|
Pan z siwą bródką wszedl do autobusu cztery przystanki temu. Lato miało dobry dzień: 36 stopni to już ogromna przewaga nad ludzkim stanem; niemniej pan z siwą brodką jechał.Oprócz niego w autobusie były dwie osoby: kierowca i ja. Ten ostatni siedzial z tyłu i też miał za nic pogodę.Pan z siwą bródką nie widział mnie; wpatrzony był w krajobrazy mijane z predkością.Pan z siwą bródką przejechał w tym stanie rzeczy jeszcze parę przystanków, wstał. Podszedł do kasownika. Wyjął bilet, przedziurkował. Na najblizszym przystanku wysiadł. Nie wiem na pewno, ale mógl powiedzieć:
-Aby mieć spokojne sumienie.
_________________ miłego dnia
|