Witamy na Ogólnopolskim Forum Osób Niepełnosprawnych. Kliknij tutaj, aby się zarejestrować

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 76 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4
 

Autor Wiadomość
PostNapisane: 12 maja 2011, 21:07 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 cze 2009, 20:24
Posty: 578
Lokalizacja: Warszawa
Ja np. ukrywam, bo nie uważam, że choroba to ja, że to coś istotnego, co mówi o mnie przede wszystkim, na piewszym miejscu, a poza tym nie chcę być inaczej traktowana (nie tylko źle, ale i lepiej) niż zdrowi. Nie chcę, żeby np. ktoś mnie forował, bo jestem chora lub np. gnębił, bo jestem chora. Chcę być traktowana normalnie, ani gorzej, ani lepiej. Nie uważam, że to wycofanie, po prostu czuję się tak bezpieczniej, a poza tym choroba dla mnie to sprawa intymna, bardzo osobista i nie muszę nikogo o tym informować, tak jak nie informuje o innych rzeczach, np. o tym, jak mi sie układa w łóżku.

_________________
[Czasem] Nie zgadzam się z tym, co mówisz, ale oddam życie, abyś mógł mówić (miał prawo mówić) to, co mówisz (HALL/WOLTER).
Nie mam czasu nienawidzić ludzi, którzy mnie nienawidzą, ponieważ jestem zajęty kochaniem tych, którzy mnie kochają;)


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 12 maja 2011, 22:08 
Offline
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 25 lip 2006, 15:57
Posty: 7232
Lokalizacja: Skarżysko-Kamienna
Imię: Katarzyna
moniczka8430 to o co pytałaś masz tu filmy-o-osobach-niepelnosprawnych-t87.html Judyta piszesz:

Miałaś kontakt pewnie przez jakąś fundacje, więc to nie są przypadki świadczące o całej grupie - to ludzie, którzy potrzebują pomocy, bo nie funkcjonują, ale są tacy, którzy spotkani na ulicy niczym się nie różnią od zdrowych. Choruje jakieś 1,5 mln (ludzie, którzy trafili do szpitala w ciągu roku), czyli na ulicy byłby to widoczny problem, a nie jest, rzadko spotyka się na ulicy tylu ludzi zaburzonych, jak to wynika ze statystyki. Rzeczywiście jest tak, że różnie bywa z leczeniem i psychoterapią, z ich jakością, ale i leki nie działają na wszystkich.

Mój kolega jest chory. Ma rodzinę, dzieci... Zaburzenia się "pojawiły" Kilkanaście lat temu. Bierze leki. I jest nieźle... No, ale ci co na nich leki działają tak jak u niego, cierpią przez niedostateczną wiedzę... jaka jest powszechna. Stereotypy górą... A tu się liczy człowiek! Każdy jest inny.


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 12 maja 2011, 22:12 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lis 2010, 11:42
Posty: 763
Imię: Kris
Judyta pamiętaj, że są choroby widoczne i nie widoczne ty masz o tyle szczęście, że Twojej choroby nie widać. Ja niestety mam porażone kończyny dolne i poruszam się inaczej niż inni, ale jak to się mówi mam na to wyrąbane, pracuje na rynku otwartym i wisi mi to czy się mój sposób poruszania podoba czy nie, ja nie oceniam człowieka po okładce więc mnie też nikt tak nie powinien traktować :)


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 12 maja 2011, 22:51 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 cze 2009, 20:24
Posty: 578
Lokalizacja: Warszawa
Katarzyna Metzger napisał(a):
moniczka8430 to o co pytałaś masz tu filmy-o-osobach-niepelnosprawnych-t87.html Judyta piszesz:

Miałaś kontakt pewnie przez jakąś fundacje, więc to nie są przypadki świadczące o całej grupie - to ludzie, którzy potrzebują pomocy, bo nie funkcjonują, ale są tacy, którzy spotkani na ulicy niczym się nie różnią od zdrowych. Choruje jakieś 1,5 mln (ludzie, którzy trafili do szpitala w ciągu roku), czyli na ulicy byłby to widoczny problem, a nie jest, rzadko spotyka się na ulicy tylu ludzi zaburzonych, jak to wynika ze statystyki. Rzeczywiście jest tak, że różnie bywa z leczeniem i psychoterapią, z ich jakością, ale i leki nie działają na wszystkich.

Mój kolega jest chory. Ma rodzinę, dzieci... Zaburzenia się "pojawiły" Kilkanaście lat temu. Bierze leki. I jest nieźle... No, ale ci co na nich leki działają tak jak u niego, cierpią przez niedostateczną wiedzę... jaka jest powszechna. Stereotypy górą... A tu się liczy człowiek! Każdy jest inny.
Jeśli po nim nie widać i się nikomu poza najbliższymi nie przyznaje to i stereotypy w praktyce w niego nie uderzają, ale zgadza się każdy ma inne wyobrażenie normy i inną tolerancję (nawet jak chodzę do różnych psychiatrów, to jeden uzna coś za normę, drugi już nie). Nie wszyscy mają szczęście i leki na nich działają w sposób doskonały, ja miałam objawy mimo brania leków, ale nie wpływało to na funkcjonowanie społeczne, jakoś je kontrolowałam (częściowy krytycyzm), na zewnątrz nic, tylko wewnętrzny trud i wysiłek, ale mi w tym pomogła psychoterapia. Jestem bardzo wyczulona na normę, staram się wtopić w tłum, nie wyróżniać, nie być "ekscentryczna", ale jak chcę zachować w ten sposób normę podług ludzi "normalnych" to mam problem, bo to często w ich wykonaniu nie jest norma :). Moi psychiatrzy twierdzą, że nie ma ludzi zdrowych, są tylko niezdiagnozowani :) . Często jak mam wątpliwości, to zadaje sobie pytanie, czy ludziom "normalnym" też się to zdarza, staram się przywołać przykłady zachowań innych ludzi i tu rozpiętość jest duża, że trudno na tej podstawie cokolwiek zadecydować.

_________________
[Czasem] Nie zgadzam się z tym, co mówisz, ale oddam życie, abyś mógł mówić (miał prawo mówić) to, co mówisz (HALL/WOLTER).
Nie mam czasu nienawidzić ludzi, którzy mnie nienawidzą, ponieważ jestem zajęty kochaniem tych, którzy mnie kochają;)


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 12 maja 2011, 23:15 
Offline
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 25 lip 2006, 15:57
Posty: 7232
Lokalizacja: Skarżysko-Kamienna
Imię: Katarzyna
Judyta napisał(a):
Jeśli po nim nie widać i się nikomu poza najbliższymi nie przyznaje to i stereotypy w praktyce w niego nie uderzają...
Nie zgodzę się bo potencjalni pracodawcy czasem myślą... stereotypami.


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 12 maja 2011, 23:28 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 cze 2009, 20:24
Posty: 578
Lokalizacja: Warszawa
Może się nie przyznawać, ja czasami przyznaje się, czasami nie, jak mi w danej chwili wygodnie, zależy do jakiej pracy aspiruję, a poza tym choroby psychiczne to choroby specjalne i dofinansowanie jest znacząco wyższe od dofinansowań do pensji osób bez schorzeń specjalnych, co często topi stereotypy :) . Poza tym jako osoba ze schorzeniem specjalnym w pewnym okresie (nie wiem, czy tak jest do tej pory) liczyłam się jako trzech niepełnosprawnych (wiem to, bo byłam pomocą kadrowej), tak że z kary na PFRON 6,5 tys. dla mojego pracodawcy po zatrudnieniu mnie zostało 3 tys. Dofinansowanie do pensji i składek, obniżenie kary na PFRON, nawet jakbym siedziała cały czas na zwolnieniu, to mój pracodawca by na mnie zarabiał.

_________________
[Czasem] Nie zgadzam się z tym, co mówisz, ale oddam życie, abyś mógł mówić (miał prawo mówić) to, co mówisz (HALL/WOLTER).
Nie mam czasu nienawidzić ludzi, którzy mnie nienawidzą, ponieważ jestem zajęty kochaniem tych, którzy mnie kochają;)


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 13 maja 2011, 11:46 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 lis 2010, 11:42
Posty: 763
Imię: Kris
Chyba na dzień dzisiejszy normy sie zmieniły


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 13 maja 2011, 12:03 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 cze 2009, 20:24
Posty: 578
Lokalizacja: Warszawa
Pracowałam tam dwa lata temu, więc musiało się zmienić stosunkowo niedawno, ale wiem, że m. in. choroby psychiczne to choroby specjalne, ale nie wiem, jak to się teraz dokładnie przekłada na zmniejszenie kary na PFRON, bo na wynagrodzenie (cytat):
Na podstawie art. 1 pkt 10 lit. c ustawy z dnia 29 października 2010 r. o zmianie ustawy o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. z 2010 r. Nr 226, poz. 1475) od 1 stycznia 2011 r. obowiązuje nowe brzmienie art. 26a ust. 1b ustawy o rehabilitacji (…). Przepis ten stanowi, że kwoty dofinansowania do wynagrodzenia zwiększa się o 40 % najniższego wynagrodzenia w przypadku osób niepełnosprawnych, w odniesieniu do których orzeczono [poprzednie brzmienie: stwierdzono] chorobę psychiczną, upośledzenie umysłowe, całościowe zaburzenia rozwojowe lub epilepsję oraz niewidomych.

_________________
[Czasem] Nie zgadzam się z tym, co mówisz, ale oddam życie, abyś mógł mówić (miał prawo mówić) to, co mówisz (HALL/WOLTER).
Nie mam czasu nienawidzić ludzi, którzy mnie nienawidzą, ponieważ jestem zajęty kochaniem tych, którzy mnie kochają;)


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 15 maja 2011, 14:05 
Offline
Dobry duch
Dobry duch

Dołączył(a): 10 maja 2011, 20:15
Posty: 5
Lokalizacja: Wrocław
Imię: Monika
Dziękuję Kasiu za link. Bardzo chętnie przejrzę cały wątek :)

Niepostrzeganie osób przez pryzmat ich choroby lub jakiejkolwiek niepełnosprawności jest faktycznie łatwiejsze, gdy jej nie widać tzw. 'gołym okiem'.
Jeśli chorujemy na nowotwór to możemy pewne efekty leczenia maskować (peruki, makijaże itp.)
A co w przypadku gdy naszą niepełnosprawność widać na pierwszy rzut oka?

Oczywiście, że wszyscy chcemy być traktowani równo. Ani lepiej ani gorzej ze względu na chorobę/niepełnosprawność. Ale też nawet ze względu na kolor włosów czy wyznanie.
Niestety, nie wiem czy to jest specyfika kraju, czy nasza - ludzka 'specjalność', że najpierw patrzymy na wygląd i to czy ktoś jest bardziej czy mniej podobny do nas.
Jak się przed tym bronić? Da się w ogóle?


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 15 maja 2011, 14:31 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 cze 2009, 20:24
Posty: 578
Lokalizacja: Warszawa
Wydaje mi się, że część złych zachowań OP wynika z lęku (często zabobonnego i nieuświadomionego o siebie i swoje zdrowie), więc można je rozbrajać, np. informując, dając się poznać. Czasem wydaje mi się, że jeśli to z lęku tak reagują, to wskazuje, że są zbyt empatyczni (empatia też wiedzie czasem na manowce), bo by tego nie odnosili tak do siebie i nie czuliby lęku o siebie, i go nieodreagowali, poprzez np. wyśmianie odsuwają ten lęk od siebie, rozładowują, w sposób prymitywny stwarzają dystans wobec faktu choroby, gdyby zachowali większy dystans w empatii, nie byłoby myśli: "To straszne, gdyby mnie to spotkało", nie odnosiliby do siebie i nie czuliby lęku o siebie i swoje zdrowie, widzieliby granicę w empatii pomiędzy swoją sytuacja a spotkanego ON. Po prostu czasem w empatii ludzie zatracają granicę pomiędzy swoją sytuacją a sytuacją drugiej osoby, którą spotkało nieszczęscie, za bardzo się utożsamiają z nieszczęściem. Nie wydaje mi się, żeby postępowali tak z perfidii, z jakiegoś wrodzonego okrucieństwa, bo większość ludzi takimi nie jest (poza tym gnębiliby i ON, i OP) , ma jakieś hamulce i sumienie, ale rządzi nimi podświadomość i negatywne emocje, np. strach. Trzeba dojść do przyczyny takiego zachowania i wtedy działać, wyeliminować przyczyny, może to nie tylko lęk.

_________________
[Czasem] Nie zgadzam się z tym, co mówisz, ale oddam życie, abyś mógł mówić (miał prawo mówić) to, co mówisz (HALL/WOLTER).
Nie mam czasu nienawidzić ludzi, którzy mnie nienawidzą, ponieważ jestem zajęty kochaniem tych, którzy mnie kochają;)


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 16 maja 2011, 21:43 
Offline
Dobry duch
Dobry duch

Dołączył(a): 10 maja 2011, 20:15
Posty: 5
Lokalizacja: Wrocław
Imię: Monika
Czyli, że jest to coś w rodzaju odreagowania? Nadmiaru stresu/uczuć spowodowanych widokiem/kontaktem z ON? Dlatego wyśmiewają?


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 17 maja 2011, 13:21 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 cze 2009, 20:24
Posty: 578
Lokalizacja: Warszawa
Po prostu człowiek zbyt mocno empatyczny traci własne granice, zdrowe granice ja (pomiędzy sobą a nie sobą, np. ON) i może poczuć się zagrożony, poczuć lęk, czuć, jakby on był dotknięty tą chorobą (oczywiście to się dzieje w dużej mierze na poziomie nieświadomym), nie widzi, że choroba drugiego nie ma związku z jego aktualną sytuacją, że jest więcej niż hipotetyczna w jego przypadku, myśli sobie "To straszne!", ale nie w kontekście kogoś, ale już siebie, ("kogoś spotkało nieszczęście, to straszne itd" i dalej myśli "gdyby mnie to spotkało... itd"), bo stracił dystans, zatracił granice, doszło do pełnego utożsamienia się z druga osobą, jeśli tak blisko dopuści do siebie nieszczęście, to poczuje się zagrożony i musi jakoś odreagować, odsunąć od siebie czarne myśli. To jedno z możliwych wytłumaczeń niewłaściwych zachowań, łatwych, ale prymitywnych odreagowań.
W kontekście tego, co stało się w Japonii - jeden człowiek będzie współczuł, ale w jakiś ramach (np. zdroworozsądkowych), dostrzeże, że np. Polska nie leży na zetknięciu płyt tektonicznych, nie ma elektrowni atomowych i nie poczuje się zagrożony, bo będzie miał dystans i poczucie, jak wiele geograficznie dzieli Polskę i Japonię.
Natomiast drugi będzie współczuł, ale za bardzo, dozna jakiejś paniki, ogromnego lęku, bo będzie się w tym współczuciu identyfikował, utożsamiał z wielkim nieszczęściem Japończyków.

_________________
[Czasem] Nie zgadzam się z tym, co mówisz, ale oddam życie, abyś mógł mówić (miał prawo mówić) to, co mówisz (HALL/WOLTER).
Nie mam czasu nienawidzić ludzi, którzy mnie nienawidzą, ponieważ jestem zajęty kochaniem tych, którzy mnie kochają;)


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 17 cze 2011, 22:30 
Offline
Częsty bywalec
Częsty bywalec
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 9 lip 2009, 16:51
Posty: 182
Lokalizacja: Ciechanów
Imię: Milena
Jak mi tu napisała Katarzyna 'popadam w niebezpieczną skrajność'
a wiesz co to rozważania hipotetyczne? gdybanie? Jeżeli tak, to wiedz, że mam 19 lat i na razie nie szukam partnera, a słowa mojej Mamy to zwykłe rozważania na temat przyszłości. Więc nie wyciągaj pochopnych wniosków z kilku zdań, jeżeli nie znasz sytuacji.
Ps. Po pierwszej randce z ON nie zamierzam wychodzić za mąż, spokojnie.

_________________
Piszę poprawnie po polsku.


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 4 paź 2011, 10:52 
Offline
Pisarz
Pisarz

Dołączył(a): 12 sty 2010, 18:16
Posty: 899
Imię: Greg
Jakbyś był jedyną ON w klasie pełnej OP w latach 90 tych w masowej szkole to byś się nie pytał ;-)


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 4 paź 2011, 23:56 
Offline
Mile widziany
Mile widziany

Dołączył(a): 4 maja 2010, 07:23
Posty: 260
Imię: Ewelina
Judyta napisał(a):
Spodziewam się odrzucenia, więc na wstępie wyprzedzam ten ruch. Nie spotyka mnie często odrzucenie (albo stygmatyzacja) i nie na tle choroby (bo ukrywam ten fakt skutecznie), ale fakt ukrywania choroby tworzy napięcie i stanowi duży wysiłek.
Poza tym są mniej lub bardziej wstydliwe choroby w odbiorze społecznym, stąd często taka, a nie inna autostygmatyzacja, ale pojawienie się autostygmatyzacji nie jest w prosty sposób skutkiem stygmatyzacji społecznej.


wtf??? autostygmatyzacja jest niezwykle łatwa. Fast food duchowy, dostarczający łatwych złudzeń. Bardziej autentycznie, bardziej prawdziwie, o tak! Pożeraj hamburgera i wyobraź sobie, że jesz naprawde smacznie i syto.


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 5 paź 2011, 11:32 
Offline
Pisarz
Pisarz

Dołączył(a): 12 sty 2010, 18:16
Posty: 899
Imię: Greg
Poprostu mamy dosyć upokorzeń z waszej strony i tyle.


Góra
 Zobacz profil  
 

Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 76 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do: