Re: Kłamstwa, kłamstewka...- ... a życie

Postprzez Mirmur » 4 mar 2018, 14:45

inko napisał(a):to tez nie wystarcza i wtedy własnie ta ochota na rozważania jak powyżej wzrasta w dzikim tempie, bo jak zasycisz się seksem i kasą, to co dalej? :P

To uproszczenie, ale w tym się wiele zawiera - w życiu jest tyle dróg do samorealizacji , że czasu na wszystko nie starczy pod warunkiem, że się chce i ma się ku temu możliwości. Wszelakiej maści filozofowie mieli zbyt dużo czasu na rozkminki życia zamiast jego używać pełnymi garściami ot co.
no avatar
User

mariano

Ranga

Przyjaciel Forum

Przyjaciel Forum
Posty

1794

Dołączył(a)

7 kwi 2010, 23:13

Lokalizacja

Wielkopolska

Re: Kłamstwa, kłamstewka...- ... a życie

Postprzez mariano » 4 mar 2018, 15:03

Nie wiem czy dobrze rozkminiłem...
Szczerość wobec ludzi, szczerość wobec samego siebie jest odwiecznym problemem tego świata.
Kłamią w telewizji, kłamią w gazetach, kłamią w sklepach, kłamią na facebooku, a więc i my kłamiemy.

Ostatni przykład z Hołowczycem, już mu się automatycznie załączyło kłamstewko.

Kłamać człek musi, bo to ułomna istota. Tyle, że na tych kłamstwach powinien się uczyć, że nie tędy droga.
A on uczy się, że kłamstwo popłaca.
I śmieje się szczerości w twarz.
I słowo PRZEPRASZAM wykreślił z zasobu swojego słownika.

Z Mirkiem po części się zgadzam.
Jak wpadniesz w wir życia, to czasu na rozkminy brak.
Ale czasami da się wygospodarować kilka godzin dla siebie, tego w środku, pod skórą.
Gdyby wszyscy jeździli rowerami, rząd opodatkowałby pedałowanie.
no avatar
User

taurus

Ranga

Pisarz

Pisarz
Posty

1541

Dołączył(a)

28 kwi 2012, 01:45

Re: Kłamstwa, kłamstewka...- ... a życie

Postprzez taurus » 6 mar 2018, 14:00

Mirmur napisał(a):Masz za dużo pytań i zbyt wiele już poznanych odpowiedzi, a ja Ci powiem - baby Ci trzeba, a być może i potomka :P

I jak to M.Rodowicz kiedyś wyśpiewała "seks + pełna kasa, to wtedy sukces jest", no bo jest i wtedy nie ma czasu ani ochoty na rozważania jak powyżej.

Mnie obecnie proste życie pochłania i to jest dobre, a już niezmiernie raduje, że nie jestem małpą w żadnym cyrku - kim jestem wiem, swoje ograniczenia znam, oceniać innych potrafię cóż więcej potrzeba - jedno mi mocno przeszkadza, to brak zdrowia na takim poziomie na jakim bym sobie życzył i to jest istotne, bo ogranicza - cała reszta? gie.. warta i choć filozoficzne zacięcie bywa ciekawe i wciągające , to prostota i radość dnia codziennego wygrywa z całą tą rozbudowaną konstrukcją. ;)

No Mirek nie do końca, jak piszesz :o To fakt, pytań wiele, a odpowiedzi jakby znane, ale czasem mnie porywa na jakiś rozbudowany post, nie z braku czegoś, ale z powodu: "no że jakoś coś mnie naszło, powiedzmy" :wink:
Zresztą po częstotliwości, z jaką tu piszę, to sam możesz wywnioskować, jaka jest proporcja pomiędzy moim zaangażowaniem w życie, a jakąkolwiek bierną filozofią.
A tak co do kasy, seksu i wszelkich innych uciech życia, to wszystko się w pewnym momencie się przejada i trzeba znów na moment się oderwać w ciszę samego siebie, żeby móc potem na nowo cieszyć się życiem i prostą radością dnia codziennego.... - każdy potrzebuje w całym tym wirze na swój indywidualny oddech, co też ja właśnie ostatnio uczyniłem :-D W pełni zgoda z tym, że radość i prostota wygrywa z wszelkimi filozoficznymi nadbudowami, no ale czasem przecież można, czyż nie? - tym bardziej, iż potem życie nabiera jeszcze większego smaku :wink:
mariano napisał(a):Z Mirkiem po części się zgadzam.
Jak wpadniesz w wir życia, to czasu na rozkminy brak.
Ale czasami da się wygospodarować kilka godzin dla siebie, tego w środku, pod skórą.

I otóż to, o to biega. Czasem da się wygospodarować ten cenny czas dla siebie - i tylko o to chodziło :)
Avatar użytkownika
User

Mirmur

Ranga

Przyjaciel Forum

Przyjaciel Forum
Posty

5517

Dołączył(a)

23 sie 2010, 22:04

Imię

M

Re: Kłamstwa, kłamstewka...- ... a życie

Postprzez Mirmur » 7 mar 2018, 09:37

No fakt, trochę się rozpędziłem ..., tym bardziej, że na Ofon po co się przychodzi? , żeby po marudzić :aniol:

Jedno mnie niezmiernie martwi , - znowu muszę się z Leszkiem zgodzić :D

Poniżej dwa słowa:

taurus napisał(a):Każdy z nas posługuje się w wielu przypadkach przynajmniej pewnymi niedociągnięciami wobec nawet najbliższych jak i reszty, żeby własny wizerunek był jak najbardziej odpowiadający temu, co inni o nas myślą bądź odbiorą.
Mamy swój własny obraz siebie, lecz jest też wyobrażenie, jakie mają o nas inni, i też poczucie, iż ich obraz nie jest do końca prawdziwy. Który wizerunek jest prawdziwy? Tylko pomiędzy można znaleźć ten, który jest odzwierciedleniem wszystkiego. - Często, żeby ocalić naszą własną twarz, dopuszczamy się w dobrej wierzej pewnych oszustw, które niejako nas usprawiedliwiają, ale czy na pewno ? - Może bardziej by się opłacało dla nas wprost powiedzieć czy pokazać : "Mylisz się i bzdury gadasz, chyba że dasz jakąś przesłankę"...

Wiesz, dobrze jest jak się ma umiejętność refleksji na własny temat, rzadka to cecha. Tak czy siak żadna kreacja nie ma szans przetrwać próby czasu, bo nie ma aż tak dobrych aktorów i całe szczęście :P .
Iluzja kobiety widzianej na ulicy, - zwykle wyfiokowana, wymalowana, ładnie ubrana, normalnie jest na czym oko zawiesić, gorzej jak wstanie z łóżka :lol: , ale to może właśnie tak ma być , piękność nie powszednieje.
Postrzeganie siebie , kontra otoczenie? które jest prawdziwe? żadne :D zbyt wiele zmiennych do prawidłowej oceny, przynajmniej w większości przypadków, chociaż tutaj można , a wręcz należy podejmować próby oceny, po co? dla ewoluszyn , doświadczenia . Ocena samego siebie powinna skutkować działaniem dla poprawy tego czy owego, ocena innych dla ochrony - przyjaciel, wróg, obojętny.

taurus napisał(a):... Kwestia wyjątkowo skomplikowana i to zależna od każdego z osobna, ale zbyt często jesteśmy w odbiorze inaczej interpretowani, niż mamy to w zamyśle - pozostaje pytanie, jak sobie z tym radzić...

Najlepiej tak, polecam :P


taurus napisał(a):Albo olewać kogoś, kto inaczej nadaje, albo poszukać wspólnych fal - i poznać siebie lepiej, o ile kogoś to obchodzi. Pewne kłamstewka są tu nawet pożądane, gdyż i od drugiej strony nie można oczekiwać obnażania się do ustalonych granic, no więc skoro tak, to tutaj wszystko się pozornie komplikuje, ale tylko pozornie.

Zwykle w 5 minut wiesz czy to są "podobne fale" , co najwyżej po "15" minutach weryfikujesz pomyłkę. Dla mnie nic się nie komplikuje, pozwalam żeby działał czas o którym wspominam wyżej, później rybki albo akwarium , a deal jest dopóki dopóty oboje mają w tym interes (obojętnie jaki, już kiedyś pisaliśmy w temacie). W sumie to smutne trochę, że natura tak życie wszelakie kształtuje , że jest one interesowne i nie ma drugiej opcji, niestety :aniol:
taurus napisał(a):Są pewne granice, gdzie pewne niedomówienia są jakby płaszczyzną porozumiewania się, lecz skoro dotyczy to obu stron, to co za problem przyjąć taką taktykę? - no żeby tylko te ściemnienia nie przekształcały się w obłudę, która całkowicie zaciemnia nasz obraz.

Ściemnianie , to jedno , a obnażanie się do zera (czyt zwierzanie) to drugie, pierwsza opcja jest beee, druga to całkiem naturalna interakcja z otoczeniem.
taurus napisał(a):Filozofia ma się nijak do życia, a ponoć jest to nauka o miłości do mądrości, a to g.... prawda - to po prostu dążenia do odkrycia części prawdy, nie dość że uwarunkowana, to i dająca d.... w obliczu zasad najważniejszych.
Reasumując, to każdy żyje jak żyje, nie do końca chciałby tego, co jest, ale są i inni, którzy zasiewają w nas tę nutę goryczy, którzy nas raczej powinni wspierać, ale to jest właśnie to niebezpieczeństwo - właśnie to, żeby się nie dać zaszufladkować jako ON niby z innego świata...

Zaszufladkować nie, najlepiej to widać na polskim rynku pracy , gdzie ON tylko nadaje się na ochronę albo do sprzątania, z tym czy podobnym postrzeganiem należy walczyć ale z czystym sumieniem napiszę, że świat ON to inny świat.
Ta inność wzrasta proporcjonalnie do uciążliwości schorzenia i qu... tu choćby chmury pierdziały nikt mi nie wmówi , że jest inaczej, bo doskonale znam oba światy z własnego doświadczenia i nie tylko.
taurus napisał(a):Ja jako Taurus już na zawsze zamilknę w sprawach nazbyt rozbudowanych i ogólnych (tym bardziej, iż ostatni mój wątek został przemilczany - no cóż, rozumiem jakoś tam...) i nie zamierzam nic już rozwijać ...
Bylebyście tylko walczyli o swoje (w jakąkolwiek kategorię to podpiąć)....

Jak się tu zapisywałem było znacznie więcej osób chętnych do takich dyskusji, dziś jest jak jest ale miło jest poczytać Twoje przemyślenia , a że ogólnie wygląda to tak jak wygląda , to cóż poradzisz Facebooka nie zamkniesz :D


mariano napisał(a): Kłamać człek musi, bo to ułomna istota. Tyle, że na tych kłamstwach powinien się uczyć, że nie tędy droga.
A on uczy się, że kłamstwo popłaca.
I śmieje się szczerości w twarz.
I słowo PRZEPRASZAM wykreślił z zasobu swojego słownika.

I tu się sprawa nieco komplikuje, - nie brakuje notorycznych kłamców, w tych przypadkach słowo przepraszam można sobie co najwyżej spuścić z woda w kiblu.
no avatar
User

taurus

Ranga

Pisarz

Pisarz
Posty

1541

Dołączył(a)

28 kwi 2012, 01:45

Re: Kłamstwa, kłamstewka...- ... a życie

Postprzez taurus » 9 mar 2018, 06:07

No tak, jedynie Mirek się odezwał konkretnie i za jakby starych czasów, które minęły. Może to dobrze, może źle, że kiedyś to było niezwykłe forum obfitujące w spory, które dawały kopa i kazały myśleć, żeby odeprzeć argumenty bądź jakieś poprawki (a chętnych było aż sporo miara). To było niezwykle, ale czasy się zmieniają - pamiętam te nieodległe jeszcze czasy, kiedy ja sam toczyłem ostry bój z wieloma i to było ciekawe i rozwijało, a dziś no skoro chętnych tak mało, to tylko podziękować i życzyć im swojego :)
Ale ostatnim tchnieniem (chyba że ktoś ma dar ożywiania :lol: ), to więc tak:
Mirmur napisał(a):Wiesz, dobrze jest jak się ma umiejętność refleksji na własny temat, rzadka to cecha. Tak czy siak żadna kreacja nie ma szans przetrwać próby czasu, bo nie ma aż tak dobrych aktorów i całe szczęście :P .
Iluzja kobiety widzianej na ulicy, - zwykle wyfiokowana, wymalowana, ładnie ubrana, normalnie jest na czym oko zawiesić, gorzej jak wstanie z łóżka :lol: , ale to może właśnie tak ma być , piękność nie powszednieje.
Postrzeganie siebie , kontra otoczenie? które jest prawdziwe? żadne :D zbyt wiele zmiennych do prawidłowej oceny, przynajmniej w większości przypadków, chociaż tutaj można , a wręcz należy podejmować próby oceny, po co? dla ewoluszyn , doświadczenia . Ocena samego siebie powinna skutkować działaniem dla poprawy tego czy owego, ocena innych dla ochrony - przyjaciel, wróg, obojętny.

Tak tak, wiem niepotrzebnie to i owo, a może lepiej nie byłoby i wiedzieć. Refleksje na swój i świata temat toć przecież zagrożenie dla wielu... :?: , a w ogóle to kto po prostu jest, a kto dziś myśli? - trudno powiedzieć... Nie mam żadnego rozeznania w temacie osób nieznanych mi, ale wiem, że pośród tych, których znam, to po prostu życie toczy się bez żadnych specjalnych rozważań i może to po prostu jest życie?
Uwielbiam powtarzać za Sokratesem, że "Wiem, że nic nie wiem", bo to daje coś niezwykłego i cały czas pociąg do nieznanego. Ciekawe, co piszesz, iż żadna kreacja nie ma szans przetrwać próby czasu, no przecież większość jako aktorzy przechodzą przez życie i dobrze im z tym. Jak się umie grać, to i można przez całe życie, ale czy warto? - gie.. warto. I niestety, ale nie zgodzę się z Tobą, iż nie ma dobrych aktorów - są, są i często nieświadomi, że udają i tak przebiega im życie aż do końca.
Też ciekawe jest to postrzeganie siebie kontra otoczenie, ale i tu muszę coś dodać: "Tylko kompromis pomiędzy może dać znowu nam do myślenia, gdzie jestem prawdziwy ja, a gdzie ktoś wymusza na mnie to, czym nie jestem, no ale przecież to znów pojawia się ta rzadka cecha refleksji na własny temat :) "
Znam dobrze iluzje kobiet pociągających, ale ja już się w to nie pcham :P Super piszesz, że ocena samego siebie powinna skutkować, kto wróg, przyjaciel czy obojętny - może jednak znać siebie coraz lepiej?
A postrzeganie siebie kontra otoczenie - czyż żadne nie prawdziwe ? Jednak nie, choćby cały świat mówił, że jestem kimś innym niż jestem, to i tak się nie zgodzę :o
Mirmur napisał(a):Zwykle w 5 minut wiesz czy to są "podobne fale" , co najwyżej po "15" minutach weryfikujesz pomyłkę. Dla mnie nic się nie komplikuje, pozwalam żeby działał czas o którym wspominam wyżej, później rybki albo akwarium , a deal jest dopóki dopóty oboje mają w tym interes (obojętnie jaki, już kiedyś pisaliśmy w temacie). W sumie to smutne trochę, że natura tak życie wszelakie kształtuje , że jest one interesowne i nie ma drugiej opcji, niestety :aniol:

No niby tak, ale nazbyt często pojawiają się myśli, że może to akurat przewrotność losu :roll:
Fale zawsze można przestroić, ale dochodzę do wniosku, że chyba szkoda tego czasu na takie starania :glupek:
Mirmur napisał(a):Ściemnianie , to jedno , a obnażanie się do zera (czyt zwierzanie) to drugie, pierwsza opcja jest beee, druga to całkiem naturalna interakcja z otoczeniem.

No nie do końca, bo ta druga opcja czasem przeradza się w nadużyty ekshibicjonizm, a ten zawsze jest zły 8) , nawet wobec najbliższych potrzebne są pewne niedomówienia (czytaj ściemnienia :wink: )
Mirmur napisał(a):Zaszufladkować nie, najlepiej to widać na polskim rynku pracy , gdzie ON tylko nadaje się na ochronę albo do sprzątania, z tym czy podobnym postrzeganiem należy walczyć ale z czystym sumieniem napiszę, że świat ON to inny świat.
Ta inność wzrasta proporcjonalnie do uciążliwości schorzenia i qu... tu choćby chmury pierdziały nikt mi nie wmówi , że jest inaczej, bo doskonale znam oba światy z własnego doświadczenia i nie tylko.

Znam sporo ON, którzy pracują jako graficy, programiści czy księgowi itd... Ale w sumie nie wiem, czy nie masz racji - ja już od lat poszukuję dobrej pracy i sama produkcja i ochrona...., i już mi to obrzydło - dobrze, że mam swoje grania na weselach, bo inaczej nie miałbym nawet na abonament za internet. Jest tak, że jak nie masz dobrego wujka biznesmena, to faktycznie na godną pracę z godnym zarobkiem nie ma szans.
Ale ja pisałem przecież o ON w sensie własnego odbioru - no bo jeśli nam ten chory świat wmówi, iż jesteśmy faktycznie skądinąd gorsi, to już jesteśmy pogrzebani, a wiem, że jest zawsze szansa zwyciężyć w ramach pojętych struktur - no a co pozostało? - tylko walczyć z tym całym debilizmem przekonań...
Mirmur napisał(a):Jak się tu zapisywałem było znacznie więcej osób chętnych do takich dyskusji, dziś jest jak jest ale miło jest poczytać Twoje przemyślenia , a że ogólnie wygląda to tak jak wygląda , to cóż poradzisz Facebooka nie zamkniesz

Wielkie dzięki :) Ja choć trochę później, to też pamiętam, iż dyskusje wrzały, a teraz? - no ale takie czasy...
Też byłem wiele lat na FB, ale nie przypominam sobie aż takiej treści i zapału, czyli już nic nie wiem....
A w zasadzie dziwię się, że ktoś d... pokaże, a już tyle zainteresowania - dla mnie FB to (pomijając promocję naprawdę coś swojego i ciekawego) swoisty bezsens ludzkiej bezmyślności i pustego ego.
Pozdrawiam Mirku, bo nie wiem, kiedy znów tu zahaczę, a z Tobą zawsze można było niezwykle owocnie podyskutować :)
no avatar
User

mariano

Ranga

Przyjaciel Forum

Przyjaciel Forum
Posty

1794

Dołączył(a)

7 kwi 2010, 23:13

Lokalizacja

Wielkopolska

Re: Kłamstwa, kłamstewka...- ... a życie

Postprzez mariano » 9 mar 2018, 14:05

Facebook przypomina mi pismo obrazkowe na pradawnych jaskiniach. Bardziej to monolog niż dialog. A jeszcze do tego dochodzi coraz więcej fake niusów.
Ja uważam, że fora prędzej czy później odżyją. Bo one najbardziej spełniają rolę dialogu.

A Fejs zbrzydnie, stanie się obciachem...
Tak jak kiedyś Nasza klasa czy MySpace.
Gdyby wszyscy jeździli rowerami, rząd opodatkowałby pedałowanie.
Avatar użytkownika
User

Mirmur

Ranga

Przyjaciel Forum

Przyjaciel Forum
Posty

5517

Dołączył(a)

23 sie 2010, 22:04

Imię

M

Re: Kłamstwa, kłamstewka...- ... a życie

Postprzez Mirmur » 9 mar 2018, 22:53

taurus napisał(a):No tak, jedynie Mirek się odezwał konkretnie i za jakby starych czasów, które minęły.

Aż się łezka zakręciła ;) :lol:
taurus napisał(a):Może to dobrze, może źle, że kiedyś to było niezwykłe forum obfitujące w spory, które dawały kopa i kazały myśleć, żeby odeprzeć argumenty bądź jakieś poprawki (a chętnych było aż sporo miara). To było niezwykle, ale czasy się zmieniają - pamiętam te nieodległe jeszcze czasy, kiedy ja sam toczyłem ostry bój z wieloma i to było ciekawe i rozwijało, a dziś no skoro chętnych tak mało, to tylko podziękować i życzyć im swojego :)

No moim zdaniem niedobrze, że to tak na psy schodzi i nie mam tu na myśli obecnych użytkowników, ale mam jakieś dziwne wrażenie iż niepełnosprawnych w pl już nie ma :D ....,
taurus napisał(a): (...)Nie mam żadnego rozeznania w temacie osób nieznanych mi, ale wiem, że pośród tych, których znam, to po prostu życie toczy się bez żadnych specjalnych rozważań i może to po prostu jest życie?

Teraz nie ma na to czasu, chyba że przy wódce w odpowiednim towarzystwie. I to jest dobre i niedobre , z jednej strony trochę pogimnastykujesz istotę szarą, a z drugiej i tak huzz po tych rozważaniach zostaje, a na końcu dochodzisz do wniosku że najlepiej żyć w chwili obecnej gdzie nie mam miejsca na rozważanie tego czy owego :aniol:

taurus napisał(a): Ciekawe, co piszesz, iż żadna kreacja nie ma szans przetrwać próby czasu, no przecież większość jako aktorzy przechodzą przez życie i dobrze im z tym. Jak się umie grać, to i można przez całe życie, ale czy warto? - gie.. warto. I niestety, ale nie zgodzę się z Tobą, iż nie ma dobrych aktorów - są, są i często nieświadomi, że udają i tak przebiega im życie aż do końca.

Oczywiście, że nie ma na TYLE dobrych aktorów którzy by zagrali ponad czasem, albo ja jestem tak wymagającym widzem iż żaden do tej pory spotkany nie przetrwał próby czasu. I co z tego że takowy może grać do końca swoich dni, świadomie lub nie kiedy ja już będę na innym przedstawieniu :P . A też znam takiego, który pitoli jak potłuczony nawet wtedy kiedy jest to zupełnie zbędne, nie wiem ale może to się jakoś medycznie nazywa?

taurus napisał(a):Też ciekawe jest to postrzeganie siebie kontra otoczenie, ale i tu muszę coś dodać: "Tylko kompromis pomiędzy może dać znowu nam do myślenia, gdzie jestem prawdziwy ja, a gdzie ktoś wymusza na mnie to, czym nie jestem, no ale przecież to znów pojawia się ta rzadka cecha refleksji na własny temat :) "

No moja refleksja jest taka: nic na mnie nie da się wymusić, chociaż dostosować się trzeba, no bo dajmy na to co jak będę miał ochotę pobiegać nago po głównej ulicy w mieście :D . I ważne jest to żeby w tym postrzeganiu w kontekście otoczenia unikać porównywania się z nim, a zresztą .. uważam, że to cecha gówniarska i z tego wcześniej czy później powinno się wyrosnąć.


taurus napisał(a):A postrzeganie siebie kontra otoczenie - czyż żadne nie prawdziwe ? Jednak nie, choćby cały świat mówił, że jestem kimś innym niż jestem, to i tak się nie zgodzę :o

Możesz się nie zgadzać, pod warunkiem że już własna osobowość nie kryje przed Tobą samym tajemnic. Ja tego o sobie nie mogę powiedzieć, dlaczego? w życiu zdarzają się sytuacje dość zaskakujące i te do których nie jesteśmy przygotowani , to właśnie w takim ekstremum można siebie poznawać głębiej i to zwykle jest niewiadoma, po fakcie wychodzi..., oby zawsze in plus :aniol: . Tu tak w zasadzie ze spokojem patrzę sobie w oczy ale w paru życiowych sytuacjach teraz zachowałbym się inaczej.
taurus napisał(a):No niby tak, ale nazbyt często pojawiają się myśli, że może to akurat przewrotność losu :roll:
Fale zawsze można przestroić, ale dochodzę do wniosku, że chyba szkoda tego czasu na takie starania :glupek:

Nienawidzę przewrotności losu, ale jest na to pewna rada, która czasem potrafi oszczędzić sobie tego czy owego - intuicja, warto jej słuchać , oczywiście w przypadku kiedy dobrze działa :lol: , no u mnie zawsze była dobra, a kiedy miałem ją w dupie , to zawsze po dupie dostałem :twisted:
Co do przestrajania , to się z Tobą zgodzę - to strata czasu i generalnie nie tędy droga.
taurus napisał(a):No nie do końca, bo ta druga opcja czasem przeradza się w nadużyty ekshibicjonizm, a ten zawsze jest zły 8) , nawet wobec najbliższych potrzebne są pewne niedomówienia (czytaj ściemnienia :wink: )

W sumie tak
taurus napisał(a):Ale ja pisałem przecież o ON w sensie własnego odbioru - no bo jeśli nam ten chory świat wmówi, iż jesteśmy faktycznie skądinąd gorsi, to już jesteśmy pogrzebani, a wiem, że jest zawsze szansa zwyciężyć w ramach pojętych struktur - no a co pozostało? - tylko walczyć z tym całym debilizmem przekonań...

Racja, chociaż walka to złe podejście - trzeba starać się robić swoje, walka wypala.

taurus napisał(a):Pozdrawiam Mirku, bo nie wiem, kiedy znów tu zahaczę, a z Tobą zawsze można było niezwykle owocnie podyskutować

I nawzajem, Pozdrowionka :)

mariano napisał(a):Facebook przypomina mi pismo obrazkowe na pradawnych jaskiniach. Bardziej to monolog niż dialog. A jeszcze do tego dochodzi coraz więcej fake niusów.
Ja uważam, że fora prędzej czy później odżyją. Bo one najbardziej spełniają rolę dialogu.

A Fejs zbrzydnie, stanie się obciachem...
Tak jak kiedyś Nasza klasa czy MySpace.

No i obyś miał rację :)
no avatar
User

taurus

Ranga

Pisarz

Pisarz
Posty

1541

Dołączył(a)

28 kwi 2012, 01:45

Re: Kłamstwa, kłamstewka...- ... a życie

Postprzez taurus » 16 mar 2018, 20:48

Ja tak bez cytowania Ciebie to tak szybko i próbując co do szczegółów...
Warto zawsze pogimnastykować swe komórki szare, bo inaczej to grozi otępieniem na starość. Ja to robię, Ty to robisz i niech przyłączy jak najwięcej :roll: No i jasne, że w pewnym sensie lepiej czas poświęcać na pełny angaż w chwilę obecną, ale kto tak potrafi, niech nie zmienia ścieżki :lol: , a komu coś umyka, to niech się zastanowi, czy jest aż takim spoza konformizmu i zniewolenia poprzez cokolwiek, iż wystarczy to wszystko zamiast szukania swojego własnego.
Mirek, jest aż nazbyt dobrych aktorów, którzy oszukują innych i siebie jednocześnie przez całe życie, więc i oni mają takich uczniów, którzy jeśli trafisz na inne przedstawienie, to trudno rozeznać, że to inny spektakl :lol: Czasem taki pitoli i dajemy się nabrać - no tak, to ktoś, kto znów potwierdza naszą rację - nie mam na myśli Ciebie, gdzież by mi było, bo moje poznanie Ciebie dało mi wykluczenie Cię spoza grona dających się zahipnotyzować temuż czy innemu wariactwu....
No i też dostosowanie w granicach swojego JA - ciekawa sprawa, często istnieje dylemat, gdzie można i gdzie granice - według mnie to sprawa dyskusyjna, ale nie pozostaje nic jak nasze przekonania w tej sprawie... Zaś oceny, kto przekroczył, a kto nie, to już wyjątkowo interesująca kwestia...
Fakt - przestrajanie do innych częstotliwości to strata czasu i energii czyli nie ma sensu, ale czy nie ma sensu dostroić się do kogoś w specyficznych warunkach? No na przykład poznajemy kogoś i trzeba choć na chwilę na innym paśmie, a może i ta druga osoba jest też na tym paśmie ze względu na nas... - może więc czasem warto? Sam nie wiem....
I myślę, że walka w ramach pojęć, gdzie ON są ON, to w pewnych kategoriach musi być walką, no żeby udowodnić światu, że nie jest tak, jak myślą i żeby wywalczyć swoje miejsce i zrozumienie.
To fakt, trzeba robić swoje, ale jednocześnie skoncentrować swe siły, żeby osiągać i dawać do zrozumienia wszystkim, iż jesteśmy tacy sami - czyż to nie walka?
Każdy z nas mógłby powiedzieć, że życie byłoby inne, gdyby... ale co znaczy to gdyby?
Nie istnieje ''gdyby''...
mariano napisał(a):Facebook przypomina mi pismo obrazkowe na pradawnych jaskiniach.

Idealnie to ująłeś, bo tak właśnie jest :)
Avatar użytkownika
User

Mirmur

Ranga

Przyjaciel Forum

Przyjaciel Forum
Posty

5517

Dołączył(a)

23 sie 2010, 22:04

Imię

M

Re: Kłamstwa, kłamstewka...- ... a życie

Postprzez Mirmur » 23 mar 2018, 14:58

Leszek - ja to może podsumuję tak: grunt żeby nie zakłamywać, oszukiwać samego siebie ale czy na pewno? ostatnio dochodzę do wniosku, że chwile w których byłem szczęśliwy to te, które sobie projektowałem tak aby takie były - czy one były prawdziwe?, nieee, czas zawsze pokazywał że nie , spektrum szerokie ale może to właśnie o to chodzi żeby se trochę nakłamać :P :lol:
no avatar
User

taurus

Ranga

Pisarz

Pisarz
Posty

1541

Dołączył(a)

28 kwi 2012, 01:45

Re: Kłamstwa, kłamstewka...- ... a życie

Postprzez taurus » 25 mar 2018, 21:23

Więc tak... Mirek, Poruszasz niezwykle istotną kwestię, że czasem wiara w to, co inni myślą, przynosi więcej niż jakakolwiek prawda. Często projekcja samego siebie i przyjmowana przez otoczenie jako nasz odbiór, daje fajny efekt. Ja też mam do czynienia z wieloma, którym pozwalam odbierać mnie tak, jak jest w ich wyobrażeniu, a potem gdy już jestem pewien, odkrywam swoje pazury i dobrze na tym wychodzę. Trochę siedzi jednak we mnie makiawelizmu :roll:
Ale jak dla siebie, to szukam prawdy o sobie, a pozostały czas - no tak, żeby inni mnie dobrze widzieli, bo i tak w całym tym tłumie to co się liczy? Ano pierwsze wrażenia i co potem myślą, a kim jestem naprawdę, to wychodzi w czasie i jakiś czas później otwieram się .... Efekt zadziwiający :wink:
Avatar użytkownika
User

Mirmur

Ranga

Przyjaciel Forum

Przyjaciel Forum
Posty

5517

Dołączył(a)

23 sie 2010, 22:04

Imię

M

Re: Kłamstwa, kłamstewka...- ... a życie

Postprzez Mirmur » 27 mar 2018, 21:16

Bardziej miałem na myśli różowe okulary, które od czasu do czasu zakładam na własny nos. Co do tego jak inni mnie odbierają , to faktycznie iż zdarza się, że jest to ocena na wyrost , ale czy na pewno? , skąd mnie to wiedzieć czy dla siebie nie jestem zbyt surowym sędzią :aniol:

Tym makiawelizmem trochę mnie zaskoczyłeś ..., grunt, że się obroniłeś stwierdzeniem o "zadziwiającym efekcie" :D
no avatar
User

taurus

Ranga

Pisarz

Pisarz
Posty

1541

Dołączył(a)

28 kwi 2012, 01:45

Re: Kłamstwa, kłamstewka...- ... a życie

Postprzez taurus » 28 mar 2018, 00:56

Przyznaję, że nie zrozumiałem Cię wtedy, no że różowe okulary, bo nazbyt rzadko mi się to zdarza, a co do oceny siebie przez innych, to naprawdę rozwijające i super, że właśnie zawsze można więcej wiedzieć (co pociąga w konsekwencji wszelką wiedzę) rozumiejąc widzenie nas przez otoczenie, a kto ma rację? - pewnie wszystko leży pośrodku albo w ogóle nie ma tego, co się nazywa obiektywnym JA...?
Normalne, że i ja zbyt często jestem surowym sędzią wobec siebie i wymagam jeszcze więcej od siebie niż to możliwe, a relacje z otoczeniem pokazują, że przecież co jest, to wystarczy... - pewnie i tak się nie zmienię w swych samotniczych poszukiwaniach co do prawdy o sobie i życiu i tym, co daje czyste szczęście bez niepokojów, poczucia winy czy krzywdy i innych ludzkich ułomności; ale właśnie ta konfrontacja: "ja - inni" daje mi nieraz te ulotne chwile spokoju, że jest OK. Ale jak sam Konfucjusz pisał, to prawdziwy spokój znajdziemy dopiero w grobie.
Nie jestem tu żadnym jakimś tam specjalnie poszukującym na miarę mistyków czy też jakoś nieszczęśliwych, którzy oczekiwaliby czegoś specjalnego od świata - jednak chciałbym znaleźć, co chyba niemożliwe.
Pomimo to i tak jest nadzwyczaj dobrze, a co do poruszonego przeze mnie makiawelizmu, to czyż nie siedzi on choć w małym stopniu w każdym z nas? Prawie każdy oddziela w niektórych momentach to, co chce osiągnąć od własnego systemu wartości i nie wierzę, że jest inaczej. Nie miałem na myśli tej filozofii w postaci skrajnej, ale raczej w tym, czym codzienne życie nas obarcza, gdzie czujemy, iż powinniśmy inaczej, a decydujemy się na coś, co jest zaprzeczeniem naszych przekonań etycznych. Czasem jednak kierujemy się przecież tym, że cel musi posłużyć się środkiem, który nie do końca wybralibyśmy, gdybyśmy mieli czystą jasność, że to może nieuczciwe albo przyniesie szkody gdzie indziej. Ta nuta makiawelizmu siedzi w każdym z nas i choć cicha, to jednak brzmi - a nazywa się ona uwarunkowanym egoizmem bez pejoratywnych znaczeń rzecz jasna.
Piszesz, że się obroniłem dzięki temu stwierdzeniu:"zadziwiający efekt", ale bo ja wiem? Nie jestem Sokratesem, który wymagałby obrony przez Platona ani nikim innym potrzebującym tegoż - najistotniejsze, że żyję i mam się dobrze :-D

---- Dodano 28 marca 2018, 01:14 ----

Sam się dziwię, że ciągle mnie wciąga ten OFON, a już tyle razy powtarzałem sobie: "daj sobie spokój, a zajmij się w pełni codziennością", ale tak mnie zawsze intrygujesz swoim ciekawym postem, że nie mogę się oprzeć, żeby znowu pomyśleć i porozważać, i wolną chwilę przeznaczyć na mój wpis. Dzięki za Twój niezwykły wkład w mój światopogląd :)
Avatar użytkownika
User

Mirmur

Ranga

Przyjaciel Forum

Przyjaciel Forum
Posty

5517

Dołączył(a)

23 sie 2010, 22:04

Imię

M

Re: Kłamstwa, kłamstewka...- ... a życie

Postprzez Mirmur » 30 mar 2018, 10:22

taurus napisał(a):Sam się dziwię, że ciągle mnie wciąga ten OFON, a już tyle razy powtarzałem sobie: "daj sobie spokój, a zajmij się w pełni codziennością", ale tak mnie zawsze intrygujesz swoim ciekawym postem, że nie mogę się oprzeć, żeby znowu pomyśleć i porozważać, i wolną chwilę przeznaczyć na mój wpis. Dzięki za Twój niezwykły wkład w mój światopogląd :)

Leszek, miłe słowa ale co teraz ? no nie wypada się nie zrewanżować, jak ja tego nie lubię ;) :lol: , a więc: Ofon pomimo różnych jego wad , to dosyć wartościowe wirtualne podwórko , jestem tu dość długo żebym uznał je za "swoje" i tak się tu panoszę i od czasu do czasu skrobnę coś mądrego albo mniej mądrego, chociaż "złoty okres już przeminął" - wróci nie wróci , a co mnie to obchodzi :D , ale do rzeczy - Leszku, tak w zasadzie od samego początku wnosisz w to miejsce niezwykłe analityczne spojrzenie, często bardzo ciekawe i zmuszające do refleksji, to jest bardzo cenne , noo będzie tego :aniol: . Do reszty pewnie się odniosę jak przyjdzie wena.
Avatar użytkownika
User

Mirmur

Ranga

Przyjaciel Forum

Przyjaciel Forum
Posty

5517

Dołączył(a)

23 sie 2010, 22:04

Imię

M

Re: Kłamstwa, kłamstewka...- ... a życie

Postprzez Mirmur » 4 kwi 2018, 15:35

taurus napisał(a): (...) rozumiejąc widzenie nas przez otoczenie, a kto ma rację? - pewnie wszystko leży pośrodku albo w ogóle nie ma tego, co się nazywa obiektywnym JA...?

Ależ oczywiście, że jest - obiektywizm jest wprost proporcjonalny do posiadanej wiedzy , płynącej z własnego doświadczenia ale nie tylko. W jednym racja , taka ocena w 100% trafna chyba nie jest możliwa, ale zbliżająca się do 90% jak najbardziej :P
taurus napisał(a):Normalne, że i ja zbyt często jestem surowym sędzią wobec siebie i wymagam jeszcze więcej od siebie niż to możliwe, a relacje z otoczeniem pokazują, że przecież co jest, to wystarczy... - pewnie i tak się nie zmienię w swych samotniczych poszukiwaniach co do prawdy o sobie i życiu i tym, co daje czyste szczęście bez niepokojów, poczucia winy czy krzywdy i innych ludzkich ułomności; ale właśnie ta konfrontacja: "ja - inni" daje mi nieraz te ulotne chwile spokoju, że jest OK. Ale jak sam Konfucjusz pisał, to prawdziwy spokój znajdziemy dopiero w grobie.

W grobie to niczego nie znajdziemy :D, światełko gaśnie i huz .... :P , Leszek, tylko wiecznie niezadowoleni z siebie do czegoś dochodzą , mam podobnie , chociaż wleczący się za tym dyskomfort bywa wku ...
taurus napisał(a):Nie jestem tu żadnym jakimś tam specjalnie poszukującym na miarę mistyków czy też jakoś nieszczęśliwych, którzy oczekiwaliby czegoś specjalnego od świata - jednak chciałbym znaleźć, co chyba niemożliwe.

Możliwe, możliwe, pod warunkiem , że uda Ci się zniwelować całe gówno, które człowiek nabywa wraz z dorastaniem ...

taurus napisał(a):Pomimo to i tak jest nadzwyczaj dobrze, a co do poruszonego przeze mnie makiawelizmu, to czyż nie siedzi on choć w małym stopniu w każdym z nas? Prawie każdy oddziela w niektórych momentach to, co chce osiągnąć od własnego systemu wartości i nie wierzę, że jest inaczej.

Nie miałem na myśli tej filozofii w postaci skrajnej, ale raczej w tym, czym codzienne życie nas obarcza, gdzie czujemy, iż powinniśmy inaczej, a decydujemy się na coś, co jest zaprzeczeniem naszych przekonań etycznych. Czasem jednak kierujemy się przecież tym, że cel musi posłużyć się środkiem, który nie do końca wybralibyśmy, gdybyśmy mieli czystą jasność, że to może nieuczciwe albo przyniesie szkody gdzie indziej. Ta nuta makiawelizmu siedzi w każdym z nas i choć cicha, to jednak brzmi - a nazywa się ona uwarunkowanym egoizmem bez pejoratywnych znaczeń rzecz jasna.

No tak, ale jakoś poprzednia wypowiedź wzbudziła we mnie trwogę :D, I tak dla przykładu w każdej pracy jakoś musiałem się "skurwić" - ot taka to potrzeba asymilacji z realiami, ale na tych ścieżkach pewnych granic nie jestem w stanie przekroczyć.
Natomiast w relacjach "face tu face", jak powyżej u mnie nie występuje, ale spotkałem się z czymś takim z drugiej strony, niestety...., ale qu, zanim się zwinę z tego dziadostwa to chyba wszystkiego przyszło i przyjdzie doświadczyć :twisted:

taurus napisał(a):Piszesz, że się obroniłem dzięki temu stwierdzeniu:"zadziwiający efekt", ale bo ja wiem? Nie jestem Sokratesem, który wymagałby obrony przez Platona ani nikim innym potrzebującym tegoż - najistotniejsze, że żyję i mam się dobrze :-D


To dobrze , że masz się dobrze, ale jeżeli zależy Ci na forumowym koledze , to też dobrze, że się "obroniłeś" inaczej uznałbym Cię za manipulanta :D :P
Avatar użytkownika
User

piotr79

Ranga

Pisarz

Pisarz
Posty

3826

Dołączył(a)

29 maja 2010, 17:34

Lokalizacja

Polska

Imię

Piotr

Re: Kłamstwa, kłamstewka...- ... a życie

Postprzez piotr79 » 4 kwi 2018, 20:29

Mój obraz w oczach innych i tak jest inny od tego niż bym chciał bez względu na to co mówie, czasem nawet ludzie nie wierzą w dowody potwierdzające to co mówie, tak że już mi się nie chce nikogo do niczego przekonywać, poza tym i tak wszyscy już dawno postawili na mnie krzyżyk, nawet nie muszą tego mówić.
"Nie szata zdobi człowieka"
no avatar
User

taurus

Ranga

Pisarz

Pisarz
Posty

1541

Dołączył(a)

28 kwi 2012, 01:45

Re: Kłamstwa, kłamstewka...- ... a życie

Postprzez taurus » 11 kwi 2018, 03:32

Mirmur napisał(a):Ależ oczywiście, że jest - obiektywizm jest wprost proporcjonalny do posiadanej wiedzy , płynącej z własnego doświadczenia ale nie tylko. W jednym racja , taka ocena w 100% trafna chyba nie jest możliwa, ale zbliżająca się do 90% jak najbardziej :P

Mirek, no niby tak, ale jaki obiektywizm? Obiektywizm, który my go tak ujmujemy? Czy istnieje absolutny obiektywizm? Krótko i zwięźle, to nasza wiedza i doświadczenia sprawiają, że lepiej poznajemy siebie i też w kontekście "ja - inni", ale czy to jest wprost proporcjonalne, no właśnie, do tego, jak postrzegają nas ci "inni"? Cała percepcja jest tematem tak skomplikowanym, że od tych Twoich 90% odjąłbym jeszcze jakieś trzydzieści z hakiem :wink:
Mirmur napisał(a):W grobie to niczego nie znajdziemy :D, światełko gaśnie i huz .... :P , Leszek, tylko wiecznie niezadowoleni z siebie do czegoś dochodzą , mam podobnie , chociaż wleczący się za tym dyskomfort bywa wku ...

Ja nie wiem, jak tam w grobie, bo jeszcze nie byłem, ale jeśli i by światełko zgasło, to czyż to właśnie nie idealny spokój? :spie: A z tym ciągłym niezadowoleniem z siebie, to święta racja - to jest naprawdę często wkur......, ale zyski są tak widoczne w czasie, że oby tak każdy miał tę cierpliwość, żeby jednak iść tą drogą. A że jednym się uda do czegoś przez to dojść, a inni się pogrążą, to nie potrafię nic osądzić - może to tkwi w całej złożonej strukturze "ego" każdego z osobna...
Mirmur napisał(a):Możliwe, możliwe, pod warunkiem , że uda Ci się zniwelować całe gówno, które człowiek nabywa wraz z dorastaniem ...

W pełni racja, ale czy komuś się to już udało? No może komuś z nielicznych z pewnością
Mirmur napisał(a):No tak, ale jakoś poprzednia wypowiedź wzbudziła we mnie trwogę :D, I tak dla przykładu w każdej pracy jakoś musiałem się "skurwić" - ot taka to potrzeba asymilacji z realiami, ale na tych ścieżkach pewnych granic nie jestem w stanie przekroczyć.
Natomiast w relacjach "face tu face", jak powyżej u mnie nie występuje, ale spotkałem się z czymś takim z drugiej strony, niestety...., ale qu, zanim się zwinę z tego dziadostwa to chyba wszystkiego przyszło i przyjdzie doświadczyć :twisted:

No jasne, że pewnych granic nie można przekroczyć, choćby się chciało i to jest super dowód na to, że każdego warunkuje jakoś tam system etyczny i to jest dobre. Nawet wobec największych zbrodniarzy w historii coś tam powstrzymywało, żeby byli jeszcze gorsi - byli wręcz bez uczuć i zahamowań, ale jednak zawsze mogło być jeszcze gorzej, czyż nie? Wiesz, ja cały czas próbuję zachować choć trochę zrozumienia i optymizmu wobec wszystkiego co było i jest (choćby najgorsze) - to daje mi wewnętrzną równowagę, która tak jest potrzebna każdemu :)
Mirmur napisał(a):To dobrze , że masz się dobrze, ale jeżeli zależy Ci na forumowym koledze , to też dobrze, że się "obroniłeś" inaczej uznałbym Cię za manipulanta

No gdyby nie zależało mi na wyjątkowych forumowiczach, to manipulowałbym tak, że aż strach, ale po co mi to by było? Sam wiele przecierpiałem i widziałem nieszczęść ludzkich aż na tyle, że aż nie mogę uwierzyć w ten zły los, który bez żadnej przyczyny dosięga tak wielu - i to bez sensu, i nie wiem czemu. No tak, ja miałem szczęście, ale inni? - dlaczego tak wielu przeżywa swoją udrękę i bez wizji i pocieszenia. Sorry, ale napiszę wbrew regulaminowi, że wkurwia mnie to wszystko i nie mogę za chuja zrozumieć, dlaczego......
piotr79 napisał(a):Mój obraz w oczach innych i tak jest inny od tego niż bym chciał bez względu na to co mówie, czasem nawet ludzie nie wierzą w dowody potwierdzające to co mówie, tak że już mi się nie chce nikogo do niczego przekonywać, poza tym i tak wszyscy już dawno postawili na mnie krzyżyk, nawet nie muszą tego mówić.

No właśnie, inaczej Cię widzą niż byś chciał i wbrew temu, kim jesteś. Nie ma sensu nikogo przekonywać, że widzą Cię według swoich ograniczonych przekonań - ale jest sens w widzeniu siebie jako tego, który wie lepiej, bo któż może wiedzieć o sobie samym niż Ty? Siła pojawia się wtedy, gdy dotrze do nas, że jesteśmy niepowtarzalni i pełni tego, co do nas należy. A obraz w oczach innych jest wtedy jakby wtórnym wyznacznikiem, a podstawą jest to, co my o sobie myślimy. To się wydaje dziwne, ale problemem jest to, w co nieszczęśliwie uwierzyliśmy. Olać tych, co stawiają krzyżyki - oni sami są warci tego... No bo co, są kim? Jakimiś tam ludźmi żyjącymi w swojej bezpiecznej strefie komfortu i gówno wiedząc o życiu przekraczającym poważne bariery? Najgorsze co może być, to poddać się obrazowi narzuconemu nam przez innych i tak tkwić w tym obłędzie... Walcz o swoje i wszystko, co uznajesz za "dla Ciebie" - wiem, że życie jest jakie jest, ale zawsze w granicach własnych można osiągnąć niezwykle dużo :)
Avatar użytkownika
User

Mirmur

Ranga

Przyjaciel Forum

Przyjaciel Forum
Posty

5517

Dołączył(a)

23 sie 2010, 22:04

Imię

M

Re: Kłamstwa, kłamstewka...- ... a życie

Postprzez Mirmur » 16 kwi 2018, 19:15

taurus napisał(a):Mirek, no niby tak, ale jaki obiektywizm? Obiektywizm, który my go tak ujmujemy? Czy istnieje absolutny obiektywizm? Krótko i zwięźle, to nasza wiedza i doświadczenia sprawiają, że lepiej poznajemy siebie i też w kontekście "ja - inni", ale czy to jest wprost proporcjonalne, no właśnie, do tego, jak postrzegają nas ci "inni"? Cała percepcja jest tematem tak skomplikowanym, że od tych Twoich 90% odjąłbym jeszcze jakieś trzydzieści z hakiem :wink:

No i sprowadził mnie z hura optymizmu na ziemię :-D
taurus napisał(a):W pełni racja, ale czy komuś się to już udało? No może komuś z nielicznych z pewnością

Całe sedno, bo ja w tym, to chyba kręcę się w kółko, :P
taurus napisał(a):No jasne, że pewnych granic nie można przekroczyć, choćby się chciało i to jest super dowód na to, że każdego warunkuje jakoś tam system etyczny i to jest dobre. Nawet wobec największych zbrodniarzy w historii coś tam powstrzymywało, żeby byli jeszcze gorsi - byli wręcz bez uczuć i zahamowań, ale jednak zawsze mogło być jeszcze gorzej, czyż nie? Wiesz, ja cały czas próbuję zachować choć trochę zrozumienia i optymizmu wobec wszystkiego co było i jest (choćby najgorsze) - to daje mi wewnętrzną równowagę, która tak jest potrzebna każdemu :)

Zgadza się, równowaga to podstawa, a u korzenia tychże zachowań siedzi strach, tyle, że nim, to da się usprawiedliwić (wybielić) tylko błahe sprawy, inne? ja nie potrafię. Gówno widzę jako gówno , a pomiędzy tym nie ma niczego, poza terminami medycznymi od psychopatów począwszy.
taurus napisał(a): (...) Sam wiele przecierpiałem i widziałem nieszczęść ludzkich aż na tyle, że aż nie mogę uwierzyć w ten zły los, który bez żadnej przyczyny dosięga tak wielu - i to bez sensu, i nie wiem czemu. No tak, ja miałem szczęście, ale inni? - dlaczego tak wielu przeżywa swoją udrękę i bez wizji i pocieszenia. Sorry, ale napiszę wbrew regulaminowi, że wkurwia mnie to wszystko i nie mogę za chuja zrozumieć, dlaczego......

Rozumiem to wkurwienie, ale ja w tym nie doszukuję się sensu, bo tu wchodzimy w kolizję z takim postrzeganiem jak: plan, żyjemy wedle planów, kto jest planistą ?, dlaczego tak chujowo planuje skoro przedstawiany jest jako dobry? i tak dalej, toć to na kilometr śmierdzi brakiem jakiejkolwiek spójności, a więc sprawa wygląda po prostu banalnie - tu nie ma sensu ani logiki, toć jak wiemy w przyrodzie nie wszystko działa prawidłowo, zwykle czuwa nad tym dobór naturalny jakże okrutny w sumie, ale bynajmniej kiedyś mocniej niż dziś eliminował z marszu przypadki, do których można by przypiąć miarę - jaki w tym sens i tak w zasadzie po chuj to wszystko. Nic nie działa idealnie , to jest przyczyna, odpowiedź o sens daje religia, rozwój duchowaty , czy cokolwiek innego o tym zabarwieniu, na końcu należałoby sobie zadać pytanie ile prawdy w tych odpowiedziach na temat "sensu" ... - no bo ja nadal widzę ciemność :D , a ściślej ujmując wiżu wszystko takie jakie jest, a nie tak jak wielu chce żeby tak było, nakładając na swój łeb co rusz to inną czapeczkę przesiąkniętą ideą, gdzie już nic innego nie widzi tylko co najwyżej czubek daszka owego "nakrycia głowy" - Generalnie już nie raz dochodzimy do punktu w którym gówno jest, ale złuda nadal działa, że a może jednak :P

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

Powered by phpBB ® | phpBB3 Style by KomiDesign