Witamy na Ogólnopolskim Forum Osób Niepełnosprawnych. Kliknij tutaj, aby się zarejestrować

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 6 ] 
 

Autor Wiadomość
PostNapisane: 19 cze 2011, 13:42 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 cze 2008, 12:42
Posty: 545
[center]Kochany aniele[/center]
Nie, nie mam dziesięciu lat i nie nazywam się Oskar. Rozczarowany? Mo cóż przepraszam… Po raz kolejny przepraszam. Sama już nie wiem co gadam. Przecież to nie moja wina, że mam na imię Basia i mam osiemnaście lat prawda?
Jest niewielu dorosłych, którzy wierzą w wasze istnienie, ale ja wcale nie chcę zachowywać się jak oni. Ci wszyscy niby dorośli tylko udają, że wiedzą jak żyć, pouczają nie tylko dzieci, ale też siebie nawzajem. To takie żałosne! Nigdy w nic nie wierzą na podstawie słów. Chcą twardych dowodów, faktów. Nienawidzę ich za to! Może gdyby nie ich lekkomyślność i zwykła ludzka głupota moje życie wyglądałoby dziś zupełnie inaczej? Może nie musiałabym aż tak cierpieć? Może nie musiałabym obserwować jak z dnia na dzień robię się co raz słabsza, jak nawet naciśniecie klawisza na klawiaturze komputera staje się wysiłkiem, który za kilka dni, tygodni, miesięcy, a może jednak lat będzie trudnością nie do pokonania? A co potem? No pytam co potem!! Ta niepewność mnie dobija…
Ludzie piszą listy do Boga, ale on ma przecież tak dużo pracy. Każdy Go o coś prosi, jednak nikt nie potrafi dziękować. Ja wolę pisać do Ciebie… Wierzę, że mnie wysłuchasz… Nic więcej nie musisz robić… Wystarczy tylko to…
zamykam oczy… Masz na sobie długą. błękitną suknie… Jesteś wolna….
Wiem, że niedługo będziemy razem…
Basia..
Kochany aniołku.
Zaczął się nowy dzień. Leże na łóżku i słuchając bicia własnego serca próbuję segregować obrazy, które zasypują moją głowę, niczym kolorowe szkiełka. A noże to tylko ziarenka piasku mieniące się w letnim, lipcowym słońcu? Nie nam pojęcia… To chyba wspomnienia…
Pamiętam tamte lipcowe wakacje miałam wtedy chyba dziewięć lat siedziałam po turecku na gorącym piasku. Przede mną rozciągał się piękny widok. Ospałe morskie fale, jakby od niechcenia uderzały o brzeg. Kiedy jest się dzieckiem cały świat wygląda zupełnie inaczej, niewiele potrzeba by poczuć się autentycznie szczęśliwym…. Ja byłam szczęśliwa..
Ech aniołku, gdybym mogła… Gdybym tylko posiadała tę magiczną moc… Chciałabym zatrzymać czas i już na zawsze pogrążyć się w tamtym kolorowym i przyjaznym świecie....Wtedy wszystko było takie proste, takie łagodne i przewidywalne, a może tak mi się tylko wydawało?
Moja rodzina zaczyna budzić się do życia. Mam trzech braci i obydwoje rodziców. Pozornie wszystko czego potrzeba, by stworzyć prawdziwą, pełną i kochającą się rodzinę… Babcia Marysia opowiadała mi kiedyś, że naprawdę tak było… Ja tego nie pamiętam, ale to musiało być cudowne. Jacek i Daniel jeszcze pamiętają te czasy i chyba mają mi za złe, że się urodziłam, bo zburzyłam idealną układarkę, którą sobie przez tyle lat tak starannie układali. Wszystko mieli drobiazgowo zaplanowane, każdą najdrobniejszą cząstkę życia, jak gdyby chcieli zabawić w pana Boga. Do pewnego czasu Bóg dawał im złudne poczucie. Że każdy element tej bajecznie kolorowej układanki, nie tylko mogą dowolnie w niej umieścić, ale też zmienić jego położenie w wygodnym dla siebie momencie, w dodatku bez żadnych konsekwencji…
Żyli na walizkach. Jeździli po całym świecie, a mama i tata, jak mawiali „w miedzy czasie” robili karierę muzyków, a raczej wykonawców muzyki klasycznej mama grała na skrzypcach, tata na fortepianie. Koncertowali nawet w Paryżu. Chopin by się tego nie powstydził…
Potem zupełnie niespodziewanie pojawiłam się ja. Nie byłam specjalnie chcianym dzieckiem, ale skoro już się pojawiłam rodzice wiązali ze mną wielkie nadzieje, chcieli żebym była ich dumą.
Urodziłam się dwa miesiące wcześniej, niż powinnam, Może Ty wiesz dlaczego aż tak mi się na ten świat spieszyło? Czy nie mogłam poczekać, jak grzeczne dziecko na swoją kolejkę? O jejku, znowu zadaję pytanie ma które w tym momencie nie mam prawa oczekiwać odpowiedzi, ale nie mogę się opanować, choć wiem, że zachowuję się bardzo egoistycznie… Na początku wszystkim się wydawało, że rozwijam się prawidłowo. Wtedy rodzice starannie dopasowali mnie do wyżej wspomnianej układanki. Już jako niemowlę wspaniale reagowałam na dźwięki muzyki rozlegające się bardzo często w naszym wielkim domu na obrzeżach Wrocławia. Rodzice bali się, że jeśli przestaną grać, wyjdą z wprawy zanim dorosnę na tyle, by móc razem z nimi ruszyć w świat, który tak bardzo ich kusił … Nie wiedzieli jeszcze, że czeka ich znacznie trudniejsza droga. Chciałabym kiedyś usiąść przy starym fortepianie ojca i grać.. Grać… Grać!! Nigdy nie mogłam tego zrobić…


ciąg dalszy nastąpi

_________________
Tak mnie skrusz, tak mnie złam, tak mnie wypal Jezu, byś został tylko ty, byś został tylko ty jedynie ty....http://za-szyba.bloog.pl


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 21 cze 2011, 22:09 
Offline
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 30 lip 2008, 21:24
Posty: 1733
Lokalizacja: Rawicz
Imię: Marcin
O widzę twoje kolejne opowiadanie. Zaczyna się bardzo ciekawie. Czytałem je niedawno na twoim blogu. Domyślam się, kim jest główna bohaterka tego opowiadania.

_________________
http://www.muzykamarcina.yoyo.pl Obrazek
Wińcie grzech, nie grzesznika. Wińcie kawę, nie Komurina!


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 26 cze 2011, 10:22 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 cze 2008, 12:42
Posty: 545
Sielanka bardzo szybko dobiegła końca .Kiedy miałam osiem miesięcy okazało się, że jestem wybrakowanym egzemplarzem człowieka, który zawsze będzie zdany na pomoc innych. Po bardzo długich badaniach i obserwacjach postawiono w końcu diagnozę, która brzmiała : dziecięce porażenie mózgowe. Oznacza to, że musiało dojść do niedotlenienia mózgu w czasie kiedy przeciskałam się na ten świat. I znowu nasuwa mi się wieczne pytanie: po co mi się śpieszyło?
Na początku moi rodzice zdawali się jeszcze mieć nadzieję na to , że uda im się oszukać los i doprowadzić mnie do pełnej samodzielności .Moje życie upływało pod znakiem ciężkiej i bolesnej rehabilitacji , bo ona miała mi zagwarantować pełnowartościowe życie. Niestety nie przynosiła zadowalających efektów.
Mama stopniowo zaczęła tracić nadzieję na to, że będę zdrowa. W zamian za to, kiedy poszłam do szkoły, stawiała mi bardzo wysokie wymagania, tak jakbym musiała zapłacić jej za niespełnione nadzieje.
W tym momencie układanka , którą sobie przez tyle lat konstruowali zaczęła się rozsypywać . Zupełnie tak jak te kolorowe szkiełka, które widziałam we śnie. Tylko że to nie były szkiełka ,ale niespełnione marzenia.
Moja przypadłość nie jest chorobą postępującą, czyli teoretycznie długość mojego życia nie powinna odbiegać od normy .Ale jaka jest norma dla ludzkiego istnienia i czy w ogóle funkcjonuje coś takiego jak odpowiedni czas na śmierć drugiego człowieka? Chyba nie ,ale skoro moje życie miało być długie to dlaczego piszę listy do anioła? To długa historia …
Z tego wydarzenia pamiętam ból, strach i setki pytań bez odpowiedzi .Nawet nie wiesz , aniołku, ile bym dała żeby ktoś za pomocą czarodziejskiej różdżki cofnął czas , żeby gdy któregoś dnia otworzę oczy okazało się , że to co się dzieje w moim życiu to zwykły koszmarny sen.
Wszystko przez dziecięcą zabawę .Siedziałam na kolorowej huśtawce, takiej, którą często widuję na placu zabaw. Pozornie nie stanowi ona żadnego zagrożenia, wręcz przeciwnie, dostarcza dzieciom wiele zabawy i pozwala pogrążyć się w marzeniach. Ja tez tego chciałam .Chciałam niczym ptak polecieć w czyste, błękitne niebo . Tym bardziej , że od dziecka byłam uwięziona we własnym ciele, przykuta do wózka inwalidzkiego. Poprosiłam mamę, żeby posadziła mnie na huśtawce. Nie przeczuwałam nic złego, wręcz przeciwnie, cieszyłam się, że chociaż przez chwilę będzie normalnie. Pamiętam moment, kiedy straciłam równowagę i uderzyłam się w głowę. Na początku wydawało się, że nic mi nie jest, ale w miarę upływu czasu wyszło na jaw , że los spłatał nam figla .Kiedy pół roku po tym wydarzeniu poszłam do lekarza okazało się , że trzeba zrobić jakieś dziwne badania. Wsadzili mnie pod wielka maszynę , która przeraźliwie huczała .Może wydać Ci się to trochę śmieszne , ale wydawało mi się , że to jakiś potwór z innej planety chce mnie porwać. Miałam wrażenie, że ten potwór już nigdy mnie nie opuści..W kilka godzin po tym badaniu okazało się, że faktycznie mam w sobie potwora, który cały czas się rozwija i nie da mi spokoju aż do końca…



Ciąg dalszy nastąpi

_________________
Tak mnie skrusz, tak mnie złam, tak mnie wypal Jezu, byś został tylko ty, byś został tylko ty jedynie ty....http://za-szyba.bloog.pl


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 23 wrz 2011, 11:53 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 cze 2008, 12:42
Posty: 545
Pamiętam, jak po raz pierwszy leżałam na szpitalnym łóżku , a moje dziwnie bezwładne ciało poprzypinane do różnych urządzeń, nawet nie miało siły się temu przeciwstawić. Nie miałam siły nawet mówić. To bardzo frustrujące, gdy się ma tyle do opowiedzenia, tyle pytań do zadania, a nie ma żadnego sposobu, aby je wypowiedzieć, wydostać ze swojego umysłu. Zaczęłam bezgłośnie płakać tak mocno , że łzy zalewały mi oczy. Nic dziwnego, iż nie zwróciłam uwagi, że do małej sali, w której się znajdowałam ktoś wszedł.
- Nie płacz kochanie, już dobrze.
Minęło dobrych kilka sekund, zanim zidentyfikowałam kto właściwie wypowiedział te słowa. Czułam się tak, jakbym obudziła się z bardzo długiego snu. Myśli ociężale toczyły się przez głowę, sprawiały wrażenie zdecydowanie za ciężkich dla mojego mózgu. Jakkolwiek dziwacznie to brzmi, Ty wiesz co mam na myśli prawda? Drażniło mnie to, powiem więcej doprowadzało mnie to do szału. Przecież zawsze byłam osobą spostrzegawczą, pomimo słabego wzroku, choć brzmi to co najmniej paradoksalnie. Bardzo szybko wiązałam ze sobą fakty i wyciągałam wnioski, a teraz w żaden sposób nie mogę skojarzyć, kto do mnie mówi. Czy głos należy do kobiety, a może jednak do mężczyzny?
W końcu z niemałym trudem rozszyfrowałam tę zagadkę. Przy moim łóżku stała kobieta w białym fartuchu. Nie do końca jeszcze rozumiałam, co robię wśród tych wszystkich kabli i monitorów, ale jedno wiedziałam na pewno. Biały kitel budził we mnie panikę, a kobieta, niczym zjawa pochylała się nade mną.
- Dobrze, że wróciłaś skarbie, odpoczywaj.- Powiedziała cicho. Jej głos podział na mnie kojąco, był ciepły i delikatny. Postanowiłam zebrać w sobie wszystkie siły i dowiedzieć się dlaczego tu jestem.

Ciąg dalszy nastąpi

_________________
Tak mnie skrusz, tak mnie złam, tak mnie wypal Jezu, byś został tylko ty, byś został tylko ty jedynie ty....http://za-szyba.bloog.pl


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 16 sty 2012, 22:50 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 29 cze 2008, 12:42
Posty: 545
postaram się odkurzyć ten wątek :)

_________________
Tak mnie skrusz, tak mnie złam, tak mnie wypal Jezu, byś został tylko ty, byś został tylko ty jedynie ty....http://za-szyba.bloog.pl


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 17 sty 2012, 13:31 
Offline
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 30 lip 2008, 21:24
Posty: 1733
Lokalizacja: Rawicz
Imię: Marcin
:) poczytam na pewno, jak tylko pojawi się coś nowego :D

_________________
http://www.muzykamarcina.yoyo.pl Obrazek
Wińcie grzech, nie grzesznika. Wińcie kawę, nie Komurina!


Góra
 Zobacz profil  
 

Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 6 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do: