Witamy na Ogólnopolskim Forum Osób Niepełnosprawnych. Kliknij tutaj, aby się zarejestrować

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 5 ] 
 

Autor Wiadomość
PostNapisane: 24 kwi 2010, 07:36 
Offline
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): 25 gru 2008, 22:46
Posty: 427
Imię: Piotr
1. O sobie samym

Urodziłem się… i jestem. Oddycham, czuję, myślę, obserwuję świat. Szukam w nim czegoś ciekawego, wartego poświęcenia uwagi. Szukam interesujących ludzi, historii które mnie i mojego widza czymś urzekną. Zanim wyszukam nowe, wzruszające – zatrzymam na chwilę czas, i przeanalizuję swoją historię.
To było w roku 1984. Byłem już świadomy tego kim jestem. Mama, ciemna spacerówka, w środku Ja, a wokół setki twarzy patrzących na mnie podejrzliwie. – Niech Pani to dziecko wyciągnie, z tego wózka. Taki duży, a ona go wozi – mówili głośno ludzie w sklepie.
Ona nie mogła go, z tego wózka wyciągnąć… Było to nie realne, z prostego powodu – Ten chłopiec miał mózgowe porażenie dziecięce, a co za tym idzie, nie chodził...
Pamiętam to, jakby wydarzyło się wczoraj. Ale nie było to wczoraj, lecz ponad 20 lat temu. Od tego czasu wiele się w moim życiu wydarzyło i zmieniło – na lepsze… i na gorsze.
Rok 1987. Rok szczególny dla każdego człowieka, który urodził się w roku 1980. Pierwszy września, rozpoczęcie nauki w szkole podstawowej. Nowe środowisko, nauczyciele, uczniowie, i w tym wszystkim – Ja, człowiek odizolowany od społeczeństwa, od rówieśników. Drugi dzień pobytu w szkole; pierwsza wizyta u dyrektora; pierwsze ścięcia z kolegami i koleżankami; kolejna zadyma w domu.
Nieprzystosowane społecznie dziecko, trzymane krótko w domu – zostaje wyklęte. Troszczący się o obywatela ustrój PRL, jego pracownicy oświaty, rodzice moich kolegów i koleżanek z klasy jednomyślnie chcą mi sprezentować żółte papiery. – Niech go Pani umieści w szkole specjalnej – krzyczy jakiś półinteligent na zebraniu klasowym. Dobre rady, zawsze w cenie... Ta jednak była bardzo nie na miejscu.
PRL miał wiele wad, ale mimo wszystko nie zdegradował mnie do poziomu wyrzutka społecznego. Komunistyczny, czerwony ustrój okazał się dla mnie wyrozumiały i litościwy. Dostałem szansę – indywidualny tok nauczania. Z dala od szkoły, kolegów, koleżanek, i wszystkich świętych uczyłem się w domu...
Nauczyciele przychodzili codziennie, bym posiadł wiedzę podstawową ze wszystkich zatwierdzonych, w programie nauczania przedmiotów. Było tak aż do roku 1995, w którym otrzymałem świadectwo ukończenia tej placówki, a więc szkoły podstawowej nr 7 w Lesznie.
Te osiem lat wiele mnie nauczyło. Uczęszczając już w ósmej klasie na lekcje do szkoły, poznałem prawdziwy smak życia. Żyjąc do tej pory odizolowany od rówieśników, nie przygotowany do tego, że nie każdy potrafi zrozumieć i szanować, kogoś kto jest trochę „inny”.
Były wyzwiska, ironiczne uśmiechy, nie przyzwoite żarty... A z mojej strony żal – O co chodzi?, dlaczego? Owszem święty w okresie dzieciństwa - nigdy nie byłem, ale nie byłem i nadal nie jestem kimś nienormalnym.
W liceum było zupełnie inaczej. To był świat, środowisko ludzi, którzy w zdecydowanej większości, coś sobą reprezentowali. Nie przypominam sobie, by w leszczyńskim „Koperniku” spotkała mnie jakaś przykra sytuacja. Nauczyciele byli wymagający, dzięki czemu zdałem dobrze egzaminy maturalne. W tej szkole poznałem kilka osób, z którymi do dziś utrzymuję kontakty. Liceum otworzyło mi drogę do samorealizacji; do osiągnięcia tego, co mam na dzień dzisiejszy.
Na studiach na uczyłem się dwóch rzeczy, które pomogły mi, i nadal pomagają w życiu – samodzielności i przedsiębiorczości. Kiedy studiowałem zarządzanie, a potem pedagogikę w Lesznie nawiązałem wiele kontaktów, które pozwoliły mi zaistnieć i odciąć się od wizerunku – wyśmiewanego inwalidy. Jak mówi, śmiechu warte leszczyńskie hasło: Rozwinąłem skrzydła...
Ale coś, za coś. Za rozwinięcie tych skrzydeł zapłaciłem wysoką cenę. Zapłaciłem, ponieważ niektórzy myśleli, że mogą mnie kupić, i że będę tańczył, tak jak oni mi zagrają. Nigdy się nie sprzedałem i nie zamierzam sprzedać. Mam swoje zasady i się ich trzymam. Czarne jest czarne, a białe jest białe. Inaczej być nie może.
Pierwsze studia nauczyły mnie, dla kogo są prywatne uczelnie. Dla towarzystwa wzajemnej adoracji. Czułem się tam obcy, „inny”, nie z tego świata. Nie potrafiłem się w tym środowisku odnaleźć. Nie mam dobrych wspomnień z tego okresu.
Odnalazłem się na studiach pedagogicznych. Zajęcia były bardzo interesujące. Ludzie z grupy otwarci i życzliwi. Z radością wstawałem, co drugi weekend na wykłady.
Podobnie było w Poznaniu. Tu poczułem się prawdziwym studentem – państwowej, renomowanej uczelni w Polsce. Poznań nauczył mnie właśnie tej samodzielności, tutaj poczułem się wolny, niezależny. Poznałem wiele ciekawych osób, nawiązałem kontakty ze środowiskiem osób niepełnosprawnych, brałem udział w konferencjach naukowych. Nieustannie coś się działo.
Po ukończeniu studiów, wróciłem do Leszna. Ponieważ nie mogłem się tutaj zaklimatyzować, odnaleźć i ułożyć sobie życie – wyjechałem. Swoje szczęście, szansę na godne życie znalazłem, ponad 300 km od rodzinnego miasta… w Warszawie. I tutaj naprawdę chce mi się żyć! W stolicy mogę robić wszystko to, czego nigdy nie mogłem i nie mógłbym robić w Lesznie, czy w Poznaniu.

2. Droga do stabilizacji

Człowiek się rodzi i umiera. Zanim odejdzie walczy - walczy o przetrwanie. Jeśli nie będzie konsekwentny, inni go zniszczą. Taka jest moja filozofia życia. Jeżeli jesteś „inny”, słabszy, nie możesz dorównać pełnosprawnym, dawaj z siebie wszystko, pokaż na co cię stać. Nie warto słuchać głupców. Głupiec nigdy nie zrozumie swoich błędów, nigdy się nie przyzna do ich popełnienia, nigdy cię nie przeprosi, i nie będzie cię szanował. Jeśli Ty, bądź ja nie będziemy szanować samych siebie; to życie i to, do czego dążymy jest drogą do nikąd, do ślepego zaułku.
Są na tym świecie ludzie, i obcy, i najbliżsi, którzy obojętnie czego byś nie osiągnął, nie posiadał – zawsze będą traktować cię, jak śmiecia. Dla nich zawsze będziesz nikim, człowiekiem drugiej kategorii. Oni nie będą patrzeć na ciebie, jak na człowieka, lecz jak na kalekę. Ich broń to: złośliwość, pycha, chamstwo i pieniądze.
Pieniądze szczęścia nie dają. Chamstwo nie popłaca. Zdrowie też można w każdej chwili stracić. W obliczu choroby i śmierci wszyscy jesteśmy równi... Niepełnosprawny, pełnosprawny, cham z kasą, ten co ma maturę i ten, co jej nie ma. Być może każdy z nas, odpowie za to, jak wykorzystał swoje życie na ziemi. Ja w opowieści o piekle i niebie nie wierzę, ale jeśli Ty wierzysz – proszę bardzo; mamy demokrację.
Droga do osiągnięcia stabilizacji w życiu, jest długa i kręta. Zanim dobiegniesz do mety, musisz stawić czoła wielu nie zręcznym i trudnym sytuacją. Musisz ominąć wiele przeszkód, przełamać różne bariery, jeśli ktoś cię kopnie i przewróci – WSTAĆ! Nigdy nie oglądaj się za siebie, nie cofaj się jeśli nie musisz do przeszłości. Walcz dalej i biegnij przed siebie...
Jeżeli twój przeciwnik, wyczuje że jesteś słaby, że nie masz swojego zdania, nie potrafisz się bronić – zniszczy cię. Obojętnie, czy jesteś osobą niepełnosprawną, homoseksualistą, lesbijką… kimkolwiek – walcz! Nie pozwól by ktoś prosty i ciemny tobą manipulował, albo gardził.
Życie nigdy nie było, i nie będzie sprawiedliwe. Zawsze znajdą się tacy, dla których będziesz wart mniej niż zero. Można pokonać ich tylko w jeden sposób – traktując jak powietrze, obcych. Oni będą swojego postępowania, kiedyś jeszcze żałować.
Być może, jak im się grunt pod nogami zachwieje – zrozumieją, że to z nimi jest coś nie tak.
Życie nie jest usłane różami. Dobrze o tym wiem. Warto jednak zawsze być konsekwentnym i dążyć do celu. Nigdy nie można się poddać! Trzeba walczyć!
Postawiono na mnie wielokrotnie krzyżyk. Wróżono nie ciekawą przyszłość. Twierdzono, że sobie w życiu nie poradzę. Do niczego nie dojdę. Będę zdany na czyjąś pomoc, łaskę. Tym, którzy tak mówili, oświadczam – bardzo się pomyliliście.
Przegranym nie jest ten, kogo dotknęła choroba, czy brak pieniędzy, ale ten kto nie szanuje innych ludzi. Człowiek, który jest nietolerancyjny, udaje głęboko wierzącego, myśli że może wszystko kupić za pieniądze – nigdy nie będzie szczęśliwy i nie będzie miał prawdziwych przyjaciół.
Wszystko, co osiągnąłem do tej pory w życiu, osiągnąłem dzięki uczciwej i ciężkiej pracy. Oczywiście trudno jest zapomnieć, że pewne osoby z najbliższej rodziny mojej matki twierdziły, że dobre oceny zawdzięczam mojej chorobie… ale staram się o tym nie myśleć. Teraz ich pewnie krew zalewa, że ich prognozy się nie sprawdziły. Nie oczekuję żadnych przeprosin, bo wiem, że ich mania wielkości, nie pozwoliłaby im na taki gest.
Czcigodny M., który pomawiał mnie, u różnych ludzi w Lesznie, może opowiadać sobie dalej te nieprawdziwe i śmieszne historie. Jest po prostu tchórzem, ponieważ nie ma odwagi powiedzieć mi prosto w oczy, co o mnie myśli.
Podobne zdanie mam na temat rodziny mojej żony. Panowie X i Y byli ustosunkowanie do mojej, skromnej osoby negatywnie od samego początku. Nie pofatygowali się by mnie dobrze poznać, dowiedzieć się, jakim jestem człowiekiem, jakie są moje priorytety życiowe. Ocenili z góry i potraktowali, jak małego chłopca. Po prostu, pokazali ile są warci...
Na pierwszym spotkaniu, rozmowę zaczęli od pytań: Jakie są moje plany odnośnie znajomości z żoną?; Czym się zajmuję? i Ile zarabiam? Uzyskanie informacji na te pytanie było dla nich rzeczą najważniejszą.
Tu, w tym momencie uległ zniszczeniu mój system wartości i zasad, według których staram się postępować w życiu. Ale to był dopiero początek mojej drogi krzyżowej z panami X i Y.
Styczeń 2007 r. Nie pamiętam dokładnie, ale było to chyba trzeciego. Postanowiliśmy z przyszłą żoną zaplanować wspólną przyszłość. Rozważaliśmy zamieszkanie razem w Poznaniu. Ten pomysł nie spodobał się kilku osobom. W drzwiach pokoju pojawia się pan X. I mówi tak: „Chcesz się z nią żenić; proszę bardzo, ale najpierw poszukaj sobie stałą, odpowiednio płatną pracę”. Miła integracja, nie prawdaż!
Cóż; stałej pracy w tym okresie nie posiadałem, ponieważ nikt nie chciał dać mi szansy. Gdziekolwiek składałem dokumenty lub szedłem na rozmowę – zbywano mnie. Pomóc chciał mi pan Zbigniew z Leszna, zaproponował, żebym kupił stary dźwig, wydzierżawił grunt i organizował skoki na bungee. Nie skorzystałem i szukałem innych ofert.
Kilka miesięcy później los zetknął mnie z drugim panem, panem Y. Ponieważ zachowałem się nie pedagogicznie w stosunku do jego niewychowanego dziecka, zostałem ukarany. Zabrano mi nie tylko zabawki, ale dowiedziałem się, że mnie w tej rodzinie nie chciano. Nie wiedziałem, że pan Y przyjmuje wpisowe. Nie poinformował również, że są jakieś składki członkowskie.
Pan X i Y są dużo starsi ode mnie, mają grubsze portfele, dobre samochody. Ale nie mają jednego – serca.
http://niepelnosprawniwmediach.pl.tl/

C.D.N.

_________________
http://www.ptsr-gniezno.cba.pl/readarti ... ticle_id=3


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 27 kwi 2010, 00:22 
Offline
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 mar 2007, 15:50
Posty: 4299
Lokalizacja: Okolice Wrocka
Bardzo mi się Twój tekst podoba, ponieważ czuć w nim szczerość plynącą prosto z serca. Opisana jest rzeczywistość, jak to najczęściej wyglada....realia. Czytając miałam wrażenie, że czytalam poniekąd o swoim życiu, ponieważ to samo czułam/je bądź przechodze/łam na codzień. Ciężkie i bolesne doświadczenie, ciągła walka ze złem. Ciągle stoi się na skrzyżowaniu i nie wiedomo gdzie skręcić, bądź znów dołek a za chwilę stroma górką, na którą z przeszkodami się wspinam. Udowadniając w ten sposób tym wzystkim ludziom i niedowiarką, że są w wielkim błędzie skreślając mnie. Ale i też sobie samej, że mnie stać na coś.
Nasuwa mi się pytanie: Czy kiedyś to ludzkie nastawienie się zmieni? Otóż, niestety uważam, że nie. Ludzie są jacy są i zanim się coś zmieni to musi upłynąć kupe lat. Chociaż i tak już się zmieniło trochę.

_________________
Bierz życie jakim jest i ciesz sie chwila, bo ona ulotna potrafi być.


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 29 kwi 2010, 16:42 
Offline
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): 25 gru 2008, 22:46
Posty: 427
Imię: Piotr
buziaczek napisał(a):
Bardzo mi się Twój tekst podoba, ponieważ czuć w nim szczerość plynącą prosto z serca. Opisana jest rzeczywistość, jak to najczęściej wyglada....realia. Czytając miałam wrażenie, że czytalam poniekąd o swoim życiu, ponieważ to samo czułam/je bądź przechodze/łam na codzień. Ciężkie i bolesne doświadczenie, ciągła walka ze złem. Ciągle stoi się na skrzyżowaniu i nie wiedomo gdzie skręcić, bądź znów dołek a za chwilę stroma górką, na którą z przeszkodami się wspinam. Udowadniając w ten sposób tym wzystkim ludziom i niedowiarką, że są w wielkim błędzie skreślając mnie. Ale i też sobie samej, że mnie stać na coś.
Nasuwa mi się pytanie: Czy kiedyś to ludzkie nastawienie się zmieni? Otóż, niestety uważam, że nie. Ludzie są jacy są i zanim się coś zmieni to musi upłynąć kupe lat. Chociaż i tak już się zmieniło trochę.

To nie mój tekst tylko tego Pana:
http://www.goldenline.pl/bartosz-szpurek

_________________
http://www.ptsr-gniezno.cba.pl/readarti ... ticle_id=3


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 30 kwi 2010, 01:35 
Offline
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 mar 2007, 15:50
Posty: 4299
Lokalizacja: Okolice Wrocka
Oj przepraszam Piotruś,ale to i tak nie zmienia postaci rzeczy, ze mi sie bardzo podoba....

_________________
Bierz życie jakim jest i ciesz sie chwila, bo ona ulotna potrafi być.


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 30 kwi 2010, 11:18 
Offline
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): 25 gru 2008, 22:46
Posty: 427
Imię: Piotr
buziaczek napisał(a):
Oj przepraszam Piotruś,ale to i tak nie zmienia postaci rzeczy, ze mi sie bardzo podoba....

Nic nie szkodzi. Ja się zajmuję specyficznymi sprawami wiec nie należę do wylewnych osób. Zacytuję
due polacche 5 Wrz 2009, 20:02 odpowiedz
witam ponownie, powiem wam tak, napisalam to wszystko dla tych ktorzy przyjezdzaja w nowe miejsce i nieczuja sie pewnie, ja nie uwazam sie za najmadrzejsza idealna i piekna, jestem zwykla dziewczyna pelna optymizmu, mam wiele ciepla do zaooferowania innym i jestem otwarta na nowosci, niestety z MOICH DOSWIADCZEN we wloszech nalezy miec twarda dupe, bo nawet stara wloska babcia poleciec sobie moze ze mna z tak grubej rury, ze jakbym przetlumaczyla to mojej babci to chyba dostala by zawaly, byc moze przede wszystkim ze wstydu, nie chce mi sie tlumaczyc calej historii ale napisalam to przede wszystkim dla dziewczyn kobiet ktore nie maja szansy zauwazyc pewnych kwestii bo sa stlamszone z roznych powodow, mam powody zeby to pisac byc moze dlatego, ze poznalam mnostwo polek ktore juz wrocily do kraju a ktore zostaly we wloszech i sa bardzo krzywdzone, nie dlatego ze sa ciemne ale dlatego ze sa delikatne i skromne a zeby wam jeszcze dosadnie powiedziec o co tu chodzi (wtedy moze niektorzy zamilkna) to wam powiem ze uczestniczylam przez dlugi okres pobytu we wloszech przy jednej dziewczynie z polski ktora przyplacila zyciem, zycie tu w tym zacofanym i zadufanym kraju, prosze wiec czytajcie ale darujcie sobie krytykowanie mojej osobie bo nie macie pojecia co widzialam.

p.s co do programu telewizyjnego zgadzam sie ze kazdy odpowiada za siebie i jesli jest niedouczony nie mozna winic calego narodu, niestety poznalam mase ludzi ktora nie ma podstawowych informaji o swiecie, co do bledu ortograficznego w wyrazie reportaz dziekuje za zwrocenie mi uwagi,jak ktos nie pisze dlugo to zapomina ortografie poza tym pisalam rowniez pozna noca,no ale...

powtarzam moj list kieruje do tych ktorzy nie sa silni psychicznie i moga sie zatracic we wloskiej rzeczywistosci.
http://www.wloski.ang.pl/prawda_o_wloch ... 37575.html

_________________
http://www.ptsr-gniezno.cba.pl/readarti ... ticle_id=3


Góra
 Zobacz profil  
 

Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 5 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do: