Witaj na Ogólnopolskim Forum Osób Niepełnosprawnych. Kliknij tutaj, aby się zarejestrować

"JA CIESZĘ SIĘ TYM, CO MAM" Armin Meister z Lędzin.

Moderatorzy: Lunea, misiu100, Junior Admin

Avatar użytkownika
User

asia_86

Ranga

Moderator

Moderator
Posty

10565

Dołączył(a)

21 sie 2006, 14:39

Lokalizacja

Podkarpacie

"JA CIESZĘ SIĘ TYM, CO MAM" Armin Meister z Lędzin.

Postprzez asia_86 » 28 wrz 2017, 10:29

"JA CIESZĘ SIĘ TYM, CO MAM"

O swojej muzycznej pasji, o wypadku i o rzeczywistości z poziomu wózka inwalidzkiego mówi Armin Meister z Lędzin. Wywiad opublikowany w październikowym wydaniu GAZETY LOKALNEJ.


Rozmawiał Jacek Moryc

Pamiętasz wypadek?

To był jeden z festynów organizowanych kiedyś w Lędzinach przez związki zawodowe z kopalni. Na stadionie miejskim odbywały się zabawy dla dzieciaków i jedna polegała na przeskakiwaniu przez taką bramkę. Dzisiaj nie pamiętam dokładnie, ale jak przyszła moja kolej, to bramka przewróciła mi się na plecy. W konsekwencji mam złamany kręgosłup, uszkodzony rdzeń kręgowy i paraliż dolnych kończyn.

Ile miałeś wtedy lat?

To był rok 1991, miałem wtedy pięć lat. A taką ciekawostką jest, że parę dni przed wypadkiem nauczyłem się jeździć na rowerze. Nowy etap w życiu, który ledwo się zaczął, a wypadek już go skreślił.

Jak wspominasz moment, kiedy dowiedziałeś się, że już nigdy o własnych siłach nie staniesz na nogach?

Nie było takiej sytuacji, że mi nagle któryś z rodziców o tym powiedział. Zresztą ja wtedy nawet nie bardzo wiedziałem, co się wokół mnie dzieje, byłem jeszcze małym dzieckiem. To się jakoś naturalnie potoczyło: szpitale, sanatoria, rehabilitacje, jakieś próby postawienia do pionu, no i potem rodzice kupili wózek.

Znamy się już dobrych parę lat, wychowaliśmy się na jednym osiedlu. Pamiętam, że zawsze otaczałeś się masą kolegów. Nigdy nie miałeś problemów z akceptacją wśród rówieśników?

Tylko ze szkoły podstawowej pamiętam jakieś nieprzyjemne sytuacje, ale wiadomo jak to jest między dziećmi – nie wszystko rozumieją, potrzebują czasu. Generalnie nigdy nic szczególnie przykrego mnie nie spotkało, co zresztą zostało do dzisiaj.

"Znajomi traktują mnie normalnie. Chodzimy na piwo, koncerty, żartujemy. Nawet z mojej niepełnosprawności, lubię czarny humor.
Cieszy mnie to co mam - takie drobne rzeczy i chwile."

Cieszysz się tym, co masz?

Niedawno było głośno o Tomku Kowalskim z Must be the music. Ma 33 lata, zwyciężył w programie, dostał główną rolę w spektaklu „Skazany na bluesa” i w tym roku urodziło mu się drugie dziecko. Wszystko przed nim: kariera muzyczna, aktorska i życie rodzinne. No i miał wypadek. Jechał motorem i samochód wymusił na nim pierwszeństwo – złamany kręgosłup i trafił na wózek. Jak ja.

Jeszcze w marcu, jak robiliśmy sobie wspólne zdjęcie, to musiał obok mnie przyklęknąć. Teraz, jakbyś go zobaczył, to bylibyśmy na jednym poziomie, na poziomie wózka. Dziwne uczucie. I mnie chodzi o to, że on stracił dużo więcej.

Dla mnie to jest takie szczęście w nieszczęściu, że ja miałem wypadek w młodym wieku. Nauczyłem się tylko jeździć na rowerze i nie mogłem w pełni korzystać z dzieciństwa, ale to nic w porównaniu z Tomkiem.

Teraz na co dzień jesteś samodzielny?

Staram się, ale niestety zdarzają się sytuacje, że potrzebuję pomocy z zewnątrz. Na przykład gdzieś idziemy ze znajomymi i jest duży krawężnik, to wtedy sobie nie poradzę. Albo jak toaleta nie jest dostosowana, to muszę kogoś poprosić, żeby ze mną wszedł i pomógł mi dobrze ustawić wózek.

Takich przykładów jest niestety dość sporo, ale ja na szczęście nie muszę o pomoc prosić – po prostu moi przyjaciele wiedzą, kiedy czegoś potrzebuję, a kiedy nie.

Czyli bariery architektoniczne. Często się jeszcze zdarzają?

Tak, i to są często zupełne absurdy. Do pewnego szpitala jest co prawda przyjazne wejście z podjazdem, ale już w środku, żeby się dostać na kolejne piętro, to trzeba jakoś pokonać 4 schodki albo iść gdzieś na tyły do typowo szpitalnej windy. Bywa też tak, że są schody i przycisk, którym wzywa się pomoc. Przyciskasz i możesz czekać.

Podobne rozwiązanie było tuż po remoncie na dworcu w Katowicach. Kiedyś spróbowaliśmy z kolegą poczekać na tę pomoc,

"to po 20 minutach przyszli dwaj panowie i zaczęli się przy mnie przekomarzać, który z nich ma mnie znieść na dół - bo jeden z nich znosił niepełnosprawnego 2 godziny temu i teraz jest kolej tego drugiego."

A tutaj, w Lędzinach, jak to wygląda?

Jak robili chodniki na ulicy Lędzińskiej przy Carrefourze, to w ogóle nie obniżyli krawężników. Musiał interweniować mój znajomy ze stowarzyszenia.

Albo autobusy. Co prawda często już jeżdżą niskopodłogowe i ze specjalnymi platformami, ale równie często kierowcy nie podjeżdżają wystarczająco blisko albo tej platformy nie wysuwają. Ja sobie poradzę, bo zawsze jadę z kimś, kto mnie może wciągnąć, ale wiele osób jeździ samodzielnie.

Drzwi obrotowe przy wejściach do hipermarketów. I znowu: ja sobie poradzę, ale ktoś na wózku elektrycznym? W innych z kolei żeby wejść na teren sklepu muszę się przeciskać przez tę małą bramkę dla wózków na zakupy i taranować głową wystające plastikowe frędzle.

Dużo tych przykładów.

Moim zdaniem po skończeniu jakiejś budowy powinny być konsultacje - przyjedź i powiedz, czy coś można jeszcze poprawić. Zupełnie tego nie rozumiem, bo przecież jest jakieś prawo, ktoś budowę nadzoruje i powinien zwracać na takie rzeczy uwagę. Ale to jest tylko takie gdybanie.

Opowiedz jeszcze o swojej pasji. Jesteś niemal na każdym rockowym i bluesowym koncercie w okolicy, a twoim atrybutem jest kamera. Twoje dwa profile na youtubie mają łącznie niemal 4 tysiące subskrybujących (armin@cree.pl i Armin86TvRipy), a najchętniej oglądany film przeszło 800 tys. wyświetleń. O co chodzi?

Jeszcze zanim był YouTube, nagrywałem sobie na pamiątkę koncerty. Najpierw to były tylko lędzińskie - jeszcze w czasach, kiedy co roku przyjeżdżała na nasz festyn jakaś konkretna kapela: Perfekt, Dżem, Bajm, De Mono.

Kiedy już poznałem YouTube, to wrzuciłem z ciekawości swój pierwszy film i po trzech dniach miałem 100 wyświetleń i czyjś komentarz, że on też był na koncercie i że fajnie go sobie przypomnieć. To znowu coś wrzuciłem i tak się zaczęło. Fajnie zobaczyć, że mogę komuś taką drobnostką sprawić radość.

Jak poznałeś Sebastiana Riedla z Cree?

Na koncerty jego kapeli zacząłem jeździć w 2004 roku. Muzykę oczywiście znałem trochę wcześniej z radia i z telewizji. No i fakt, że to jest „Sebastian Riedel, syn TEGO Riedla”.

Kiedy grali gdzieś w pobliżu i miałem możliwość, to zawsze jeździłem na ich koncert. W końcu zaczęli mnie rozpoznawać - gość na wózku z kamerą to jednak jest widok specyficzny. Bastek zagadał do mnie po którymś z koncertów – że mnie kojarzy, że ogląda moje filmy i czy mógłbym mu je nagrać na pamiątkę, bo posiadam nawet takie koncerty z jego ojcem, który on nie ma. Tak się zaczęło. Od kilku lat jestem też administratorem strony internetowej cree.pl i ich fanpage'a na Facebooku. Całe Cree to fajni, normalni ludzie, a nie żadne gwiazdy.

I znajomość się rozwijała, aż w tym roku nawet byłeś z nimi na scenie po ich koncercie na 20-lecie istnienia na Festiwalu im. Ryśka Riedla w Chorzowie.

Może to głupio zabrzmi, ale ja bardziej niż za muzykę cenię ich za to, jakimi są ludźmi. Nie współczują mi jakoś specjalnie, ale traktują normalnie. I jak z fanklubem przygotowaliśmy dla nich prezenty, tort i wjechaliśmy na scenę, to Bastek mi mówi, żebym zszedł z tego wózka, bo jest zmęczony i chce sobie usiąść. No i mnie z niego ściągnął i sobie usiadł. I właśnie taki luz mnie z nimi trzyma.

Bastek to po prostu fajny kumpel, który jest muzykiem. Czasem jestem na jego koncercie, a czasem pijemy piwko gdzieś przy okazji jakieś spotkania towarzyskiego.

Dzięki za rozmowę.

z: http://www.serwislokalny.com/aktualnosc ... ym-co-mam/
" - A kim jest Wojownik Światła ?- Człowiekiem , który umie docenić , jakim cudem jest życie; który do samego końca walczy o to, w co wierzy..." (P. Coelho- Wojownik Światła).

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

Powered by phpBB ® | phpBB3 Style by KomiDesign