Witamy na Ogólnopolskim Forum Osób Niepełnosprawnych. Kliknij tutaj, aby się zarejestrować

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 57 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona
 

Autor Wiadomość
PostNapisane: 21 wrz 2009, 14:42 
Offline
Dobry duch
Dobry duch

Dołączył(a): 22 maja 2009, 12:12
Posty: 24
Lokalizacja: Warszawa
Jak uważacie, czy słuszne jest założenie ośrodków adopcyjnych, że aby adoptować dziecko należy być m.in. sprawnym fizycznie. Nie wiem jak to wygląda w praktyce, czy faktycznie osoby niepełnosprawne nie mogą satarac się o adopcję dziecka, czy zależy to od indywidualnego podejścia do tej sprawy i decyzji ośrodka adopcyjnego.
Może ktoś z Was spotkał się z taką sytuacją, napiszcie , proszę. Słyszałam, że tak naprawdę ,to zalezy od rodzaju niepełnosprawności (ale co to oznacza, to że ktoś samodzielnie porusza się i jest samowystarczalny jeżeli chodzi o samoobsługę??? ). To ,że ktoś jeżdzi na wózku albo nie ma ręki nie oznacza, że nie może sprawować opieki nad powierzonym dzieckiem :roll:


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 22 wrz 2009, 00:17 
Offline
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 paź 2006, 01:02
Posty: 7683
Też mnie ten temat interesuje, więc proszę również o jakieś informacje :kwiaty:

_________________
Mówię do chwili...zatrzymaj się, jesteś zbyt piękna, by odejść


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 22 wrz 2009, 11:14 
Offline
Przyjaciel Forum
Przyjaciel Forum
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 14 wrz 2007, 20:36
Posty: 3535
akalna napisał(a):
To ,że ktoś jeżdzi na wózku albo nie ma ręki nie oznacza, że nie może sprawować opieki nad powierzonym dzieckiem

zgadzam sie w zupelnosci, ale nasze prawo i przepisy sa strasznie chore, takie maja wymagania ze niejedna pelnosprawna para ma problemy by adoptowac dzieciaczka, ale z drugiej strony tez nie mozna dac dziecka kazdemu kto by chcial, bo sa ludzie ktorzy naprawde sie do tego nie nadaja i nie maja warunkow
fajnie by bylo gdyby tu sie wypowiedziala np osoba ktora jest niepelnosprawna a taka adopcje dostala to by bylo z praktycznej strony widac, a nie tylko teoria bo wszyscy wiemy jak to jest z teoria czesto :neutral:

_________________
szczęście to piórko na dłoni...


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 22 wrz 2009, 11:23 
Offline
Dobry duch
Dobry duch

Dołączył(a): 22 maja 2009, 12:12
Posty: 24
Lokalizacja: Warszawa
fiona,

Miejmy nadzieje, że ktoś taki napisze o swoich doświadczeniach w adopcji dziecka. Niestety znam tylko teorię, kiedyś słyszałam, że czasami udaje się adoptowac dziecko osobie niepełnosprawnej, ale nie znam szczegółów. Proszę o kontakt osoby, które mają doświadczenie w tej dziedzinie


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 22 wrz 2009, 11:43 
Offline
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 sie 2006, 15:39
Posty: 5348
Lokalizacja: Podkarpacie
Trafiłam na artykuł : http://www.niepelnosprawni.pl/ledge/x/1 ... oc_id=9064

_________________
Pomóżmy : http://www.mikolajek.bnx.pl/viewpage.php?page_id=6


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 22 wrz 2009, 12:45 
Offline
Dobry duch
Dobry duch

Dołączył(a): 22 maja 2009, 12:12
Posty: 24
Lokalizacja: Warszawa
Dzięki
Widać, że czasami udaje sie osobie niepełnosprawnej adoptować dziecko, jest to pocieszające dla mnie i mojego męża:)


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 23 wrz 2009, 23:19 
Offline
Junior Admin
Junior Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lut 2007, 13:59
Posty: 5250
Lokalizacja: Mysłowice
Imię: Agnieszka
Kochani, mam znajomych (On jest osobą niepełnosprawną, Ona zdrowa), którzy adoptowali dziewczynkę trzyletnią bez większych problemów (tzn. przechodząc całą procedurę tak jak zupełnie zdrowe pary). Jeżeli dobrze pamiętam to nie mogli tylko starać się o dziecko poniżej roczku. Ale wiem też, że nie każdy ośrodek adopcyjny ma takie reguły. Teraz jest tak, że Ona pracuje a On jest na urlopie wychowawczym i opiekuje się Julką. Kurator nigdy nie miał do tego układu zastrzeżeń.
Dlatego nie ma co się martwić na zapas. Problem jest tylko w tym, że te procedury adopcyjne takie skomplikowane są i tak długo trwają. Ma z tym problem niejedna "zdrowa" para.

_________________
"Jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" Desiderata, Baltimore 1692 r.
Ty [you] również.....


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 24 wrz 2009, 08:31 
Offline
Przyjaciel Forum
Przyjaciel Forum
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 maja 2009, 09:42
Posty: 3923
Lokalizacja: Warmia
Imię: Joasia
Jeżeli chodzi o osoby niepełnosprawne przepisy adopcyjne nie zabraniają im starania się o dziecko. Tak naprawdę decyzja należy do ośrodków adopcyjnych, a właściwie ludzi z którymi mamy do czynienia, a nie zawsze są oni życzliwi i pomocni. :sad: Niedawno zostały wniesione poprawki jeśli chodzi o tworzenie rodzin zastępczych, ale dotyczą one osób karanych.

_________________
Żałoba
Jedynie serce Matki uczuciem zawsze tchnie,
Jedynie serce Matki o wszystkim dobrze wie,
Dać dużo ciepła umie i każdy ból zrozumie.
A gdy przestaje dla nas bić tak trudno dalej
żyć...
Kocham Cię Mamo!!!!!!!!!!!!!!


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 24 wrz 2009, 22:57 
Offline
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 paź 2006, 01:02
Posty: 7683
Aggaxx napisał(a):
mam znajomych (On jest osobą niepełnosprawną, Ona zdrowa), którzy adoptowali dziewczynkę trzyletnią bez większych problemów (tzn. przechodząc całą procedurę tak jak zupełnie zdrowe pary).


Fajnie słyszeć, że jednak jest szansa na adopcję.

_________________
Mówię do chwili...zatrzymaj się, jesteś zbyt piękna, by odejść


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 26 wrz 2009, 12:36 
Offline
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 wrz 2009, 00:13
Posty: 423
Lokalizacja: Warszawa
akalna napisał(a):
Jak uważacie, czy słuszne jest założenie ośrodków adopcyjnych, że aby adoptować dziecko należy być m.in. sprawnym fizycznie. Nie wiem jak to wygląda w praktyce, czy faktycznie osoby niepełnosprawne nie mogą satarac się o adopcję dziecka, czy zależy to od indywidualnego podejścia do tej sprawy i decyzji ośrodka adopcyjnego.
Może ktoś z Was spotkał się z taką sytuacją, napiszcie , proszę. Słyszałam, że tak naprawdę ,to zalezy od rodzaju niepełnosprawności (ale co to oznacza, to że ktoś samodzielnie porusza się i jest samowystarczalny jeżeli chodzi o samoobsługę??? ). To ,że ktoś jeżdzi na wózku albo nie ma ręki nie oznacza, że nie może sprawować opieki nad powierzonym dzieckiem :roll:


Ja mam II grupę (w momencie adopcji miałem III stałą ZUS-oską) a żona jest zdrowa, adoptowaliśmy dziewczynkę która ma też obecnie też ma orzeczenie, ośrodek nie robił problemów, poproszono mnie o badania i zaświadczenie od okulisty, po odbytym kursie i przygotowaniu doszło do adopcji.
Nie mam odczucia że byłem jakoś dyskryminowany czy też skreślany.
Z tego co wiem, ośrodkowi przede wszystkim zależy na dobru dziecka i nie można się na nich oburzać że kogoś odrzucają ( zawsze podaję przyczynę).
U nas kurs zaczęło 10 par a kwalifikację (zgodę na adopcję) dostały 2 (łącznie z nami), 1 została skierowana na dziecko starsze - reszta (pełnosprawnych) par nie dostała akceptacji ośrodka.
Więc jeśli chodzi o prawidłowe postępowanie to warto zawsze pamiętać że ci ludzie są odpowiedzialni przede wszystkim za dobro dziecka i to jest dla nich priorytetem.

Mam nadzieję że co nieco wyjaśniłem.


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 27 wrz 2009, 13:34 
Offline
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 paź 2006, 01:02
Posty: 7683
Aggaxx i toperz_ podali przykłady adopcji, gdzie mężczyzna jest ON. Ciekawa jestem czy jeśli kobieta jest ON a mężczyzna zdrowy to czy ma to jakieś znaczenie czy też nie.

_________________
Mówię do chwili...zatrzymaj się, jesteś zbyt piękna, by odejść


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 27 wrz 2009, 14:56 
Offline
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 wrz 2009, 00:13
Posty: 423
Lokalizacja: Warszawa
Nie ma znaczenia które z małżonków jest ON, ważne żeby oboje byli w stanie się zajmować dzieckiem.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 29 wrz 2009, 23:35 
Offline
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 paź 2006, 01:02
Posty: 7683
toperz_ pamiętasz może jaki staż małżeński musi być aby móc starać się o adopcję ?

_________________
Mówię do chwili...zatrzymaj się, jesteś zbyt piękna, by odejść


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 30 wrz 2009, 00:11 
Offline
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 wrz 2009, 00:13
Posty: 423
Lokalizacja: Warszawa
W ośrodku katolickim 5 lat (aby zacząć kurs można mieć mniej :) )
Ważne aby nie być starszym niż 35 lat od adoptowanego dziecka.
Kurs trwa ok. roku

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 30 wrz 2009, 17:43 
Offline
Przyjaciel od serca
Przyjaciel od serca
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 14 mar 2007, 21:40
Posty: 318
Lokalizacja: Konin Poznań
Imię: Lukasz
Pociesza mnie fakt , że jest szansa bo to radośc dla wielu. Jednak zapewne barierą są finanse, barieri mieszkaniowe.


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 30 wrz 2009, 20:21 
Offline
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 wrz 2009, 00:13
Posty: 423
Lokalizacja: Warszawa
sped napisał(a):
Pociesza mnie fakt , że jest szansa bo to radośc dla wielu. Jednak zapewne barierą są finanse, barieri mieszkaniowe.


Znam ludzi którzy mają własną firmę, dom i nie dostali kwalifikacji.
Nie kasa jest najważniejsza.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 17 paź 2009, 10:47 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 sie 2009, 09:47
Posty: 1602
Lokalizacja: woj. opolskie.
Imię: Ewa
Ja tu nie potrafię się jednoznacznie wypowiedzieć, bo przecież jeśli ON jest aktywna, mobilna i radzi sobie w życiu, to dlaczego nie miałaby adoptować dziecka. Natomiast jeśli jest odwrotnie, względnie osoba jest niepełnosprawna umysłowo- to nie powinno się jej powierzać dziecka ( z całym szacunkiem dla ON umysłowo ). Pomyśleć w tym przypadku należy o polskich realiach, a mianowicie- co takie dziecko adoptowane ( czy własne ) czuje w szkole, jak koledzy śmieją się, że ma niepełnosprawną mamusię?... Moje własne dziecko ma z teg powodu incydentalne nieprzyjemności i przeżywa to na swój sposób strasznie. Nawet nie chce mnie za rękę prowadzić, bo koledzy zobaczą... Nasuwa się więc pytanie: Czy dla zaspokojenia własnych potrzeb adoptujemy dziecko, tym samym skazując je na cierpienia???
To mój punkt widzenia i nie chcę nikogo urazić- zapewniam...

_________________
Smutek mam we krwi...


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 17 paź 2009, 11:16 
Offline
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 wrz 2009, 00:13
Posty: 423
Lokalizacja: Warszawa
Nie no na pewno dziecku będzie lepiej w placówce niż w kochającej rodzinie :glupek:
Wiesz moja mała była dzieckiem leżącym nie podnoszącym głowy i tak by zostało w placówce !!!!!
A teraz biega zaczyna mówić i wszyscy specjaliści są zdumieni jej postępami.
W prawdzie jest ON ale powiedzmy sobie że przy jej przejściach problemy z rówieśnikami w szkole to PIKUŚ.
Bo gdyby nie kochająca rodzina takie dzieci wogle by do szkoły nie trafiały.

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 17 paź 2009, 15:48 
Offline
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 paź 2006, 01:02
Posty: 7683
ewa161op034 napisał(a):
co takie dziecko adoptowane ( czy własne ) czuje w szkole, jak koledzy śmieją się, że ma niepełnosprawną mamusię?... Moje własne dziecko ma z teg powodu incydentalne nieprzyjemności i przeżywa to na swój sposób strasznie. Nawet nie chce mnie za rękę prowadzić, bo koledzy zobaczą... Nasuwa się więc pytanie: Czy dla zaspokojenia własnych potrzeb adoptujemy dziecko, tym samym skazując je na cierpienia???


Skoro dzieci rodziców niepełnosprawnych cierpią jak twierdzisz to dlaczego urodziłaś swoje dziecko i naraziłaś umyślnie na jak twierdzisz cierpienie ? Ewa naprawdę masz jakieś dziwne podejście, co to za różnica czy rodzic nie ma ręki czy nogi albo czy jakoś inaczej wygląda. Nie uważasz, że w rodzinie najważniejsza jest miłość, szacunek i bezpieczeństwo ? A to że Twoje dziecko wstydzi się Ciebie i nie ma ochoty trzymać Cię za rękę przy kolegach to świadczy o Tobie i Twoim niekompetentnym wyjaśnieniu dziecku pewnych spraw.

_________________
Mówię do chwili...zatrzymaj się, jesteś zbyt piękna, by odejść


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 17 paź 2009, 17:26 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 sie 2009, 09:47
Posty: 1602
Lokalizacja: woj. opolskie.
Imię: Ewa
kruszynka napisał(a):
dlaczego urodziłaś swoje dziecko i naraziłaś umyślnie na jak twierdzisz cierpienie ?


Słuszne pytanie- wiedziałam, że padnie. Wbrew pozorom, nie obraziło mnie- choć wiem, że to było zamierzone... Cieszyłam się na to dziecko. Byłam młoda i naiwna. Myślałam, że jak otworzę się na ludzi, to oni otworzą się na mnie. Decydując się na dziecko, nie zdawałam sobie sprawy z zagrożeń i problemów, jakie mnie czekają. Gdybym wtedy miałabym taką wiedzę o świecie, ludziach i życiu, jak teraz, to bym 10 razy zastanowiła się nad tym, czy w ogóle planować rodzinę. Dziecko kocham i cieszę się, że jest, ale wyrzucam sobie, że przyszło na świat TYLKO Z MIŁOŚCI, a nie było w tym myślenia o trudzie i konsekwencjach. Przykro mi, że cierpi przez moją chorobę. Gdybym mogła cofnąć czas- nie powstałoby...- Ale jest i je kocham, choć ja czuję się WINNA!!!

kruszynka napisał(a):
A to że Twoje dziecko wstydzi się Ciebie i nie ma ochoty trzymać Cię za rękę przy kolegach to świadczy o Tobie i Twoim niekompetentnym wyjaśnieniu dziecku pewnych spraw.


Dziecko ma już 9 lat i jest nad wyraz pojętne, jak na swój wiek. Wie już, że mamusi trzeba pomóc, tyle, że koledzy się z niego śmieją, że ma chorą mamę... Martwi się też, że inni myślą, że on jest małą dzidzią, jak mnie prowadzi. Ma tłumaczone przeze mnie i męża, jaka jest sytuacja. Są z nim przeprowadzane rozmowy... W tym wypadku zarzucanie mi niekompetencji jest co najmniej pomyłką tym bardziej, że mnie nie znasz.

Nie uważam, że ON nie mają prawa do adoptowania dzieci, ale po swoich przejściach uważam, że powinni się nad tym głęboko zastanowić...Bo nie tylko miłość w życiu się liczy- jeszcze trzeba walczyć o swoje w tej światowej dżungli, aby przetrwać!


[ Dodano: Sob Paź 17, 2009 19:43 ]
I dopiszę jeszcze, żeby moich wypowiedzi nie wyrywano z kontekstu: Dziecko samo w sobie nie jest błędem! Nie uważam go za błąd!! Błędna była tylko decyzja o jego poczęciu- sama DECYZJA!!! Bo teraz cierpi przez moją chorobę... A ono nie jest niczemu winne...

A mnie zarzuca się, że to ja go źle wychowuję, bo nie chce mi pomagać (...)

_________________
Smutek mam we krwi...


Góra
 Zobacz profil  
 

Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 57 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do: