kruszynka napisał(a):
no chyba sobie żartujesz, ze taka osoba kieruje sie egoizmem. Ja kiedys po operacji jednej tak cierpialam ze blagalam o smierc, ale i serce w tym momencie sie krajalo jak widzialam jak mama cierpi widzac moje cierpienie. Mysl jaka wtedy krazyla mi po glowie to to, żeby mama przestala cierpiec. Wiadomo, gdyby mnie zabraklo cierpiala by bardzo, ale nie widziala by cierpienia fizycznego - i to w tamtym momencie bylo dla mnie najwazniejsze
Moja wypowiedź na temat egoizmu była odpowiedzią na to, co napisała LC, więc proszę nie wyciągać jej z kontekstu, bo wtedy zmienia się jej znaczenie. Absolutnie nie miałem na myśli tego, że taka osoba kieruje się egoizmem.
kruszynka napisał(a):
wybacz ale nie rozumiem dlaczego bierzesz pod uwagę WOLNĄ WOLĘ mordercy, jego swiadomosc czynienia złego i wybrania co za tym idzie kary śmierci, a nie potrafisz wziąść pod uwagę WOLNEJ WOLI cierpiącego
Ależ cierpiący również ma wolną wolę. Może nawet się zabić, jeżeli bardzo będzie tego chciał. W problemie eutanazji chodzi o to, czy państwo ma akceptować taką formę rozwiązywania tego problemu, czy nie, a nie o to, kto ma jaką wolę. Będzie miał ochotę się ktoś zabić, zabije się, ale to wcale nie oznacza, że państwo ma mu w tym pomagać i to umożliwiać.
Mówiąc, że jestem przeciwnikiem eutanazji, mam na myśli to, że państwo nie powinno eutanazji akceptować i że w obowiązku lekarza jest ratować życie człowieka tak długo, jak to możliwe, a jeżeli już nic się nie da zrobić, to sprawić, żeby chory jak najmniej cierpiał. Tyle. Gdy się dopuści eutanazję, to powstanie pole do wygodnego pozbycia się dziadziusia w celu uzyskania spadku, po prostu do pozbycia się problemu dla własnej wygody.
Aggaxx napisał(a):
A sędzia skazując na karę śmierci szanuje ludzkie życie?
To może odpowiem pytaniem: jeżeli człowiek położy nogę na torach i przejedzie po niej pociąg, to kto jest winny: maszynista czy ten, co położył nogę?
Aggaxx napisał(a):
Zawsze kiedy jest mowa o karze śmierci przypomina mi się film "Zielona mila". Wykonano wyrok śmierci na człowieku o którym wiedziano już, że jest niewinny. Pewnie, że to tylko film. Ale czy zezwolenie na karę śmierci nie stwarzałoby takich sytuacji?
Po pierwsze, prawdopodobieństwo, że wykonają na kimś niewinnym karę śmierci jest mniejsze niż to, że przechodząc przez ulicę, przejedzie nas samochód, ale nikt normalny nie domaga się zlikwidowania ruchu drogowego. Po drugie, w postępowaniu sądowym jakiekolwiek wątpliwości tłumaczy się na korzyść oskarżonego, więc jeżeli tylko jakieś wystąpią, kary śmierci nie będzie można orzec. Po trzecie, skoro nie do końca ufa się wyrokom skazującym, dlaczego z pełnym zaufaniem przyjmuje się wyroki uniewinniające? :)
Aggaxx napisał(a):
Czy nikt nie wpadłby na pomysł, że aby pozbyć się niewygodnego człowieka wystarczy dostarczyć dowodów na to że jest winny?
Równie dobrze można w tej chwili wpaść na pomysł i dostarczyć dowody, a dana osoba dostanie dożywocie. To nie jest argument. :)
Aggaxx napisał(a):
Druga sprawa, że zabójstwo zabójstwu nierówne. Kto będzie o tym decydował, które zasługuje na tę najgorszą karę a które nie? Mało znamy przypadków korupcji nawet w sądach?
Sąd będzie decydował, tak jak obecnie decyduje o tym, kto dostanie 10 lat, kto 20 lat, a kto dożywocie. Skoro jest taka korupcja, to dlaczego należy wierzyć w wyrok skazujący na 5 lat? W takim razie jakikolwiek wyrok może być zakwestionowany, a zatem sądy w ogóle nie mają racji bytu.
Aggaxx napisał(a):
To samo myślę o eutanazji. Gdyby była w naszym kraju dopuszczona to jestem pewna, że znalazło by się wiele osób, które pomogłyby swoim niewygodnym podopiecznym przejść na ten świat. Wystarczy popatrzeć co się dzieje już teraz, bez prawa do eutanazji.
A tutaj dla odmiany się zgodzę. :) Karę śmierci wykonuje się na człowieku, który popełnia morderstwo, czyli korzysta z wolnej woli i odpowiada za swoje czyny, a żeby być zaklasyfikowanym jako "osoba, na której można zgodnie z prawem wykonać eutanazję" od nas już w ogóle prawie nie zależy. To otwiera wiele możliwości do pozbywania się niechcianych ludzi.
Aggaxx napisał(a):
A jeżeli państwo dopłaca do bezdomnych, narkomanów, ludzi z patologicznych rodzin? To też lepiej wykonać na nich wyrok, żeby podatnik nie ponosił dodatkowych kosztów?
Moje zdanie jest wyrwane z kontekstu. Proszę przeczytać całość, łącznie z tekstem, na który odpowiadałem. Wyroki wykonuje się na ludziach, którzy złamali prawo. Czy ktoś faktem, że jest bezdomny czy narkomanem, łamie prawo? Nie sądzę. :)
Ale tak swoją drogą, ja jestem przeciwnikiem dopłacania państwa do kogokolwiek. Ludzie powinni płacić niskie podatki, a państwo nie powinno ludziom przeszkadzać i się wtrącać. Co do narkomanów, to tym bardziej - jestem za zalegalizowaniem narkotyków, ale wtedy każdy ma wolny wybór - jak się zaćpa, niech nie liczy, że państwo na koszt podatnika będzie go leczyć, żeby mógł za jakiś czas zaćpać się znowu.