Witamy na Ogólnopolskim Forum Osób Niepełnosprawnych. Kliknij tutaj, aby się zarejestrować

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 18 ] 
 

Autor Wiadomość
PostNapisane: 14 paź 2007, 21:15 
Offline
Dobry duch
Dobry duch

Dołączył(a): 14 paź 2007, 19:49
Posty: 83
Postanowiłam również zamieścić tekst, który jest związany z moim życiem a w większości z pobytami w szpitalu.

Wszystko zaczęło się zimą, a dokładniej 21 lutego 1989 roku. Wtedy to, na świat przyszła mała, niczego niepodejrzewająca dziewczynka. Szczęśliwi rodzice nadali jej imię Beata, co według imiennika oznacza „błogosławiona”.
Dni mijały powoli i spokojnie...
Jednak pewnego dnia z dziewczynką zaczęło dziać się coś niedobrego... Mała Beatka ciągle płakała, nie chciała jeść ani spać. Zdenerwowana matka coraz częściej woziła dziecko do lekarza. Jednak nic to nie dawało. Za każdym razem słychać było odpowiedzi w stylu „Dziecko jest zdrowe”, „Niepotrzebnie Pani szuka dziecku choroby”...

Sytuacja zmieniła się, kiedy małej istotce zaczęły wychodzić czerwone plamy na prawej rączce. Jednak stanowisko lekarki nie zmieniło się zbytnio. „Pani poparzyła dziecko przy kąpieli” - usłyszała zaniepokojona rodzicielka. Jednak nie dała za wygraną. Za wszelką cenę chciała pomóc swojej córeczce. Z czasem zaczęto podejrzewać u dziecka chorobę naczyniową potocznie zwaną naczyniakami. „Będzie miała 6 lat to się ją zoperuje…”. Mijały dni. Dziewczynka rosła i wydawało się, że wszystko będzie coraz lepiej.

Jednak któregoś z nich rodzice znowu zaniepokoili się stanem jej lewego oka. Na wizycie u okulisty okazało się, iż na przegrodzie ocznej jest guz. Dziewczynka została skierowana do jednego z najlepszych dziecięcych szpitali w Polsce. Podczas badań okazało się, że choroba, która zaatakowała oko jest również powodem problemów z ręką. To był nowotwór. Stosunkowo rzadki w naszym kraju jednak nieuleczalny nawet w Stanach. Po wnikliwych badaniach przygotowano czteroletnią, nie do końca świadomą tego, co się dzieje dziewczynkę do operacji.

Ktoś jednak inaczej zaplanował życie Beatki. W ostatnią noc przed operacją ze Stanów wrócił lekarz, który zajmował się tam podobnymi przypadkami. Postanowił podać dziecku lek, który na pewno nie zaszkodzi jej, ale może pomóc w walce z nowotworem. Powiedział, iż operacja mogłaby uszkodzić jeszcze drugie, zdrowe oko, a wtedy mała mogłaby w ogóle przestać widzieć. W sercach rodziców i rodzeństwa dziecka pojawiła się iskierka nadziei. Przyjmowanie leku zatrzymało rozwój guza w oku, jednak z ręką nie było już najlepiej.
Stała się oda dużo grubsza i cięższa od normalnej. Dziewczynka nie wiele nią robiła.
Mimo, iż nie było najlepiej, dziewczynka nie przejmowała się. Dzielnie znosiła kolejne wizyty w szpitalu odległym o ponad 400 km od domu i nocne podróże pociągiem. Chodziła z innymi dziećmi do przedszkola, z uśmiechem i wyrozumiałością odpowiadała na pytania innych dzieci odnośnie jej inności. Była pogodna, zawsze wesoła i towarzyska..
Szybko nawiązywała nowe znajomości i z uporem osiołka wykonywała każde powierzone jej zadanie.

Wkrótce zaczęła chodzić do szkoły. Nauka sprawiała jej przyjemność, lubiła kontakty z większością rówieśników. Jednak nie było już tak, jak kiedyś.. Troszkę bardziej zaczęła się przejmować swoim stanem zdrowia. Już więcej rozumiała. Czasem, kiedy starsi uczniowie szkoły (a były jeszcze wtedy klasy ósme) dziwnie na nią patrzyli, lub gdy nie mogła biegać z koleżankami z uwagi na to, iż ktoś może ją uderzyć, zrobić choćby niechcący krzywdę w chorą rękę, było jej przykro. Czuła się odrobinę samotna. To uczucie mijało jednak tak szybko, jak przerwy w szkole albo nawet szybciej i znów była pełna pogody ducha, z promiennym uśmiechem na twarzy. Dni mijały szybko. Na jednej z wizyt kontrolnych okazało się, iż nie jest tak kolorowo, jakby się wydawało. Okazało się, że potrzebna jest jak najszybsza operacja. Wykryto u niej sporej wielkości guza w kręgosłupie. W dodatku bardzo blisko rdzenia kręgowego. Kiedy Beata dowiedziała się o tym, co ją czeka nic nie powiedziała. Jednak, kiedy była sama w pokoju, tuliła swoją ulubioną lalkę i cichutko płakała.. Nie chciała, żeby ktoś o tym wiedział.. Nie chciała jeszcze bardziej martwić mamy.
Wiedziała, że od tej chwili musi być silna i w żadnym wypadku nie poddawać się.

Wkrótce trafiła do szpitala. Operacje była już pewna. Dzielnie znosiła wszystkie badania.
Nadszedł wreszcie ten dzień. Pielęgniarki wraz z mamą zaprowadziły ją przed blok operacyjny. Była bardzo spokojna, pogodzona z tym, co miało na nią czekać.
- Chcesz zasnąć na kolanach mamy czy na sali? – spytała jedna z sióstr. – Na kolanach - odpowiedziało dziecko, po czym przytuliło się do mamy.
Niemal w tej samej sekundzie, w której przeźroczysty płyn opuścił strzykawkę dziewczynka zasnęła... Kiedy mała obudziła się, było już po wszystkim. Leżała na tzw. OIOMIE.
Wydawało jej się, że spała tylko chwilkę. W rzeczywistości trwało to ponad 5 godzin.
Beata szybko wróciła do zdrowia, a także do szkoły. Z wiekiem stała się troszkę bardziej zamknięta w sobie i trochę mniej się uśmiechała. Nikt jednak tego nie zauważył, gdyż nadal była bardzo pogodną osobą. Przyszedł czas na gimnazjum. To już nie miało być to samo, co w podstawówce, gdzie nie było nawet 100 osób.

Mimo wcześniejszych obaw w gimnazjum nie było tak źle, nauczyciele dość wymagający, ale można było z nimi spokojnie porozmawiać. Mieli nawet poczucie humoru. Niby wszystko było dobrze, ale Beata nie była już tą samą dziewczynką, co kiedyś. Przeszkadzała jej ta inność. Prawie nie miała kolegów i koleżanek, nie tylko z uwagi na wygląd, ale także na jej (jak ktoś niedawno to określił) wybujałą moralność. Zawsze lepiej dogadywała się z dorosłymi niż z rówieśnikami. Tak przyszła trzecia klasa gimnazjum. Ostatni rok nauki w tej szkole nie miał być jednak taki, jak pozostałe. Podczas kolejnych badań kontrolnych okazało się, że choroba zniszczyła dziewczynie kręgi. Konieczna była operacja. Beata przyjęła tą wiadomość z nadzwyczajnym spokojem. Wiedziała, że jest w dobrych rękach. Nie pomyliła się. W marcu 2005 roku przeszła udaną operację kręgosłupa. Od tej chwili miała mieć 6 tytanowych kręgów i taką samą stabilizację. Od tej chwili w jej życiu nastąpiło wiele zmian.
Nie wróciła już do szkoły. Nie mogła biegać, skakać dużo chodzić ani nawet zbyt długo siedzieć. Tak więc rozpoczęła indywidualny tok nauczania w domu. Gimnazjum skończyła ze średnią 4,0 i zaczęła myśleć o przyszłości. 1 września 2005 roku „poszła” do liceum. Była to klasa informatyczna, gdyż interesowały ją komputery i z nimi wiązała swój przyszły zawód. Lekcje oczywiście zaczęła w trybie indywidualnym. Szybko polubiła nauczycieli i zaczęła się uczyć. Jednak los szykował dla niej coś jeszcze. „Amputacja ręki”- usłyszała od profesor z onkologii... Była w szoku. Jednak nie tak dużym jak jej najbliżsi. Szybko rozważyła wszelkie „za” i „przeciw”, i postanowiła się zgodzić na ten zabieg. Jednak nie tak miało być. Kiedy wstawiła się na konsultację w wyznaczonym szpitalu lekarz oznajmił, iż nie podejmie się tego zadania. „Ręka jest ruchoma. Będziemy ją ratować”. Skontaktował siedemnastoletnią już dziewczynę z chirurgiem plastycznym..

W kwietniu 2006r Beata trafiła na oddział szpitalny. Trochę się bała, ale wiedziała, że nic złego jej nie grozi. - I tak w najgorszym wypadku stracę rękę – myślała. Wiedziała, że czeka ją spora liczba operacji zanim zobaczy większą różnicę. Nie martwiło to ją wcale.
Po pierwszej operacji ręki szybko wróciła do sił. Pierwszą klasę liceum ukończyła z wyróżnieniem. Jednak wkrótce miało wydarzyć się coś, co zmieni jej podejście do życia…
W czasie wakacji poznała człowieka, który ją odmienił. Był sporo starszy od niej, ale oboje świetnie się rozumieli. Czasem mogłoby się wydawać, iż tych dwoje czyta sobie nawzajem w myślach. Niestety on studiował niemal na drugim końcu Polski, a ona z racji swego kręgosłupa nie mogła jeździć w pozycji innej niż leżąca.
Po miesiącu znajomości, tysiącach smsów napisanych do siebie, dziesiątkach godzin w czasie, których rozmawia o wszystkim i o niczym dziewczyna zapragnęła, aby ktoś taki jak on spędził z nią resztę życia... Coraz częściej o nim myślała, z czasem zaczął jej się śnić. Wiedziała jednak, iż nie mogą być razem... Skąd? Czy on jej to powiedział? Nie, on był złotym człowiekiem. A ta dziewczyna zbyt wiele razy słyszała od rówieśników, że jest nieatrakcyjna itp. Zresztą sama widziała to wszystko w lustrze.

W połowie września 2006 trafiła w sieci na jeden portal dla nastolatków. Przeczytała kilka artów i już tam została. Po jakimś miesiącu weszła na forum. Napisała swojego pierwszego posta. Z czasem postów przybywało, a dziewczyna pod pseudonimem „smutaska” poznawała coraz to nowych ludzi, z których większość bardzo lubi. Rok szkolny urozmaicała sobie „siedząc na forum” i pisząc lub rozmawiając z nim. On zawsze umiał ją pocieszyć. Wywołać uśmiech na jej twarzy. Jednak nie była już taka jak kilka lat wcześniej. Dość często smutna.. Zdecydowanie za często. Jednak otoczenie z tak zwanego reala nie zauważyło w niej zmiany. Dobrze udawała. Nie chciała martwić nikogo, sprawiać większych kłopotów.

W tym roku miała kolejną operację ręki. Powoli widać efekty, ale jeszcze wiele wody upłynie w rzece nim będzie można mówić o jakimś sukcesie. On wyjechał za granicę do pracy. Kontakt osłabł. Jednak pamięta o niej. Ona cieszy się na myśl, że już niedługo będzie znowu miała przyjaciela bliżej. Kontakt będzie częstszy. Tak naprawdę tylko jemu potrafi powiedzieć dosłownie wszystko, tylko jemu ufa w stu procentach.

A co czuje teraz?
Już nie jest „smutaską”, stała się „Nadzieją”.
Nadal zdecydowanie za często jest smutna. Już nie wierzy w miłość, nie potrafi..
Ciągle dręczy ją przeklęta myśl o chorobie i braku atrakcyjności. Jest delikatną, wrażliwą osobą, która każdemu chce pomóc. Niestety, nie zawsze jej to wychodzi. Z dziecięcych lat został jej tylko ośli upór i ta choroba, o której nie potrafi zapomnieć. Wieczorami często marzy o wielkiej miłości i o tym jak wspaniale byłoby móc się do kogoś przytulić, posłuchać bicia czyjegoś serca. Serca, które bije tylko dla niej…

_________________
Obrazek
"Przyjaciel to ktoś, kto daje Ci totalną swobodę bycia sobą." - Jim Morrison


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 15 paź 2007, 00:44 
Offline
Administrator Główny
Administrator Główny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 cze 2006, 11:33
Posty: 5343
Lokalizacja: Opole
Imię: Ewa
Wzruszająca historia. Brak mi słów, by określić to, co czuję po przeczytaniu tej krótkiej, bo bardzo krótkiej historii. Wyobrażam sobie, co musiałaś przeżyć, ile bólu i bezsilności przeżyłaś. Jesteś bardzo silną, wspaniałą dziewczyną. Wierzę, że los wynagrodzi Ci to nie zawsze piękne i kolorowe dzieciństwo. Że TA choroba Cię już nie dopadnie, że wyniki będą już cały czas dobre :) Życzę Ci tego z całego serca, Beato.

_________________
Obrazek Piszę poprawnie po polsku.


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 15 paź 2007, 08:46 
Offline
Przyjaciel Forum
Przyjaciel Forum
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 paź 2006, 20:01
Posty: 3999
Lokalizacja: Przemyśl
Pięknie napisane.Smutne,wzruszające,dające do myślenia.
Jesteś Beato bardzo atrakcyjna,wspaniała , dobra i wrażliwa. Wierzę podobnie jak Ewa,żeżycie wynagrodzi Ci wszystko co było złe.


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 15 paź 2007, 12:29 
Offline
Dobry duch
Dobry duch

Dołączył(a): 14 paź 2007, 19:49
Posty: 83
Dziękuję Wam.
Jednak co by nie mówić nie było tak źle jak to wygląda.
Przynajmniej z mojego punktu widzenia.
Jakoś wcześniej nie przywiązywałam zbyt dużej wagi do tego co się dzieje.

_________________
Obrazek
"Przyjaciel to ktoś, kto daje Ci totalną swobodę bycia sobą." - Jim Morrison


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 15 paź 2007, 14:41 
Offline
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 mar 2007, 15:50
Posty: 4299
Lokalizacja: Okolice Wrocka
Nadzieja_ napisał(a):
Nadal zdecydowanie za często jest smutna. Już nie wierzy w miłość, nie potrafi..
Ciągle dręczy ją przeklęta myśl o chorobie i braku atrakcyjności. Jest delikatną, wrażliwą osobą, która każdemu chce pomóc. Niestety, nie zawsze jej to wychodzi. Z dziecięcych lat został jej tylko ośli upór i ta choroba, o której nie potrafi zapomnieć. Wieczorami często marzy o wielkiej miłości i o tym jak wspaniale byłoby móc się do kogoś przytulić, posłuchać bicia czyjegoś serca. Serca, które bije tylko dla niej…


Mam identycznie tak samo,jakbym czytala o sobie.

_________________
Bierz życie jakim jest i ciesz sie chwila, bo ona ulotna potrafi być.


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 15 paź 2007, 15:07 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 gru 2006, 10:29
Posty: 4404
Lokalizacja: Bydgoszcz
Beato jesteś nie samowitą dziewczyną, brawo tak trzymaj podziwiam Cię :buziak: :kwiaty:


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 15 paź 2007, 15:31 
Offline
Przyjaciel Forum
Przyjaciel Forum
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 kwi 2007, 20:41
Posty: 9350
Imię: Marta
buziaczek napisał(a):
Nadzieja_ napisał(a):
Nadal zdecydowanie za często jest smutna. Już nie wierzy w miłość, nie potrafi..
Ciągle dręczy ją przeklęta myśl o chorobie i braku atrakcyjności. Jest delikatną, wrażliwą osobą, która każdemu chce pomóc. Niestety, nie zawsze jej to wychodzi. Z dziecięcych lat został jej tylko ośli upór i ta choroba, o której nie potrafi zapomnieć. Wieczorami często marzy o wielkiej miłości i o tym jak wspaniale byłoby móc się do kogoś przytulić, posłuchać bicia czyjegoś serca. Serca, które bije tylko dla niej…


Mam identycznie tak samo,jakbym czytala o sobie.


Aniu, ja również. Podpisuję się pod tym co napisała Beata. Nic dodać nic ująć.

Historia bardzo wzruszająca.


Nadzieja_ napisał(a):
Dość często smutna.. Zdecydowanie za często. Jednak otoczenie z tak zwanego reala nie zauważyło w niej zmiany. Dobrze udawała. Nie chciała martwić nikogo, sprawiać większych kłopotów.


Odniose się do tej części. Mam tak samo, kiedyś pogodna dziewczyna, optymistycznie patrząca w przyszłość, zrobił się smutaś, który nie widzi żadnych perspektyw... Z otoczenia to tylko przyjaciółka wie..., że nie jest tak jak powinno być... i widzi zmiane jaka we mnie zaszła. Reszta otoczenia nie. Dobrze gram "szcześliwą"...

_________________
Obrazek
Aniołek (11.02.2010r. - 7tc.) :cry:
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 15 paź 2007, 17:18 
Offline
Przyjaciel Forum
Przyjaciel Forum
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 lip 2006, 14:50
Posty: 3256
Lokalizacja: Góry Stołowe
Imię: Tomek
Pflaume napisał(a):
Dobrze gram "szcześliwą"...


Czasem tak trzeba. Ja muszę często udawać, że wszystko jest w porządku ze mną.


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 15 paź 2007, 17:48 
Offline
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 wrz 2007, 15:00
Posty: 3760
Lokalizacja: Wroclaw
Imię: DZASTI
Powiem (tudziez napisze) tak. Durni rowiesnicy z tym, ze niby nie jestes atrakcyjna. Uroda przemija, serce i dusza pozostaje, a jestes z tego co czytam bardzo wartosciowa kobieta i faceci powinni przed Toba padac.
Ja przez sterydy (ponad rok bralam) zrobilam sie ogroma (jak to kumplea napisal "wygladalam jak Wojtek Mann ;) ) rozstepy mam nawet na plecach. Kolana mam pooperacyjne i oba sa upiekszone pieknymi bliznami, do tego lewe jest strasznie opuchniete (juz taka jego uroda od operacji) piers mam tez zorana po wycieciu nieboraczka wielkosci serca i wiele wiele innych. A jest ktos kto ze mna przez ten caly czas byl widzial zmiany (jak ja to mowie kobieta zmienna jest ;) ) i kocha mnie za to KIM JESTEM a nie jak wygladam.
Wiesz znam to uczucie bycia smutnym (chociaz jam niepoprawna optymistka) placze tylko w nocy jak nikt nie widzi, bo i tak juz za duzo przeszli. Ale takie wyplakanie sie robi dobrze, bo wywalasz wszystko z siebie (no i oczy przeplukujesz ;) )
Trzymam za Cie kciuki bys byla coraz szczesliwsza i WIEDZIALA, ze to zle juz za Toba

_________________
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej."
Albert Einstein


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 15 paź 2007, 22:14 
Offline
Przyjaciel Forum
Przyjaciel Forum
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 15 lis 2006, 12:59
Posty: 1219
Lokalizacja: aktualnie Katowice
Małgośka napisał(a):
Pięknie napisane.Smutne,wzruszające,dające do myślenia.
Jesteś Beato bardzo atrakcyjna,wspaniała , dobra i wrażliwa.

Co racja, to racja :bravo:
Pflaume napisał(a):
Dobrze gram "szcześliwą"...

Po mnie widać emocje, więc aktorka ze mnie słaba, ale ja także...
Tomek napisał(a):
muszę często udawać, że wszystko jest w porządku ze mną

tak już się utarło w realu, że jestem powierniczką zmartwień znajomych. Im się wydaje, że ja po prostu jestem pogodzona ze swoim losem. I czasem lepiej, że tak myślą.
Moi przyjaciele są ze mną
DZASTI napisał(a):
za to KIM JESTEM a nie jak wygladam
. Od nich nigdy nie usłyszałam, że jestem (wg młodzieżowego slangu) niewyjściowa. Szkoda, że nie mam ich na co dzień przy sobie :cry:
Hmmm... Ciekawe. Z historii jednej smutaski zrobiła się banda. A w grupie podobnych osób czuję się już mniej samotna i smutaśna :razz: A Wy?? :przytul:

_________________
Każdego poranka dostajemy szansę na nowe życie i od nas zależy, czy zaświeci słońce :) Pomimo chmur - walcz, bo życie nie kończy się na kłopotach, a słońce świeci ponad nimi!


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 16 paź 2007, 17:30 
Offline
Przyjaciel Forum
Przyjaciel Forum
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 sie 2007, 13:54
Posty: 947
Lokalizacja: Wielkopolska
Beato masz rację, najważniejsze to byc silną i z odwagą brmnąć w nieznane. ale nie jest to takie łatwe, tak więc podziwiam i życzę dalszej wytrwałości.
Jeśli chcesz odezwij się do mnie prywatnie pozdrawiam serdecznie.

_________________
Zapraszam na mój blog:
www.piekne-chwile.blogspot.com
Pozdrawiam serdecznie :-))


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 6 lip 2008, 09:11 
Offline
Przyjaciel od serca
Przyjaciel od serca
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 6 lip 2007, 20:03
Posty: 342
To właśnie jest nadzieja. Pieknie to napisałas Beatko, jesteś wyjątkową osoba. Życze Tobie tylko samych radości i żadnych smutków w życiu


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 6 lip 2008, 15:24 
Offline
Przyjaciel Forum
Przyjaciel Forum
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 kwi 2007, 20:41
Posty: 9350
Imię: Marta
syrga napisał(a):
Po mnie widać emocje, więc aktorka ze mnie słaba, ale ja także...
Tomek napisał/a:
muszę często udawać, że wszystko jest w porządku ze mną
Moi przyjaciele są ze mnąDZASTI napisał/a:
za to KIM JESTEM a nie jak wygladam

Większość z nas pewnie udaje przed swoimi bliskimi... Moi przyjaciele kochają mnie za to jaka jestem, a nie za wygląd :)
syrga napisał(a):
Z historii jednej smutaski zrobiła się banda

Może to dlatego, że łatwiej nam powiedzieć co nas smuci, bo wiemy, że zostaniemy zrozumieny :?:
syrga napisał(a):
A Wy??

Ja też ;)

_________________
Obrazek
Aniołek (11.02.2010r. - 7tc.) :cry:
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 19 sie 2008, 13:01 
Offline
Dobry duch
Dobry duch

Dołączył(a): 8 sie 2008, 22:27
Posty: 52
Baaaaaaaardzo ciekawą osóbkę,pragnę poznać a Ty spełniasz te kryteria... :wink:


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 19 sie 2008, 13:20 
Offline
Dobry duch
Dobry duch

Dołączył(a): 14 paź 2007, 19:49
Posty: 83
Przemysław1 napisał(a):
Baaaaaaaardzo ciekawą osóbkę,pragnę poznać a Ty spełniasz te kryteria... :wink:

Ale chodzi o autorkę opowiadania, czy też kogoś innego?
Bo jeżeli o autorkę, to znam ją osobiście i muszę uprzedzić, że to chwilami bardzo wredna i złośliwa osóbka :D

[ Dodano: Wto Sie 19, 2008 13:21 ]
Ahh... w planach jest druga część opowiadania, tylko że brak weny sprawia, że na razie kiepsko idzie jej pisanie.

_________________
Obrazek
"Przyjaciel to ktoś, kto daje Ci totalną swobodę bycia sobą." - Jim Morrison


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 19 sie 2008, 17:15 
Offline
Przyjaciel Forum
Przyjaciel Forum
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 kwi 2007, 20:41
Posty: 9350
Imię: Marta
Nadzieja_ napisał(a):
Ahh... w planach jest druga część opowiadania, tylko że brak weny sprawia, że na razie kiepsko idzie jej pisanie.

Nic nie szkodzi poczekamy :P ;)

_________________
Obrazek
Aniołek (11.02.2010r. - 7tc.) :cry:
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 6 wrz 2008, 21:10 
Offline
Mile widziany
Mile widziany
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 6 mar 2008, 10:23
Posty: 216
Lokalizacja: Gdańsk
Też jestem ciekawa Beatko kolejnej części opowiadania.
Uderzyła mnie jedna rzecz: mężczyzna, który był Ci tak bliski, gdyby Cię naprawdę kochał, jeździłby do Ciebie częściej, albo się przeniósł do Twojego miasta. On by zadbał o to, żeby to się nie rozpadło. Przykładem może być mój związek. Ja kiedy mogę jeżdżę do niego z Gdańska aż do Bielska-Białej (bardzo słabo widzę, więc nie jest to takie proste), ale on też do mnie jeździ mimo, że jest na wózku i nie widzi całkiem. Potrafi sobie załatwić osobę która go przewiezie. Ty też kogoś spotkasz, na pewno, ale musisz troszeczkę się zmienić, tzn. być troszkę mniej moralna. Trzymaj się swoich zasad, ale czasami je złam, by wyjść komuś na przeciw. Jeśli ktoś jest zbyt mocno zasadniczy, to ludzie myślą, że jest nie wyrozumiały, że nie można z nim imprezować, koni kraść itp. Tak poza tym jestwś silną i wspaniałą osobą i zasłużyłaś na miłość.

_________________
Dbaj o światło w swoim sercu, a żarówka i tak Ci wysiądzie.
Elektryk fyfraniec. :)


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 7 wrz 2008, 00:17 
Offline
Dobry duch
Dobry duch

Dołączył(a): 14 paź 2007, 19:49
Posty: 83
fyfraniec zaszła drobna pomyłka.
fyfraniec napisał(a):
mężczyzna, który był Ci tak bliski, gdyby Cię naprawdę kochał, jeździłby do Ciebie częściej, albo się przeniósł do Twojego miasta

P. mnie nie kocha, to był i jest przyjaciel.
Chłopak mieszka ponad 500km ode mnie. Nigdy niczego nie obiecywał.
Na dobrą sprawę, ja też go nie kocham, to było zauroczenie. Uświadomiłam to sobie, kiedy kontakt osłabł (moja szkoła, jego studia). Na Początku lipca minęły dwa lata naszej znajomości i nadal mamy dobry kontakt.
Więc Nie mogę powiedzieć, że coś rozpadło się z jego winy.

A to, czy spotkam kogoś, czy też nie, nie ma już tak wielkiego znaczenia jak w zeszłym roku, kiedy to pisałam to opowiadanie.
Zmieniły mi się delikatnie priorytety.

_________________
Obrazek
"Przyjaciel to ktoś, kto daje Ci totalną swobodę bycia sobą." - Jim Morrison


Góra
 Zobacz profil  
 

Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 18 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do: