|
Nie masz racji, przecież to oczywiste, że każdy gra tak, żeby wyszło jak sobie życzy, na tym polegają wszystkie debaty, każda dyskusja i większość sporów. Czy Ciebie to dziwi? Katolicy na ogół na przykład w dyskusjach dotyczących aborcji czy eutanazji nie umiejąc zbić merytorycznych argumentów, które z czegoś wynikają, sięgają po puste, do osobowe, pienią się, krzyczą... to już wole moje, moje są spójne, wynikają z tego jak oglądam świat, a w moim oglądzie religie jest dodatkiem, nie formułuję poglądów mając na względzie takie rzeczy, nie obchodzą mnie, pomijam je więc, uważam za nieważne. Ważne mogą być w obrębie Kościoła Katolickiego i innych Chrześcijańskich wspólnot, nie powinno jednak się brać ich pod uwagę stanowiąc prawo.
Po pierwsze, nikt nie zmusi człowieka, ani do aborcji, ani do eutanazji, jeżeliby próbował, to będę pierwszy który się temu sprzeciwi. Masz prawo, masz wybór, możesz skorzystać z czegoś, albo posłuchać księdza i nie skorzystać... to przecież proste, dlatego nei jestem za regulowaniem kwestii zapłodnienia in vitro, jak ktoś ma pieniądze, jego zdaniem to nie "grzech" to dlaczego zabraniać czegokolwiek? Dlatego, że biskup sobie ubzdura, że zygota jest człowiekiem? Jeżeli matka chce, aby nią była, to będzie, tak samo jeśli idzie o płody, od kobiety zależy jaki status nada temu co w sobie nosi. Od człowieka tez powinno w moim odczuciu zależeć co ceni bardziej, trwanie wbrew wszystkiemu, niewygodne, cierpiące trwanie, albo odejście na własne życzenie kiedy już mu źle. Księża mogą przedstawiać swoje stanowisko, ale co do prawa to myślę, że powinno dawać wybór, przecież podobno Bóg dał ludziom wolną wolę, to niechże z niej mają prawo korzystać.
|