Witamy na Ogólnopolskim Forum Osób Niepełnosprawnych. Kliknij tutaj, aby się zarejestrować

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 96 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5
 

Czy niepłodność jest niepełnosprawnością?
Tak 8%  8%  [ 3 ]
Nie 89%  89%  [ 34 ]
Nie mam zdania na ten temat 3%  3%  [ 1 ]
Liczba głosów : 38

Autor Wiadomość
PostNapisane: 3 lis 2010, 17:14 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 7 wrz 2010, 13:34
Posty: 1226
Lokalizacja: wieś w wielkopolsce
Imię: Ewa
asia_86 napisał(a):
No niektórzy(kobiety i mężczyźni) nie chcą mieć dzieci i trzeba uszanować ich decyzję. A jeśli mężczyzna nie może mieć dziecka tzn że jest niepełnosprawny:?:
Dokładnie zgadzam się z Tobą i ciesze się że zadałaś to pytanie dla mnie oczywiście nie jest tak samo jak kobieta nie jest i to że jest mężczyzną nie znaczy że ten fakt będzie przywal płycej niż kobieta jeśli bardzo mu zależy na tym żeby mieć potomstwo - myślę że czasem ten problem dotyka dogłębniej psychikę mężczyzn niż kobiet.

_________________
"[b]tak tak - tam w lustrze
to niestety ja
tak tak - ten saaaaam
[/b] - Grzegorz Ciechowski - "tak tak to ja"


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 3 lis 2010, 18:02 
Offline
Dobry duch
Dobry duch
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 25 kwi 2010, 15:12
Posty: 42
Moim zdaniem, jeśli nie dochodzi do trwałego upośledzenia codziennych czynności życiowych, to nie ma również mowy o niepełnosprawności. Bo i z czym miałoby się wiązać przyznanie bezpłodnym grupy inwalidzkiej? Wszak taka deklaracja zobowiązuje. Z przyznaniem renty? Miejsca na parkingu? Czy nieposiadanie dziecka utrudnia w jakikolwiek sposób egzystencję? Owszem, czyni ją mniej przyjemną, ale idąc tym tropem powinniśmy również przyznać grupy osobom oszpeconym, w końcu oni też mają problem z przekazaniem dalej swoich genów :twisted: Nie wyobrażam sobie sytuacji w której siedemdziesięcioletnia staruszka musi ustąpić miejsca w autobusie trzydziestoletniemu facetowi w pełni sił, tylko dlatego, że tamten legitymuje się grupą przyznaną mu z racji braku plemników w spermie :-D

_________________
"After the first glass you see things as you wish they were.
After the second, you see things as they are not.
Finally you see things as they really are,
and that is the most horrible thing in the world."


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 3 lis 2010, 20:37 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 7 wrz 2010, 13:34
Posty: 1226
Lokalizacja: wieś w wielkopolsce
Imię: Ewa
Jeśli nie ma trwałego upośledzenia codziennych czynności życiowych, nie ma niepełnosprawności RACJA :!: często jest depresja, a w takim przypadku musieliby też takim przyznać grupę inwalidzką, a wielu polaków ma różnego rodzaju depresje co skutkuje połowicznym zanikiem codziennych czynności życiowych - tak ja uważam i czasem widzę np. po sobie

_________________
"[b]tak tak - tam w lustrze
to niestety ja
tak tak - ten saaaaam
[/b] - Grzegorz Ciechowski - "tak tak to ja"


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 3 lis 2010, 22:03 
Offline
Dobry duch
Dobry duch
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 25 kwi 2010, 15:12
Posty: 42
arven1989 napisał(a):
Jeśli nie ma trwałego upośledzenia codziennych czynności życiowych, nie ma niepełnosprawności RACJA :!: często jest depresja a w takim przypadku musieliby też takim przyznać grupę inwalidzką a wielu polaków ma różnego rodzaju depresje co skutkuje połowicznym zanikiem codziennych czynności życiowych
Tak, tyle że depresja jest chorobą z definicji wyleczalną ( pomijając przypadki naprawdę skrajne, powiązane z jakimiś uszkodzeniami neurologicznymi, ale na tym naprawdę się nie znam i nie chiałbym kłamać). Poza tym, jak to określiłaś, do "połowicznego zaniku czynności życiowych" może doprowadzić wszystko, od zwyrodnień stawów ( o ile wiem, nie ma na to renty - jeśli jest poprawcie mnie - a kończyny wysiadają), po reumatyzm czy ciągnące się miesiącami, powikłane przeziębienia czy grypy. Trzeba zachować umiar i grupę przyznawać tylko wtedy, gdy kalectwo jest trwałe i ewidentne. Przecież już teraz nie brakuje kombinatorów na lewe renty :twisted: . A gdyby przyznawać np. za depresję czy obniżenie nastroju, to strach się bać - 60% narodu z grupą inwalidzką. Pozostali na wcześniejszych emeryturach :twisted: Mam znajomych. Matka ma grupę inwalidzką ( zupełnie zasłużoną), natomiast jej syn jest ofiarą nadopiekuńczości swojej rodzicielki. Zupełnie zdrowy, dwadzieścia kilka lat, a dotychczas pracą się nie skalał. Bez zawodu, znajomych, perspektyw. Matka robi mu kanapki, kroi chleb, wozi do dziewczyny. On potrafi być wobec niej (matki) impulsywny, wyzywać od kurew, a nawet nakazywać jej iść kilka kroków za nim ( bo mu wstyd jej kalectwa). Rzecz w tym, iż facet uważa się za chorego na depresję, czym tłumaczy brak swojej aktywności życiowej. Matka go popiera, nawet była z nim u psychiatry, sądząc iż załatwi w ten sposób rentę. Niestety, lekarz rozwiał jej złudzenia, co wytłumaczyła sobie brakiem kompetencji :twisted: I tak to się ma wg. mnie sprawą z tą częściową czy całkowitą niesprawnością życiową. Jednego ledwo rzuci dziewczyna i już wegetuje w łóżku i fantazjuje o samobójstwie. Drugi straci kończyny i żyje dalej, realizuje się mimo to. :twisted: Mam nadzieję, że wiesz co mam na myśli. Jestem za twardymi i jednoznacznymi kryteriami przyznawania grupy. Gdyby brać pod uwagę samą zdolność do egzystencji, radzenie sobie, nagle okazałoby się, że z 30% społeczeństwa jest nieporadnych i to bez specjalnych ułomności, bo odporność psychiczna to rzecz wysoce subiektywna i zdaje mi się trudna do diagnozy.

_________________
"After the first glass you see things as you wish they were.
After the second, you see things as they are not.
Finally you see things as they really are,
and that is the most horrible thing in the world."


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 3 lis 2010, 23:02 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 7 wrz 2010, 13:34
Posty: 1226
Lokalizacja: wieś w wielkopolsce
Imię: Ewa
Tak masz rację, że wyleczalną (choć może mieć także bardzo tragiczne skutki i to chciałam też podkreślić tak jak napisałeś np o uszkodzeniach neurologicznych). Ja po to napisałam o tym żeby powiedzieć, że jestem przeciwna takiemu rozumowaniu i wyszukiwaniu chorób by dostać kasę i racja że połowiczny zanik czynności życiowych może prowadzić wszystko, ale to nie znaczy, że jest się niepełnosprawnym, bo jakby patrzeć w ten sposób się przyjrzeć bliżej to każdy znajdzie u siebie jakiś defekt, za który mógłby dostać pieniądze - o to mi chodzi, a w tym szeregu chorób za niepłodność też.

_________________
"[b]tak tak - tam w lustrze
to niestety ja
tak tak - ten saaaaam
[/b] - Grzegorz Ciechowski - "tak tak to ja"


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 8 lis 2010, 19:13 
Offline
Dobry duch
Dobry duch

Dołączył(a): 12 lis 2007, 21:58
Posty: 27
Lokalizacja: Świdnica
Greg_Zorba napisał(a):
Twoja znajoma nie słyszała o pigułkach i plastrach antykoncepcyjnych, że od razu chciała sobie zrobić takie poważne kuku?
Witam. Greg_Zorba odnoszę wrażenie, że gdybyś Ty choć raz wykazał się delikatnością to byłby szok dla wszystkich bywalców forum. Myśl przed napisaniem to nie boli.

_________________
Pozdrawiam Piotr Bereżnicki


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 24 kwi 2011, 22:31 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 cze 2009, 20:24
Posty: 578
Lokalizacja: Warszawa
Wielu moich lekarzy mówi, że nie ma ludzi zdrowych (czytaj pełnosprawnych), tylko niezdiagnozowani :-D. Starsza definicja zdrowia przyjęta przez Światową Organizację Zdrowia jest następująca: "Zdrowie to nie tylko całkowity brak choroby, czy kalectwa, ale także stan pełnego, fizycznego, umysłowego i społecznego dobrostanu (dobrego samopoczucia" [moje: a to rzadko kto ma, o ile jeśli]).
Cytuj:
Jeśli nie ma trwałego upośledzenia codziennych czynności życiowych, nie ma niepełnosprawności RACJA często jest depresja, a w takim przypadku musieliby też takim przyznać grupę inwalidzką, a wielu polaków ma różnego rodzaju depresje co skutkuje połowicznym zanikiem codziennych czynności życiowych - tak ja uważam i czasem widzę np. po sobie
Depresja to niepełnosprawność (przyznają na to renty), bo w wielu przypadkach leki nie znoszą jej objawów, nie ma tak, że łykasz i masz z głowy depresję, nie ma takich leków, łagodzą objawy w mniejszym lub większym stopniu. Poza tym niepełnosprawność może być przemijająca, a depresję w dużym stopniu można zaleczyć, ale nie wyleczyć (choroba o charakterze epizodycznym). W chorobach psychicznych nie ma, że ktoś jest chory lub nie, wszystko jest kwestią stopnia, nie ma ostrej granicy pomiędzy zdrowiem, a chorobą, w dużym skrócie o chorobie psychicznej mówi się, gdy chory nie funkcjonuje (chwilowe chandry, krótkotrwałe nie są depresją, co ma większość społeczeństwa, załamania po trudnych wydarzeniach nie są depresją, są ścisłe kategorie i definicje słowa depresja, choroby psychiczne ma 10% społeczeństwa, nie większość społeczeństwa, chociaż im się tak wydaje). To że społeczeństwo zaczęło szafować słowem depresja, nie znaczy, że ją wszyscy mają, np. wszyscy odczuwający smutek, uważają, że to najważniejszy objaw depresji, a najważniejszym objawem depresji jest pustka (wtórnie do niej smutek może być). Rozumiem, że można nie rozumieć, jak choroby psychiczne (w tym depresja) powodują niepełnosprawność, bo się nie miało styczności np. z ludźmi chorymi w szpitalu psychiatrycznym, ale ja miałam taką styczność i wiem, że często nie wychodzą z domu miesiącami (i nie dlatego że tak lubią), nie ma z nimi prawidłowego kontaktu, nie umieją nawiązać kontaktu, podtrzymać rozmowy i znajomości, nie mogą się skupić przez dłuższy czas, bardzo szwankuje pamięć etc. To wszystko uniemożliwia funkcjonowanie społeczne i nie wynika to z lenistwa. Te objawy to nie kwestia dobrej i złej woli, to choroba, która czyni niepełnosprawnym. W chorobach psychicznych nie dają z automatu przywilejów, tylko patrzą jak funkcjonujesz, jak sobie radzisz i np. osoba z nerwica może dostać rentę, a osoba ze schizofrenią nie, choć wydaje się, że to cięższy kaliber. Nacisk kładzie się na sprawność, funkcjonowanie. Np. cytuję poniżej część artykułu, że np. ewidentny objaw choroby psychicznej jak głosy nie jest wystarczający, aby ją stwierdzić: Wielu ludzi słyszy Głosy, choć nigdy nie poddali się leczeniu psychiatrycznemu i o tym wiadomo już od dawna, choć nie poświęcano temu uwagi. Już od dłuższego czasu jest wiadome, że duża cześć ludności – szczególnie po utracie bliskich, po rozwodach i rozstaniach, czasami też na krótko słyszy Głosy. Zdarza się to również w warunkach ekstremalnych, np. 80 % ludzi torturowanych miało w trakcie znęcania się nad nimi „halucynacje“ (Amnesty International). Ten fenomen zaobserwowano też u żeglarzy pełnomorskich (Bennet 1972). W przypadkach tych nie może być mowy o zachorowaniach umysłowych, wręcz odwrotnie. Studia epidemiologiczne, przeprowadzone na 150 000 ludzi w Baltimore wykazały, że 10-15 % badanych słyszało Głosy przez dłuższy czas i tylko 1/3 z nich narzekała na Ich negatywny wpływ (Y. Tien). W 1991 roku inne badania wykazały, ze słyszenie Głosów w wielu przypadkach nie spełniało kryteriów do diagnozy psychiatrycznej (Eaton)." Był jeszcze inny artykuł i badania, którego w tej chwili nie mogę znaleźć, że 70% ludzi miało epizod głosowy w swoim życiu.

_________________
[Czasem] Nie zgadzam się z tym, co mówisz, ale oddam życie, abyś mógł mówić (miał prawo mówić) to, co mówisz (HALL/WOLTER).
Nie mam czasu nienawidzić ludzi, którzy mnie nienawidzą, ponieważ jestem zajęty kochaniem tych, którzy mnie kochają;)


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 25 kwi 2011, 11:12 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 31 mar 2010, 17:25
Posty: 1929
Imię: Mariola
sofija napisał(a):
Moja znajoma,po drugim dziecku urodzonym poprzez cesarskie cięcie poprosiła lekarzy o podwiązanie jajników,bo-jak mówi-dwoje dzieci jej wystarczy.Odmówiono jej twierdząc,że byłoby to okaleczenie kobiety.To ma pewien związek z naszym tematem.Co o tym sądzicie,jakie jest Wasze zdanie
Mojej kuzynce [mojej rówieśniczce] zrobiono ten zabieg. Urodziła pierwsze dziecko mając lat niespełna 19 lat, a kolejna dwójka dzieci, pojawiła się u niej 2 i 4 lata później.


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 27 kwi 2011, 00:27 
Offline
Przyjaciel od serca
Przyjaciel od serca

Dołączył(a): 7 kwi 2010, 23:13
Posty: 389
Lokalizacja: Wielkopolska
Imię: Mariusz
Na mój głupi łeb to ani niepłodność ani bezpłodność nie może być niepełnosprawnością. Co najwyżej za niepełnosprawność można uważać różne dysfunkcje narządów płciowych, które nie pozwalają na zbliżenie seksualne. Tylko że to ma związek bezpośredni z funkcjonowaniem naszego ciała. Natomiast bezpłodność (przy normalnym funkcjonowaniu seksualnym) jest czymś co nie ma wpływu na stan fizyczny człowieka. Z kolei w wyniku bezpłodności można popaść w różne choroby o podłożu nerwowym i wtedy już te konkretne choroby (a nie bezpłodność) można podciągnąć pod niepełnosprawność. Co myślicie o takiej wersji?


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 27 kwi 2011, 16:43 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 7 wrz 2010, 13:34
Posty: 1226
Lokalizacja: wieś w wielkopolsce
Imię: Ewa
Judyta napisał(a):
Wielu moich lekarzy mówi, że nie ma ludzi zdrowych (czytaj pełnosprawnych), tylko niezdiagnozowani :-D. Starsza definicja zdrowia przyjęta przez Światową Organizację Zdrowia jest następująca: "Zdrowie to nie tylko całkowity brak choroby, czy kalectwa, ale także stan pełnego, fizycznego, umysłowego i społecznego dobrostanu (dobrego samopoczucia" [moje: a to rzadko kto ma, o ile jeśli]).
Cytuj:
Jeśli nie ma trwałego upośledzenia codziennych czynności życiowych, nie ma niepełnosprawności RACJA często jest depresja, a w takim przypadku musieliby też takim przyznać grupę inwalidzką, a wielu polaków ma różnego rodzaju depresje co skutkuje połowicznym zanikiem codziennych czynności życiowych - tak ja uważam i czasem widzę np. po sobie
Depresja to niepełnosprawność (przyznają na to renty), bo w wielu przypadkach leki nie znoszą jej objawów, nie ma tak, że łykasz i masz z głowy depresję, nie ma takich leków, łagodzą objawy w mniejszym lub większym stopniu. Poza tym niepełnosprawność może być przemijająca, a depresję w dużym stopniu można zaleczyć, ale nie wyleczyć (choroba o charakterze epizodycznym). W chorobach psychicznych nie ma, że ktoś jest chory lub nie, wszystko jest kwestią stopnia, nie ma ostrej granicy pomiędzy zdrowiem, a chorobą, w dużym skrócie o chorobie psychicznej mówi się, gdy chory nie funkcjonuje (chwilowe chandry, krótkotrwałe nie są depresją, co ma większość społeczeństwa, załamania po trudnych wydarzeniach nie są depresją, są ścisłe kategorie i definicje słowa depresja, choroby psychiczne ma 10% społeczeństwa, nie większość społeczeństwa, chociaż im się tak wydaje). To że społeczeństwo zaczęło szafować słowem depresja, nie znaczy, że ją wszyscy mają, np. wszyscy odczuwający smutek, uważają, że to najważniejszy objaw depresji, a najważniejszym objawem depresji jest pustka (wtórnie do niej smutek może być). Rozumiem, że można nie rozumieć, jak choroby psychiczne (w tym depresja) powodują niepełnosprawność, bo się nie miało styczności np. z ludźmi chorymi w szpitalu psychiatrycznym, ale ja miałam taką styczność i wiem, że często nie wychodzą z domu miesiącami (i nie dlatego że tak lubią), nie ma z nimi prawidłowego kontaktu, nie umieją nawiązać kontaktu, podtrzymać rozmowy i znajomości, nie mogą się skupić przez dłuższy czas, bardzo szwankuje pamięć etc. To wszystko uniemożliwia funkcjonowanie społeczne i nie wynika to z lenistwa. Te objawy to nie kwestia dobrej i złej woli, to choroba, która czyni niepełnosprawnym. W chorobach psychicznych nie dają z automatu przywilejów, tylko patrzą jak funkcjonujesz, jak sobie radzisz i np. osoba z nerwica może dostać rentę, a osoba ze schizofrenią nie, choć wydaje się, że to cięższy kaliber. Nacisk kładzie się na sprawność, funkcjonowanie.
Oczywiście się zgodzę nie wszyscy ją mają, ale nie wszystkim tym należy się renta wiadomo, że nie każdy ma możliwość pracy czy funkcjonowania przez leki, które biorą na depresję, zależy od jej stopnia bądź czy stwierdzono chorobę psychiczną. A Polacy są uważani stereotypowo za tych, którzy depresje mają i ciągle narzekają. Oczywiście są takie przypadki, którym renta powinna być przyznana, ale Polacy często symulują nie tylko jeśli chodzi o choroby...

_________________
"[b]tak tak - tam w lustrze
to niestety ja
tak tak - ten saaaaam
[/b] - Grzegorz Ciechowski - "tak tak to ja"


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 3 maja 2011, 12:41 
Offline
Przyjaciel od serca
Przyjaciel od serca
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 10 wrz 2010, 21:00
Posty: 327
Lokalizacja: Legionowo
Imię: Dorota
mariano napisał(a):
Na mój głupi łeb to ani niepłodność ani bezpłodność nie może być niepełnosprawnością. Co najwyżej za niepełnosprawność można uważać różne dysfunkcje narządów płciowych, które nie pozwalają na zbliżenie seksualne. Tylko że to ma związek bezpośredni z funkcjonowaniem naszego ciała. Natomiast bezpłodność (przy normalnym funkcjonowaniu seksualnym) jest czymś co nie ma wpływu na stan fizyczny człowieka. Z kolei w wyniku bezpłodności można popaść w różne choroby o podłożu nerwowym i wtedy już te konkretne choroby (a nie bezpłodność) można podciągnąć pod niepełnosprawność. Co myślicie o takiej wersji?
Akurat z taką wersją jestem w stanie zgodzić się :)

_________________
''....wszystko trzeba przeżyc, co do dnia, każdy cal, to wszystko przezwyciężyc, słabośc jest siłą w nas....''
- Andrzej Piaseczny:)


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 3 maja 2011, 17:39 
Offline
Przyjaciel Forum
Przyjaciel Forum
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 gru 2006, 14:26
Posty: 6582
Oczywiście są takie depresje, które można by zaliczyć do niepełnosprawności,ponieważ chorujące na nie osoby nie są wstanie pracować. Na przykład depresja maniakalna. Jednak nie ma co przesadzać, każdy przypadek trzeba dobrze rozpatrzeć. Bezpłodność nie jest niepełnosprawnością. To już jest nadużycie. Człowiek bezpłodny może realizować się w pełni we wszystkich swetrach społecznych. Nie jest ograniczony fizycznie w żaden widoczny sposób. Bezpłodność to nie koniec z możliwości posiadania dzieci, to niemożność posiadania własnych dzieci.

_________________
http://witaj-w-atelier.blogspot.com/
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 3 maja 2011, 17:57 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 mar 2011, 20:24
Posty: 1637
Lucy napisał(a):
Bezpłodność nie jest niepełnosprawnością. To już jest nadużycie. Człowiek bezpłodny może realizować się w pełni we wszystkich swetrach społecznych. Nie jest ograniczony fizycznie w żaden widoczny sposób. Bezpłodność to nie koniec z możliwości posiadania dzieci, to niemożność posiadania własnych dzieci.
Zgadzam się. Osoby bezpłodne lub z poważnymi chorobami genetycznymi mają szansę na adopcję dziecka, jest tyle niechcianych maluszków w domach dziecka :)


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 5 maja 2011, 13:21 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 7 wrz 2010, 13:34
Posty: 1226
Lokalizacja: wieś w wielkopolsce
Imię: Ewa
Lucy napisał(a):
Bezpłodność nie jest niepełnosprawnością .To już jest nadużycie.Człowiek bezpłodny może realizować się w pełni we wszystkich swetrach społecznych . Nie jest ograniczony fizycznie w żaden widoczny sposób. Bezpłodność to nie koniec z możliwości posiadania dzieci, to niemożność posiadania własnych dzieci.
Ja się oczywiście też zgodzę, już chyba kiedyś pisałam w tym wątku że takie osoby mogą czuć się np. niewartościowane i z tego może wynikać szereg innych spraw. A co z Tymi którzy mogą mieć dzieci a nie chcą? pewnie też najdzie się ktoś kto będzie na nich najeżdżał z tego powodu mogą być "gorsi" i "inni" "nie w pełni sprawni" (ze względu na niemożność posiadania dzieci) zależy to od postrzegania każdego pojedynczego człowieka. Dla mnie jednak to nie niepełnosprawność. Osobiście gdybym miała zostać matką to często nachodzą mnie myśli gdy się zastanawiam, że wolałabym adoptować niż urodzić własne. I czy podjęcie takiej decyzji byłoby przejawem nie w pełni sprawności w sensie nie możności posiadania dziecka? - ludzie niestety patrzą powierzchownie nie zastanawiają się nad motywem decyzji (często nie chcą lub nie mają ku temu sposobności, bądź nie zetknęli się z takim podejściem) - odpowiedź na własne pytanie brzmi - DLA MNIE NIE - skąd mogą wiedzieć czy mogę mieć własne dzieci skoro nie widzieli wyników moich badań. Ludzie za bardzo w codzienności przejmują się postrzeganiem się ich przez innych ludzi. Reakcja ma moje powyższe słowa może być różna macie do tego prawo.

_________________
"[b]tak tak - tam w lustrze
to niestety ja
tak tak - ten saaaaam
[/b] - Grzegorz Ciechowski - "tak tak to ja"


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 12 maja 2011, 23:34 
Offline
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 25 lip 2006, 15:57
Posty: 7231
Lokalizacja: Skarżysko-Kamienna
Imię: Katarzyna
Greg_Zorba napisał(a):
Twoja znajoma nie słyszała o pigułkach i plastrach antykoncepcyjnych, że od razu chciała sobie zrobić takie poważne kuku?
Nie wszyscy mogą stosować. Znam przykład, w którym nie wchodziła w grę nawet:
DZASTI napisał(a):
Wkładka domaciczna. Są różne rodzaje i można nie truć się hormonami.
No i lekarz się nie zgodził na podwiązanie nawet przy 5 dziecku. Twierdził, że: "Wstrzemięźliwość to też metoda."


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 23 maja 2011, 19:05 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 22 mar 2010, 17:25
Posty: 4599
Imię: Kasia
Wkładka jest dobrym rozwiązaniem chociaż ma i swoje konsekwencje, ale jest jeden warunek kobieta do wkładki musi być zdrowa i na pewno musi mieć idealną cytologię.

_________________
Niech żyje bal bo to życie to bal jest nad bale.
Niech żyje bal drugim razem nie zaproszą nas wcale


Góra
 Zobacz profil  
 

Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 96 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do: