Witamy na Ogólnopolskim Forum Osób Niepełnosprawnych. Kliknij tutaj, aby się zarejestrować

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 57 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3
 

Autor Wiadomość
PostNapisane: 21 paź 2009, 21:49 
Offline
Pisarz
Pisarz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 sie 2009, 09:47
Posty: 1602
Lokalizacja: woj. opolskie.
Imię: Ewa
DZASTI,

Syn ma 9 lat.

_________________
Smutek mam we krwi...


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 21 paź 2009, 22:08 
Offline
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 wrz 2007, 15:00
Posty: 3757
Lokalizacja: Wroclaw
Imię: DZASTI
toperz_ napisał(a):

DZASTI MAM TYLKO JEDNĄ PROŚBĘ - ZMIEŃ KOLOR NAPISU BO MI SIĘ ŹLE Z POLSKIM KOJARZY

PLEASEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE

Właśnie o to chodzi ;P

_________________
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej."
Albert Einstein


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 21 paź 2009, 23:04 
Offline
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 wrz 2009, 00:13
Posty: 423
Lokalizacja: Warszawa
Widzisz ale tym samym wykorzystujesz swoje stanowisko :)

[ Dodano: Sro Paź 21, 2009 23:08 ]
Łamiesz C5a regulaminu

_________________
Obrazek


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 3 lis 2009, 17:27 
Offline
Przyjaciel od serca
Przyjaciel od serca
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 paź 2008, 12:54
Posty: 300
Lokalizacja: Poznań
Co do wypowiedzi Ewy - nie zgodzę się z tym, że dziecko bardzo mocno cierpi poprzez sam fakt, że ma rodzica czy rodziców ON. Owszem może to być problem, podobnie jest w przypadku, gdy dziecko jest innego wyznania - przykład. Na szczęście jeśli trafi w szkole na odpowiedniego nauczyciela - szczególnie w tych małych klasach problem można bardzo szybko rozwiązać.

Mi zdarzyło się w gimnazjum (podstawówka była sielanką), że miałam w klasie kilku typów z pod ciemnej gwiazdy i starali się zatruć mi życie. W sumie to nie starałam się tego rozwiązywać, bo bardzo wcześnie się okazało, że pani nauczycielka też tak naprawdę nic zrozumieć nie umie. Zdecydowałam się po prostu na szkołe, gdzie nie będzie ludzi z tak zwanego marginesu społecznego czy tak zwanych głupio - mądrych i po prostu opuściłam moje miasto z czego jestem bardzo zadowolona. Większości tych osób, które wypowiadały sie na mój temat negatywnie szczęki opadły i do teraz mi się z całej sytuacji śmiać chce.

Wracając do tematu. Wydaje mi się jednak, że Ewa poruszyła dość ważną kwestię - co do opieki nad dzieckiem i pomocy ze strony dziecka. Nie wiem czy oglądaliście kiedyś na discovery travel and living program o karłach. Mnie krew zalewa jak na to patrze czasem. Szczególnie ojciec tych dzieci wielokrotnie jest sflustrowany, wręcz wyżywa się na tych dzieciaczkach, poza tym notorycznie je wykorzystuje - jakby one były tylko po to by mu pomagać. Wiadomo, że każdy z nas myśląc o dziecku, planując widzi to kolorowo, ale napewno warto wziąć takie zachowania pod uwagę, przeanalizować, jak się w tej czy innej sytuacji zachowamy.

Jeśli chodzi o taką opiękę w praktyce. Często mam w domu dziewczynkę - teraz 4 latka. Przyjeżadza do babci i zwykle ląduje u nas. Nie mam problemu z opieką nad nią. Bawimy się, posiłki, bywało, że trzeba było wykąpać, przewinąć - wszystko spoko. Dodam, że mała jest nad wyraz grzeczniutka i rezolutna, tzn. nie jest to dziecko spokojne, kiedy szalejemy to szaleje, ale jak się coś powie, że nie wolno to to respektuje. Mimo to nigdy sama bym się nie odważyła z nią wyjść na spacer. Zawsze wychodzimy jeszcze z moją siostrą. Dziecko może być najgrzeczniejsze, ale gdy zobaczy po drugiej stronie ulicy kotka, pieska, ciocie, babcie może mu coś odbić i się zerwie do biegu. Jestem w pełni świadoma, że mam mniejszą możliwość skoczyć, złapać i jednak w tej kwesti bym się trzymała tego co Ewa napisała. NIe chodzi tu nawet o sąd czy o odebranie dziecka, ale o świadomość życia z ciężarem, że coś się stało dziecku, bo może gdzieś zabrakło mojej odpowiedzialności.

Sama kiedyś przeszłam koszmarną sytuację, koncert plenerowy siedzę sobie na krzesełku przed barierkami i przybiegł synek znajomej. Wpakował mi się na kolana i tak siedział. Nie wiem keidy ochrona rozsunęła barierki i puściła tych wszystkich ludzi. Gdyby nie znajomy który chwycił i mnie i dzieciaczka i szybko odbiegł nie wiem co by z nas zostało - krzeselko było w częściach. Nie było w tym bezposrednio mojej winy, ale nietsety prawda jest tak, że gdybym była zdrowa chwyciła bym małego i wiała, a tak byłam tylko zdezorientowana, bo sama uciekać i go zostawić nie wchodziło w grę. To był ułamek sekundy i niestety przez ten ułamek nie byłabym wstanie za rączkę go najszybszym krokiem doprowadzić do bezpiecznego miejsca, a wziąć na ręcę i biec nie mogę.

[ Dodano: Wto Lis 03, 2009 16:29 ]
Mimo to nie uważam, że nie mogę mieć dziecka, ale napewno wymaga to dużej rozwagi i odpowiedzialności. Dużo większej, niż u zdrowego człowieka. Częściej trzeba rozważać wiele wydawałoby się nieistotnych kwestii.

_________________

A ja problemów nie mam bo
Cierpienie nie jest w cenie
Jedyne co polecam to
Ponowne narodzenie


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 19 sty 2010, 12:36 
Offline
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 25 lip 2006, 15:57
Posty: 7229
Lokalizacja: Skarżysko-Kamienna
Imię: Katarzyna
toperz_, kruszynka nie przesadzacie czasem z tego co widzę ewa161op034
napisała : jeśli ON jest aktywna, mobilna i radzi sobie w życiu, to dlaczego nie miałaby adoptować dziecka. Natomiast jeśli jest odwrotnie, względnie osoba jest niepełnosprawna umysłowo- to nie powinno się jej powierzać dziecka i tu ma racje bo nie da się przewidzieć czy zajmie się dobrze dzieckiem czy nie zrobi mu krzywdy. A dziecko to nie zabawka nie da się ciągle dawać go komuś na próbę..., a nuż się sprawdzi.
Często nie zgadzam się z ewa161op034 ale czytam jej posty uważnie. Może spróbujecie nie zauważyłam by napisała: iż dziecku będzie lepiej w placówce niż w kochającej rodzinie jak twierdzi toperz_ ale z właściwymi rodzicami ma szansę.
Odpowiedzcie sobie na pytanie czy jak byście byli upośledzeni dali byście dziecku to co mu potrzeba????????? Ja myślę, że nie bo są rzeczy o których byście nie mieli pojęcia ze względu na swoją chorobę - upośledzenie. A nie dla tego, że zrobili byście to specjalnie!


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 20 sty 2010, 11:06 
Offline
Pisarz
Pisarz

Dołączył(a): 12 sty 2010, 18:16
Posty: 898
Imię: Greg
"A to że Twoje dziecko wstydzi się Ciebie i nie ma ochoty trzymać Cię za rękę przy kolegach to świadczy o Tobie i Twoim niekompetentnym wyjaśnieniu dziecku pewnych spraw."

Pogadamy jak urodzisz jakieś dziecko. Bez sensu, cokolwiek powiesz dzieciakowi jeżeli grupa uprze się, zrobi z Twojej ułomności sensację i zacznie wywierać na nie presję, zrobi wszystko żeby jej uniknąć i nie będzie to znaczyło, że coś zostało źle wytłumaczone, że Ciebie nie kocha, albo że się Ciebie wstydzi.

Udowadniasz mi, że kobiety w tępocie emocjonalnej mogą spokojnie dorównywać mężczyznom.


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 21 sty 2010, 02:09 
Offline
Moderator
Moderator
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 3 paź 2006, 01:02
Posty: 7683
Greg_Zorba napisał(a):
Udowadniasz mi, że kobiety w tępocie emocjonalnej mogą spokojnie dorównywać mężczyznom.


Ważne, że Ty błyszczysz wszem i wobec swoją inteligencją emocjonalną.

_________________
Mówię do chwili...zatrzymaj się, jesteś zbyt piękna, by odejść


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 22 sty 2010, 14:22 
Offline
Pisarz
Pisarz

Dołączył(a): 12 sty 2010, 18:16
Posty: 898
Imię: Greg
Powiem Ci wprost wielkie GUANO wytłumaczysz dziecku, które chce nie chce być szykanowane, ono nie chce być szykanowane, a nie nie kocha matki, albo że ta źle mu coś wytłumaczyła, ale nie warto o tym rozmawiać z kobietą, która może dopiero kiedyś urodzi, wychowa, wytłumaczy, albo nie urodzi, nie wychowa, nie wytłumaczy, to jakby z daltonistą mówić o kolorach. Mądrzyć się łatwo, pojedź do syna Ewy, wytłumacz mu lepiej niż ona, albo tym dzieciakom z którymi debilni rodzice nie rozmawiali nigdy o tym, że istnieją osoby niepełnosprawne wytłumacz, że masz takie same uczucia jak i one, bez użycia pałki :)

"Tak, czerwony to kolor trawy" :-)


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 22 sty 2010, 15:04 
Offline
Junior Admin
Junior Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lut 2007, 13:59
Posty: 5250
Lokalizacja: Mysłowice
Imię: Agnieszka
Greg_Zorba napisał(a):
nie warto o tym rozmawiać z kobietą, która może dopiero kiedyś urodzi, wychowa, wytłumaczy, albo nie urodzi, nie wychowa, nie wytłumaczy, to jakby z daltonistą mówić o kolorach.

Nie trzeba być świnią, żeby studiować weterynarię.

_________________
"Jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" Desiderata, Baltimore 1692 r.
Ty [you] również.....


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 22 sty 2010, 15:25 
Offline
Pisarz
Pisarz

Dołączył(a): 12 sty 2010, 18:16
Posty: 898
Imię: Greg
Niby nie, ale świni nieco łatwiej.
:-)
Ponad to o wychowywaniu dzieci "na sucho" filozofować się nie godzi moim zdaniem. To nie są książki jakieś poradnikowe, ani serial "Super niania" czy podobne tylko twarda rzeczywistość.


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 22 sty 2010, 15:29 
Offline
Junior Admin
Junior Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lut 2007, 13:59
Posty: 5250
Lokalizacja: Mysłowice
Imię: Agnieszka
Jakoś nigdzie dotąd nie wspominałeś, że masz własne dzieci, więc domyślam się, że Twoje gadanie to też nic innego jak "filozofowanie "na sucho" ".

_________________
"Jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" Desiderata, Baltimore 1692 r.
Ty [you] również.....


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 22 sty 2010, 15:38 
Offline
Pisarz
Pisarz

Dołączył(a): 12 sty 2010, 18:16
Posty: 898
Imię: Greg
Nie trzeba mieć "własnych" żeby wychowywać, ale dobrze niech Ci będzie, widać coś Ciebie ruszyło skoro tak jakoś reagujesz, nie wiem jak to określić.

Tak czy inaczej WRACAJĄC do postu Ewy, ja to rozumiem wiele razy widziałem i dzieciaki wcale nie są ani głupie, ani nieczułe, zwyczajnie chcą żyć w spokoju.


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 22 sty 2010, 15:44 
Offline
Junior Admin
Junior Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lut 2007, 13:59
Posty: 5250
Lokalizacja: Mysłowice
Imię: Agnieszka
A ja myślę, że chłopak jest w takim wieku, że wstydziłby się chodzić z Mamą za rękę nawet jakby ta była Miss World. I niepełnosprawność Mamy nie ma tu nic do rzeczy.
Ale ja się nie znam. Nie mam swoich dzieci (tylko siostrzeńca w podobnym wieku do syna Ewy, dwie siostrzenice, chrześniaków, chrześniaczki i jeszcze kilkanaście innych dzieci swoich kuzynów i kuzynek z którymi mam bliski kontakt).

_________________
"Jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" Desiderata, Baltimore 1692 r.
Ty [you] również.....


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 22 sty 2010, 16:50 
Offline
Pisarz
Pisarz

Dołączył(a): 12 sty 2010, 18:16
Posty: 898
Imię: Greg
Różnie może być, raczej nie myślę żeby wstydził się trzymać matki za rękę jak to dzieci w jego wieku, bo na ogół dzieciaki osób z niepełnosprawnością są nieco dojrzalsze od reszty, na przykład dlatego, że wiele rzeczy MUSZĄ same zrobić.

Może być związane z niepełnosprawnością, ale nie musi, raczej jest bo to mała wieś. Tak myślę.


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 22 sty 2010, 17:32 
Offline
Junior Admin
Junior Admin
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 21 lut 2007, 13:59
Posty: 5250
Lokalizacja: Mysłowice
Imię: Agnieszka
Ja jednak uważam, że dziecko to tylko dziecko. W dodatku chłopiec. Gdyby to była dziewczynka to pewnie jeszcze bardzo długo trzymałaby Mamę za rękę, przytulała się nawet przy obcych, siadała na kolana. Chłopiec też jeszcze może. Ale nie teraz. Jak dorośnie. Jak nie będzie wstydził się swoich uczuć, tego, że kocha swoją Mamę. Często tak właśnie bywa. Moja najmłodsza siostra do dzisiejszego dnia siada Mamie czy Tacie na kolana. Ja już od bardzo dawna nie umiem. Dla jasności powiem, że żadne z moich rodziców nie jest niepełnosprawne. Nie każdy umie publicznie okazywać uczucia. Ja nie umiem. Myślę, że chłopczyk w tym wieku to nie tyle, że nie umie co wstydzi się tego. Gdyby zobaczył swojego kolegę, rówieśnika, który idzie z Mamą za rekę to natychmiast złapałby swoją Mamę za rękę. Ale nie widzi, żeby inni koledzy w jego wieku chodzili trzymając się Mamy. Więc i On nie chce. Wstydzi się. Nie rozumie jeszcze, że to nie o Niego chodzi. Nie o to, że jest mały, dziecinny, niesamodzielny i potrzebuje "Mamusiowej" ręki. Nie rozumie, że chodzi o to, że to On jest potrzebny Mamie (dla utrzymania równowagi np.). Dorośnie i zrozumie. Jestem tego pewna. Chociażby dlatego, że
Greg_Zorba napisał(a):
na ogół dzieciaki osób z niepełnosprawnością są nieco dojrzalsze od reszty


To jest moje zdanie, ale mogę się mylić, bo w końcu nie mam swoich dzieci.

_________________
"Jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj" Desiderata, Baltimore 1692 r.
Ty [you] również.....


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 26 wrz 2010, 07:20 
Offline
Pisarz
Pisarz

Dołączył(a): 26 cze 2010, 17:41
Posty: 513
Lokalizacja: okolice Poznania
Moim zdaniem, możliwości adopcji dziecka nie powinny mieć jedynie te osoby, co do których jest uzasadnione przekonanie, że nie dadzą sobie rady z wychowaniem.


Góra
 Zobacz profil  
 

PostNapisane: 4 paź 2010, 10:12 
Offline
Przyjaciel Forum
Przyjaciel Forum
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 maja 2009, 09:42
Posty: 3923
Lokalizacja: Warmia
Imię: Joasia
Jestem matką, więc z całą odpowiedzialnością mogę napisać, że dla 9-letniego chłopca chodzenie z mamą za rękę to jest po prostu obciach. Chłopiec jest w wieku tzw. pierwszego buntu, chce być jak najbardziej samodzielny i dla jego dobra trzeba mu na to pozwolić, niech popełnia błędy i uczy się na nich. Niepełnosprawność mamy nie ma tu nic do rzeczy!
Dzieci nie rozumieją czym jest niepełnosprawność i jakie związane są z nią problemy. Aby dziecko osoby niepełnosprawnej dobrze czuło się w grupie rówieśniczej należy zadbać o to by dzieci zrozumiały problem. Ja rozwiązałam to tak: w porozumieniu z wychowawczynią najpierw została przeprowadzona pogadanka na temat różnego rodzaju niepełnosprawności przez zaproszona panią z Dziennego Domu Pomocy Społecznej. Następnie zorganizowana została całodniowa wycieczka do tego ośrodka. Wizyta nie była zorganizowana na zasadzie zwiedzania, tylko na zasadzie wspólnych zajęć plastycznych dzieci z osobami niepełnosprawnymi. Wbrew pozorom dzieci świetnie bawiły się, były bardzo pomocne i przede wszystkim zrozumiały czym jest niepełnosprawność.

_________________
Żałoba
Jedynie serce Matki uczuciem zawsze tchnie,
Jedynie serce Matki o wszystkim dobrze wie,
Dać dużo ciepła umie i każdy ból zrozumie.
A gdy przestaje dla nas bić tak trudno dalej
żyć...
Kocham Cię Mamo!!!!!!!!!!!!!!


Góra
 Zobacz profil  
 

Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 57 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do: