Ruciński napisał(a):
jasiek zło napisał(a):
jeśli mówię, ze wiem, że autobus 921 nie przyjeżdża na przystanek Kijowska w Grodźcu o godzinie 23:00 nie oznacza to, że twierdzę, że przyjeżdża w ogóle - bo może nie przyjeżdżać w ogóle albo ja mogłem po prostu być na kijowskiej o 23:00 i nie widzieć wtedy autobusu. tak samo mogę wiedzieć, ze człowiek nie zaczyna się w momencie zapłodnienia (bo nic tego momentu nie wyróżnia, wytrysk jest równie ważny, co zapłodnienie).
Aha, czyli autobus może w ogóle nie przyjechać? Zatem uważasz, że człowiek może się nigdzie nie zaczynać i nigdzie nie kończyć? To może w ogóle nie ma czegoś takiego jak "człowiek". Jak chcesz, możesz uciekać w takie rejony, żeby tylko nie przyznać sam przed sobą, że aborcja to zabicie człowieka. Tylko uważaj, żebyś potem nie skończył w kaftanie, kiedy dojdziesz do wniosku, że niczego nie ma, że nic nie istnieje itp.
nie mam pojęcia co rozumiesz przez "takie rejony"? to, że słowo człowiek nie jest używane w taki sposób, by można było stwierdzić z pewnością, gdzie człowiek się zaczyna? to raczej problem języka, nie mój. no i ludzi tym zaaferowanych.
Ruciński napisał(a):
jasiek zło napisał(a):
polecam kurs logiki jakiś.
OK, pójdę na jakiś, jeżeli Ty obiecasz, że na kurs zdrowego rozsądku się wybierzesz.
ponieważ nie istnieją żadne skodyfikowane zasady zdrowego rozsądku, a zasady logiczne istnieją, ja zaproponowałem Ci coś merytorycznego. a Ty bijesz pianę.
Ruciński napisał(a):
Niezwiązane, bo piszesz bzdury. Życie mordercy nie jest święte właśnie przez ten fakt, że dopuścił się morderstwa, a więc świadomie, z własnej woli wyszedł spod parasola chroniącego ludzkie życie.
czyli wiesz,że ponieważ chciał i zabił, to chciał też nie mieć chronionego życia, bez pytania go? nawet, jeśli zaprzeczy?
Ruciński napisał(a):
Z punktu widzenia chrześcijanina życie to tylko początek. Problem widzę tak: Każdego człowieka traktuję jako rozumnego, który obdarzony jest życiem i tego życie nikt nie ma prawa go pozbawić (to wynika ze świętości życia jako takiego). Jeżeli świadomie zabił, uznaję ważność jego czynów. Spada na niego kara śmierci, bo traktuję go jak odpowiedzialnego, świadomego człowieka, który rezygnuje ze świętości życia.
Nikt nie ma prawa decydować o czymś życiu
ma, jeżeli tylko niedopuszczalne jest kontraktowe niewolnictwo np. kobiet.
Ruciński napisał(a):
, a zatem jeżeli ktoś zamorduje kogoś, czyli uzurpuje sobie prawo o decydowaniu o życiu i śmierci niektórych, zasługuje na to, by spotkać się z Bogiem i tam sobie wyjaśnić wszystko. Dlatego też uważam, że lekarz wykonujący aborcję powinien być skazywany na dożywocie - to w obecnej chwili, albo na karę śmierci - to w chwili, kiedy ta obowiązywałaby morderców mordujących z premedytacją.
Jeżeli wolisz, może sobie to nazwać "świętością życia tylko niektórych", proszę bardzo, ale pamiętaj, że u mnie to ci "niektórzy" sami wybierają pozbawienie się świętości życia, a u Ciebie to Ty wybierasz, kto będzie pozbawiony świętości życia. Morderca ma wolną wolę, maleńkie dziecko w łonie matki z własnej woli się tam nie znalazło, co sam potwierdzasz. Dlatego oba stanowiska nie mogą być równoznaczne, chyba że będziesz znowu zabawiać się w gierki słowne, tak jak lubisz.
gierki słowne mają to do siebie, że dotyczą języka. jeśli potrafisz porozumiewać sie bez użycia języka, zazdroszczę, ja nie. zgłoś sie gdzieś z tym, telepatia dotąd jest wątpliwa.
stąd gdy ktoś pisze, że jest zwolennikiem obrony życia ludzkiego i jednocześnie twierdzi, że można kogoś zabić, przeczy sobie, albo język traci na na znaczeniu jakimkolwiek.być może tego nie pisałeś – spoko, wtedy cofam zarzut.
stanowiska nasze nie są równoznaczne. twój kult życia świetnie może posłużyć do usprawiedliwienia niewolnictwa. mój nie.
Ruciński napisał(a):
Można być zwolennikiem aborcji, ale przeciwnikiem kary śmierci, ale to tak absurdalne połączenie, logicznie wręcz niemożliwe do pogodzenia, że aż budzi uśmieszek politowania.
do kogo to piszesz? Nie jestem przeciwnikiem kary śmierci. Ani wielkim zwolennikiem.
Ruciński napisał(a):
jasiek zło napisał(a):
rzecz w tym, że jestem w stanie zaakceptować pewną ingerencję w ludzką wolność.
Aha, ale akurat tej jednej nie możesz zaakceptować.
acha, bo jest równoważna z kontraktowym niewolnictwem. w odróżnieniu od sprzedania domu lub roweru
Ruciński napisał(a):
Państwo w żadnym wypadku nie decyduje o wnętrznościach nikogo.
decyduje. nie tylko w przypadku aborcji. choćby skazany może być poddany zabiegom lekarskim przymusowo.
Ruciński napisał(a):
Państwo decyduje o tym, że nie można zamordować człowieka. Tak samo jak państwo nie decyduje o tym, co dzieje się w Twoim domu, ale gdybyś tam kogoś zabił, nie mógłbyś mówić, że to, co się dzieje w Twoim domu, to tylko i wyłącznie Twoja sprawa.
ciało to nie dom. dom wolno komuś podarować, ciała nie. nie mówię o tym, że nie jest możliwe korzystanie z czyjegoś ciała - jest, ciągle mylisz porządek norm z porządkiem opisów. nie jest dopuszczalne korzystanie z czyjegoś ciała, jeśli ten ktoś w danej chwili na to się nie zgadza. płód korzysta z czyjegoś ciała. jeśli ktoś mu przyznaje prawo do korzystania, to wspiera niewolnictwo, w najjaskrawszej postaci.
Ruciński napisał(a):
Domyślam się, bo to widać, że bardzo dobrze wiesz, o czym mówię i się tego boisz, dlatego uciekasz w jakieś "niemożności zbycia się macicy", "niemożności porównywania ciała do mieszkania", "brak czucia i świadomości u maleńkiego płodu". To zwykły wybieg, który jest podyktowany nie logiką, bo z tym nie ma nic wspólnego, ale Twoim przekonaniem o tym, że aborcja powinna być zalegalizowana.
Gdybyś podchodził logicznie do sprawy, byłbyś przeciwnikiem aborcji na żądanie, bo logika jest przeciwko niej.
niemożność zbycia się swojego ciała (mój błąd, powinienem napisać - niedopuszczalność) oznacza min. to, że komuś obdarzonemu autonomią (prawem do decydowania o sobie) nie wolno sprzedać się lub przekazać w niewolę. niewolą, to stan, w którym ktoś może decydować za kogoś innego. samostanowienie pozwala tez zrzucać z siebie zniewolenie. i nie jest wybiegiem, pozwala na normatywne odróżnienie własności od osoby. jest podstawą zakazu niewolnictwa kontraktowego. skoro człowiek posiada ciało na własność, dlaczego nie może np. sprzedać swojej nerki, z takim skutkiem, ze potem ktoś może mu, nawet jakby protestował, tą nerkę wyciąć, tylko dlatego, że tak się umówili, w imię odpowiedzialności? chyba, że może? jak może, to spoko, twoje poglądy, twoja sprawa. ale jak nie może, to może się bronić przed "konsekwencją" takiej umowy. nawet siła.
czego mam się bać? mogę najwyżej się mylić.
Ruciński napisał(a):
jasiek zło napisał(a):
pójdźmy dalej - jeśli kobieta wpuści mężczyznę w siebie, nie powinna móc kazać mu wyjść! w końcu sie zdecydowała, to niech ma. uważasz to za słuszne?
Nie. Dlatego, że kobieta może wpuszczać i wypuszczać, kogo chce, na jak długo chce i jak często chce. W dowolnej chwili może nakazać mu wyjść, jeżeli tylko tak będzie chciała. Nie ma prawa natomiast zabijać dziecka, które jest konsekwencją jej działania (o gwałcie teraz nie mówię). Nie można nikogo zabijać za nasze czyny, chyba się z tym zgadzasz, czyż nie? A dziecko tam jest nie z własnej woli, co potwierdziłeś, tylko z woli mężczyzny i kobiety.
to, że ktoś narusza czyjeś prawo bezwolnie, nie oznacza jeszcze tego, że uprawnienie osoby wygasa. seks jest dokładnie tym samym w tym wypadku, co przebywanie w czyjejś macicy. tylko ciąża trwa zazwyczaj dłużej. skoro więc kobieta wpuszcza mężczyznę, to powinna go znosić, zgodnie z twoim rozumowaniem. no, ewentualnie grzecznie poprosić, by wyszedł.w końcu zaprosiła go.
ja sadzę natomiast, że może go nawet zranić. a gdyby to nie poskutkowało - zabić. może to zrobić, nawet, gdyby mężczyzna był niepoczytalny. można też zrobić to na jej zlecenie. i tak samo kobieta może zabić płód. i zlecić to.
Ruciński napisał(a):
jasiek zło napisał(a):
aborcja to przywrócenie kobiecie tego, co do niej należy w sposób niezbywalny (czyli, że nie wolno jej tego ani nikomu oddać, ani sprzedać) - ciała, czyli części jej samej.
jasiek zło napisał(a):
ale aborcja ma moralne usprawiedliwienie, zwłaszcza do trzeciego miesiąca. jest nią prawo do samostanowienia kobiety. niezbywalne, czyli nie dające się zbyć poprzez np. seks, podarowanie ciała komuś czy sprzedaż ciała.
Wiesz co? Gdybyś logicznie podchodził do życia, to byłbyś przeciwnikiem uprawiana seksu przez kobiety, a przez mężczyzn być może też. Skoro kobieta nie może nikomu oddać swojego ciała, nie może się go zbywać, nie może go traktować jak mieszkanie, to dlaczego, powiedz mi, może je traktować jako narzędzie do dawania rozkoszy facetom? Bo chyba mi nie powiesz, że traktujesz seks tylko i wyłącznie po to, by się rozmnażać...
nie traktuję. Natomiast ty nie pojmujesz różnicy między słowami jest i powinno być. Kobita wpuszcza w siebie mężczyznę, gdy się kochają. Ale to nie prowadzi do oddanie się mu. Kobieta nie staje sie czyjaś. A dokładnie – kobiecie nie wolno stać się czyjąś, chyba, że naruszy wcześniej kogoś, a dokładnie – czyjąś autonomię. Tak jak to robi płód. I gwałciciel. I dlatego kobiecie wolno gwałciciela i płód usunąć, każdą konieczną metodą. Seks nie może oznaczać oddania się kobiety mężczyźnie, o ile tylko ktoś uznaje jej niezbywalną autonomię. Dlatego mężczyzna kochający się z kobietą jest mniej niż gościem. I płód też.
Ruciński napisał(a):
jasiek zło napisał(a):
ma pełne prawo do wnętrza swojego ciała i nigdy nie można mu go odebrać. niezależnie od tego, czy jest myślący, czy nie.
Aha, ale małe dziecko w brzuchu kobiety nie ma prawa do nie tylko wnętrza, ale do całego swojego ciała...
tak. Nie ma prawa, bo przebywa tam, gdzie sięgają tylko prawa kobiety.
Ruciński napisał(a):
Skoro każda kobieta musiała kiedyś skorzystać z czyjejś macicy, by się narodzić, czyli musiała kiedyś zostać właścicielką wnętrza innej kobiety, przyjmując Twoją terminologię, to teraz nie powinna stwarzać żadnych zastrzeżeń, gdy jakiś inny człowiek zamierza skorzystać z jej macicy? O gwałcie, przypominam, tutaj nie mówię. Tym bardziej, że ona sama jest winna temu, że dziecko znalazło się w jej wnętrzu.
kobieta nie jest niczemu winna, bo spłodzenie dziecka to nie przewina. Nie zaciąga też na nią żadnych obowiązków, bo oznaczałoby to, że stała sie własnością płodu. Co jest niedopuszczalne.
Ruciński napisał(a):
Identycznie sprawa wygląda z mężczyzną: On kiedyś był właścicielem (ponownie Twoja terminologie) macicy jakiejś kobiety, więc teraz ma powinność opiekować się kobietą, która jest w ciąży.
nie był. Rzecz w tym, ze używasz tylko terminologii. Posiadanie kogokolwiek, kto nie narusza czyichś praw do siebie jest niedopuszczalne. Mężczyzna, który wchodzi w kobietę (w jej macicę akurat nie…) tylko w nią wchodzi. Dalej nie ma z tego tytułu żadnych praw do wnętrza kobiety.
ludzie nie powinni być własnością innych ludzi. jeśli ochrona płodu jest ochroną prawa własności dziecka do matki - jest niedopuszczalna.
Ruciński napisał(a):
To tak jak z pożyczeniem czegoś. Pożyczasz ode mnie 50 zł pewnego dnia, co pozwala Ci utrzymać się przy życiu i stanąć na nogi. Po kilku miesiącach przychodzi do Ciebie inny potrzebujący i chce pożyczyć 50 zł. Oczywiście, nigdzie nie jest powiedziane, że masz obowiązek mu pożyczyć. Ale czy wobec własnego sumienia byłbyś w porządku, gdybyś odmówił pomocy? Możesz się okazać nieczuły, zamknięty na problemy innych, ale czy nie wydaje Ci się, że jest to niejako Twoja powinność - odwdzięczyć się losowi za pomoc, jaką Ty sam kiedyś uzyskałeś?
nie, to nie jest moja powinność. Moją powinnością jest uszanowanie autonomii jednostek – w tym w pierwszej kolejności tych jednostek, które autonomii jako pierwsze niczyjej nie naruszają. Przynajmniej to jest to zobowiązanie, które jestem w stanie zaakceptować, gdy odgrywam moralistę.
Ruciński napisał(a):
jasiek zło napisał(a):
[bezbronne dziecko w łonie matki] nic nie zawiniło. czyjaś wina nie jest podstawą uprawnienia innej osoby do jakiegoś działania.
Żeby kogoś zabić, wina jest potrzebna. Tu nie chodzi o jakieś nieokreślone bliżej "działania". Chodzi o zabicie.
To w nawiasie to mój dopisek, bo odpowiadałeś na tekst, gdzie pojawiło sie takie sformułowanie. Dla jasności dopisałem zatem.
to już twój bardzo osobisty wybór, w co wierzysz. Ja nie wierze w prymat życia nad wolnością czy autonomią. I nie wiem, czemu miałbym – bo nie widzę żadnych podstaw do tego, także w tej dyskusji.
[ Dodano: Nie Wrz 21, 2008 21:01 ]AnnaE napisał(a):
Czy człowiek niepełnosprawny umysłowo albo w stanie śpiączki nie ma prawa do życia, jeśli nie jest w stanie wyrazić takiej swojej woli?
nie dbam, czy ma prawo do życia. ma prawo do decydowania o sobie, o ile tylko potrafi za siebie decydować w ogóle. ma prawo też do braku cierpienia, przynajmniej świadomego. czyli tak, można zabić kogoś w śpiączce. ale nie upośledzonego umysłowo. nie zastanawiałem się, czy istnieje obowiązek karmienia go.
nie ma prawa odbierać innym praw. nawet nieświadomie.