Witamy na Ogólnopolskim Forum Osób Niepełnosprawnych. Kliknij tutaj, aby się zarejestrować

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 2 ] 
 

Autor Wiadomość
PostNapisane: 14 maja 2010, 16:43 
Offline
Dobry duch
Dobry duch

Dołączył(a): 7 maja 2010, 20:09
Posty: 39
Imię: Piotr
Proteina występująca w mózgu może złagodzić przebieg stwardnienia rozsianego
To wniosek z badań przeprowadzonych przez naukowców z brytyjskiego University of Bristol. Ich autor prof. David Wynick, pracuje nad wynalezieniem szczepionki na stwardnienie rozsiane (SM). To nieuleczalna choroba neurologiczna dotykająca ludzi młodych. Prowadzi do paraliżu i niepełnosprawności.

Uczeni odnieśli pierwszy sukces. Odkryli lecznicze właściwości galaniny, białka biorącego udział w przekazywaniu sygnałów między neuronami w mózgu. Jak się okazało, jest ono odporne na procesy chorobowe zachodzące w wyniku SM. – Już od pewnego czasu wiedzieliśmy, że proteina ta odgrywa ochr0nną rolę w układzie nerwowym – mówi prof. Wynick. – Jej poziom wzrasta, gdy dochodzi do uszkodzenia nerwu.

Podczas eksperymentów okazało się, że chore myszy z wysokim poziomem galaniny w mózgu były całkowicie odporne na rozwój objawów SM. Inaczej niż zwierzęta, które w wyniku modyfikacji zostały pozbawione tego białka. Dochodziło u nich do pojawienia się poważnych symptomów SM. Z kolei pod wpływem podania galaniny do tkanki mózgowej chorego człowieka zaczęły następować procesy naprawcze.
Rzeczpospolita
Lek na bazie galaniny może się pojawić za dziesięć lat.


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 14 maja 2010, 16:47 
Offline
Dobry duch
Dobry duch

Dołączył(a): 7 maja 2010, 20:09
Posty: 39
Imię: Piotr
Nowa terapia starej choroby
http://www.rp.pl/galeria/9138,1,399689.html
Zaskakująca metoda leczenia może stać się przełomem w walce ze stwardnieniem rozsianym.
Dr Paolo Zamboni z Uniwersytetu w Ferrarze przekonuje, że stwardnienie rozsiane (SM) nie jest – jak dotychczas sądzono – chorobą autoimmunologiczną, ale naczyniową. To całkowicie sprzeczne z dotychczasową wiedzą medyczną. Zamboni uważa też, że SM można skutecznie operacyjnie leczyć. Pierwszy zabieg przeprowadził trzy lata temu u swojej żony, która cierpi na tę chorobę.
Koncepcja włoskiego chirurga zyskuje zwolenników. Amerykański zespół naukowców z University of Buffalo ogłosił, że rozpoczyna duże badanie , które ma ją zweryfikować. Weźmie w nim udział 1,1 tys. pacjentów z SM i 600 osób zdrowych lub cierpiących na inne choroby neurologiczne.
– Jeśli doniesienia te zostaną potwierdzone, będzie to odkrycie, które kompletnie zmieni nasze myślenie o tej chorobie i o jej leczeniu – uważa Bianca Weinstock-Guttman, profesor neurologii ze Stanowego Uniwersytetu w Nowym Jorku.

Winne są naczynia
Wyników badań jeszcze brak, a już przeprowadzono na świecie ponad 100 zabiegów wg. procedury Zamboniego. Większość we Włoszech. I pięć w Polsce.
Stwardnienie rozsiane jest chorobą polegającą na uszkodzeniu tkanki nerwowej. Nie wiadomo do końca, co jest jej przyczyną. Zapadają na nią ludzie młodzi, w wieku 20 – 40 lat. SM prowadzi stopniowo do niepełnosprawności. Jest chorobą nieuleczalną. Na świecie cierpi na nią ok. 2,5 mln osób, w Polsce ok. 60 tys.
Według teorii Włocha przyczyną SM jest zwężenie lub zdeformowanie naczyń krwionośnych na szyi, którą to przypadłość nazwał przewlekłą mózgowo-rdzeniową niewydolnością żylną. W efekcie odpływ krwi z mózgu nie jest prawidłowy, dochodzi nawet do jej cofania. Następuje wzrost ciśnienia śródnaczyniowego i przenikanie z krwi do mózgu rozmaitych cząsteczek, w tym związków żelaza. W ten sposób dochodzi w tkance nerwowej do rozwoju zapalenia, a w rezultacie do niszczenia komórek nerwowych.
Hipotezę tę potwierdza fakt, że właściwie u wszystkich pacjentów z SM dr Zamboni zauważył występowanie nieprawidłowej budowy naczyń, czego nie znalazł u osób zdrowych. – Jestem pewien, że będzie to rewolucja w badaniach nad SM i diagnostyce tej choroby – zapowiedział.

Byłem żywym trupem
Za słowami poszły czyny. U 65 chorych Włoch przeprowadził zabieg poszerzenia żył, co miało zlikwidować objawy choroby. Po dwóch latach od operacji 73 proc. pacjentów nie zgłasza żadnych symptomów SM. Podobnie jak żona chirurga.
Poprawę odczuwa też Polak zoperowany tą metodą. Zabieg przeprowadzili polscy lekarze w Klinice Chirurgii Naczyniowej EuroMedic w Katowicach. – Byłem żywym trupem – wspomina Ryszard Wierciński, 50-letni białostoczanin. SM zdiagnozowano u niego w 2006 roku. Zabieg przeszedł 19 października.
– Mogę dzisiaj umyć twarz nad umywalką i nie rzuca mnie jak dawniej na boki. Mogę wstać od stołu bez podpierania się rękoma. Mogę sam założyć sobie skarpety, co wcześniej było karkołomnym zadaniem. Wydłużył mi się krok – wymienia.
– Cała piątka naszych pacjentów czuje się dobrze. W niektórych przypadkach rezultaty operacji przerosły oczekiwania – mówi dr Tomasz Ludyga, chirurg, który przeprowadził zabiegi.
Poprawa pewnych funkcji, ostrości widzenia czy działania pęcherza moczowego, była natychmiastowa. Czy to wystarczy, by dotychczasową autoimmunologiczną teorię rozwoju choroby wyrzucić do kosza?
– Ma ona szereg wad – uważa dr Marian Simka, chirurg naczyniowy z Pszczyny, który operował wraz z dr. Ludygą. – Gdyby była prawdziwa, to we wczesnym ognisku SM znajdowałyby się komórki odpornościowe. Tymczasem znajdują się tylko uszkodzone komórki, które osłaniają włókna nerwowe. Podobnie jak w przypadku udaru mózgu, który również jest chorobą naczyniową.
Koncepcja dr. Zamboniego budzi nie tylko entuzjazm, ale i kontrowersje. Bardzo ostrożnie na jej temat wypowiadają się zwłaszcza krajowe towarzystwa stwardnienia rozsianego.
źródło : Rzeczpospolita
Geny, które naprawią nerwy
Jesteśmy krok bliżej opracowania testów i metod leczenia stwardnienia rozsianego – zapowiadają Amerykanie.
Naukowcy z Mayo Clinic zidentyfikowali dwa geny, które mogą posłużyć do opracowania testu oceniającego rokowania dla pacjentów. W przyszłości te same fragmenty DNA mogą stać się celem dla nowych terapii hamujących, a nawet odwracających tę ciężką chorobę.
Eksperymenty przeprowadzono na myszach. Wyniki przedstawiono w piątek na kongresie Europejskiego Komitetu Badań i Leczenia Stwardnienia Rozsianego w Düsseldorfie.
– Większość badań nad stwardnieniem rozsianym skupiała się na tym, dlaczego jedni chorują, a inni nie – mówi dr Allan Bieber, neurolog z Mayo Clinic. – Teraz sprawdziliśmy, dlaczego u części pacjentów postępuje ona tak szybko.
Stwardnienie rozsiane to jedna z najczęściej występujących chorób centralnego układu nerwowego. Dotyka przede wszystkim ludzi młodych i w średnim wieku. U chorych rozpada się tzw. otoczka mielinowa – izolator umożliwiający przesyłanie impulsów elektrycznych i chroniący komórki nerwowe. Choroba prowadzi do niepełnosprawności.
Zespół dr Biebera poszukiwał szczególnych genów u dwóch szczepów myszy ze stwardnieniem rozsianym. W jednej grupie choroba postępowała szybko, jednak w drugiej zwierzętom udawało się naprawić uszkodzenia układu nerwowego. Ustępowała również część objawów. Naukowcy wytypowali dwa geny, których aktywność decydowała o postępie lub hamowaniu choroby. – W przyszłości może to doprowadzić do opracowania nowych terapii, które będą stymulować lub blokować działanie tych genów – uważa dr Bieber.
Na razie odkrycie zespołu z Mayo Clinic posłuży do stworzenia testu umożliwiającego przewidzenie tempa rozwoju stwardnienia rozsianego i dobranie odpowiedniej terapii.
źródło: Rzeczpospolita

Nowe leki na stwardnienie rozsiane
Prawdopodobnie w roku 2011 pojawią się pigułki dla chorych na stwardnienie rozsiane. Zastąpią zastrzyki, które dziś są podstawą terapii.
Zmiany w sposobie leczenia stwardnienia rozsianego (SM) idą w kierunku poprawy jakości życia pacjentów. Na tę chorobę zapadają ludzie młodzi, w wieku 20 – 40 lat. Postępujące uszkodzenie tkanki nerwowej z czasem prowadzi do niepełnosprawności.
– Badania nad stwardnieniem rozsianym to dzisiaj najbardziej rozwijające się pole badań w dziedzinie chorób neurodegeneracyjnych – mówił na kongresie Europejskiego Komitetu Badań i Leczenia Stwardnienia Rozsianego jego przewodniczący profesor neurologii Hans-Peter Hartung. W konferencji w Düsseldorfie uczestniczyło ponad 5 tys. lekarzy z całego świata.

Z myślą o pacjentach
Najważniejszymi doniesieniami na kongresie były informacje o zakończeniu badań III fazy – a więc blisko możliwości rejestracji – kilku leków doustnych, tj. kladrybiny, fingolimodu, teriflunomidu. Mechanizm działania tych leków polega na modyfikacji odpowiedzi immunologicznej organizmu, co powstrzymuje jej atak na mielinę, osłonkę komórek nerwowych (SM jest chorobą autoimmunologiczną, organizm niszczy własne komórki). Nie dość jednak, że leki te są skuteczne, to przede wszystkim łatwiejsze w użyciu.
– Pacjenci często się skarżą, że czują się zmęczeni robieniem zastrzyków, a muszą je przyjmować średnio kilka razy w tygodniu – powiedziała “Rz” dr hab. Halina Bartosik-Psujek z Katedry i Kliniki Neurologii UM w Lublinie.
Ale zmiany szykują się też w stosowaniu medykamentów w zastrzykach. Naukowcy zapowiedzieli pojawienie się nowej generacji interferonów (środków przeciwzapalnych często używanych w SM). Ich ewolucja będzie polegała na rzadszym podawaniu zastrzyków, nawet raz w miesiącu.
W Düsseldorfie sporo uwagi poświęcono natalizumabowi. Jest to lek, który powoduje zmniejszenie stanu zapalnego i uszkodzeń nerwów. Chorzy w Europie mogą go stosować od czerwca 2006 roku. – To dzisiaj najbardziej efektywny środek służący do leczenia stwardnienia rozsianego – przekonuje prof. Frederick E. Munschauer, profesor neurologii z Uniwersytetu Nowego Jorku w Buffalo.
Jak wynika z badania AFFIRM, w ciągu dwóch lat natalizumab o 68 proc. redukuje ryzyko nawrotu choroby, a także istotnie spowalnia proces upośledzenia czynności motorycznych. – Zaczęłam żyć na nowo – mówi Jacqueline Carnevale, Niemka cierpiąca na SM.

Ratunek w przeszczepie
Niestety, terapia może powodować poważne efekty uboczne. W ciągu trzech lat obecności leku na rynku u kilku chorych doszło do zapalenia mózgu, które prowadzi do ciężkiej niepełnosprawności, a nawet do śmierci. – Stosowanie natalizumabu wymaga wnikliwego monitorowania – podkreśla dr hab. Halina Bartosik-Psujek. Powinien być zażywany jedynie przez osoby, u których choroba przebiega rzutami i remisjami. Ważne jest, by terapie osób z SM zaczynać wcześnie. Pacjenci z dużymi ubytkami w tkance nerwowej nie będą reagować na leczenie.
Ale naukowcy pracują także z myślą o tej grupie chorych. Sposobem na ich terapię może być regeneracja tkanki nerwowej. Próbuje się to robić za pomocą transplantacji komórek macierzystych.
Kiedy nowości te wejdą do użytku? W Polsce zapewne niestety nieprędko. Nie dość, że nie wiadomo, ilu chorych z SM żyje w naszym kraju – szacuje się, że 45 – 60 tys. osób – to jeszcze nowoczesne leczenie otrzymuje zaledwie garstka z nich – 2,6 tysiąca.

Skutki palenia i zakażenia
Naukowcy wciąż nie znają odpowiedzi na pytanie, co jest przyczyną rozwoju stwardnienia rozsianego (SM). Istnieje na ten temat kilka hipotez. Najnowsze badania dowodzą, że ryzyko pojawienia się choroby zwiększa palenie papierosów. Zostały one przeprowadzone przez uczonych z Karolinska Institutet wśród 900 pacjentów i 1,8 tys. osób zdrowych. Okazało się, że kobiety palaczki są prawie półtora raza bardziej zagrożone chorobą niż kobiety niepalące. Ryzyko jej rozwoju wśród mężczyzn palaczy jest z kolei dwukrotnie większe i rośnie wraz z liczbą wypalanych papierosów. Naukowcy tłumaczą, że może mieć to związek z częstymi infekcjami układu oddechowego, które mają miejsce u osób palących, lub z nadmierną reakcją ich układu odpornościowego.
Według innej hipotezy pojawieniu się SM sprzyja zakażenie wirusem Epsteina-Barra. Co prawda na jego działanie wystawionych jest aż 90 proc. populacji, ale nie u wszystkich się on uaktywnia. Badacze z University College London zauważyli, że im większa w organizmie pacjentów z SM ilość przeciwciał tego wirusa, tym bardziej agresywny jest przebieg choroby. Chcą na tej podstawie stworzyć test krwi, z pomocą którego można by prognozować, w jakim kierunku rozwinie się SM.
źródło : Rzeczpospolita

http://grafik.rp.pl/grafika2/310764,316590,9.jpg
Polacy cierpiący na stwardnienie rozsiane nie mogą liczyć na opiekę na poziomie zbliżonym do innych krajów europejskich. Chorych jest ok. 60 tysięcy. Ale leczonych tylko 2 tysiące. Do tego mało skutecznie.
Kolejny ranking jakości ochrony zdrowia w Europie – tym razem dotyczący stwardnienia rozsianego – i kolejny raz Polska na szarym końcu. W sporządzonym przez międzynarodową organizację Europejską Platformę Stwardnienia Rozsianego (EMSP) zestawieniu obejmującym 32 kraje Polska zajęła przedostatnie miejsce. – Macie poważny problem – przyznają przedstawiciele tej organizacji. – Przyczyną są absurdalne ograniczenia wprowadzone przez NFZ – tłumaczą się specjaliści zajmujący się stwardnieniem rozsianym (w skrócie SM).
Pod względem dostępności do leczenia Polska odstaje od europejskich standardów. U nas leki otrzymuje ok. 3 proc. chorych. Nawet w krajach naszego regionu, takich jak Czechy czy Węgry, z terapii korzysta od 10 do 20 proc. pacjentów – alarmowali lekarze na wczorajszej konferencji poświęconej tej groźnej chorobie. Jutro po raz pierwszy obchodzony będzie Światowy Dzień SM.

„Z Polską jest kłopot”
Kilkanaście dni temu w Brukseli EMSP prezentowała nieoficjalne wyniki rankingu dostępności do leczenia w Europie. Program o nazwie „Barometr MS” został uruchomiony w listopadzie 2008 roku. Biorą w nim udział 32 kraje. Na 270 punktów, które można zdobyć za dostęp do nowoczesnych metod terapii, refundację kosztów leczenia czy możliwości rehabilitacji i zatrudnienia pacjentów, Polska zdobyła niecałe 100. O połowę mniej niż znajdująca się na piątym miejscu rankingu Finlandia. Wyprzedziliśmy tylko Rumunię. Znaleźliśmy się za krajami uważanymi za uboższe od nas – m.in. za Bułgarią. Od najlepszych – Niemiec i krajów skandynawskich – dzieli nas przepaść.
– Jesteśmy przekonani, że wszyscy chorzy powinni korzystać z tych samych, najlepszych, leków – mówił w Brukseli John Golding, wiceprezes EMSP. Sam choruje na stwardnienie rozsiane. Porusza się na wózku. – Przygotowany przez nas barometr pozwala stwierdzić, które aspekty choroby w poszczególnych krajach wymagają poprawy – mówił na brukselskiej konferencji Golding.
Dlaczego w Polsce jest tak fatalnie? W Niemczech aż 70 proc. pacjentów otrzymuje leki mogące hamować postępy choroby. W Wielkiej Brytanii – tylko 14 proc. W Polsce – ok. 3 proc. W Czechach na jednego neurologa przypada ok. 100 pacjentów ze stwardnieniem rozsianym. W naszym kraju – aż 500.
– Z Polską jest kłopot – przyznaje w rozmowie z „Rz” Christoph Thalheim, sekretarz generalny EMSP. – Na 50 – 60 tys. chorych leczonych jest ok. 2 tys. pacjentów. I to tylko przez dwa lata, a później są wyrzucani z programu leczenia i dobierani są inni. To kompletna strata pieniędzy.
– I jeszcze jedno. Byłem w Polsce na kilku konferencjach poświęconych stwardnieniu rozsianemu. Nigdy, na żadnej, nie pojawił się nikt z waszego Ministerstwa Zdrowia.

„Mnie się nie leczy”
– Tak rzeczywiście jest – potwierdza prof. Krzysztof Selmaj, kierownik Kliniki Neurologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. – Leczymy tylko niewielką część pacjentów. Otrzymują leki, ale później przez kilka – kilkanaście miesięcy muszą oczekiwać na zakwalifikowanie do kolejnej tury. Dostają interferon beta i glatiramer. Skuteczność takiej terapii to 30 – 50 proc. Tymczasem jest już nowszy preparat – natalizumab, mający 70-proc. skuteczność, ale na niego stać kilka osób w Polsce – tłumaczy prof. Selmaj.
Polski ekspert zwraca uwagę, że wprowadzone przez NFZ ograniczenie czasu trwania terapii do trzech lat jest absurdalne. A przeciągające się procedury kwalifikacji sprawiają, że w terapii następuje nawet kilkumiesięczna przerwa. W tym czasie SM postępuje i może poczynić nieodwracalne szkody.
– Powiem państwu, co oznaczają te liczby – mówiła na wczorajszej konferencji Izabela Czarnecka, przewodnicząca Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego. – Oznaczają one, że NFZ nie przewiduje leczenia takich osób jak ja. Mnie się nie leczy. Ja jestem out.

„Starsi są dyskwalifikowani”
Dlatego polscy pacjenci i lekarze dążą do porozumienia z Narodowym Funduszem Zdrowia i Ministerstwem Zdrowia. Rozmowy miałyby mieć formę okrągłego stołu do spraw SM. Specjaliści chcą przede wszystkim zmienić zasady dostępu i refundacji terapii.
– Jeszcze kilka lat temu pacjentów było kilkudziesięciu – mówił na wczorajszej konferencji poświęconej SM prof. Zbigniew Stelmasiak z Kliniki Neurologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie. – Teraz jest ok. 2 tys., a sytuację poprawiłoby zakwalifikowanie do programu leczenia ok. 4 tys. pacjentów. Tak naprawdę zaś do leczenia nadaje się ok. 10 tys. chorych. Lecz dziś najpoważniejszym ograniczeniem jest kryterium wieku. Starsi pacjenci są praktycznie dyskwalifikowani.
– Najważniejsze jest zniesienie dyskryminującego część pacjentów czynnika wieku – mówi Monika Filipowicz z PTSR. – Nasze propozycje nie byłyby obciążeniem dla systemu, ponieważ szacujemy, że spowodowałyby na razie wzrost liczby leczonych pacjentów o kilka procent.
– To nie tylko problem zdrowia indywidualnego pacjenta – podkreślał prof. Stelmasiak. – To również problem społeczny i ekonomiczny.

Uszkodzenie nerwów
Stwardnienie rozsiane to jedna z najczęściej występujących chorób centralnego układu nerwowego. W zależności od regionu geograficznego zapada na nią od 2 do 150 na 100 tys. osób. W samej Europie żyje ok. pół miliona osób z SM (na świecie 2,5 mln). U chorych dochodzi do rozpadu tzw. otoczki mielinowej, „izolatora” chroniącego komórki nerwowe i umożliwiającego sprawne przesyłanie impulsów elektrycznych. Uszkodzenie otoczki prowadzi do rozpadu aksonów. Charakterystyczną cechą SM są tzw. rzuty – gwałtowne pogorszenia stanu pacjenta.
– To tajemnicza i niezwykła choroba. Nie wiemy, dlaczego atakuje młodych dorosłych w wieku 20 – 40 lat. Dlaczego częściej chorują kobiety i dlaczego ma tak różne formy – mówi „Rz” dr Peter Flachenecker współpracujący z EMSP.– SM to przewlekła choroba o trudnym do przewidzenia przebiegu. Prowadzi do niesprawności, pacjenci tracą zdolność samodzielnego poruszania się, niekiedy tracą wzrok, wymagają opieki.
Nie wiadomo, co powoduje rozpad otoczki mielinowej. Przyjmuje się, że to własny układ odpornościowy człowieka zaczyna niszczyć swoje komórki nerwowe. Nie ma obecnie leku zdolnego pokonać tę chorobę. Pacjenci mogą liczyć tylko na zahamowanie jej postępów.
źródło : Rzeczpospolita


Góra
 Zobacz profil  
 

Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 2 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do: