Witamy na Ogólnopolskim Forum Osób Niepełnosprawnych. Kliknij tutaj, aby się zarejestrować

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 10 ] 
 

Autor Wiadomość
PostNapisane: 19 kwi 2011, 08:16 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 cze 2009, 20:24
Posty: 578
Lokalizacja: Warszawa
Mam pytanie, jaka postawa w Waszym przypadku jest lepsza - akceptacja choroby i jej ograniczeń, czy bycie w kontrze wobec niej. Lekarze moi zawsze podkreślali, że powinnam zaakceptować chorobę i styl życia, jaki narzuca, to polepszy rokowania, ale ja raczyłam uwagi puścić między uszy i żyłam w głębokiej niezgodzie, sporze z nią. Powiedzieli, że np. nie mogę pracować, a ja poszłam do pracy, nie było łatwo, ale teraz lekarze nie widzą przeciwwskazań, wręcz mnie zachęcają, widząc też, jaki w gruncie rzeczy zbawienny wpływ miała na mnie i moje myślenie, na moją postawę wobec życia, że dała mi siłę, odwagę i pewność siebie, poczucie sensu. Mam inne tematy niż choroba, praca chociażby odwraca uwagę od choroby. Dzięki temu, że nie akceptowałam, to nie mogę powiedzieć, że coś mnie ominęło, nie dałam sobie narzucić ligtowego stylu życia, co pozwoliło osiągnąć satysfakcję i optymizm, a być może miało też wpływ na zminimalizowanie na dziś objawów choroby, to, że jest ona teraz w głęboki odwrocie. Czy akceptacja, pogodzenie się z chorobą Wam pomaga? Czy to dobra droga ku zdrowiu?

_________________
[Czasem] Nie zgadzam się z tym, co mówisz, ale oddam życie, abyś mógł mówić (miał prawo mówić) to, co mówisz (HALL/WOLTER).
Nie mam czasu nienawidzić ludzi, którzy mnie nienawidzą, ponieważ jestem zajęty kochaniem tych, którzy mnie kochają;)


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 23 kwi 2011, 23:36 
Offline
Dobry duch
Dobry duch
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 14 kwi 2011, 17:26
Posty: 42
Imię: adam
Akceptacja zawsze pomaga,czy jesteś chora czy zdrowa. Przecież ktoś może być niezadowolony ze swojego ciała ( brzuch) :oops: , ze swojego wykształcenia, braku czegoś np. braku licznych znajomości. Ludzie powinni akceptować to co mają, a nie patrzeć na koleżanki. No, to co z tego, że Kasia ma fajną fryzurę, jak na mojej nie pasowałaby ta frzyzura?
To dobrze, że pracowałaś, bo sama się przekonałaś czym to sie "je". A lekarza mogli się mylić ... oni też są tylko ludzmi.
Akceptacja pomaga w życiu ....

_________________
Czasami jesteśmy panami świata, czasami jego cieniem


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 23 kwi 2011, 23:42 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 cze 2009, 20:24
Posty: 578
Lokalizacja: Warszawa
Ale akceptując coś mamy motywację, żeby z tym walczyć lub zmienić (jeśli się da)? Ja uważam, że mniejszą. "Nie podoba mi się", (naturalna?) reakcja: chcę to zmienić, pokonać, walczyć z tym, brak akceptacji wyzwala działanie, czasem furię, która niesie (np. nie podoba mi się traktowanie zwierząt, działam na ich rzecz). Akceptacja to "ciepłe kapcie" dla mnie.

---- Dodano 23 kwietnia 2011, 23:42 ----

Za ciepłe.

_________________
[Czasem] Nie zgadzam się z tym, co mówisz, ale oddam życie, abyś mógł mówić (miał prawo mówić) to, co mówisz (HALL/WOLTER).
Nie mam czasu nienawidzić ludzi, którzy mnie nienawidzą, ponieważ jestem zajęty kochaniem tych, którzy mnie kochają;)


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 24 kwi 2011, 21:30 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 mar 2011, 20:24
Posty: 1637
Hej Judyta :) . Dla mnie lepiej było że zaakceptowałam chorobę, walczę tylko o jak najdłuższy czas kiedy mam dobre wyniki. Zależy od sytuacji nie każdy może pozwolić sobie na ignorowanie lekarzy, dla mnie to by źle się skończyło teraz :( . Muszę ich słuchać :) . Dopóki nie zaakceptowałam choroby to przez jakiś czas byłam w depresji, nic mnie nie cieszyło, byłam obojętna na wszystko. Ale mój ukochany pomógł mi wyjść z tego stanu, nie byłam u psychologa, sama poradziłam sobie z pomocą bliskich mi osób. Akceptacja to nie "ciepłe kapcie" tylko rozsądne podejście do sytuacji :) . Uważasz że każdy ma się buntować przeciw lekarzom? Ja np nigdy nie wyleczę się z tej choroby, i co według ciebie? Z czym mam walczyć? Może z lekarzami jedynie przydałoby się podać ich do sądu, ale nawet nie wiem kogo oskarżyć? Nie ustalili tego kto zaraził.

---- Dodano 24 kwietnia 2011, 21:54 ----

Akceptując tą chorobę postąpiłam jak najlepiej dla mnie. Gdyby była choć najmniejsza szansa że to da się wyleczyć to inna sprawa, ale nie można niestety, choć chciałabym żeby tak jak u Ciebie choroba się cofnęła - marzenie moje tylko :(. Dlatego lepiej mi było zaakceptować i skończyć z depresją niż by się miał ten stan pogarszać.
To wszystko zależy od choroby, czy da się wyleczyć, czy nie. bo inna sprawa jak ktoś ma szansę a nie korzysta z niej by wyzdrowieć tylko akceptuje taki stan jak jest a nie chce polepszyć swego zdrowia i komfortu życia. Wtedy możesz mówić "ciepłe kapcie" o takim postępowaniu :)


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 24 kwi 2011, 22:37 
Offline
Dobry duch
Dobry duch
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 14 kwi 2011, 17:26
Posty: 42
Imię: adam
"Ciepłe kapcie" to według mnie zgoda na wszystko. To nie akceptacja tylko "tuwisimi". Akceptacja to powiedzenie sobie to jest dobre dla mnie, a czy "ciepłe kapcie" są z a w s z e dobre?

_________________
Czasami jesteśmy panami świata, czasami jego cieniem


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 24 kwi 2011, 22:53 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 cze 2009, 20:24
Posty: 578
Lokalizacja: Warszawa
Zastanawiałam się nad odpowiedzią i bunt daje mi kontrolę na życiem i nad chorobą, poczucie sprawstwa (ja decyduję), nie ignoruję co prawda lekarzy (ale pamiętając że medycyna to nie choroba ścisła) całkowicie (kiedy mi to pasuje nawet w nikłym stopniu, np. śpię, bo trzeba, regularnie, robię badania, bo nie widzę problemu, etc.). Każdy z chorych na daną chorobę choruje inaczej, np. ten sam rodzaj raka, taki sam stan pacjentów, te same leki, a jeden z tego wychodzi, a drugi nie. Myślę, że lekarze przykładają jedną miarę do wszystkich pacjentów, z tą i z tą chorobą to to i tylko to, a każdy choruje inaczej. Mi zabronili pracować, bo to stres, który przyczynia się do rozwoju choroby, a brak pracy to nie stres? Ważne w chorowaniu jest dobre samopoczucie, a ciągłe ograniczanie się je psuje, co wpływa na postępy choroby nawet fizycznej, ale to jest też ryzyko i to wielkie. W moim przypadku mały boks nie zaszkodzi :-D .

---- Dodano 24 kwietnia 2011, 22:58 ----

Cytuj:
"Ciepłe kapcie" to według mnie zgoda na wszystko. To nie akceptacja tylko "tuwisimi". Akceptacja to powiedzenie sobie to jest dobre dla mnie, a czy "ciepłe kapcie" są z a w s z e dobre?


Trzeba mieć przekonanie (czyli zgodzić się, czasem zinterioryzować sąd lekarza), że to dobre dla mnie, a ja nie uważam, że zawsze to, co mówią lekarze jest dla mnie dobre, to ryzyko, ale poprawia mi samopoczucie i obraz siebie.

---- Dodano 24 kwietnia 2011, 23:01 ----

a to ważne w chorowaniu.

_________________
[Czasem] Nie zgadzam się z tym, co mówisz, ale oddam życie, abyś mógł mówić (miał prawo mówić) to, co mówisz (HALL/WOLTER).
Nie mam czasu nienawidzić ludzi, którzy mnie nienawidzą, ponieważ jestem zajęty kochaniem tych, którzy mnie kochają;)


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 24 kwi 2011, 23:19 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 mar 2011, 20:24
Posty: 1637
Dla mnie akceptacja choroby to pogodzenie się ze stanem faktycznym, ale i walka o dobre życie. Godząc się z tym polepszyłam swój komfort życia, jest mi lepiej :) . Ale nie uznaję takiego podejścia "ciepłe kapcie" takiego całkowitego zrezygnowania z siebie. Nie umiem tak żyć i u innych nie lubię takiego podejścia, o swoje życie i zdrowie trzeba walczyć w miarę możliwości :) . Bunt u mnie? to nie przestrzeganie diety :-D :-D. Ale mam cudowną lekarkę która nie generalizuje że jak już na to choruję (WZW b) to już muszę być na diecie czy jakieś zakazy. W granicach rozsądku oczywiście :) . Wie co przeszłam na początku i teraz nie demonizuje choroby, ma podejście niestandardowe wobec mnie :). Do mnie nie była taka sama miara brana jak do innych chorych na to samo, czuję że lekarka ma indywidualne podejście do pacjenta, bo trafiłam na najlepszą w moim mieście dlatego czuję się pewnie co do leczenia, mam pewność że dobrze trafiłam :)


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 24 kwi 2011, 23:25 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 cze 2009, 20:24
Posty: 578
Lokalizacja: Warszawa
Też jestem na bakier z dietą, powinnam, ale jak byłam na diecie, to teoretycznie powinny być rezultaty, a nie było :( , a i samopoczucie się pogorszyło (schudłam tylko do pewnego momentu i to nie spektakularnego, potem się zatrzymało i nie osiągnęłam celu, trójglicerydy i cholesterol brak normy mimo diety).

_________________
[Czasem] Nie zgadzam się z tym, co mówisz, ale oddam życie, abyś mógł mówić (miał prawo mówić) to, co mówisz (HALL/WOLTER).
Nie mam czasu nienawidzić ludzi, którzy mnie nienawidzą, ponieważ jestem zajęty kochaniem tych, którzy mnie kochają;)


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 24 kwi 2011, 23:27 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 mar 2011, 20:24
Posty: 1637
Takie zaufanie mam tylko do 2 lekarzy- do tej jak i do mej profesor z mediq okulistki, reszcie nie wierzę że cokolwiek umieją :(. A co do diety- ja przez to że byłam w depresji to schudłam 10 kilo tak się przejmowałam tą chorobą :( . Teraz teoretycznie powinnam się zdrowo odżywiać, a nieraz jem frytki, lub inne zakazane :-D . Ale moja lekarz wie że tak postępuję, choć ostatnio zaczynam się bardziej źle czuć (wątroba buntuje się troszkę) i ja bardziej przestrzegam zasad zdrowego jedzenia. I mam zakaz drastycznego odchudzania, przy tej chorobie to bardzo niebezpieczne.


Ostatnio edytowano 24 kwi 2011, 23:35 przez smerfy3, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 24 kwi 2011, 23:30 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 cze 2009, 20:24
Posty: 578
Lokalizacja: Warszawa
U mnie często każdy mówi co innego - ciężko się połapać (wiem, że medycyna to nie matematyka, ale czegoś się trzeba trzymać w życiu i chorowaniu).

---- Dodano 24 kwietnia 2011, 23:33 ----

Dlatego też to, co mówią lekarze jest dla mnie tylko punktem odniesienia, mam to z tyłu głowy, ale się tym za bardzo nie sugeruję.

_________________
[Czasem] Nie zgadzam się z tym, co mówisz, ale oddam życie, abyś mógł mówić (miał prawo mówić) to, co mówisz (HALL/WOLTER).
Nie mam czasu nienawidzić ludzi, którzy mnie nienawidzą, ponieważ jestem zajęty kochaniem tych, którzy mnie kochają;)


Góra
 Zobacz profil  
 

Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 10 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do: