Podobny temat już istnieje w tym dziale dlatego skopiuje to, co pisałam wcześniej:
Od zawsze lubiłam sport. Może dlatego, że od małego wszędzie mnie było pełno nie miałam co ze sobą zrobić. W szkole podstawowej, jako, że bardzo dobrze radziłam sobie z pływaniem, trener chciał mnie widzieć jako ucznia w Szkole Mistrzostwa Sportowego, niestety sprawy zdrowotnie nie pozwoliły mi na to. Jakoś to przezyłam. Rzuciłam się w wir koszykówki i siatkówki. Z czasem zaprzestałam gry w kosza, gdyż siatkówka wciagneła mnie ponad granice mozliwosci, efektem były powybijane wszystkie palce z kilka razy, ale czego sie nie zrobi dla doskonalenia umiejętności. Dodatkowo próbowałam swoich sił w lekkiej atletyce, ale zaprzestałam kiedy o mały włos nie skręciłam sobie karku robiąc salto ze skrzyni bez wiedzy trenera (co sie działo potem wole nie mówić). W następnych latach pochłonełam się całkowicie dla karate Kyokushinkai Kan. 5 lat z dumą trenowałam ten fascynujący mnie sport . Mam w swoich zasobach zielony pas, pare dyplomów za zwycięstwa, takie moje małe sukcesy. Potem sekcja się rozpadła, a zmieniać stylu nie chciałam. Liczyłam na to, że kiedyś sekcja powróci i znowu będę mogła trenować i brnąć do stopnia Dan. Niestety zanim sekcja się reaktywowała, zachciało mi się ratowac kota i od tego czasu mogę zapomnieć o tym sporcie.
Zimą kocham narty, łyżwy. Lato, to tenis ziemny, a także rolki. Zanim nabawiłam się kontuzji nogi rolki na moich nogach sprawowały się świetnie, nie miałam żadnego problemu. Po urazie stawu skokowego i kości bocznej, lewa noga w rolkach nie chce współgrać z butem, muszę kolejną trudność pokonać, ale dam radę
