Witamy na Ogólnopolskim Forum Osób Niepełnosprawnych. Kliknij tutaj, aby się zarejestrować

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 16 ] 
 

Autor Wiadomość
PostNapisane: 15 sie 2010, 22:08 
Offline
Dobry duch
Dobry duch

Dołączył(a): 28 sie 2008, 17:09
Posty: 81
Czy osoba ze znacznym stopniem niep. może uczyć w szkole???


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 17 sie 2010, 06:58 
Offline
Administrator Główny
Administrator Główny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 cze 2006, 10:33
Posty: 5285
Lokalizacja: Opole
Imię: Ewa
Basiek napisał(a):
Czy osoba ze znacznym stopniem niep. może uczyć w szkole???

Basiu, osoby niepełnosprawne (np. wózkowicze) nierzadko są nawet profesorami na uczelniach. Więc szkoła czy studia - wszystko zależy od ambicji tej osoby. Nie słyszałam, aby ktoś miał problem z pracą na tym stanowisku. Oczywiście zakładając, że jest w miarę samodzielna.

_________________
Obrazek Piszę poprawnie po polsku.


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 17 sie 2010, 11:58 
Offline
Przyjaciel Forum
Przyjaciel Forum

Dołączył(a): 17 wrz 2008, 18:48
Posty: 983
Niepokorna napisał(a):
Basiu, osoby niepełnosprawne (np. wózkowicze) nierzadko są nawet profesorami na uczelniach. Więc szkoła czy studia - wszystko zależy od ambicji tej osoby. Nie słyszałam, aby ktoś miał problem z pracą na tym stanowisku. Oczywiście zakładając, że jest w miarę samodzielna.

A jak ktoś jest osobą niskiego wzrostu albo ma problemy ze staniem/chodzeniem, to jak miałaby np. pisać na tablicy? Jak ktoś porusza się na wózku, to jakim cudem miałby uczyć w gimnazjach i liceach, z których większość jest totalnie do tego nieprzystosowana (zwłaszcza w mniejszych miejscowościach!)?
Jak ktoś ma poważną wadę wymowy, czy znaczny niedosłuch, to jakim sposobem mógłby się komunikować z uczniami?

Sorry, ale naprawdę nie widzę większych możliwości pracy ON jako nauczyciela. Sam o tym myślałem, ale wydaje mi się to niewykonalne. No chyba że czyjaś dolegliwość jest na tyle lekka, że zbytnio nie przeszkadza. Albo placówka jest bardzo dobrze przystosowana dla ON i posiada wiele nowoczesnych rozwiązań dydaktycznych, które mogłyby ułatwić nauczanie ludziom niepełnosprawnym.


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 17 sie 2010, 14:00 
Offline
Dobry duch
Dobry duch

Dołączył(a): 17 cze 2010, 18:07
Posty: 21
Imię: A
Ja jestem nauczycielem, mam umiarkowany stopień niepełnosprawności, wcześniej miałam lekki. Po zakończeniu leczenia, w trakcie którego jestem, mam zamiar wrócić do pracy. Do tej pory nieźle sobie radziłam. Nie poruszam się co prawda na wózku, ale w mojej szkole jest zewnętrzny i wewnętrzny podjazd dla wózków i toaleta dla ON. To placówka w małej miejscowości, chyba jesteśmy pod tym względem wyjątkiem. Widziałam w TV reklamę społeczną z udziałem nauczycielki bez rak, która pracuje w szkole. Tak więc bycie ON nie wyklucza wykonywania tego zawodu.


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 17 sie 2010, 14:28 
Offline
Przyjaciel Forum
Przyjaciel Forum

Dołączył(a): 17 wrz 2008, 18:48
Posty: 983
magnolia napisał(a):
Widziałam w TV reklamę społeczną z udziałem nauczycielki bez rak, która pracuje w szkole. Tak więc bycie ON nie wyklucza wykonywania tego zawodu.

Chciałbym to zobaczyć ...


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 17 sie 2010, 14:37 
Offline
Dobry duch
Dobry duch

Dołączył(a): 17 cze 2010, 18:07
Posty: 21
Imię: A
Mateo, spełniam Twoje życzenie. Możesz zobaczyć i poczytać.

http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/20118


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 17 sie 2010, 15:35 
Offline
Przyjaciel Forum
Przyjaciel Forum

Dołączył(a): 17 wrz 2008, 18:48
Posty: 983
magnolia napisał(a):
Mateo, spełniam Twoje życzenie. Możesz zobaczyć i poczytać.

http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/20118

Dziękuję za linka.

Ale ja nie bardzo widzę, czym tu się zachwycać.

Jak piszą:

Cytuj:
Po trzecie, w prowadzeniu lekcji pomaga Annie pani Stoch, mama niepełnosprawnej Dominiki.

Pani Stoch jest „rękami" Anny: zapisuje na tablicy temat lekcji, roznosi testy po klasie, zbiera pomoce naukowe. Oprócz tego jest w każdej chwili gotowa do interwencji, gdy jakieś dziecko potrzebuje pomocy.


jeżeli miałbym być nauczycielem, który non-stop potrzebuje jakiegoś pomocnika, no to ja nie wiem jaki to ma sens :roll:

Poza tym to jest specyficzna placówka - nie dość że dostosowana dla ON, to jeszcze integracyjna i wszystko tam jest robione z myślą o ON. To zupełnie inne środowisko niż w takim zwyczajnym, typowym LO w dużym mieście. Naprawdę wątpię, aby coś takiego przeszło w jakiejś renomowanej placówce. Taki nauczyciel jest po prostu o wiele mniej efektywny, mniej zaradny i mniej wydajny od zdrowego. Jeżeli ktoś tego nie wspiera, albo nie dofinansowuje, to nie wiem czy takie coś byłoby opłacalne.

I nie bardzo rozumiem takie pchanie się na siłę - wiem, że wiele ludzi myśli w ten sposób, że "Dlaczego to ja nie mogę robić tego/owego? Co to ja jestem gorszy/a?", ale ja osobiście nie pchałbym się tam, gdzie nie będę w stanie dobrze i samodzielnie wykonywać swojej pracy.


Cytuj:
Gdyby założyła rodzinę, miałaby za co utrzymać dzieci. Macierzyństwo jest jej największym marzeniem. Czy potrafiłaby samodzielnie zajmować się dzieckiem?
- Ależ tak - zapewnia - opiekowałam się moją ukochaną siostrzenicą, gdy była maleńka. Niestety, odeszła... Teraz odwiedzam ją na cmentarzu w Piekielniku.


LOL! Ktoś tu chyba przecenia swoje możliwości ...

Cytuj:
Anna wie z własnego doświadczenia, że praca zawodowa nie tylko dostarcza środków utrzymania, ale jest też potwierdzeniem wartości człowieka i przydatności w społeczeństwie.

Ciekawe czy mogłaby liczyć na taką pracę, jakby miała ją wykonywać całkowicie samodzielnie, na wolnym rynku. Jeżeli do czegoś trzeba dopłacać, coś trzeba dopomagać, aby to mogło funkcjonować, no to nie ma tu obiektywnej przydatności. Wtedy to dalej jest korzystanie z pomocy innych i utrzymywanie się kosztem innych. Może w mniejszym stopniu niż jakby miała siedzieć na rencie, ale jest. Jedyny zysk jaki z tego wynika, to jest korzyść dla tej jednej osoby, która może się realizować i nie musi siedzieć w domu. Ale nie mówię oczywiście, że to jest złe i pod wieloma względami podziwiam tą osobę, że potrafi tak sobie poradzić w życiu.


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 17 sie 2010, 18:14 
Offline
Mile widziany
Mile widziany

Dołączył(a): 4 maja 2010, 06:23
Posty: 260
Imię: Ewelina
Mateo napisał(a):
Jak ktoś porusza się na wózku, to jakim cudem miałby uczyć w gimnazjach i liceach, z których większość jest totalnie do tego nieprzystosowana (zwłaszcza w mniejszych miejscowościach!)?
Jak ktoś ma poważną wadę wymowy, czy znaczny niedosłuch, to jakim sposobem mógłby się komunikować z uczniami?

Sorry, ale naprawdę nie widzę większych możliwości pracy ON jako nauczyciela. Sam o tym myślałem, ale wydaje mi się to niewykonalne. No chyba że czyjaś dolegliwość jest na tyle lekka, że zbytnio nie przeszkadza. Albo placówka jest bardzo dobrze przystosowana dla ON i posiada wiele nowoczesnych rozwiązań dydaktycznych, które mogłyby ułatwić nauczanie ludziom niepełnosprawnym.


Mateo, masz w pewnym sensie rację - jeśli nauczyciel nieustannie potrzebuje pomocy osoby trzeciej, to sensu ja też nie widzę. Z drugiej strony jednak mój facet (wózkowicz) wykłada na uniwerku. Budynek jest oczywiście totalnie do d... jeśli chodzi o przystosowanie do potrzeb ON, ale daje radę, a co najważniejsze - jego studenci też dają radę. Tylko że mimo wszystko i za przeproszeniem - podejście do nauki, życia, etc. większości gimnazjalistów i licealistów z większości szkół jest ciut inne od postawy życiowej studentów renomowanych (jak na polskie warunki) uczelni. I jak zwykle dochodzimy do wniosku, że niemal wszystko zależy od podejścia ludzi.


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 17 sie 2010, 18:37 
Offline
Przyjaciel Forum
Przyjaciel Forum

Dołączył(a): 17 wrz 2008, 18:48
Posty: 983
ewela napisał(a):
Mateo, masz w pewnym sensie rację - jeśli nauczyciel nieustannie potrzebuje pomocy osoby trzeciej, to sensu ja też nie widzę. Z drugiej strony jednak mój facet (wózkowicz) wykłada na uniwerku. Budynek jest oczywiście totalnie do d... jeśli chodzi o przystosowanie do potrzeb ON, ale daje radę, a co najważniejsze - jego studenci też dają radę. Tylko że mimo wszystko i za przeproszeniem - podejście do nauki, życia, etc. większości gimnazjalistów i licealistów z większości szkół jest ciut inne od postawy życiowej studentów renomowanych (jak na polskie warunki) uczelni. I jak zwykle dochodzimy do wniosku, że niemal wszystko zależy od podejścia ludzi.


Ja bym jednak nie porównywał uczenia w gimnazjum/liceum do wykładania na uniwerku. Jakby nie patrzeć, to na uniwerku jest wymagane znacznie mniejsze zaangażowanie ze strony wykładowcy, aniżeli ma to miejsce na wcześniejszych etapach edukacji. Przyjdzie sobie gościu na salę wykładową, coś tam poopowiada, pokaże slajdy na rzutniku i pójdzie. Nie ma tutaj aż takich wielkich wymagań praktycznych jak w przypadku zwykłego nauczyciela.

Poza tym jak słusznie zauważyłaś - podejście też tu ma ogromne znaczenie. Studenci na dobrej uczelni będą potrafili zaakceptować takiego wykładowcę i uszanują jego odmienność, a w przypadku dzieciaków z takiego gimnazjum, no to nie wiem jakby było. Nauczyciel jakby nie patrzeć musi się cieszyć odpowiednim autorytetem, silną reputacją, aby dzieciaki nie wlazły mu na głowę. Kaleki nauczyciel z pewnością będzie miał trudniej pod tym względem. Chociaż znowu wracamy się do podejścia - wszystko zależy od tego, jaka to będzie szkoła i jaka młodzież będzie tam uczęszczać.

btw. a co wykłada twój facet?


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 17 sie 2010, 20:01 
Offline
Mile widziany
Mile widziany

Dołączył(a): 4 maja 2010, 06:23
Posty: 260
Imię: Ewelina
Mateo napisał(a):

Ja bym jednak nie porównywał uczenia w gimnazjum/liceum do wykładania na uniwerku. Jakby nie patrzeć, to na uniwerku jest wymagane znacznie mniejsze zaangażowanie ze strony wykładowcy, aniżeli ma to miejsce na wcześniejszych etapach edukacji. Przyjdzie sobie gościu na salę wykładową, coś tam poopowiada, pokaże slajdy na rzutniku i pójdzie. Nie ma tutaj aż takich wielkich wymagań praktycznych jak w przypadku zwykłego nauczyciela.

Poza tym jak słusznie zauważyłaś - podejście też tu ma ogromne znaczenie. Studenci na dobrej uczelni będą potrafili zaakceptować takiego wykładowcę i uszanują jego odmienność, a w przypadku dzieciaków z takiego gimnazjum, no to nie wiem jakby było. Nauczyciel jakby nie patrzeć musi się cieszyć odpowiednim autorytetem, silną reputacją, aby dzieciaki nie wlazły mu na głowę. Kaleki nauczyciel z pewnością będzie miał trudniej pod tym względem. Chociaż znowu wracamy się do podejścia - wszystko zależy od tego, jaka to będzie szkoła i jaka młodzież będzie tam uczęszczać.

btw. a co wykłada twój facet?


Wiesz Mateo, zależy od wykładowcy, czy przyjdzie, klepnie wykład i wyjdzie, ale zgadzam się, że praca ze studentami wygląda zupełnie inaczej niż szkołach. Większość studentów rzeczywiście zaakceptuje inność swojego wykładowcy, jeżeli ma coś ciekawego do powiedzenia. Sama pamiętam jak bluzgaliśmy na wymuskanego gościa, który na konwersatoriach czytał podręcznik, i pamiętam człowieka z fizjonomią kolesia z dworca elektryzującego swoją widzą i inteligencją aż tak, że zdecydowałam się na doktorat :) Niemniej uważam, że nie powinno się zamykać drogi do nauczania ON w szkołach innych niż wyższe. Zwłaszcza tym, którzy naprawdę są "samowystarczalni". Może zbyt demonizujemy naszą młodzież? ;) Jasne, pewnie trzeba mieć żelazny pancerz, szczególnie odporny na ciosy, kiedy jesteś jakoś tam niepełnosprawny. Ale pełnosprawnemu też można założyć kubeł na głowę.

Baj de łej, mój facet wykłada, w zależności od potrzeb i kierunku, historię filozofii, podstawy politologii, wiedzę o kulturze, warsztaty fotograficzne na naszej kochanej Filmówce (ach ta duma PWSFTViT:)) i coś tam coś... fenomenologię (nigdy do końca nie ogarnęłam tzw. wiedzy o literaturze) . Więcej grzechów nie pamiętam ;)


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 17 sie 2010, 21:13 
Offline
Przyjaciel Forum
Przyjaciel Forum

Dołączył(a): 17 wrz 2008, 18:48
Posty: 983
ewela napisał(a):
Niemniej uważam, że nie powinno się zamykać drogi do nauczania ON w szkołach innych niż wyższe. Zwłaszcza tym, którzy naprawdę są "samowystarczalni".


Też uważam, że nie powinno się zamykać drogi. Możliwość powinna istnieć, a to, czy ktoś z tego skorzysta, to już jego sprawa.


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 17 sie 2010, 22:02 
Offline
Mile widziany
Mile widziany

Dołączył(a): 4 maja 2010, 06:23
Posty: 260
Imię: Ewelina
generalnie, klu sprawy generują osoby "z znacznym stopniem niepełnosprawności", bądź też "ze znacznym stopniem niepełnosprawności" ;)


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 30 sie 2010, 23:52 
Offline
Administrator Główny
Administrator Główny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 cze 2006, 10:33
Posty: 5285
Lokalizacja: Opole
Imię: Ewa
Mateo napisał(a):
Niepokorna napisał(a):
Basiu, osoby niepełnosprawne (np. wózkowicze) nierzadko są nawet profesorami na uczelniach. Więc szkoła czy studia - wszystko zależy od ambicji tej osoby. Nie słyszałam, aby ktoś miał problem z pracą na tym stanowisku. Oczywiście zakładając, że jest w miarę samodzielna.

A jak ktoś jest osobą niskiego wzrostu albo ma problemy ze staniem/chodzeniem, to jak miałaby np. pisać na tablicy? Jak ktoś porusza się na wózku, to jakim cudem miałby uczyć w gimnazjach i liceach, z których większość jest totalnie do tego nieprzystosowana (zwłaszcza w mniejszych miejscowościach!)?
Jak ktoś ma poważną wadę wymowy, czy znaczny niedosłuch, to jakim sposobem mógłby się komunikować z uczniami?


W moim liceum na lekcjach większość nauczycieli nie pisało na tablicy. Temat itd. pisali wybrani w danym dniu uczniowie, ścierali dyżurni, a pamiętam, że byli też tacy, którzy nigdy nie pisali na tablicy, a jeśli chcieli, abyśmy coś zapisali, po prostu dyktowali. Ale fakt, na lekcjach matematyki czy np. języków obcych, ciężko byłoby obejść się bez pisania na tablicy. Ale w niektórych przypadkach się da.
Wada wymowy to chyba największa bariera dla nauczyciela. Głos to w końcu prawie że "narzędzie" pracy w tym zawodzie. No chyba, że w szkole dla głuchoniemych. Natomiast niedosłuch tu jest sprawa względna. Ja jestem niesłysząca "totalnie" czyli bez implantu nic nie słyszę, ale z implantem z kolei mało kto domyśli się, abym miała problemy ze słuchem. Zatem - tu też dużo zależy od sytuacji i tego, jakiego przedmiotu chciałaby dana osoba uczyć (np. nie widzę takiego nauczyciela w roli lektora jakiegokolwiek języka obcego).
Nie można więc wrzucać wszystkich do jednego worka, a zapoznać się z sytuacją i obiektywnie ocenić swoje szanse w tym zawodzie. Bo u nauczyciela ważna jest wiedza i umiejętność przekazania jej uczniom, a nie umiejętność pisania na tablicy czy niski wzrost.

Mieszkam w mieście ok. 17 tyś. gdzie moje liceum było dostosowane dla osób niepełnosprawnych (podjazd, łazienka dla ON, winda). Podobnie z gimnazjum, ale dostosowali go po tym, jak już skończyłam tam edukację.

_________________
Obrazek Piszę poprawnie po polsku.


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 31 sie 2010, 17:40 
Offline
Przyjaciel Forum
Przyjaciel Forum

Dołączył(a): 12 gru 2006, 13:26
Posty: 6475
Niepokorna napisał(a):
Basiu, osoby niepełnosprawne (np. wózkowicze) nierzadko są nawet profesorami na uczelniach. Więc szkoła czy studia - wszystko zależy od ambicji tej osoby. Nie słyszałam, aby ktoś miał problem z pracą na tym stanowisku. Oczywiście zakładając, że jest w miarę samodzielna.

Nie wiem,czy niefortunnie napisałaś czy faktycznie tak myślisz ,a konkretnie chodzi mi o ten wers
''wszystko zależy od ambicji tej osoby'' Czasem ambicja nie wystarczy,czasem zdrowie nie pozwala by studiować i sytuacja życiowa.

_________________
http://lusillasworld.blogspot.com/
Obrazek


Ostatnio edytowano 31 sie 2010, 20:56 przez Niepokorna, łącznie edytowano 1 raz
Poprawiłam cytowanie


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 31 sie 2010, 19:33 
Offline
Dobry duch
Dobry duch

Dołączył(a): 30 sie 2010, 13:12
Posty: 8
Imię: Magdalena
Uważam,że jesli szkola jest gotowa podjąc wspólpracę z osobą niepełnosprawną,np. szkoły integracyjne,to tablice i inne gadżety są dostosowane i do uczniów i do nauczycieli.Jeżeli niepełnosprawność nauczyciela nie ogranicza go w komunikowaniu sie i ma on powołanie do tego zawodu,to powinien jak najbardziej sie spełniać.Ma to równiez aspekt wychowawczy moim zdaniem.Dzieci peło i niepełnosprawne widzą,że wózek,czy inna dysfunkcja nie przekreślają szans na dobre,godne,zycie.A co do problemu tablic i innych pomocy naukowych to mamy przeciez 21 wiek i przycisk w projektorze to mozna za przeproszeniem nosem wcisnąć.Ale w większości tzw. "normalnych szkół " na pracę bym nie liczyła,niestety...bo...to Polska właśnie.


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 31 sie 2010, 21:14 
Offline
Administrator Główny
Administrator Główny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 cze 2006, 10:33
Posty: 5285
Lokalizacja: Opole
Imię: Ewa
Lucy napisał(a):
Nie wiem,czy niefortunnie napisałaś czy faktycznie tak myślisz ,a konkretnie chodzi mi o ten wers
''wszystko zależy od ambicji tej osoby'' Czasem ambicja nie wystarczy,czasem zdrowie nie pozwala by studiować i sytuacja życiowa.

Napisałam to w tym znaczeniu, że niekiedy trzeba "przecierać szlaki", nie zawsze da się przyjść na gotowe. Kiedy poszłam do liceum, nie było tam ani windy, ani toalety, kiedy z niego wyszłam, wszystko już było. Szkoła prowadziła zajęcia na wszystkich 3 piętrach, więc początki były dla mnie trudne. Myślę, że tak samo jest z nauczycielami. Trzeba ludziom pokazywać, że potrafimy walczyć i radzić sobie z przeciwnościami nawet, jeśli wszystko zdaje się mówić "nie, to nie dla Ciebie". Ja mam łamliwość kości, co powodowało, że gdybym spadła ze schodów - kiedy oni mnie kilka razy dziennie przenosili - mogłabym złamać kręgosłup, jestem niedosłysząca - teraz słyszę znacznie lepiej niż wcześniej, gdy byłam w liceum, ale niedosłuch często komplikował mi tam życie, dodatkowo musiałam praktycznie walczyć o to, by mieć dojazd do szkoły, która była ode mnie oddalona o 10 km. Słowa "ambicja" użyłam by podkreślić to, aby nie cofać się przez czymś, co wcale nie jest dla nas nieosiągalne, ale wymaga wysiłku, by można było to zrealizować. Napisałam również, że w niektórych przypadkach nie jest możliwe bycie nauczycielem, przynajmniej nie w szkołach - jednak takie analizy trzeba dokonywać indywidualnie, a nie wrzucać wszystkich do jednego worka. Sytuacja życiowa również ma znaczenie, ale tutaj podobnie jest w przypadku OP.
A jeśli chodzi o studia, to ja o nich nie wspomniałam. Osoby chcące uczyć w szkołach muszą mieć ukończone studia, co najmniej licencjackie. Ambicja i studiowanie to już zupełnie inny temat, do którego ja, w mojej wypowiedzi, się nie odnosiłam.

_________________
Obrazek Piszę poprawnie po polsku.


Góra
 Zobacz profil  
 

Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 16 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do: