Witamy na Ogólnopolskim Forum Osób Niepełnosprawnych. Kliknij tutaj, aby się zarejestrować

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 23 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
 

Autor Wiadomość
PostNapisane: 1 lis 2011, 20:15 
Offline
Dobry duch
Dobry duch

Dołączył(a): 1 lis 2011, 19:54
Posty: 3
Witam, mam siostrę z przepukliną mózgowo-rdzeniową, porusza się na wózku, ma 26 lat. Piszę, ponieważ chciałabym jej pomóc. Można zarzucić mi, że chcę coś wymóc na ON, ale wydaje mi się, że to ułatwi jej życie. Siostra jest bardzo niesamodzielna i co gorsza, absolutnie niechętna do jakiejkolwiek aktywności i nauki robienia czegokolwiek samodzielnie. Znam osoby o podobnym do niej stopniu niepełnosprawności, które same wychodzą z domu, ubierają się, nawet jeżdżą samochodem. Ona nie potrafi nawet sama posmarować chleba. Rodzice wszystko za nią robią, siostra nie ma żadnych obowiązków, nawet wokół siebie. Robi mi awantury gdy np. próbuję ją namówić, żeby sama zdjęła kurtkę albo użyła noża do pokrojenia mięsa. Brzmi to dość paradoksalnie, ale tak właśnie jest. Wielokrotnie próbowałam jej tłumaczyć, że gdyby spróbowała ćwiczyć, być bardziej samodzielna, to łatwiej byłoby jej żyć. Jednak, jako osoba w zupełnie innej sytuacji, nie mam, jej zdaniem, nic do powiedzenia. Jest bardzo uparta i nie umie wyjaśnić swojej bierności. Ma ogromne możliwości: parterowy dom, sprzęt do ćwiczeń, a ona nawet nie chce wyjechać na spacer czy poćwiczyć ciężarkami... Rodzice są już coraz starsi, nie mają sił, chorują na kręgosłup i inne dolegliwości będące konsekwencją dźwigania, a dla niej nawet to nie jest argumentem, aby spróbować wyćwiczyć ręce, tak aby mieli mniej do przenoszenia... Zaraz dźwigać jej nie będą mogli... A siostra zamiast ćwiczyć i poprawiać kondycję, dużo je i niestety już dziś do lekkich nie należy. Jestem świadoma, że spora wina leży po stronie rodziców, bo już dawno temu popełnili błąd nic nie wymagając, a dziś już bardzo trudno cokolwiek od niej wyegzekwować... Nawet z ich strony prośby kończą się oporem. Nie chciałabym aby była skazana na łóżko (gdy nikt już nie będzie w stanie jej z tego łóżka wyciągnąć), a jedynym ratunkiem dla niej (i rodziców) jest jakaś aktywność. Czy ktoś z Was mógłby mi spróbować wyjaśnić jej zachowanie? Jestem otwarta na słuchanie... Albo poradzić, co robić? Jak namówić siostrę żeby zaczęła działać, coś ze sobą robić? Będę wdzięczna za pomoc, pozdrawiam.


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 1 lis 2011, 20:37 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 sie 2010, 22:04
Posty: 1685
Lokalizacja: Earth
Imię: Miroslaw
W tym konkretnym przypadku, to Twoja uwaga powinna bardziej się skupić na rodzicach i zmianie ich podejścia. Siostra jak pisałaś ma już utarte schematy działania i będzie ich bronić, schematy te może łamać poprzez wymóg sytuacji, rodzice w sposób karygodny pozbawiają jej aktywności wymagających wysiłku z własnej strony.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 1 lis 2011, 20:53 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 wrz 2011, 20:04
Posty: 3351
Lokalizacja: SZCZECIN
Imię: DARIUSZ
Witaj To że twoja siostra nie ma żadnej motywacji do usamodzielnienia się to może jest trochę winy ze strony rodziców, ponieważ wszystko za nią robili i teraz jest problem..., sorry że tak piszę, ale wkurza mnie takie podejście do sprawy, że rodzice wyręczają dziecko we wszystkim, a później dorosłe już dziecko się buntuje i nie chce nic zrobić samemu... Teraz będzie ci bardzo ciężko, ale próbuj nie reagować na jej krzyki. Może jak zauważy, że nie ma żadnej reakcji z twojej strony na jej złości, to może się zmobilizuje i zacznie robić chociaż najprostsze czynności samodzielnie ?? Nie gniewaj się, że tak napisałem, ale ja piszę to co myślę..., a myślę, że jak ta dalej będziesz za siostrę wszystko robiła to będzie nie wesoło... Spróbuj tak postępować jak ci poradziłem może będą jakieś efekty :) pozdrawiam cię

_________________
Świat jest wielki a ludzie na nim rozmaici


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 1 lis 2011, 20:53 
Offline
Przyjaciel Forum
Przyjaciel Forum
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 gru 2006, 14:26
Posty: 6584
Jestem w szoku, że tak dorosła osoba jest tak niesamodzielna i podoba jej się ten stan. Ja choruje na zanik mięśni, mam I grupę i moja choroba strasznie mnie ogranicza, ale staram się często robić sama jakieś czynności, nawet te które mnie szybko zmęczą. Po prostu próbuje. Myślę, że Twoja siostra ma poczucie krzywdy od losu i chyba uważna, że wszystko jej się należny tz.: full obsługa. Nie rozumiem jej egoizmu w stosunku do rodziców. Czyżby władała nią taka gorycz :?: Dziwi mnie jej zachowanie, bo mogłaby robić tyle fajnych rzeczy, mogłaby nie być kiedyś sama. Mogłaby normalnie żyć, mieć męża, być może dzieci.
Moja rada, nie pomagaj jej, jeśli nie chce zdjąć kurtki, niech w niej siedzi i się poci. Postaw się jej, niech zobaczy, że z Tobą nie przelewki i mówisz poważnie. Bądź silna. Pozdrawiam.

_________________
http://witaj-w-atelier.blogspot.com/
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 1 lis 2011, 21:08 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 wrz 2011, 20:04
Posty: 3351
Lokalizacja: SZCZECIN
Imię: DARIUSZ
Dokładnie Lucy jestem takiego samego zdania, niech Zoha nie reaguję na złości ze strony siostry, może zdejmie tą kurtkę sama jak nie będzie reakcji ze strony Zohy :?:

_________________
Świat jest wielki a ludzie na nim rozmaici


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 1 lis 2011, 21:12 
Offline
Dobry duch
Dobry duch

Dołączył(a): 1 lis 2011, 19:54
Posty: 3
Dziękuję za reakcję... Mnie też to właśnie wkurza u rodziców... Problem jest taki, że już z nimi nie mieszkam, więc nie mam możliwości być przy nich na bieżąco i pilnować, żeby byli bardziej konsekwentni. Mama ma pewne postanowienia i chce je realizować, ale co z tego, jeśli mówi siostrze, że ta ma coś zrobić, a tata od razu oponuje i mówi, że ma dać dziecku spokój. Jemu jest szybciej zrobić coś samemu, niż uczyć. Siostra jest bardzo rozgoryczona, a ja staram się to zrozumieć, bo wiem że nie ma lekko. Ale ma czas i możliwości zrobić coś ze sobą, a jak już zacznie nad sobą pracować, to będzie jej dużo przyjemniej, będzie jej łatwiej wychodzić, spotykać ludzi, a może nawet podjąć jakąś pracę... A przede wszystkim nie musieć czekać, aż ktoś jej coś zrobi... A z rodzicami już nie wiem jak rozmawiać... Jest o tyle dobrze, że widzą problem, ale chyba czują się bezsilni. Czasem mam wrażenie, że podchodzą do problemu tak, jakby było już za późno i nie opłacało się nic zmieniać... A przecież jeszcze dużo przed nami... Nie wiem zupełnie, jak z nimi rozmawiać i wymóc na nich pewną konsekwencję. Bo aktywizacja siostry nie potrwa jeden dzień i będzie się wiązała z wieloma nieprzyjemnymi chwilami... Będą fochy i wiele pracy, ale chyba warto? Ale jak wytłumaczyć tacie, że przy wciąganiu po schodach warto użyć schodołaza, pomimo że to potrwa chwilkę dłużej, niż wciągać ją w wózku? Gdy używam argumentów, że zaraz jemu kręgosłup strzeli, to odpowiada, że pójdzie wtedy on do jakiegoś domu opieki... A przecież nie o to chodzi i to nie rozwiąże problemu ;/ Ja też zaczynam czuć się bezsilna... Chcę zrobić ostatnie podejście, przeprowadzić rozmowę i użyć w niej może naprawdę ostrych argumentów... Po rozmowie pewnie będę gotowi na zmiany, ale w pierwszej sytuacji w domu pewnie już odpuszczą... Rozumiem, że jest im ciężko, mi też jest, ale uległością i służalstwem jej nie pomagają :(


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 1 lis 2011, 21:45 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 wrz 2011, 20:04
Posty: 3351
Lokalizacja: SZCZECIN
Imię: DARIUSZ
To wiadomo, że będą fochy i złości, ale bądź konsekwentna w swoim działaniu. Przetłumacz też ojcu żeby korzystał ze schodołaza a nie dźwigał wózek, bo to nie jest tłumaczenie, że jak mu kręgosłup wysiądzie to pójdzie do domu opieki. Ojciec powinien dbać o swoje zdrowie i jak są możliwości to niech korzysta ze schodołaza, bo zdrowia mu nic nie wróci

_________________
Świat jest wielki a ludzie na nim rozmaici


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 1 lis 2011, 23:18 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 sie 2010, 22:04
Posty: 1685
Lokalizacja: Earth
Imię: Miroslaw
Rozmowy raz koleiny możesz spróbować, choćby dla spokoju sumienia że wszystko co mogłaś zrobiłaś.
W takich sytuacjach jestem trochę sceptykiem bo "oprogramowania" bez woli samych zainteresowanych nie zmienisz, no może poza siostrą, gdzie można stosować pewną formę wymuszenia działania dla dobra jej samej.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 1 lis 2011, 23:22 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 maja 2011, 16:10
Posty: 5129
Lokalizacja: Warszawa
Imię: Monika
A może by tak spróbować terapii szokowej ? Na początku na jakiś drobniejszych sprawach - choćby to smarowanie chlebka masłem - nie przygotujesz kanapki to nic nie zjesz. Tylko że rodzice muszą być w swoim postępowaniu niezwykle konsekwentni.

_________________
i znowu patrzę na świat przez różowe okulary


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 2 lis 2011, 10:29 
Offline
Mile widziany
Mile widziany

Dołączył(a): 18 sie 2011, 10:41
Posty: 287
Lokalizacja: woj.śląskie
Imię: Teresa
Zoha, zdaje się, że Twój problem znam ze swojego rodzinnego domu. Mój brat jest ON, ma epi. Mama z babcią też tak Go "chroniły",bo "dzieciak chory", nie pomagało żadne tłumaczenie. Mama wszystko za niego robiła, nawet szykowała mu kanapki, prała skarpetki itp. A przecież jak zachorował to miał już 18 lat. Ręce i nogi ma zdrowe. W rezultacie teraz jest już po pięćdziesiątce, nie pracuje (a jest po studiach) dostaje parę groszy renty socjalnej i wciąż ma postawę roszczeniową. Epi ma zaleczone bierze leki, napadów nie ma. Wciąż mieszka z mamusią, która jest już stara i traktuje go jak małe chore dziecko..., a on to wykorzystuje. Musisz ostro działać, bo im później rodzice zorientują się, że tak naprawdę to nie pomagają Twojej siostrze, tylko ją krzywdzą, tym lepiej. Mam nadzieję, że Ci się uda. Sytuacja jest bardzo delikatna, ale KONIECZNIE musisz próbować. Powodzenia.


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 2 lis 2011, 11:46 
Offline
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 sie 2006, 15:39
Posty: 5354
Lokalizacja: Podkarpacie
Pokaż, że są inni ON, a sobie radzą w życiu (wychodzą samodzielnie z domu, studiują, pracują , spotykają się, chodzą do kin, itp- Życiorysów nie brakuje :) ). Chyba większość z nas tak ma, że rodzice traktują nas jak małe dzieci, ale się nie dajemy. Walczymy o trochę samodzielności. Przede wszystkim chcemy :). Tata może chce dobrze, ale takie jego zachowanie krzywdzi córkę i zrobi z siostry " taką biedna sierotkę, która w życiu bez twoich rodziców - nie da rady". Ręce i mózg ma sprawne - i woli być obsługiwana przez wszystkich :?: To egoizm z jej strony. Niech sama spróbuje zrobić coś nawet jeśli będzie to trwało trochę dłużej np.: zrobić sobie kanapkę. Nie zrobisz nie będziesz jadła, nie ubierzesz się nie wyjdziesz z domu, itp itd.... i takimi kroczkami do przodu. I trzeba być konsekwentnym... Niestety, ale starsi tak mają boją się też tych nowości sprzętowych typu schodołaz czy winda :) to ma ułatwiać nam - ON życie... Z siostrą porozmawiaj na spokojnie - czemu nie chce być niezależna i samodzielna...

_________________
Zachęcam do obejrzenia i rozsyłania wśród znajomych.Miłego oglądania;-)

http://www.youtube.com/watch?v=vwVnogxSKQE&list=HL1337635196&feature=mh_lolz


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 6 gru 2011, 01:42 
Offline
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 25 lip 2006, 15:57
Posty: 7234
Lokalizacja: Skarżysko-Kamienna
Imię: Katarzyna
Ja mam pomysł, ale powodzenie zależy od ciebie - poproszę o kontakt em@il na pw skontaktuję cię z kimś


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 6 gru 2011, 02:03 
Offline
Przyjaciel od serca
Przyjaciel od serca
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 14 mar 2007, 21:40
Posty: 318
Lokalizacja: Konin Poznań
Imię: Lukasz
Zajęcia aktywnej rehabilitacji to jeden z pomysłów. Po tych zajęciach osoba nawet zdołowana czy smutna nabiera wiary w siebie. Warto rozejrzeć się za warsztatami z komunikacji interpersonalnej, które pomagają w wzmocnieniu własnej wartości.


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 6 gru 2011, 11:27 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 7 gru 2009, 00:31
Posty: 555
Imię: Jacek
Hmm... Zoho... Trzeba by pokazać Twojej siostrze sens życia. Trzeba, by zrozumiała, że ma dokładnie to, co chce mieć. A to można osiągnąć, stosując terapię zajęciową (oczywiście w porozumieniu z psychologiem i terapeutami). Być może cierpi na depresję z powodu swojej choroby. A depresja wymaga leczenia (psychiatrycznego). Piszesz, Zoho:
Cytuj:
Wielokrotnie próbowałam jej tłumaczyć, że gdyby spróbowała ćwiczyć, być bardziej samodzielna, to łatwiej byłoby jej żyć. Jednak, jako osoba w zupełnie innej sytuacji, nie mam, jej zdaniem, nic do powiedzenia. Jest bardzo uparta i nie umie wyjaśnić swojej bierności. Ma ogromne możliwości: parterowy dom, sprzęt do ćwiczeń, a ona nawet nie chce wyjechać na spacer czy poćwiczyć ciężarkami...
Czy istnieje coś, czym Twoja siostra choć trochę się interesuje? Może lubi filmy, robótki na drutach, literaturę, prace plastyczne, cokolwiek. Pomóż jej dostrzec sens tego, co ją cieszy...


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 6 gru 2011, 11:48 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 mar 2010, 17:25
Posty: 1936
Imię: Mariola
aseret :| z całym szacunkiem, ale Twój brat z tego co piszesz nie jest na wózku, a jak wiadomo z wózkiem wiążą się pewnego rodzaju ograniczenia... Fajnie napisał Trurl :) i pod tym co piszę... Ja także się podpisuję, bo sama jestem na wózku... I tak jak siostra autorki, choruję na rozszczep kręgosłupa.


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 6 gru 2011, 13:42 
Offline
Przyjaciel od serca
Przyjaciel od serca
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 14 mar 2007, 21:40
Posty: 318
Lokalizacja: Konin Poznań
Imię: Lukasz
Tak naprawdę każdy z nas jest inny nie ma jednej recepty na człowieka czy zainteresowania. Osoba musi tego chcieć. Trzeba jednak próbować.


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 6 gru 2011, 14:38 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 mar 2010, 17:25
Posty: 1936
Imię: Mariola
Oczywiście że tak... myślę też sobie, że jeżeli siostra autorki ma jakieś stany depresyjne wywołane swoją chorobą to należałoby szybciutko jej pomóc :)


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 6 gru 2011, 15:07 
Offline
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 25 lip 2006, 15:57
Posty: 7234
Lokalizacja: Skarżysko-Kamienna
Imię: Katarzyna
Moi rodzice też tak mieli. Ale skutek jest taki, że siostra wyląduje w dpsie jak rodziców braknie, bo sory, ale wątpię żebyś wzięła ją do siebie. Bo musiała byś nie pracować. Ludzie z przepukliną się sami ubierają, kopią - jeśli mają dostosowane. Wielu gotuje, sprząta, pracuje... itd


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 7 gru 2011, 17:25 
Offline
Przyjaciel Forum
Przyjaciel Forum
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 gru 2006, 14:26
Posty: 6584
Ciekawe co tam u siostry Zohy

_________________
http://witaj-w-atelier.blogspot.com/
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 10 gru 2011, 10:42 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 mar 2010, 17:25
Posty: 1936
Imię: Mariola
Właśnie. Szkoda że nic nie pisze :)


Góra
 Zobacz profil  
 

Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 23 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do: