Witamy na Ogólnopolskim Forum Osób Niepełnosprawnych. Kliknij tutaj, aby się zarejestrować

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 66 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4
 

Autor Wiadomość
PostNapisane: 11 maja 2011, 09:40 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 cze 2009, 20:24
Posty: 578
Lokalizacja: Warszawa
Gra dobra na fobie

Leczenie fobii grami komputerowymi - to praktyka, jaką rozpoczęto w Hiszpanii. Pierwsza zastosowała ją klinika w Bilbao w Kraju Basków. Rezultaty terapii cieszą i lekarzy, i pacjentów. Czytaj także

Pierwszą fazą jest zrelaksowanie pacjenta, potem zasiada on w wygodnym fotelu i dzięki specjalnym okularom przenosi się do sytuacji w wirtualnym świecie, która wywołuje u niego panikę. - Przeżywanie sytuacji, na którą dana osoba ma fobię, uaktywnia w jej mózgu wspomnienie, kiedy to po raz pierwszy zaczęła się jej bać. Dzięki grom pacjent wraca do trudnego momentu, ale pod kontrolą psychologa, z którego pomocą przezwycięża strach - wyjaśnia Olaya Aizpiri, psychlog w klinice w Bilbao.

Dzięki współpracy kliniki z firmą komputerową do wirtualnego świata przeniesiono 65 fobii: od klaustrofobii, agarofobii poprzez lęk przed prowadzeniem samochodu, jazdy metrem, po fobie na pająki, burze, lęk wysokości, a nawet lęk przed zastrzykami.

(iar)

[Moje: udowodniono, że myszy poddawane często danemu stresowi pozbywają się go, myszy, które były poddawane temu samemu stresowi, ale w dłuższych odcinkach czasu, nie pozbywały się lęku i stresu. Czyżby terapia szokowa jest najlepsza? W psychoterapii poleca się np. człowiekowi z lękiem przed jeżdżeniem metrem, jeżdżenie tym metrem, bo wtedy reakcja na tę sytuację osłabia się, organizm przyzwyczaja się, adoptuje się do sytuacji i przestaje reagować panicznie. Panika to ogromny wysiłek energetyczny dla organizmu i nie trwa dłużej niż 20 minut, mnie pomaga, że powtarzam sobie zdanie: "To tylko atak paniki", bo nie jest on sam w sobie groźny dla zdrowia i życia. Poza tym eliminowanie doświadczeń wywołujących lęk, powoduje, że nie mamy pozytywnych doświadczeń z sytuacją wywołującą lęk, np. człowieka z lękiem przed jeżdżeniem metrem, w 99% przypadków w metrze nie spotka nic złego, nie ma jak nabrać przekonania, że w metrze jest bezpiecznie].

Gra komputerowa złagodzi ból http://www.polskieradio.pl/23/266/Artyk ... agodzi-bol

_________________
[Czasem] Nie zgadzam się z tym, co mówisz, ale oddam życie, abyś mógł mówić (miał prawo mówić) to, co mówisz (HALL/WOLTER).
Nie mam czasu nienawidzić ludzi, którzy mnie nienawidzą, ponieważ jestem zajęty kochaniem tych, którzy mnie kochają;)


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 12 maja 2011, 00:11 
Offline
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 30 lip 2008, 21:24
Posty: 1732
Lokalizacja: Rawicz
Imię: Marcin
No proszę, jestem na specjalizacji gry komputerowe, może kiedyś stworzę jakąś grę do celu nierozrywkowego, a jakiegoś wspomagającego. :)

_________________
http://www.muzykamarcina.yoyo.pl Obrazek
Wińcie grzech, nie grzesznika. Wińcie kawę, nie Komurina!


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 18 lip 2011, 17:25 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 cze 2009, 20:24
Posty: 578
Lokalizacja: Warszawa
Uczucie irytacji to psychobezpiecznik naszego mózgu Katarzyna Burda

Uczucie irytacji to ostrzeżenie, które wysyła do nas nadmiernie pobudzony mózg. Lepiej go posłuchać.

Czasem budzimy się za wcześnie, bo nie dała nam spać uporczywie brzęcząca mucha. Potem w pracy wszyscy rozmawiają głośno przez komórki, a podczas lunchu ktoś zgrzyta sztućcami o talerze, przyprawiając nas o gęsią skórkę. Nasze wkurzenie sięga zenitu. Myślimy: czy to ze światem jest coś nie tak, czy może powinniśmy udać się do psychiatry lub przynajmniej pojechać na długie wakacje?

Bez obaw. Wszystko z nami w porządku, a nasze reakcje są absolutnie prawidłowe – przekonują Joe Palca i Flora Lichtman w książce „Annoying: The Science of What Bugs Us” (Irytacja. Nauka o tym, co nas wkurza), która przed dwoma miesiącami ukazała się w USA. Jest to pierwsza naukowa próba całościowego opisania uczucia irytacji. Pierwsza i, trzeba uczciwie powiedzieć, mało wyczerpująca. A to dlatego, że badań na temat tego bardzo powszechnego przecież uczucia przeprowadzono dotychczas bardzo niewiele. Z tych nielicznych wynika, że irytacja podobnie jak ból ostrzega przed zagrożeniem, tyle że innego rodzaju – jest sygnałem od mózgu, który próbuje dać nam znać, że jakiś bodziec zakłóca jego działanie, przez co traci on część mocy i nie pracuje jak należy.

Źródłem zakłóceń w pracy mózgu są przede wszystkim niektóre odgłosy: uderzanie o kamień metalowym narzędziem i drewna o drewno czy drapanie paznokciami po tablicy. Uniemożliwiają mózgowi odbieranie z otoczenia pozostałych dźwięków – wykazali uczeni z zespołu prof. Randolpha Blake’a z amerykańskiego Vanderbilt University. Udowodnili także, że odgłosy uznawane za nieprzyjemne mają częstotliwość od 50 do 2000 Hz, przede wszystkim jednak irytująca jest ich nieregularność, czyli ledwo słyszalne przypadkowe zmiany w natężeniu i częstotliwości dźwięku. Przez to nieuporządkowanie ich staje się dla mózgu bardzo męczące. Dotyczy to także muzyki, gdy pojawiają się w niej fałszywe akordy i tony – uważa dr Josh McDermott z New York University. To by tłumaczyło niewielką popularność muzycznej awangardy, opartej często na dysonansach i nieprzewidywalnym rytmie.

To brak regularności sprawia, że irytuje nas odgłos wody kapiącej z kranu. Problem nie w samym dźwięku, lecz w tym, że mózg nie wie, w którym momencie się go spodziewać i każdorazowo jest zaskakiwany. Jak bowiem dowiedli fizycy, specjaliści od teorii chaosu, spadanie kropli wody to proces całkowicie nieprzewidywalny, na który ma wpływ mnóstwo zewnętrznych czynników, jak choćby minimalne zmiany temperatury wody i powietrza czy ciśnienia wody. Nie istnieje żaden matematyczny wzór, który pozwoliłby wyliczyć częstotliwość swobodnie spadających kropel. Gdyby dźwięk ten był regularny, mózg przyzwyczaiłby się do niego tak samo, jak przyzwyczaja się do dźwięku tykającego w domu zegara. Nawet jeżeli tyka głośno, regularność odgłosu sprawia, że mózg szybko przestaje go rejestrować i skupia się na innych zadaniach.

Mózgowi przeszkadza bowiem wszelki chaos. Z tego powodu wiele osób mających zabrać się do trudnej pracy umysłowej zaczyna najpierw robić porządki. Bałagan, który nam nie przeszkadza, kiedy nie mamy nic pilnego czy trudnego do wykonania, staje się irytujący dla mózgu, gdy próbujemy zmusić umysł do pracy. Czy można się uodpornić na sytuacje doprowadzające nas do białej gorączki? Niestety nie. Przeciwnie, im częściej mamy z nimi do czynienia, tym bardziej nas drażnią. Zupełnie tak samo jak alergeny u alergików, które wywołują tym silniejszą reakcję, im częściej organizm jest narażony na kontakt z nimi. Dlatego psycholog, prof. Michael Cunningham z University of Louisville, który bada relacje interpersonalne, ukuł termin „socjalne alergeny”. Jak wielką mają one siłę, przekonują się czasami osoby żyjące w wieloletnich związkach. Jak twierdzi prof. Cunningham, drobne przywary partnera, które wydawały się zupełnie nieznaczące na początku związku – jak chrapanie, dłubanie w nosie czy nieopuszczanie deski sedesowej – po latach urastają do rangi palącego problemu, mogącego rozbić związek. Oczywiście nie zawsze tak się dzieje, ale jeżeli dziś coś nam w partnerze tylko trochę przeszkadza, nie łudźmy się, że z upływem czasu przyzwyczaimy się do tego. Zdaniem prof. Cunninghama dużo bardziej prawdopodobne jest, że będzie coraz gorzej.

I na nic zdadzą się próby przekonania samego siebie, że powody irytacji to drobiazgi. Irytacja zawsze weźmie górę nad rozumem, bo, jak dowiódł dr Thomas Denson z University of New South Wales, rodzi się ona w pierwotnym układzie mózgu zwanym limbicznym, odpowiedzialnym za emocje, na który rozum nie ma żadnego wpływu. Sygnały płynące z tego układu są silniejsze niż sygnały z racjonalnej kory mózgowej, która mówi nam: „Daj spokój, nie denerwuj się, to tylko brzęcząca mucha, to tylko skrobiące o siebie kawałki styropianu”.

Można co najwyżej próbować wytrenować mózg tak, by irytujący bodziec choć przez chwilę nie przeszkadzał mu w działaniu. Psycholodzy radzą skorzystać z techniki opartej na naturalnej właściwości mózgu, zwanej ślepotą poza uwagową. Polega ona na tym, że jeżeli mocno skoncentrujemy uwagę na jednym, wybranym punkcie, mózg zaczyna ignorować inne sygnały z otoczenia. W naturalny sposób zdarza się to na przykład podczas poszukiwania wolnego miejsca na sali pełnej ludzi. Nasz wzrok prześlizguje się wówczas po twarzach znajomych, a my ich nie dostrzegamy, bo mózg skupia się na szukaniu krzesła. Tę właściwość umysłu wykorzystują często sportowcy. Przydaje się ona piłkarzom, kiedy muszą oddać strzał, a stadion aż huczy od dźwięku trąbek. Zawodnik koncentruje wtedy myśli na rysie na piłce albo nosie bramkarza i to pozwala mu na kilkadziesiąt sekund zignorować irytujące hałasy. Zatem kiedy się zdarzy, że w pracy przeszkodzi nam warkot kosiarki, skupmy myśli na jednym punkcie, a irytacja za chwilę minie. Jednak najlepiej po prostu poszukać miejsca, gdzie hałas nie dociera.

_________________
[Czasem] Nie zgadzam się z tym, co mówisz, ale oddam życie, abyś mógł mówić (miał prawo mówić) to, co mówisz (HALL/WOLTER).
Nie mam czasu nienawidzić ludzi, którzy mnie nienawidzą, ponieważ jestem zajęty kochaniem tych, którzy mnie kochają;)


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 24 lip 2011, 13:06 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 cze 2009, 20:24
Posty: 578
Lokalizacja: Warszawa
Pogadać z delfinami
Katarzyna Burda

Zwierzęta mają poczucie rytmu

Coraz lepiej rozumiemy język zwierząt. Jest szansa, że po raz pierwszy w historii nawiążemy dialog międzygatunkowy.

Steve Jobs, pracując nad iPadem, nie przypuszczał zapewne, że jego tablet stanie się ulubionym gadżetem pewnego... delfina. Mieszkający w morskim laboratorium w Puerto Aventuras w Meksyku butlonos Merlin używa iPada na co dzień. Jego opiekunowie opracowali zestaw kolorowych ikon, za pomocą których zwierzę może porozumieć się z ludźmi. Kiedy jest głodny albo ma ochotę na zabawę, po prostu dotyka nosem odpowiedniej ikony na iPadzie. Zoolodzy z Puerto Aventuras zapowiadają, że to dopiero początek, bo Merlin wprost pali się do nauki i swojej niezwykłej zabawki.

Do niedawna myśleliśmy, że dialog ze zwierzętami to mrzonki, bo umiejętność posługiwania się mową jest właściwa jedynie ludziom. Dziś wiadomo, że to nieprawda. Zoolodzy zdobywają kolejne dowody na to, że dźwięki wydawane przez zwierzęta nie są zbiorem przypadkowych pisków, poszczekiwań czy świergotów, ale czymś w rodzaju języka. Jeżeli uda się znaleźć odpowiedni klucz do odszyfrowania odgłosów, mamy szansę zacząć się porozumiewać z innymi gatunkami. Naukowcy intensywnie pracują nad stworzeniem słownika zwierzęcej mowy oraz urządzeń tłumaczących ich język na ludzki. Aby dowieść, że zwierzęce odgłosy mogą być porównywane do języka, naukowcy musieli wykazać, że występują wśród nich powtarzalne elementy (odpowiedniki słów) i że wszystkie zwierzęta danego gatunku rozumieją je tak samo. Po raz pierwszy udało się to w latach 80. XX wieku dwójce naukowców, Dorothy Cheney i Robertowi Seyfarth z University of Pennsylvania, którzy badali afrykańskie koczkodany. Badacze czatowali w dżungli na zwierzęta, nagrywali je, a potem z wydawanych przez nie odgłosów wyodrębniali powtarzające się dźwięki. Następnie odtwarzali je innej grupie małp. Jak się okazało, wszystkie koczkodany w odpowiedzi na określone dźwięki reagowały tak samo. Dla zoologów oznaczało to, że dany odgłos jest w małpiej mowie odpowiednikiem słowa.

>>>Jane Goodall: Szympansy są jak ludzie

Naukowcy przekonali się na przykład, że koczkodany inaczej reagują na widok drapieżnego ptaka, a inaczej na skradającą się hienę. Oczywiście, nigdy nie mieli pewności, co dokładnie małpa mówi. Czy na widok ptasiego drapieżnika krzyczy: „Uwaga, orzeł!”, czy raczej: „Kryć się w krzakach!”. Z pewnością jednak specyficzne dźwięki koczkodanów niosły konkretną treść: Niebezpieczeństwo z powietrza. Dwa lata temu Linda Evans z australijskiego Macquarie University dowiodła, że w przypadku zagrożenia sygnałów przypominających słowa używają nie tylko małpy, ale także ptaki.

Najbardziej skomplikowanym językiem posługują się chyba jednak morskie ssaki – walenie, czyli m.in. delfiny, kaszaloty, płetwale błękitne i morświny. – Wydaje się, że delfiny mają kluczową dla rozwoju mowy umiejętność abstrakcyjnego myślenia i dzięki temu potrafią nadawać członkom stada imiona – mówi dr Maciej Trojan z Zakładu Psychologii Zwierząt Uniwersytetu Warszawskiego. Zwierzęta te posługują się mową w postaci świstów, gwizdów, bulgotów i klekotów w większości nieuchwytnych dla ludzkiego ucha, ale rejestrowanych przez podwodny sprzęt elektroniczny. Analizując nagrania, naukowcy przekonali się, że każdemu delfinowi w stadzie przypisany jest gwizd o określonej częstotliwości oznaczający jego imię. Co ciekawe, wśród delfinów imiona są dziedziczone. Samce, które po osiągnięciu dojrzałości opuszczają rodzinę, dostają imię po matce. Natomiast młodym samicom stado nadaje nowe imię.

To nie wszystko. Z badań Louisa M. Hermana z University of Hawaii wynika bowiem, że morskie ssaki posługują się też prymitywną gramatyką. Jego zdaniem walenie są w stanie budować proste zdanie, np. „ja jem rybę” czy „widzę stado ryb”. Prawdopodobnie dzięki temu mogą formułować komunikaty, które następnie nadają do innych, oddalonych nawet o tysiące kilometrów osobników. – Dzięki badaniom mowy kaszalotów wiemy, że podobnie jak ludzie tworzą dialekty – mówi dr Maciej Trojan. – Ze sposobu, w jaki odzywa się wieloryb, można określić, z jakiego stada pochodzi.

Na to, że zwierzęta mówią, wydaje się wskazywać nie tylko analiza wydawanych przez nie dźwięków, ale także badania ich mózgu. Badania obrazowe szympansów na amerykańskim Clayton State University pokazały, że pokrzykiwania i pochrząkiwania, a nawet wykonywane przez małpy gesty aktywują w lewej półkuli tych zwierząt charakterystyczny obszar, zwany zakrętem czołowym dolnym. W ludzkim mózgu dokładnie w tym samym miejscu mieści się region Broca odpowiedzialny za zdolności językowe. Również u delfinów procesem komunikacji zawiadują podobne jak u ludzi rejony mózgu, naukowcy przypuszczają jednak, że w porozumiewanie się zaangażowana jest u delfinów większa część kory mózgowej niż u człowieka, bo dodatkowo używają one skomplikowanych sygnałów echolokacyjnych. Dlatego ich mowa może być równie złożona jak ludzka.

>>>Jak sika pies? Wielka tajemnica odkryta

Dr Denise Herzing, założycielka Wild Dolphin Project na Florydzie, postanowiła odkodować język delfinów. Za pomocą systemu komputerowego chce stworzyć tłumacza ich mowy na ludzką i odwrotnie. Prace już się zaczęły. Badacze skonstruowali podwodną aparaturę nagrywającą odgłosy wydawane przez te zwierzęta. Pierwsze nagrania rozpoczną się w połowie tego roku u wybrzeży Florydy. Plan działań jest następujący – z naturalnych dźwięków, jakie wydają delfiny, komputer ma wychwycić te elementy, które mogą stanowić podstawę delfiniego języka, odpowiednik naszych słów. Potem badacze za pomocą syntezatora będą je odtwarzać innym delfinom i obserwując ich reakcje, postarają się odgadnąć znaczenie poszczególnych odgłosów. Nie ma wątpliwości – będzie to wymagało ogromnej pracy. Jeżeli jednak przedsięwzięcie się uda, po raz pierwszy w historii naszego gatunku będziemy mogli nawiązać ze zwierzętami partnerską rozmowę.

_________________
[Czasem] Nie zgadzam się z tym, co mówisz, ale oddam życie, abyś mógł mówić (miał prawo mówić) to, co mówisz (HALL/WOLTER).
Nie mam czasu nienawidzić ludzi, którzy mnie nienawidzą, ponieważ jestem zajęty kochaniem tych, którzy mnie kochają;)


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 17 sty 2012, 19:03 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 cze 2009, 20:24
Posty: 578
Lokalizacja: Warszawa
Artykuł o tym, jak grupy ludzi funkcjonują w internecie, jak inne jest to od tradycyjnie ukształtowanej społeczności w realu, myślę, że optymistyczne są to wiadomości, szczególnie dla ON, choć to kwestia dyskusyjna. Ostatnio w wątku nieśmiałość dyskutowaliśmy, dlaczego internet w gruncie rzeczy nam sprzyja, że pomaga się otworzyć, niejako wyjść do ludzi, co w rzeczywistości jest trudne. Może ten artykuł to jest odpowiedź dlaczego tak jest.

Jak mrówki zagryzają słonie... w internecie?

W internecie nie ma przywódców, a cyberkomunikacja ułatwia tłumom wchłonięcie liderów - wynika z badań na temat zmian w komunikacji globalnej i jej wpływu na nowe zachowania społeczne przeprowadzonych przez mgr. Tomasza Raka i dr. Wojciecha Kuleszę, psychologów z SWPS.

W swoich badaniach naukowcy odnieśli się do dynamicznej teorii wpływu Nowaka-Latane, opisującej model społeczeństwa, w którym znaczącą rolę odgrywają silne jednostki: ośrodkami kreowania opinii są liderzy, wokół których lokalnie rozprzestrzeniają się postawy. Rak i Kulesza podjęli próbę przeniesienia tej koncepcji w świat komunikacji globalnej.
– Współczesne modele psychologiczne dotyczą głównie interakcji międzyludzkiej w diadach, ciężko jest natomiast zbadać naukowymi metodami duże grupy ludzi, dlatego proponujemy komputerowe modelowanie różnego rodzaju interakcji. Tego rodzaju modele, chociaż rozwijają się od dłuższego czasu i dużym stopniu opisują zachowania społeczne, nie uwzględniają jeszcze najnowszych kwestii związanych z funkcjonowaniem w społeczeństwie, czyli komunikacji globalnej. Idąc za takimi badaczami jak Patricia Wallace, postanowiliśmy do siatki interakcji kontaktów włączyć czynnik internetu, czyli dodatkowy rodzaj komunikacji między ludźmi. Dzięki temu obserwujemy, co się zmienia w tych sztucznych społeczeństwach. Stwarzamy jakby ogromne gry komputerowe, w których prawdziwi ludzie wymienią się informacjami, toczą ze sobą spory, i zmieniając pewnego rodzaju czynniki, których nie moglibyśmy zmienić w świecie rzeczywistym, obserwujemy, co może się wydarzyć w świecie społecznym poza naszą kontrolą – mówi Tomasz Rak.

Internet znacząco przyspiesza funkcjonowanie społeczności: informacje rozprzestrzeniają się szybciej i ludzie szybciej przekonują się do treści. Okazało się, w sieci trudno jest o wyłonienie liderów, którzy są nośnikami informacji. – Informacje rozprzestrzeniają się najszybciej, a poglądy zmieniają najpewniej między przeciętnymi użytkownikami, którzy nie wyróżniają się na tle pozostałych internautów. To właśnie oni sprawiają, że obraz społeczny zmienia się w okamgnieniu – jak w Tunezji, Egipcie czy Turcji – mówi Tomasz Rak. – Być może całe nasze współczesne myślenie o inwestowaniu marketingowym w osoby, które są nośnikiem informacji, nie jest najlepszym możliwym rozwiązaniem.

Z badań Raka i Kuleszy wynika, że świat internetu może rządzić się innymi prawami niż tradycyjny wpływ społeczny. Zaproponowana przez nich modyfikacja modeli zachowań, w oparciu o obserwacje np. rewolucji w Północnej Afryce – dowodzi, że tamtejsze przemiany polityczne mają miejsce bez obecności liderów, ponadto zachodzą w całej populacji. Zatem między ludźmi, którzy w świecie rzeczywistym szerzą poglądy, politykami, którzy ciągną za sobą masy społeczne a prostymi ludźmi, którzy za nimi idą, w internecie nie ma dużej różnicy.

– Chcieliśmy pokazać, że w internecie wyrównuje się pewien rodzaj potencjału między ludźmi, że w jakimś sensie ludzie są sobie równi. Dodać trzeba, że jest to komputerowe symulowanie zachowania ludzkiego, a wszystkie symulacje są odzwierciedleniem prawdopodobieństwa znanego już ludzkiego zachowania.

_________________
[Czasem] Nie zgadzam się z tym, co mówisz, ale oddam życie, abyś mógł mówić (miał prawo mówić) to, co mówisz (HALL/WOLTER).
Nie mam czasu nienawidzić ludzi, którzy mnie nienawidzą, ponieważ jestem zajęty kochaniem tych, którzy mnie kochają;)


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 7 lut 2012, 00:55 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 cze 2009, 20:24
Posty: 578
Lokalizacja: Warszawa
http://deser.pl/deser/1,111857,11094831 ... entni.html

_________________
[Czasem] Nie zgadzam się z tym, co mówisz, ale oddam życie, abyś mógł mówić (miał prawo mówić) to, co mówisz (HALL/WOLTER).
Nie mam czasu nienawidzić ludzi, którzy mnie nienawidzą, ponieważ jestem zajęty kochaniem tych, którzy mnie kochają;)


Góra
 Zobacz profil  
 

Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 66 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron