Witamy na Ogólnopolskim Forum Osób Niepełnosprawnych. Kliknij tutaj, aby się zarejestrować

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 37 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
 

Autor Wiadomość
PostNapisane: 20 kwi 2011, 19:21 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 cze 2009, 20:24
Posty: 578
Lokalizacja: Warszawa
Czytam forum i w różnych wątkach przewija się motyw samotności i cierpienia, jaki powoduje. Chciałabym wprowadzić inną optykę, choć nie twierdzę, że zawsze tak sądziłam. Dobrze się czuję sama ze sobą, bynajmniej z tego powodu nie cierpię, nie wiem, skąd taki ładunek emocji (negatywnych). Przyjaźń to praca z obu stron, wysiłek, na który czasem nie mam siły, żeby zabiegać, starać się, pamiętać, stanowić oparcie. Stosunek do innego człowieka jest odwzorowaniem stosunku do siebie, jeśli mamy ze sobą złe relacje, to stajemy się toksyczni, rzadko na wodzy utrzymujemy swoje kompleksy. To na pewno kwestia proporcji w życiu - stosunku samotności do nie-samotności, zaburzenia tych proporcji. Czytam wątek o przyjaźni, to czuję się zagubiona, bo nie spełniłabym tych wszystkich wymagań, czułabym się spięta, gdyby ktoś pokładał we mnie aż tyle nadziei i oczekiwań, pewnie bym nie podołała, mam różne wady, np. nie jestem szczera co do siebie bez granic i zdrowego rozsądku. Dla mnie to nierealistyczne. Dlaczego samotność potrafi sprawić aż takie cierpienie? Z czego to może wynikać? Może odpowiedź na nie sprawi, że nie będzie taka straszna.

_________________
[Czasem] Nie zgadzam się z tym, co mówisz, ale oddam życie, abyś mógł mówić (miał prawo mówić) to, co mówisz (HALL/WOLTER).
Nie mam czasu nienawidzić ludzi, którzy mnie nienawidzą, ponieważ jestem zajęty kochaniem tych, którzy mnie kochają;)


Ostatnio edytowano 20 kwi 2011, 22:46 przez Katarzyna Metzger, łącznie edytowano 1 raz
literówka


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 20 kwi 2011, 22:32 
Offline
Przyjaciel Forum
Przyjaciel Forum
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 gru 2006, 14:26
Posty: 6584
Zastanawiam się Justyno, na ile jesteś samotna i czy samotna byłaś od zawsze. Naprawdę nigdy nie było Tobie brak drugiej połówki :?: Osoby która obdarzyła by Cię bezwarunkową miłością, z którą dzieliłabyś życie :?: Być może trochę idealizuję miłość, ale człowiek przeważnie nie jest stworzony do samotności. Co do przyjaźni, czasem trzeba iść na kompromis,zrezygnować z siebie dla drugiej osoby, ale jeśli się ją kocha, to jej szczęście jest dla nas priorytetem. Napisałaś:

Stosunek do innego człowieka jest odwzorowaniem stosunku do siebie, jeśli mamy ze sobą złe relacje, to stajemy się toksyczni

Przepraszam, ale nie zgadzam się z Tobą, myślisz stereotypami. Jeśli ktoś nie kocha siebie, to nikt takiego człowieka nie będzie kochać, jedna wielka bzdura. Oczywiście są osoby zgorzkniale i wredne z powodu różnych kolei losu. Są różne przypadki.

_________________
http://witaj-w-atelier.blogspot.com/
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 20 kwi 2011, 23:15 
Offline
Dobry duch
Dobry duch
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 14 kwi 2011, 17:26
Posty: 42
Imię: adam
Dlaczego spięta? Po drugiej stronie też tylko człowiek ....

_________________
Czasami jesteśmy panami świata, czasami jego cieniem


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 20 kwi 2011, 23:23 
Offline
Przyjaciel od serca
Przyjaciel od serca

Dołączył(a): 7 kwi 2010, 23:13
Posty: 389
Lokalizacja: Wielkopolska
Imię: Mariusz
Wszystko zależy z czego ta samotność wynika.
Inna jest samotność wdowca.
Inna jest samotność niepełnosprawnego.
Inna jest samotność jako świadomy wybór, np. ksiądz, zakonnica.
Inna jest samotność na którą nie mamy żadnego wpływu.
Inna jest samotność z bojaźni przed kolejnym odrzuceniem i cierpieniem.


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 21 kwi 2011, 08:14 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 cze 2009, 20:24
Posty: 578
Lokalizacja: Warszawa

Zastanawiam się Justyno, na ile jesteś samotna i czy samotna byłaś od zawsze. Naprawdę nigdy nie było Tobie brak drugiej połówki :?: Osoby która obdarzyła by Cię bezwarunkową miłością, z którą dzieliłabyś życie

Byłam i nie byłam samotna - różnie bywało, ale zrobiłam racjonalny rachunek i lubię swoją niezależność, samodzielność, wygodę po prostu, robię, co chcę i kiedy chcę, do nikogo się nie naginam, nie muszę z niczego rezygnować, poświęcać się, żyję dla siebie i daje ludziom tyle, ile i kiedy mi pasuje, swobodnie gospodaruje swoim czasem itp. Oczywiście życie może mnie zaskoczyć, nie ma mądrych, jeśli spotka kogoś miłość.

Przepraszam, ale nie zgadzam się z Tobą, myślisz stereotypami. Jeśli ktoś nie kocha siebie, to nikt takiego człowieka nie będzie kochać, jedna wielka bzdura. Oczywiście są osoby zgorzkniale i wredne z powodu różnych kolei losu. Są różne przypadki.

Osoba, która nie kocha siebie, nie będzie kochać nikogo innego albo będzie kochać toksycznie, niezdrowo, bo będzie kierować się swoimi kompleksami, złością, itp. jeśli nie znajdzie dystansu do nich, nie będzie miała zdrowych podstaw do tworzenia więzi i oparcia. Osoba, która nie kocha siebie, ma zaburzoną percepcję, złość (na siebie) np. to emocja, która wykrzywia obraz spraw, wielokrotnie kierując się nią, żałujemy potem, nie rozumiemy, co nami powodowało. Nie od dziś wiadomo, że w drugiej osobie krytykujemy i dostrzegamy to, co w sobie nam się nie podoba, w psychologii nazywa się to prawo projekcji. Zawsze w kontaktach z ludźmi wychodzimy od tego, co nam bliskie, co nam znane, a jak to znane i bliskie jest pełne napięć, to uzewnętrznia tak samo, jak to, co pozytywne.

Dlaczego spięta? Po drugiej stronie też tylko człowiek ....

Dlatego że jeśli ten drugi człowiek zarzuciłby mnie tyloma wymaganiami, to jasno mówię, że bym ich nie spełniła. Nie umiem dać, wynagrodzić wszystkich braków drugiej osoby. Taka odpowiedzialność jest nie do zniesienia.

Wszystko zależy z czego ta samotność wynika.
Inna jest samotność wdowca.
Inna jest samotność niepełnosprawnego.
Inna jest samotność jako świadomy wybór, np. ksiądz, zakonnica.
Inna jest samotność na którą nie mamy żadnego wpływu.
Inna jest samotność z bojaźni przed kolejnym odrzuceniem i cierpieniem.

Chodzi mi o nas, jestem niepełnosprawna (w stopniu być może ciężkim), a tego tak źle nie odbieram, nie znoszę tego źle. Myślę, że różnie się układa i akceptacja chwilowej lub dłuższej samotności jest dla człowieka zbawienna, bo - paradoksalnie - pozwala zachować otwarty umysł, nie zamyka w złych emocjach, nie burzy pozytywnego obrazu siebie, itp. Myślę, że inna optyka jest możliwa i potrzebna, żeby kogoś poznać.

_________________
[Czasem] Nie zgadzam się z tym, co mówisz, ale oddam życie, abyś mógł mówić (miał prawo mówić) to, co mówisz (HALL/WOLTER).
Nie mam czasu nienawidzić ludzi, którzy mnie nienawidzą, ponieważ jestem zajęty kochaniem tych, którzy mnie kochają;)


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 21 kwi 2011, 11:55 
Offline
Dobry duch
Dobry duch
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 14 kwi 2011, 17:26
Posty: 42
Imię: adam

Dlatego że jeśli ten drugi człowiek zarzuciłby mnie tyloma wymaganiami, to jasno mówię, że bym ich nie spełniła. Nie umiem dać, wynagrodzić wszystkich braków drugiej osoby. Taka odpowiedzialność jest nie do zniesienia.

Człowiek najpierw powinien coś dać, a potem "zarzucać tyloma wymaganiami" drugą osobę, człowiek nie ma prawa ograniczać drugiego człowieka poprzez swoje wymagania i tylko wymagania. Powinien najpierw coś dać. A tak jest, sorry, że to powiem, egoistą. A tak swoją drogą: Jakie wymagania stawiasz innym? Może za dużo chcesz od innych, i myślisz, że drugi człowiek od ciebie też musi otrzymać wiele. Przepraszam za śmiałość wywodu.... Pozdrawiam :)

_________________
Czasami jesteśmy panami świata, czasami jego cieniem


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 21 kwi 2011, 12:40 
Offline
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 sie 2006, 15:39
Posty: 5353
Lokalizacja: Podkarpacie
Może przez to :

[...] samotność nie jest naszym przeznaczeniem, a samych siebie poznajemy tylko wtedy, kiedy możemy się przejrzeć w oczach innych ludzi. P.Coelho

Samotność jest czasem naszym wyborem, ale człowiek nie żyje sam dla siebie.Chce być podziwiany i kochany przez kogoś...

_________________
Zachęcam do obejrzenia i rozsyłania wśród znajomych.Miłego oglądania;-)

http://www.youtube.com/watch?v=vwVnogxSKQE&list=HL1337635196&feature=mh_lolz


Ostatnio edytowano 21 kwi 2011, 12:43 przez asia_86, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 21 kwi 2011, 12:40 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 cze 2009, 20:24
Posty: 578
Lokalizacja: Warszawa
czytacz1967 niedokładnie przeczytałeś wątek. Napisałam w pierwszym poście, że czytam wątek o przyjaźni na forum i wymagań, jakie stawiają forumowicze kandydatom na przyjaciół, są nie dla mnie, nie spełniłabym ich, dla mnie są to nierealne wymagania.

a samych siebie poznajemy tylko wtedy, kiedy możemy się przejrzeć w oczach innych ludzi.

To prawda, że wszystkiego o sobie nie wiemy, że prawda też o sobie ustala się w dialogu, bo nam czasem np. trudno o dystans, ale rozmawiam z ludźmi (np. na grupie wsparcia) o skomplikowanych, życiowych sprawach i mi to wystarcza. Z nikim np. z grupy nie mam bliższego kontaktu, przyjacielskiego. Nie potrzebuję, żeby ktoś mnie specjalnie rozumiał, wystarczy, że ja siebie rozumiem i akceptuję, nie potrzebuję widzieć jakiejś aprobaty w oczach czyichś, bo mam swoją pewność siebie i wiarę we własne siły.

_________________
[Czasem] Nie zgadzam się z tym, co mówisz, ale oddam życie, abyś mógł mówić (miał prawo mówić) to, co mówisz (HALL/WOLTER).
Nie mam czasu nienawidzić ludzi, którzy mnie nienawidzą, ponieważ jestem zajęty kochaniem tych, którzy mnie kochają;)


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 21 kwi 2011, 13:11 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 mar 2010, 17:25
Posty: 1931
Imię: Mariola
czytacz1967 napisał(a):
Człowiek najpierw powinien coś dać, a potem "zarzucać tyloma wymaganiami" drugą osobę, człowiek nie ma prawa ograniczać drugiego człowieka poprzez swoje wymagania i tylko wymagania. Powinien najpierw coś dać. A tak jest, sorry, że to powiem, egoistą. A tak swoją drogą: Jakie wymagania stawiasz innym? Może za dużo chcesz od innych, i myślisz, że drugi człowiek od ciebie też musi otrzymać wiele.
:) Bardzo ładnie napisane! Zgadzam się z Tobą, w zupełności...!


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 21 kwi 2011, 17:35 
Offline
Przyjaciel Forum
Przyjaciel Forum
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 gru 2006, 14:26
Posty: 6584

Osoba, która nie kocha siebie, nie będzie kochać nikogo innego albo będzie kochać toksycznie, niezdrowo, bo będzie kierować się swoimi kompleksami, złością, itp. jeśli nie znajdzie dystansu do nich, nie będzie miała zdrowych podstaw do tworzenia więzi i oparcia. Osoba, która nie kocha siebie, ma zaburzoną percepcję, złość (na siebie) np. to emocja, która wykrzywia obraz spraw, wielokrotnie kierując się nią, żałujemy potem, nie rozumiemy, co nami powodowało. Nie od dziś wiadomo, że w drugiej osobie krytykujemy i dostrzegamy to, co w sobie nam się nie podoba, w psychologii nazywa się to prawo projekcji. Zawsze w kontaktach z ludźmi wychodzimy od tego, co nam bliskie, co nam znane, a jak to znane i bliskie jest pełne napięć, to uzewnętrznia tak samo, jak to, co pozytywne.

Widzę, że studiowałaś czy studiujesz psychologię. Ja nadal się nie zgadzam. W wiesz czemu :?: Bo ja nie mogę powiedzieć, że w 100% kocham i akceptuję siebie. A potrafię kochać wielu ludzi i dawać bardzo bliskim mi osobą bardzo dużo z siebie. Nie jestem zgorzkniałą babą, która nienawidzi ludzi i nienawidzi ich gdy im się coś udaje. Czasem mi bardzo smutno, że i ja tak nie mogę czegoś dokonać. I tyle. Życie i człowiek nie jest czarno-biały i nie można używać prostych definicji nie kochasz siebie - nie kochasz innych. Akceptujesz siebie - jesteś stabilny emocjonalnie itp.

_________________
http://witaj-w-atelier.blogspot.com/
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 21 kwi 2011, 17:48 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 cze 2009, 20:24
Posty: 578
Lokalizacja: Warszawa
Nie, nie studiuję psychologii ani nie studiowałam, ale czytam na te tematy, bo uważam, że zawsze można być lepszym. Nie rozumiem po prostu takiego negatywnego ładunku emocji w stosunku do samotności i uważam, że on z czegoś wynika, a w konsekwencji przeszkadza nam być otwartym na innych, poza tym że też wprawia nas w złe samopoczucie. Chociażby to, że człowiek, który nie znosi samotności, nie traktuje ludzi spontanicznie, otwarcie, bez założeń, drugi człowiek ma zlikwidować jego braki, poczucie pustki, złe emocje, a to już jest nie fair. Wielu tu pisze o samotności wśród ludzi, a może to jednak jest wewnętrzna pustka, której inna osoba nie zapełni. Nie ma osoby idealnej, która jest w 100% tak jak piszesz, ale zawsze można być bliżej niż dalej ideału, o ile to ideał, o co pytam.

_________________
[Czasem] Nie zgadzam się z tym, co mówisz, ale oddam życie, abyś mógł mówić (miał prawo mówić) to, co mówisz (HALL/WOLTER).
Nie mam czasu nienawidzić ludzi, którzy mnie nienawidzą, ponieważ jestem zajęty kochaniem tych, którzy mnie kochają;)


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 21 kwi 2011, 23:32 
Offline
Przyjaciel od serca
Przyjaciel od serca

Dołączył(a): 7 kwi 2010, 23:13
Posty: 389
Lokalizacja: Wielkopolska
Imię: Mariusz
Judyta, mnie się wydaje że w wielu przypadkach samotność jest po prostu wypadkową nieudanych związków, dlatego tak źle się to kojarzy. Mi osobiście samotność sama w sobie specjalnie nie przeszkadza, co nie znaczy że chciałbym w tym stanie pozostać do końca życia.

Tak już jest poukładane na tym świecie, że ludzie w związkach partnerskich z dziećmi, będą szukać chwili samotności jako wytchnienia.
Z kolei dla ludzi samotnych takim wytchnieniem będzie kontakt z drugim człowiekiem.
Przynajmniej po mojemu tak to wygląda.


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 21 kwi 2011, 23:51 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 cze 2009, 20:24
Posty: 578
Lokalizacja: Warszawa
Że brakuje nam tego, czego nie mamy, że gonimy za tym, co aktualnie jest dla nas słabo dostępne, a jakby złapać taką pozytywną perspektywę tego, co nas gnębi (samotności lub bycia z kimś) zanim za tym zatęsknimy? Można zobaczyć plusy w tym, co nam się nie podoba zanim to utracimy bezpowrotnie. To, że jedna osoba ma inne zdanie, że nas odrzuca, to nie znaczy, że tak myśli cały świat. Odrzucenia nie traktuję osobiście, jakby to świadczyło źle o mnie. Po prostu jest chociażby taka możliwość, że się za bardzo różnimy i to niczyja wina. Miałam kiedyś koleżankę, która zwierzyła mi się z trudnych spraw, ja ją pocieszałam, dawałam rozwiązania, pokazywałam pozytywy w tej rozmowie, a ona powiedziała, że nic nie rozumiem i nigdy się do mnie potem nie odezwała. Co ja mam o tym myśleć? Do dziś jestem w szoku i nie rozumiem, mimo że upłynęło sporo lat, ale nie przypisuje sobie winy za tę sytuację.

_________________
[Czasem] Nie zgadzam się z tym, co mówisz, ale oddam życie, abyś mógł mówić (miał prawo mówić) to, co mówisz (HALL/WOLTER).
Nie mam czasu nienawidzić ludzi, którzy mnie nienawidzą, ponieważ jestem zajęty kochaniem tych, którzy mnie kochają;)


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 21 kwi 2011, 23:59 
Offline
Przyjaciel od serca
Przyjaciel od serca

Dołączył(a): 7 kwi 2010, 23:13
Posty: 389
Lokalizacja: Wielkopolska
Imię: Mariusz
Judyta każdy ma inną wrażliwość. Po jednym odrzucenie spłynie jak po kaczce, inny podetnie sobie żyły, jeszcze inny będzie pił przez tydzień, a kolejny - następnego dnia będzie podrywał nową kobietę.Tu nie ma jednego schematu, bo każdy odbiera indywidualnie swoją samotność. Do mnie takie refleksje o jakich piszesz też przychodzą ale najpierw potrzebuje dużo czasu żeby się otrząsnąć i popatrzeć na sprawę zdroworozsądkowo.


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 22 kwi 2011, 00:06 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 cze 2009, 20:24
Posty: 578
Lokalizacja: Warszawa
Cytuj:
... każdy ma inną wrażliwość. Po jednym odrzucenie spłynie jak po kaczce, inny podetnie sobie żyły, jeszcze inny będzie pił przez tydzień, a kolejny - następnego dnia będzie podrywał nową kobietę.Tu nie ma jednego schematu, bo każdy odbiera indywidualnie swoją samotność.
Ale to nie jest stan trwały, myślenie o tym można zmienić. Kiedyś o odrzuceniu myślałam jako o końcu świata, dopiero potem ktoś pokazał mi inną perspektywę, od diabolizował odrzucenie, pokazał, że przyczyna, bo nie wina może być we mnie, w drugim człowieku lub okolicznościach. Dlaczego brać wszystko na siebie (skoro to często jest nieprawda)?

_________________
[Czasem] Nie zgadzam się z tym, co mówisz, ale oddam życie, abyś mógł mówić (miał prawo mówić) to, co mówisz (HALL/WOLTER).
Nie mam czasu nienawidzić ludzi, którzy mnie nienawidzą, ponieważ jestem zajęty kochaniem tych, którzy mnie kochają;)


Ostatnio edytowano 23 kwi 2011, 13:50 przez Katarzyna Metzger, łącznie edytowano 1 raz
literówki


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 22 kwi 2011, 00:20 
Offline
Przyjaciel od serca
Przyjaciel od serca

Dołączył(a): 7 kwi 2010, 23:13
Posty: 389
Lokalizacja: Wielkopolska
Imię: Mariusz
Już teraz tak wszystkiego na siebie nie biorę. Kiedyś owszem...


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 22 kwi 2011, 00:26 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 cze 2009, 20:24
Posty: 578
Lokalizacja: Warszawa
Ja też już nie :) , bo to niszczące i często nieprawdziwe, wprowadzające w błąd co do przyczyny. Nie możemy wyeliminować przyczyny, jeśli jest nieprawdziwa. Choć kusi, bo mamy wpływ na siebie, zawsze możemy coś w sobie zmienić, innych ludzi już mniej możemy zmienić, mamy ograniczony wpływ, ale z drugiej strony po co się zmieniać skoro to nic nie da, bo przyczyna leży gdzie indziej. "Prawda leży tam, gdzie leży" :) .

_________________
[Czasem] Nie zgadzam się z tym, co mówisz, ale oddam życie, abyś mógł mówić (miał prawo mówić) to, co mówisz (HALL/WOLTER).
Nie mam czasu nienawidzić ludzi, którzy mnie nienawidzą, ponieważ jestem zajęty kochaniem tych, którzy mnie kochają;)


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 22 kwi 2011, 11:42 
Offline
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 sie 2006, 15:39
Posty: 5353
Lokalizacja: Podkarpacie
Ja taka nie jestem... Lubię ludzi- lubię z nimi przebywać, rozmawiać, jak trzeba tylko i aż -wysłuchać i zawsze znajduję czas nawet jeśli nie mam go za dużo dla innych...Widocznie sama odpychasz ludzi bo " nie chcesz się z nimi bliżej poznać" A przyjaźń tak nie działa. Trzeba mieć czas na spotkanie się, na rozmowę...

Dlaczego samotność jest taka zła ?

A kto powiedział że jest zła :?: Niektórzy są samotni (Ale to nie znaczy że sami. Mają przyjaciół, krewnych...) i dobrze im być samym z sobą.

_________________
Zachęcam do obejrzenia i rozsyłania wśród znajomych.Miłego oglądania;-)

http://www.youtube.com/watch?v=vwVnogxSKQE&list=HL1337635196&feature=mh_lolz


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 22 kwi 2011, 20:59 
Offline
Przyjaciel Forum
Przyjaciel Forum
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 gru 2006, 14:26
Posty: 6584
Judyta niektóry ludzie lubią samotność nie lgną do ludzi, nie tęsknią by mieć przyjaciół. Poznałam taka dziewczynę. Miała jej mama żal, że wszystkie koleżanki z biegiem czasu przestawały się odzywać do jej córki. Ale jej córka nie umiała dbać o przyjaźnie, nie umiała okazać że jej choć odrobinę zależy. Oczekiwała zaangażowania zawsze od tej drugiej osoby, nie wiele dając z siebie. A trzeba dawać z siebie, ale nie z przymusu a z chęci bycia z drugą osobą. Podchodzić z miłością do osoby z którą uwielbia się przebywać. Tak jak podchodzimy z miłością do mamy ,czy rodzeństwa. Też w rodzinie idziemy na ustępstwa, kompromisy. Tak i w przyjaźni. Tyle piszesz o pogodzeniu się z samotnością i że Ci z tym dobrze. Chciałabym się dowiedzieć trochę więcej o Tobie, o Twoim życiu. Lepiej bym mogła zrozumieć Twoje takie, a nie inne podejście do życia.

_________________
http://witaj-w-atelier.blogspot.com/
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 23 kwi 2011, 13:30 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 cze 2009, 20:24
Posty: 578
Lokalizacja: Warszawa
Przepraszam, że dopiero teraz odpisuję, ale mam sprzątanie po remoncie, wszystko w pyle :( , ale powoli to ogarniam.

Dlaczego samotność jest taka zła ? " - a kto powiedział że jest zła Niektórzy są samotni (ale nie znaczy że sami. Mają przyjaciół, krewnych,...) i dobrze im być samym z sobą.

Bo temat samotności przewija się na forum i z wypowiedzi forumowiczów można wnioskować, że źle ją znoszą (przynajmniej niektórzy), że jest przykra, że nie mają odporności, żeby ją znieść, a ja uważam, że jest inaczej, że jest piękna, twórcza, sprzyjająca każdemu rozwojowi, etc. Jest dla mnie świadomym wyborem, nie udręką.

A trzeba dawać z siebie, ale nie z przymusu a z chęci bycia z drugą osobą. Podchodzić z miłością do osoby z którą uwielbia się przebywać. Tak jak podchodzimy z miłością do mamy ,czy rodzeństwa. Też w rodzinie idziemy na ustępstwa, kompromisy. Tak i w przyjaźni. Tyle piszesz o pogodzeniu się z samotnością i że Ci z tym dobrze. Chciałabym się dowiedzieć trochę więcej o Tobie, o Twoim życiu. Lepiej bym mogła zrozumieć Twoje takie, a nie inne podejście do życia.

Ale ja też daję innym z siebie, działam w wolontariacie przy stowarzyszeniu na rzecz jeszcze bardziej chorych niż ja, to jest regularna z mojej strony działalności i nawet jak pójdę do pracy, to zamierzam ten wolontariat zachować.
Dygresja co do natury kompromisu. Jest taka opowieść: Były dwie siostry, które miały jedną pomarańczę, musiały się nią podzielić. Więc poszły na kompromis i podzieliły ją na pół. Jedna siostra - zjadła pół pomarańczy, a skórkę wyrzuciła, nie była jej do niczego potrzebna, druga siostra wzięła skórkę i zużyła ją do ciasta, a miąsz wyrzuciła (nie wiem, może nie lubiła pomarańczy). Więc przynajmniej różnie to bywa z kompromisami.

_________________
[Czasem] Nie zgadzam się z tym, co mówisz, ale oddam życie, abyś mógł mówić (miał prawo mówić) to, co mówisz (HALL/WOLTER).
Nie mam czasu nienawidzić ludzi, którzy mnie nienawidzą, ponieważ jestem zajęty kochaniem tych, którzy mnie kochają;)


Góra
 Zobacz profil  
 

Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 37 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do: